I need you here with me now

I need you here with me now
Blog o Niallu Horanie :*

17 listopada 2014

Rozdział 113

Sama nie wiem jak długo grałam. Zatraciłam się w tej muzyce i nie potrafiłam przestać. Lecz mój żołądek w końcu wygrała i musiałam iść coś zjeść. Weszłam do łazienki, aby obmyć twarz i zmyć z niej resztki łez i mojego kompletnie popsutego już w tej chwili makijażu. Gdy otwarłam drzwi swojego pokoju, już chciałam wychodzić, lecz na podłodze leżała niebieska kartka z moim imieniem. Niepewnie ją podniosłam o odczytałam jej zawartość.


"Jestem Idiotą. Oboje to wiemy Maleńka. Ale zrób dla mnie jedną rzecz. Tylko jedną. Idź za strzałkami.
 Twój N. "

-Jakimi strzałkami?-zapytałam głośno rozglądając się po korytarzu i dopiero wtedy dostrzegłam kartki z narysowanymi strzałkami poprzyczepiane do ścian korytarza. Miały one różne kolory i było ich pełno. Cały czas trzymając w dłoniach pierwsza kartkę jaka znalazłam, podążyłam za wskazówkami. Doprowadziły mnie one do jednego z pokoi. Na jego drzwiach wisiała kartka z napisem "Wejdź". Więc tak zrobiłam. Był to zdecydowanie męski pokój, jednak panował w nim porządek. Szczerze mówiąc nie bardzo go kojarzę. Rozejrzałam się po nim i zauważyłam pare zdjęć i innych prywatnych rzeczy, lecz większą uwagę przykuła leżąca na łóżku kolejna rzecz zaadresowana do mnie. Tym razem jednak była to koperta. Obróciłam ją parę razy w dłoniach zastanawiając się czy na  pewno chcę się w to bawić. Jednak w końcu ciekawość wygrała i otworzyłam ją szybko wyjmując zawartość.



"Gdy byliśmy razem nikt inny do szczęścia nie był nam potrzebny. Idealnie się uzupełnialiśmy. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi Cass i to właśnie dlatego byliśmy tak szczęśliwi. W swoim towarzystwie czuliśmy się najlepiej i wiedziałem, ze zawsze bez wzgledu na wszystko mi pomozesz. Tak jak wtedy gdy przyleciałaś do mnie do Holandii gdy byłem w szpitalu
Teraz zajrzyj do szafy.
Twój N."

W kopercie znalazłam również nasze wspólne zdjęcie. Siedzieliśmy z Niallerem i śmialiśmy się. Piękne wspomnienie...szkoda, ze go nie pamiętam...
Potrząsnęłam głową by wymazać przykre wspomnienie i zostawiając kopertę na komodzie otwarłam szafę. Do niebieskiej bluzy przyczepiona była kolejna koperta. Ostrożnie ja odczepiłam i wyjęłam jej zawartość.


"Nie chciałem oddać ci swojego serca, bo tak wypadało. Chciałem to zrobić, bo bez ciebie ono byłoby martwe. Byłas i wciąz jesteś dla mnie wszystkim. Wiem, że tego nie pamiętasz, i wiem, ze ja jestem naciskam, jednak Cass twoje pojawienie się w moim życiu odmieniło je. Dzięki tobie zyskałem kawałek nieba. Jesteś najwspanialszym co mógł mi pogarować los.
A teraz załóż tą bluzę ze yś nie zmarzła i chodź do ogrodu.
Twój N,"

To co przeczytałam było wspaniałe. Ale wiedziałam, ze nie mogę się teraz rozkleić. Ostrożnie zdjełam bluzę z wieszaka i włożyłam na siebie. Przyłożyłam jej kawałek do nosa i zaciągnęłam się jej pięknym zapachem.
Znam ten zapach. Uwielbiam go. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale to właśnie czuję. 
Wzięłam wszystkie koperty jakie na mnie czekały i powoli ruszyłam do ogrodu.
Z trudem rozsunęłam drzwi tarasowe i wyszłam na zewnątrz. Miał rację, było chłodno, Rozejrzałam się dookoła, lecz nigdzie nie było śladu blondyna. Nie wiem czemu, ale na myśl przyszła mi tylko stara drewniana huśtawka, stojąca na tyłach ogrodu. To na niej ukryłam się pierwszego wieczoru, gdy nie wiedziałam co robić. 
Ruszyłam ścieżką w jej stronę. Gdy tam dotarłam, po prostu zamarłam. Na huśtawce rozłożona była beżowa narzuta i parę poduszek. W okół niej rozstawione były kolorowe lampiony. A na środku stał Niall z kopertą w dłoniach. 
Na drżących nogach podeszłam do niego, a ten bez słowa wręczył mi kopertę. Otwarłam ja i wyjęłam ostatni list.

"Oh Skarbie...nawet nie wiesz jak bardzo mi cię brakuje. Nie jestem dobry w słowach, zbyt często plącze mi się język i nie mówię ci wielu ważnych rzeczy, choć powinienem. Jedna z nich, lecz zdecydowanie najważniejsza to Przepraszam. Jest mi strasznie przykro za to, ze tak okropnie cię traktowałem. Ale jestem bezsilny. Nie radzę sobie z tą cała sytuacją. Śmiertelnie boję się, ze mozesz mnie zostawić. Dlatego jestem takim pieprzonym idiotą. Proszenie o wybaczenie to chyba za dużo, ale chcę błagać o szansę. Wynagrodzę ci wszystkie błędy i będę starał się o ciebie jak szaleniec. Bo o taka miłość warto. 
Więc czy dasz temu Idiocie który teraz stoi przed tobą drugą szansę?
Twój N. "

Podniosłam wzrok znad kartki i spojrzałam w te piękne lazurowe tęczówki. Wszystkie słowa nagle straciły jakikolwiek sens. I nieważne co teraz bym powiedziała. Tylko jedno było  odpowiednie, wręcz idealne.
-Tak-szepnęła cicho, lekko się uśmiechając. 
Chłopak przez chwilę nie wierzył w to co usłyszał, lecz gdy tylko dotarło do niego co powiedziałam uśmiechnął się szeroko i mocno mnie objął. Gdy chciał już cofać ręce wtuliłam się w niego mocniej i zaciągnęłam zapachem jego perfum. Niczego więcej w tej chwili nie potrzebowałam. Właśnie tak było mi teraz Idealnie.

*********************************************************************************

Hej Mordki :* 

Jest nowy, napisałam go bardzo szybko w przerwie między kolejnymi odpałami. Prosze komentujcie :**
Buziaki Lexy

04 listopada 2014

Rozdział 112

-No więc?-zapytał Tristan
-No więc co?-zapytałam nie rozumiejąc o co mu chodzi i odkładając łyżeczkę, którą jeszcze przed chwilą mieszałam kawę na talerzy
-Jaka jest twoja historia. W końcu musiał być jakiś powód przez który o świcie szłaś bez celu przed siebie.
-Nie chcesz tego słuchać.
-Wręcz przeciwnie.
Chwilę zbierałam się w sobie zanim zaczęłam. W sumie sama nie wiedziałam co mu powiedzieć. Ale z drugiej strony on mnie nie zna, więc może jakoś uda mu się zrozumieć co czuję.
-Miałam operację. Przeszczep serca, bo moje z niewiadomych przyczyn było bardzo słabe i nie było innego wyjścia. Po operacji zapadłam w śpiączkę i ona spowodowała, że mam amnezję. Nie pamiętam ostatnich trzech lat ze swojego życia. Totalna pustka.
-No to faktycznie masz przerąbane-skomentował blondyn
-To w sumie nie wszystko. Mieszkam z moimi przyjaciółmi i chłopakiem, których w ogóle nie pamiętam.  Są świetnymi ludźmi, ale nie rozumieją, że nie umiem sobie nic przypomnieć i sama nie wiem kim jestem. Nie wiem co powinnam zrobić teraz.
-Hej, nie smuć się. Wszystko w końcu się ułoży
-Ty chyba nie rozumiesz jak poważna jest ta sprawa
-Staram się cię pocieszyć tylko-uniósł ręce w obronnym geście
-Przepraszam. Ostatnio ciągle muszę się bronić. Wszyscy na mnie naskakują...
-Rozumiem. A jak ten twój chłopak to znosi? Zgaduje, że kiepsko
-Taa zgarniasz główną nagrodę-mruknęłam wpatrując się w powierzchnie kawy
-Nie masz mu sie co dziwić. W połowie stracił swoją dziewczynę. Niby jesteś, ale już nie z nim. Cholernie musi go to boleć.
-Wiem to. Wiem, ze go teraz ranię, ale nie wiem co zrobić.
-Musisz na początek chyba poznać sie od nowa
-Tylko jak?
-Musisz próbować wszystkiego po kolei od nowa. Jeśli dowiesz się kim jesteś, będziesz wiedziała czego chcesz i z kim chcesz być.
-Brzmi całkiem logicznie-mruknęłam
-Tak wiem i jak chcesz mogę ci pomóc w tym
-Jak?-zapytałam zdziwiona
 -No skoro nie znam cię to nie będę mieć według ciebie żadnych oczekiwań.
-Sama nie wiem, nawet cię nie znam-mruknęłam cicho. Nie byłam pewna czy to dobre wyjście. Jednak w sumie chyba wiele nie ryzykuje
 -Ty musisz podjąć decyzję Kasandra. Chcesz tego czy nie?-patrzył na mnie wyczekującym wzrokiem. Decyzje podjęłam dosłownie w sekundę
-Zgoda
-Dobrze-odparł z wyraźnie malującym sie na jego twarzy uśmiechem-więc teraz odprowadzę cie do domu, wezmę twój numer a potem się umówimy jakoś, co ty na to?
-Niech będzie
-Spokojnie nie zrobię ci krzywdy. nie masz się czego bać.
-wcale sie nie boję
-Jesteś pewna? Bo twoje oczy mówią coś innego.-słysząc ten komentarz odrzuciłam włosy do tyłu, i opierajac się na krzesełko wbiłam wzrok w krajobraz za oknem
-No już nie obrażaj się-zaczął nachylając się w moja stronę
-Nie obrażam, po prostu myślę czy to na pewno bezpieczne skoro uważasz, że się boję
-Zabawna jesteś-mruknął uśmiechajac się szeroko
-A ty głupi i nie znasz się na ludziach.
-No weź juz przestań co?
-To przeproś
-Zaraz, ze co? Niby za co mam cię przepraszać?-zapytał zdezorientowany chłopak
-Za to, że uznałeś, ze się boję
-No dobra przepraszam-mruknął unosząc ręce w obronnym geście. Widząc to wybuchnęłam śmiechem
-To ty jesteś zabawny-wysapałam gdy przestałam sie śmiać.
-Osz ty! Kłamałaś!
-Dobra już się nie obrażaj tylko chodźmy.
Droga minęła nam miło i szybko. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się jakbyśmy znali sie od zawsze. To dziwne, ale czuję, ze więcej łączy mnie z nim niż z Niall'em...
Tak wiem jestem w tym momencie okrutna, ale Niall tylko chodzi smutny, przygnębiony i zmartwiony, prawie nigdy nie jest szczęśliwy. A ja nie chcę być z kimś kto nie umie się cieszyć życiem. Ciągle tylko stara sie mi na siłę przypomnieć wszystko...Może ta amnezja zrobiła ze mne zupełnie innego człowieka...
-O czym tak myślisz?-zapytał nagle Tristan.
-A o wszystkim i o niczym w sumie
- Na pewno?
-Tak. O jesteśmy. 
-Więc daj mi swój numer i znikam- rzekł szarmancko podając mi swój telefon. Szybko wpisałam parę liczb, pożegnałam się i weszłam do domu gdzie już czekała na mnie nowa awantura...

-Kto to był Cassie? i dlaczego dawałaś mu swój numer?

-Niall spokojnie. To mój nowy znajomy Tristan
-Przecież on może być jakiś gwałcicielem albo kimś takim-krzyknął tak, że wszyscy chłopcy przybiegli sprawdzić o co chodzić
-Co jest?-zapytał Lou
-Według Niall'a nie mogę poznawać nowych ludzi
-Przecież ci nie zabraniam
-Według ciebie ciągle wszystko robię źle i nie tak. Niall lepiej przemyśl sobie czego ode mnie oczekujesz i wtedy możemy porozmawiać. 
Starając się aby łzy nie opuściły moich oczy weszłam szybko po schodach i zamknęłam się w pokoju. Usiadłam przy fortepianie i dopiero wtedy pozwalając łzą płynąc zaczęłam grać melodię jaką trzymałam w zakamarkach pamięci, której nie utraciłam...

********************************************************************

Hej Mordki:*
Co myślicie?
Wiem, ze długo nie pisałam, ale wiecie szkoła, do tego staram się pozbierać swoje życie osobiste i do tego problemy ze zdrowiem. Jak sie wali to wszystko. Ale o moim życiu nikt nie chce tu słuchać więc czytajcie i komentujcie :*
 Kocham Lexy :*

08 października 2014

Rozdział 111

Siedziałam w ciszy wsłuchując się jak wiatr niesie jego słowa. Były niezwykłe. Nie miałam pojęcia co mu odpowiedzieć. Bałam się przerywać tę chwilę. Bałam się go zranić.
Wpatruje się we mnie swymi wielkimi niebieskimi oczami, z których gdy wypowiem jedno nieodpowiednie słowo popłyną szklane łzy. 
          Wrażliwość to piękna cecha. Ludzie posiadający tą cechę czują wszystko z dwa razy mocniejszą siła. Ból, strach, szczęście, stratę. Wszystkie uczucia mogą dodać im skrzydeł, albo ich zniszczyć. Jest to piękna ale niszcząca cecha. On właśnie ma w sobie tą wrażliwość. Widać to w jego oczach. Dopiero teraz to dostrzegłam. Wcześniej te lazurowe tęczówki były dla mnie ogromną tajemnicą.
Ludzie tacy jak on nie moją łatwo w życiu. Na świecie rządzą inne prawa. Mogę się tylko domyślać jaką miał trudność pokazać ludziom którzy go otaczają kim naprawdę jest.
-Niall- szepnęłam unosząc dłoń i głaszcząc go delikatnie po zarózowionym policzku
-Tak Cassie?-zapytał drzącym głosem
-Będę się starać. Tylko nie jestem pewna czy podołam temu.
-Dlaczego?-zapytał wystraszony. Jego serce biło jak szalone
-Bo potrzebujesz mnie, ale tej dawnej mnie. Nie wiem czy taka jestem. Nie wiem czy wciąż jestem taka jak wcześniej. Będę się starać, ale najpierw muszę odnaleźć samą siebie. Muszę znaleźć sposób by dotrzeć do swojej duszy i dowidzieć się kim jestem. Wystarczy ci cierpliwości?
-Nie pamiętasz tego, ale gdy wyjechałem w trasę byłaś daleko, zerwaliśmy, a ja nie przestałem czekać. Bo nie potrafię już bez ciebie żyć. Jesteś moją własną definicją szczęścia. Nie pytaj czy mam cierpliwość, tylko zapytaj siebie czy masz tyle siły by znaleźć odpowiedź na te wszystkie pytania.
Milczałam.
Sama nie wiem co mogłabym mu odpowiedzieć. Jest tak wiele rzeczy, których nie potrafię wyjaśnić, a które ciagle krążą mi po głowie.
-Może wróćmy, co?
-Tak, masz rację.
w milczeniu zeszliśmy z dachu, a następnie opuściliśmy budynek.
-Daleko stąd do domu?-parę przecznic, a dlaczego pytasz?
-Po prostu. 
W taksówce również żadne z nas nie wypowiedziało ani słowa.
I tak się skończył ten dzień. Myśli nie zostały wypowiedziane, a niedokończone zdania wciąż wiszą w powietrzu.
Położyłam się w łóżku i mimo zmęczenia nie mogłam zmrużyć oka. 
Gdy tylko słońce pojawiło sie na linii horyzontu wstałam i ubrałam się. Bezszelestnie wyszłam z domu i zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Włożyłam słuchawki do uszu włączając pierwszy utwór na liście w moim telefonie i ruszyłam przed siebie. Wsłuchiwałam się w słowa, próbując zagubić gdzieś swoje myśli. Zostawić je gdzieś za sobą, jednak wciąż mieszały się z tekstem piosenki.
Nagle poczułam silne szarpnięcie i upadłam na plecy
-Cholera-mruknęłam pod nosem.
-Następnym razem uważaj jak chodzisz-usłyszałam nad sobą męski głos
-Taa na wiele rzeczy muszę ostatnio uważać
-Chodź pomogę ci wstać-wyciągnął do mnie ręke
-Dzięki, poradzę sobie. Idź już-mruknęłam podnosząc się i otrzepując spodnie. Dopiero teraz gdy stałam na nogach byłam w stanie dostrzec twarz chłopaka.
-Niezła fryzura-mruknęłam widząc jego jasne blond włosy stojące na wszystkie strony
-Dzieki. Jestem Tristan
-Kasandra
-Masz ochotę na kawę?
-Nie wydaje mi się, że jest to dobry pomysł. Nie znamy się
-To prawda. Ale po twojej minie widać, że potrzebujesz towarzystwa.
-Sama nie wiem...
-Nie masz się czym martwić, nie jestem mordercą. Chcę tylko napić się kawy, a też nie mam ochoty siedzieć w kawiarni sam.-odparł z usmiechem
-No dobra. Ale to tylko kawa. Nic więcej
-Nie jesteś w moim typie...-próbował byc poważny, lecz wybuchnął smiechem.
-Co w tym śmiesznego?
-A masz lustro?-zapytał zerkajac na mnie z ukosa
-Chyba jak każdy
-Więc wiesz, ze jesteś w typie każdego faceta. Ja akurat nie szukam nikogo, więc nie masz się o co martwić.
-Dobrze wiedzieć. 
Już po chwili dotarliśmy do kawiarni. Zamówiliśmy kawę i po kawałku jakiegoś ciasta. Zajmując stolik przy oknie zaczęliśmy po prostu rozmawiać. 

*******************************************************************************
Hej Mordki.
Jest kolejny, co myślicie?
Jak dlamnie w końcu zaczyna się coś ciekawego dziać. Tylko nie hejtować mi Tristana!!!

28 września 2014

Rozdział 110

Szli w ciszy ulicami Londynu. Otaczała nas tajemnicza ciemność i cisza. Latarnie świeciły zwyczajniej, swoim bladym światłem i co jakiś czas mijali nas pojedynczy przechodni. Niby noc jak każda inna, jednak gdy się przyjrzysz to zobaczysz co tu jest niezwykłe; może nawet nie pasujące do tej ponurej reszty świata. To dwoje ludzi. Idą w ciszy, czasami niby przypadkiem ich dłonie ocierają się o siebie. Rzucają sobie ukradkiem spojrzenia myśląc, ze drugie tego nie widzi.
Mimo, że milczą-chcieliby powiedzieć teraz tak wiele słów.
Mimo, że się nie dotykają-chcieliby rzucić się sobie w ramiona.
Jednak oboje wiedzą, że zbyt wiele się wydarzyło, aby to zrobić. Za bardzo by to skomplikowało wszystko co mają.
Ich umysły pracują na najwyższych obrotach. Jednak wciąż milczą. Boją się, że nieodpowiednim słowem zniszczą tą idealną i błogą ciszę, która o dziwo wcale nie jest niezręczna. Jest przyjemna i nie chcą jej przerywać. A obojgiem kieruje przerażenie.
On-stara się jak może, jednak myśl. że ona może nie pokochać go ponownie powoli zabija go od środka.
Ona-stara się analizować każdy szczegół i znaleźć w pamięci jakieś odniesienie do tego co się dzieje, lecz nic nie znajduje. Wciąż ma pustkę w głowie. Ktoś nie wiadomo dlaczego zrobił w jej pamięci dziurę. A ona strzępkami myśli jakie m,a w głowie stara się ją zapełnić. Jednak to na nic.

*Z perspektywy Cassie*

Zatrzymaliśmy się pod wysokim szklanym budynkiem. Niall patrzył na niego wciąż zamyślonych.
-To tutaj?-zapytałam szeptem
-Tak, wejdźmy-weszliśmy drzwiami głównymi. Minęliśmy recepcję, gdzie siedziała młoda dziewczyna. Niall skinął do niej, jakby dawał jej jakiś znak i poszliśmy dalej. Nadal milcząc weszliśmy do windy. Chłopak przycisnął guzik z napisem 14. Gdy zatrzymaliśmy się na ósmym piętrze chłopak obrócił się do mnie
-Jedź na 17 piętro, wysiądź z windy i idź w prawo do końca korytarza. Nie śpiesz się, będę tam na ciebie czekał.
-Ale...
-Cassie zaufaj mi-szepnął i popędził korytarzem przed siebie, zostawiając mnie samą. 
Zrobiłam wszystko według jego instrukcji. Jednak gdy korytarz sie skończył nie było tam nikogo
-Musisz wejść po drabince-usłyszałam głos nad sobą. Niall siedział na dachu i kazał mi wejść do niego. Mocno chwytając drabinkę dłońmi weszłam do niego. Na dachu dość wiało, lecz nie było strasznie zimno, mimo mojego imprezowego stroju. W szpilkach nie było łatwo się tu wdrapać, ale zdecydowanie było warto. Widok zapiera dech w piersiach. Chłopak pociągnął mnie za rękę i usiedliśmy na jednym z murków.
-Wiesz Cassie długo zbierałem się na tą rozmowę, i chłopaki mi pomogli podjąć tą decyzję. Wiesz, dopiero gdy zrozumiałem, ze ty naprawdę mnie nie pamiętasz poczułem, że coś we mnie pęka. Bo chodzi o to, ze gdybyś mnie znienawidziła to przynajmniej wiedziałabyś za co i pamiętała wszystko przez co razem przeszliśmy. A teraz...Cholera wiem, ze to nie twoja wina, ale ciężko mi się z tym żyje. Przyprowadziłem cie tutaj zeby cię o cos poprosić
-O co?-zapytałam bardzo cicho
-Chcę cię prosić o szansę. Szansę aby sprawdzić czy to co nas łączyło to prawdziwa miłość. Bo jeśli tak było, to przypomnisz sobie wszystko, bo prawdziwą miłość da sie wymazać z pamięci, ale nie z serca
-I jak chcesz to sprawdzić?-zapytałam przyglądając mu się badawczo.
-Tak samo jak sprawiłem, że zakochałaś się we mnie pierwszy raz. Będę starał sie zdobyć twoje zaufanie, będę twoim najlepszym przyjacielem, będę cię wspierał...i mimo, że nie czujesz tego co ja, to będę cię dalej Kochał całym sercem. Zgadzasz się?
-Niall ja boję się, ze będę cie ranić tym, że nie pamiętam...
-Malutka, ja nie odpuszczę. Nie pozwole sobie na to by znów cie stracić...zgadzasz się?
-Tak. Nic nie stracimy próbując.-widziałam jak mu na tym zależy i nie potrafiłam odmówić.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. A teraz chcę żebyś mnie wysłuchała-chłopak wziął gitarę, której wcześniej  nie zauważyłam i zaczął śpiewać.

                                             Gdy tylko po raz pierwszy spojrzałam w twoje oczy
Oddałem ci całą siebie
Nie potrzebowałam żadnych słów
By wiedzieć, że masz w sobie to czego od tak dawna szukałam
Wszystkie twoje niedoskonałości są dla mnie idealne


Pokazałem Ci najbardziej ukrywany kawałek mojej duszy
Otworzyłem przed Tobą serce, i zaprosiłem Cię do niego
Odkryłem przed Tobą swoje najwstydliwsze myśli
I mimo tylu porażek jakie poniosłem
Wygrałem swoje życie, bo znalazłam ciebie
I pokochałem cała sobą




Jesteś moim nowym początkiem
Nowym rozdziałem w życiu
Całkiem nową historią
I proszę nie kończ się nigdy
Trwaj ze mną już do końca
A nawet dłużej



I kiedy chowam głowę w piasek z przerażenia
Zawsze jesteś obok i doskonale wiesz co powiedzieć
Twój jeden uśmiech dodaje mi siły
By dalej walczyć z rzeczywistością



Czasem zachowujesz się naprawdę dziwnie
Ale wiem, ze wtedy jesteś po prostu sobą
Stukniętą sobą
Osobą, której potrzebuje u mojego boku
Która śmieje się z niczego i boi prawdziwego życia
Tak niedoskonałą, ze aż perfekcyjną


********************************************************************************
Hej Mordki :D no i jest kolejny. Podoba wam się?  Jest trochę inny, ale mi sie nawet podoba :) Komentujcie, a ja idę dalej ganiać się z kotem po domu :p
Kocham Lexy :***

20 września 2014

Rozdział 109

Gdy chłopcy wrócili ze studia tata zabrał mnie do lekarza. Na zwykła wizytę kontrolną i dowiedzieć się jak wyszły wyniki badań
.-Witaj Kasandro-przywitał mnie jak zwykle z uśmiechem lekarz- usiądź proszę-Dzień dobry-Jak się czujesz?-zapytał biorąc do ręki teczkę z moim nazwiskiem.
-Dobrze-odpowiedziałam zgodnie z prawdą-Twoje wynik też są w porządku, więc nie widzę powodu do obaw.
-A co z moją amnezją? Kiedy sobie w końcu wszystko przypomnę?-zapytałam pośpiesznie
-A tak...nadal nic sobie nie przypomniałaś?
-Nie-
Przykro mi Kasandro, ale nie widzę zbyt wielkich szans na odzyskanie pamięci.
-Czyli już nigdy nie wrócę do dawnego życia...-powiedziałam bardziej do siebie niż do niego. Najbardziej było mi przykro przez to, że nigdy mogę nie poznać prawdy. Nigdy nie dowiem się co tak naprawdę zdarzyło się po między mną a Jess. Nie dowiem się jaki naprawdę jest Harry. Nigdy nie odkryje co łączył mnie i Nialla.Jestem z tymi ludźmi. Całkiem nowymi dla mnie ludźmi od paru dni, a już stali mi się bliscy jak rodzina.Może po prostu na to zasłużyłam. Zasłużyłam by zapomnieć wszystko co los mi przyniósł. Może nie wystarczająco doceniałam to co miałam. To zabawne, że dopiero po stracie zaczynami dostrzegać jak coś albo ktoś było dla nas ważne. Jednak teraz nie mogę zrobić nic by to odzyskać. Nie ważne co kryło się w zakamarkach mojej pamięci. Nie obchodzi mnie jakie straszne sekrety i historie ukrywałam. Chcę je odzyskać. Chcę poczuć się wreszcie sobą...
-Kasandro nie płacz, czasem taka zmiana przynosi coś dobrego- z zamyślenia wyrwał mnie głos lekarza. Nawet nie zauważyłam kiedy po moich policzkach zaczęły cieknąć łzy.
-Tak...Dziękuję za wizytę, dobranoc-nie czekając na odpowiedź doktora wybiegłam na korytarz-Co się stało Kochanie?-dobiegł mnie głos taty
-Nie chcę teraz rozmawiać. Zawieź mnie do domuNie wiem czy mówił on coś jeszcze bo ruszyłam korytarzem w stronę wyjścia.Nie mam pojęcia czemu, ale nie potrafiłam powstrzymać łez. Spływały po policzkach i kapały na mój sweter. Cała drżałam, ale wcale nie było mi zimno.Patrząc tak przez szybę samochodu, na krajobraz, który ciągle się zmieniał poczułam się strasznie samotna. Nikt nie czuł teraz tego co ja. Nie mógł zrozumieć mojego bólu, tęsknoty i smutku. W sercu czułam pustkę, tak samo jak i w myślach.Wysiadając z auta już pod domem, rękawem swetra otarłam twarz, lecz nie sądzę by to wiele pomogło. Gdy tylko otwarłam drzwi wejściowe ujrzałam blondyna, Siedział na schodach z gitarą. W momencie gdy nasze spojrzenia się spotkały chłopak odłożył gitarę na podłogę i podbiegł do mnie. Nie panując nad impulsem po prostu przylgnęłam do niego całym ciałem i rozpłakałam się jeszcze bardziej. Niall objął mnie swoimi silnymi ramionami i przycisnął mocno do siebie. Czując ciepło jego ciała ogarnął mnie spokój. Głaskał mnie po włosach, aż się nie uspokoiłam.
-Co się stało?-zapytał spokojnie gdy przestałam płakać-Ja już nie odzyskam pamięci...-wyszeptałam patrząc w jego piękne oczy. Chłopak uśmiechnął się lekko i odszepnął gładząc mnie po policzku-To nie jest powód do smutku. Zapełnisz tę pustkę nowymi wspomnieniami i rozmyślaniami. No już uśmiechnij się-Kąciki moich ust lekko powędrowały do góry.
-Gotowa na imprezę i nowe przygody?-zapytał nadal nie wypuszczając mnie z objęć-Nie wiem czy mam nastrój na imprezę. Zostanę a wy się bawcie
-O nie, bez ciebie nie idziemy-usłyszałam głos Lou. Okazało się, ze wszyscy stali parę metrów od nas i przyglądali się wszystkiemu. Byłam tak zapatrzona w Niall'a, ze nawet ich nie zauważyłam. Na samą myśl o tym moją twarz oblał rumieniec.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale idziesz i koniec-powiedział Liam uśmiechając się do mnie.
-Masz teraz 2 godziny na wyszykowanie się i widzimy się na dole.
-Niech wam będzie-w końcu uległam-Odprowadzę cię do pokoju- wymamrotał Niall zarumieniony tak samo jak ja.Dopiero pod drzwiami mojego pokoju chłopak zdobył się na to by coś powiedzieć. Stanął naprzeciw mnie i patrząc mi w oczy zaczął
-Cassie pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. Wiem, ze nie pamiętasz co między nami było, wiem, ze skrzywdziłem cię parę razy, ale jestem tutaj dla ciebie. Z każdą sprawą możesz do mnie przyjść. Zawsze ci pomogę jak tylko będę umiał.
-Dziękuję-nic więcej nie potrafiłam wydukać.
-A teraz leć się wystroić ślicznotko. Przyjdę po ciebie o 19-Jasne.Zniknęłam za drzwiami i pędem popędziłam do łazienkiMiędzy nami musiało być naprawdę coś wyjątkowego skoro mówi takie rzeczy. Ten chłopak jest tak wyjątkowy, tak inny od wszystkich, tak prawdziwy. I ma rację. Muszę zapełnić pustkę nowymi rzeczami. Mimo, ze bardzo bym chciała wszystko sobie przypomnieć to nie mogę się załamać. Dziś muszę wyluzować, napić się trochę, potańczyć i nie myśleć o konsekwencjach.Wysuszyłam włosy i je wyprostowałam. Założyłam czarne, obcisłe spodnie, tego samego koloru szpilki. Luźną białą koszulkę na ramiączka, do tego duży naszyjnik i marynarka. Makijaż zrobiłam mocniejszy niż zwykle i byłam gotowa. Nie byłam nie wiadomo jak odstawiona, ale czułam się dobrze. Gdy nakładałam na usta szminkę usłyszałam pukanie w drzwi mojego pokoju. To na pewno Niall więc krzyknęłam aby wszedł.
-Wow, wyglądasz pięknie-rzekł stając za mną, gdy po raz ostatni przeglądałam się w dużym lustrze jakie miałam na szafie.
-Dziękuję-odparłam już zarumieniona-To możemy iść-rzekłam odwracając się do niego przodem
-Jak zobaczę na twoich ustach duży uśmiech to dopiero pójdziemy-chłopak uśmiechnął się do mnie, a ja nie potrafiłam nie odwzajemnić uśmiechu.
-Tęskniłem za taką Cass. Taka już masz być, jasne?
-Jasne-odparłam a uśmiech nie schodził mi z ust.Zeszliśmy na dół gdzie wszyscy już na nas czekali. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do klubu. Od razu usiedliśmy w loży i zamówiliśmy drinki. Po nich przybyło jeszcze parę i ruszyliśmy na parkiet. Alkohol zaczął działać a ja poczułam się niesamowicie zrelaksowana i rozluźniona. Tańczyłam ze wszystkimi, aż w końcu musiałam usiąść i napić się czegoś. W loży zastałam Niall'a.
-Dlaczego się nie bawisz?-zapytałam
-Bawiłem się, ale musiałem odpocząć
-Wydaje mi się, ze to nie prawda. Wolałbyś być teraz zupełnie gdzieś indziej, prawda?-zapytałam przyglądając mu się badawczo. Chłopak zaśmiał się dźwięcznie i odparł
-Jakim cudem tak szybko udało ci się mnie tak dobrze poznać?
-Chyba mam do tego talent-odparłam na co oboje się zaśmialiśmy
-Chyba nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać -odparł w końcu
-Więc gdzie chciałbyś teraz być?-zapytałam zaciekawiona
-Tak właściwie to chciałbym ciebie gdzieś zabrać...ale oczywiście to może poczekać.
-To chodźmy
-Możemy jutro, teraz się baw
-Wydaje mi się, że już się pobawiłam. Chcę iść z tobą
.-Tylko proszę cię nie przeraź się. Ja muszę ci coś opowiedzieć i to chyba nie będzie tak fajne jak jest tutaj.
-Przestań już marudzić tylko zabierz mnie w to tajemnicze miejsce.-No to chodźmy.Napisalismy jeszcze do chłopaków wiadomość, żeby się nie martwili i opuściliśmy lokal.

**********************************************
Hej
Przepraszam, że tyyle nie pisałam, ale chora byłam, zresztą ciągle jestem, do tego sporo nauki no i zaczęłam biegać...jest progress :p to tyle. Czytajcie, komentujcie i wgl :)

21 sierpnia 2014

Rozdział 108


Gdy tylko otwarłam oczy następnego ranka wiedziałam co muszę zrobić. Cały czas bezsensownie wkurzam się na wszystkich dookoła i przyśpieszam wszystko. A to zdecydowanie nie ma sensu. Muszę teraz zwolnić tępo, przeprowadzać normalne rozmowy, a nie tak jak z Jess. Gdy dowiedziałam sobie coś co było mi nie na rękę po prostu uciekłam. To nie jest dobre wyjście. I chyba powinnam spotkać się z Jessica jeszcze raz. Wszystkie sprawy wymagają wyjaśnienia.
A co do chłopców, to nie jest wina chłopców, że nie umieją mi pomóc. Muszę ich przeprosić i po prostu dać im w końcu szansę. Ten wczorajszy wieczór z Niall'em mi to chyba uświadomił. Gdy jestem przy nim moje serce szaleje, a świat zwalnia...I jest mi z tym wspaniale. Przy nim po prostu nie martwiłam się o moją amnezję czy inne głupstwa. Chcę znowu spędzić z nim czas sam na sam. Hmm...myślę, ze jakoś uda mi się to zaaranżować.
Wstałam z łóżka i stanęłam przed szafą. Dziś zmieniam swoje nastawienie, więc chcę też wyglądać trochę inaczej. W końcu wybrałam czarne jeansy, tego samego koloru lity i brązowy wełniany sweter. Wszędzie czuję się taka mała i dlatego zakładam te obcasy. Zrobiłam lekki makijaż, rozczesałam włosy i byłam gotowa. Przejrzałam się jeszcze w lustrze i zeszłam na dół. W kuchni byli już wszyscy.
-Hej Cass, jak się spało?-zapytał Lou
-Hej wam. Dobrze. Chcę z wami pogadać.
-Woś e ało?-wyjąkał Zayn przeżuwając płatki
-Nie bardzo zrozumiałam ale w porządku- zaśmiałam się a chłopaki mi zawtórowali
-To o co chodzi?-zapytał Harry
-Chcę was przeprosić. Przez ten cały czas byłam okropna, wredna i w ogóle nieznośna. Możemy zacząć jeszcze raz?-zapytałam z nadzieją patrząc na każdego z nich po kolei ze skruszoną miną. Fakt był taki, że było mi strasznie wstyd za swoje zachowanie
-Jasne. W końcu jesteśmy przyjaciółmi. Każdemu z nas czasem odwala-rzekł Lou i podszedł do mnie z rozłożonymi ramionami
-Mów za siebie, mi tam nigdy nie odbija-prychnął Zayn zadzierając głowę wysoko do góry, na co wszyscy zaśmialiśmy się
-Serio? Bo tak się składa, że złożyłem cały twój żel do włosów-powiedział spokojnie Louis wpatrując się w niego wyczekująco
-Nie zrobiłeś tego-warknął przez zaciśnięte zęby mulat
-Właściwie to tak. Ale przecież tobie nigdy nie odbija więc nie mam się o co martwić-wzruszył ramionami chłopak i podchodząc do mnie objął mnie ramieniem.
-Zaraz wrócę-mruknął i gdy tylko opuścił próg kuchni to puścił się pędem do swojej łazienki. Od razu wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Gdy już się opanowaliśmy, to usiadłam na krześle i zabrałam się za śniadanie-rzekł-A tak w ogóle to może wyjdziemy gdzieś dzisiaj razem, co?-zapytałam wpadając na pomysł
-No musimy wpaść na chwilę do studia i coś tam dograć na płytę, to pojedziesz z nami a potem coś wymyślimy.-powiedział spokojnie Liam
-Mam ochotę na imprezę-wymruczał Harry rozkładając się na krześle i splatając ręce na karku.
-W sumie to całkiem niezły pomysł-powiedział Lou i od razu na jego twarz wkradł się szalony uśmiechając-Co ty kombinujesz stary?-zapytał Niall przekrzywiając głowę lekko w bok i wpatrując się w niego
-Zwykła impreza byłaby super, ale co powiecie na imprezę w stylu One Direction?
-Co masz na myśli?-dalej dociekał Nialler nie spuszczając z niego wzroku
-To, że dzisiaj zabawimy się jak jeszcze nigdy w życiu!
-czyli co zrobimy?-zapytał ożywiony Harold
-Skad mam wiedzieć-wzruszył ramionami chłopak i napił się soku
-Lou pewnie miał na myśli, że pójdziemy do klubu i spijemy się do nieprzytomności?-mruknął Li
-No właśnie. Stary jak ty mnie dobrze rozumiesz-rzekł Louieh i ucałował go w czubek głowy
-Okey to było dziwne-powiedziałam i odstawiłam niedojedzonego tosta
-To zadzwonię po Dani. Lou dzwoń po El i dziewczyny porobią te wszystkie babskie sprawy, a my w tym czasie załatwimy wszystko w studiu i będziemy gotowi iść
-Kocham to, że zawsze masz plan...Świetny plan-powiedział Lou wzdychając i patrząc z uśmiechem na wystraszonego Liama
-Dobra Stary bo zaczynam się bać. Idę stąd -wszyscy ponownie tego ranka wybuchnęliśmy śmiechem.

Oczami Niall'a


Z chłopakami pojechaliśmy do studia a dziewczyny zostały w domu i miały wybrać klub do którego dzisiaj pójdziemy.
Bez zbędnych rozmów zabraliśmy się do pracy i już po 2 godzinach skończyliśmy wszystko. Usiedliśmy w jadalni przy stole i jedliśmy kanapki kupione w automacie piętro niżej. Siedzieliśmy w ciszy. Każdy był pochłonięty własnymi myślami. Moje zajmowała Cass. Martwię się o nią, i jest mi cholernie ciężko.
-A ty jak sobie radzisz Niall?z zamyślenia wyrwał mnie głos Paula. Nawet nie zauważyłem kiedy wszedł.
-Co?-zapytałem zdezorientowany.
-Pytam jak sobie radzisz z tą amnezją Cassie
-No cóż...-wypuściłem głośno powietrze- nie jest łatwo, ale muszę być dla niej oparciem.
-To prawda
-Ale wydaje mi się, że powoli zaczyna przypominać tą dawną Cassie. Wiecie tą naszą Małą Cass-zaśmiał się Harry
-No a w ogóle o co chodziło wczoraj? Chyba znów się do siebie zbliżyliście?-zapytał Lou poruszając zabawnie brwiami.
-Pogadaliśmy tylko szczerze i się przytuliliśmy-wzruszyłem ramionami oblewając się rumieńcem i pakując kolejną kanapkę do ust.
-Tylko?-zapytał zaciekawiony Zayn
-Tak Idioto-mruknąłem
-Ej stary nie załamuj się, przypomni sobie wszystko -Liam poklepał mnie po ramieniu uśmiechając się przyjaźnie
-A co jeśli nie? To jest straszne, że nawet nie mogę jej przytulić i słyszeć ciszę gdy mówię...gdy mówię, że ją Kocham...-wstałem i ruszyłem do łazienki. Pochyliłem się nad umywalką i obmyłem twarz zimną wodą. Gdy podniosłem się i spojrzałem w lustro za sobą ujrzałem Zayna.
-Stary wystraszyłeś mnie-mruknąłem obracając się w jego stronę
-Posłuchaj mnie, ja też nie lubię mówić o swoich uczuciach ale jedynym wyjściem w twojej sytuacji jest utwierdzanie jej w tym, ze ją Kochasz i jesteś tu z nią.
-Taa masz rację-przytaknąłem
-A teraz musisz to wyrzucić z siebie, bo w takim nastroju nie zabieramy cię na imprezę-oboje się zaśmialiśmy
-To co niby mam zrobić?-chłopak wyciągnął z tylnej kieszeni zeszyt zwinięty w rulonik i długopis a następnie mi go podał. Niepewnie chwyciłem przedmioty i patrzyłem na niego pytająco
-Napisz coś. Jesteś w tym całkiem niezły-powiedziała tylko tyle i obracając się na pięcie zostawił mnie samego.

Chwilę przyglądałem się zeszytowi, aż w końcu wyszedłem z łazienki, skręciłem w prawo, jeszcze raz w prawo i usiadłem pod ścianą na końcu korytarza. Wyciągnąłem telefon z kieszeni, odblokowałem go i zacząłem przeglądać zdjęcia mojej Ślicznotki. Położyłem komurkę po mojej lewej stronie i przykładając długopis do opartego o kolana zeszytu zacząłem niezdarnie kreślić pierwsze słowa...

********************************************************************************
Hej Mordki
Przepraszam was, ze tak długo nic nie było, ale mój laptop uległ hmm...kontuzji i opuścił mnie na prawie dwa tygodnie. No i nie miałam jak pracować. 
A tak wgl...Zaraz koniec wakacji...czeka na mnie druga klasa i internat :D No cóż nie będzie chyba tak zle, a wy jak myślicie? :P
Komentujcie....prosze :D
Lexy

04 sierpnia 2014

Rozdział 107

Po powrocie do domu od razu zamknęłam się w swoim pokoju pod pretekstem zmęczenia. Musiałam na spokojnie wszystko przemyśleć. Wzięłam długi gorący prysznic i z łazienki wyszłam owinięta w śnieżnobiały ręcznik. Ruszyłam w kierunku szafy, jednak nie dotarłam tam, bo na kanapie siedział Niall. Pisnęłam aż gdy go zobaczyłam
-J..ja przepraszam-zaczął się jąkać. Pukałem, ale nie słyszałaś to postanowiłem zaczekać-mówił bardzo chaotycznie Irlandczyk
-Po co tutaj przyszedłeś?-zapytałam stojąc lekko skrępowana. W końcu byłam praktycznie naga
-Porozmawiać.
-To ubiorę się okey?
-A tak no jasne.
-Wyjęłam z szafy pierwsze co wpadło mi w ręce i prawie biegiem wróciłam do łazienki.
Co on sobie do cholery wyobraża, zeby tak po prostu tu wchodzić i jeszcze pożerać mnie tak bezczelnie wzrokiem. Ubrałam się i jeszcze w wilgotnych włosach wyszłam do blondyna. Usiadłam po drugiej stronie kanapy i czekałam aż zacznie mówić. Gdybym miał wybrać najbardziej niezręczny moment w moim życiu to własnie byłby ten moment.Siedzieliśmy w kompletnej ciszy, i żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć. Gdy już miałam otworzyć usta żeby coś powiedzieć Niall zaczął.
-Malutka przepraszam Cię za wszystko. Powinienem Cię teraz wspierać, a nie ciągle naciskać. Wiem, ze jest ci teraz ciężko a ja zachowuje się jak kompletny dupek...
-Niall ja chyba też przepraszam. Byłam trochę nerwowa-rzekłam cicho spuszczając głowę
-Hej nie bądź smutna-rzekł przysuwając się do mnie i unosząc mi podbródek. Ale on ma piękne oczy...
-Już jest wszystko dobrze-dodał i uśmiechnął się lekko
-Wczoraj coś znalazłam-rzekłam odsuwając się od niego i biorąc album ze zdjęciami- na tych zdjęciach wydajemy się być bardzo szczęśliwi
-Bo byliśmy-zapewnił mnie chłopak wpatrując się w zdjęcia i uśmiechając się pod nosem
-Gdzie wtedy byliśmy?
-Pojechaliśmy z chłopakami pod namioty. Nie pamiętam gdzie to dokładnie było, ale było tam pięknie. Harry poznał Kate i zakochał się
-Czekaj. Jak to poznał Kate i się zakochał?-zapytałam zdziwiona
-No po tym jak Jess go zdradziła długo nie mógł się pozbierać, ale jak tylko ja zobaczył to się w niej zakochał. Zresztą ona w nim też. Jednak potem nie mieli dla siebie czasu i popsuło się wszystko.
-Aha-odpowiedziałam tylko. Postanowiłam zastanowić się nad tym wszystkim później. Narazie chyba muszę skupić się na tym uroczym blondynku i na tym co nas łączyło.
-Ranie cię prawda?-zapytałam w końcu, przerywając ciszę. Chłopak podniósł na mnie wzrok i zapytał
-Co takiego?
-Ranię cię tym, że ciągle cię odrzucam i nic nie pamiętam
-Cassie to nie tak-ujął moją dłoń i kontynuował- to nie twoja wina, ze nic nie pamiętasz. Fakt nie jest mi łatwo nie móc cię dotknąć i pocałować tak jak kiedyś, ale nie będę cię do niczego zmuszał. Jeśli mnie sobie przypomnisz to będę najszczęśliwszym facetem na ziemi, a jeśli nie to będę chciał tylko twojego szczęścia
-Jesteś wspaniałym facetem
-Wcale nie, po prostu Cię Kocham-rzekł i puścił moją dłoń. Odwrócił się do mnie bokiem i spuścił głowę.
Nie wiedziałam co mam zrobić, lecz wiedziałam, ze nie chcę zeby ten blondas był smutny.
-Chodź-rzekłam wstając i wyciągając do niego rękę
-Co?-zapytał zdezorientowany
-Zagrasz ze mną
-Ale ja nie umiem
-Chodź i nie marudź- złapałam go za nadgarstek i poprowadziłam do pianina. Oboje usiedliśmy a ja wyjęłam kartkę z nutami i tekstem
-To też wczoraj znalazłam-powiedziałam podając mu kartkę z tekstem
-Lubię to piosenkę-szepnął z lekkim uśmiechem
Już bez zbędnych słów zaczęłam grać a chłopak śpiewał. Dopiero teraz dostrzegłam, że ma bardzo piękną barwę głosu.
Podczas śpiewania drugiej zwrotki patrzył mi głęboko w oczy

Wake up we both need to wake up
Maybe if we face up to this
We can make it through this
Closer maybe we’ll be closer
Stronger than we were before yeah
Make this something more yeah

Wiedziałam, ze te słowa są skierowane do mnie.
Wiedziałam też ze ma rację. Musimy się postarać, bo to co mieliśmy było czymś wielkim. On doskonale to wie i nie chce byśmy oboje to stracili.
Skończyłam grać i dalej wpatrywałam się w te piękne niebieskie tęczówki
-Niall?-szepnęłam
-Tak Malutka?-zapytał a w jego oczach błysnęła nadzieja
-Chcę spróbować. Chcę spróbować wszystkiego od nowa. Chcę wszystko po kolei sobie przypomnieć i naprawić-Chłopak uśmiechnął się szeroko
-Nawet nie wiesz jak się cieszę...-ujął moją dłoń w swoją i po prostu na mnie patrzył. Tę bardzo miłą chwilę przerwał ktoś wpadający do mojego pokoju. Był to Harry i Lou
-Oooo...chyba przeszkadzamy-powiedział Louis uśmiechając się szeroko i zabawnie poruszając brwiami, czym wywołał u mnie napad śmiechu.
-Właśnie skończyliśmy
-A co robiliście?-tym razem Harry się odezwał
-Nie wiem jak ty Niall, ale myślę, ze dzieciom się o takich rzeczach nie mówić-rzekł-Masz rację Cassie. Oboje wybuchnęliśmy śmiechem, a chłopcy oburzeni wyszli.
-Dziękuję za dzisiaj-odezwałam się przerywając ciesze jaka między nami była
-To ja dziękuję, że jesteś i, ze zależy ci. A teraz już pójdę i dam ci się wyspać.- chłopak wstał i zaczął iść w stronę drzwi
-Niall poczekaj-zawołałam za nim
Gdy się zatrzymał i odwrócił w moją stronę szybko wstałam i podeszłam do niego.
-Dziękuję ci za wszystko-szepnęłam i obejmując go w pasie mocno się do niego przytuliłam. Chłopak najpierw nie reagował, ale gdy już minął mu pierwszy szok mocno przytulił mnie do siebie. Wtuliłam twarz w jego koszulkę i zaciągnęłam się jego zapachem. W jego ramionach czułam się tak dziwnie bezpiecznie...
Niall pocałował mnie w czubek głowy i niemal czułam jak się uśmiecha.
Czułem jego oddech na swoich włosach i było mi tak po prostu dobrze. W końcu odsunęłam się od blondyna i po wyszeptaniu sobie „ dobranoc” wyszedł.

Nie wiedziałam za bardzo co ze sobą zrobić. Myśli w mojej głowie po prostu szalały. Jednak ja nie chciałam się nad tym wszystkim zastanawiać. Nie teraz. Szybko wskoczyłam do łóżka i niemal od razu gdy przyłożyłam głowę do poduszki zasnęłam.

**************************************************************************
Hej
Mega was przepraszam, ze tak mało piszę i wgl krótkie rozdziały. Ale ostatnio śpie średnio po 4 godziny i no sami wiecie jak to jest. 
Ale poprawię się. No spróbuję przynajmniej. 
I bardzo dziękuję wam za wyrozumiałość i miłe słowa. Może to co piszę nie ma za bardzo sensu, ale piję już 4 kawę dzisiaj i nie bardzo ogarniam :P Jeśli chcieli byście skontaktować sie ze mną prywatnie to piszcie, podam wam mojego maila i chętnie z wami pogadam :)
Buziaki Lexy :*

04 lipca 2014

Rozdział 106

Obudził mnie ból szyi. Uniosłam lekko głowę i złapałam się za obolałe miejsce. Otworzyłam powoli powieki i ujrzałam obok siebie Harry'ego. Tak słodko wyglądał gdy spał. Bardzo delikatnie odgarnęłam mu włosy z oczu i chciałam wstać, lecz chłopak przytulił mnie mocno a jego twarz znalazła się milimetry od mojej. Po chwili otworzył on zaspane powieki i spojrzał prosto w moje oczy
-Cześć-szepnął-zachrypniętym głosem
-Hej-odparłam ledwo dosłyszalnie onieśmielona jego bliskością
-Jak się spało Mała?-zapytał przejeżdżając swoimi ciepłymi wargami po moim policzku
-Trochę niewygodnie-mruknęłam
-Przepraszam zawsze się kręcę-zaśmiał się i podniósł się do pozycji siedzącej- jakie plany na dziś?-zapytał
-Hmmm...czy ja mam prawko?-zapytałam
-Nie, czemu pytasz?
-Więc dzisiaj będę uczyć się jeździć-odparłam z uśmiechem i udałam się do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i związałam włosy w luźnego koczka. Z kuchni słychać było śmiechy chłopców więc pewnie już nie spali. Gdy weszłam do pomieszczenia przywitały mnie ich uśmiechnięte twarze.
-Hej Cassie
-Cześć chłopaki-odpowiedziałam i również się do nich uśmiechnęłam
-Chodź zjesz śniadanie, sam robiłem-rzekł do mnie Niall z uśmiechem. Wzięłam naleśnika i zjadłam.
-Mam pytanie-powiedziałam w pewnym momencie
-Cos się stało?-zapytał Liam
-Nie, chciałam tylko zapytać czy ktoś z was mógłby mnie nauczyć prowadzić auto
-Jako, ze jestem najstarszy to zgłaszam się na ochotnika-rzekł Lou
-Okey to teraz idę spotkać się z Jess a jak wrócę zaczniemy-obróciłam się na piecie i wyszłam. Po 20 minutach byłam w kawiarni którą obie z Jess uwielbiałyśmy. Czekała już tam na mnie.
-Hej Jess- przywitałam się z nią cmoknięciem w policzek.
-Cześć-odpowiedziała cicho. Jak tylko usiadłam i zamówiłyśmy dla siebie kawę zaczęła mówić-rzekł-Kasandra ja Cię przepraszam, nie chciałam zeby z Harrym tak wyszło...
-Jess posłuchaj mnie. Nie pamiętam kompletnie nic z ostatniego roku mojego życia i dlatego tutaj przyszłam. Miałam operację i przez nia to wszystko. Harry mi mówił co między wami zaszło.
-I chcesz zebym ci pomogła?
-Szczerze to właśnie na to liczyłam.
-Okey to co mogę zrobić?
-Opowiedz mi o moich stosunkach z chłopakami.
-Niall to twój chłopak. Reszta to najlepsi przyjaciele...chociaż...
-Chociaż co?
-Nie nic
-Jessica mów
-Zawsze z Harrym byłaś zaskakująco blisko. Myśle, ze mu się podobasz. Właśnie dlatego go zdradziłam.
-Bo myślałaś, ze ja coś z nim?-zapytałam z niedowierzaniem
-No tak, wiesz jest naprawdę fajnym chłopakiem.
-Ale on mi pomaga, zachowuje się jak prawdziwy przyjaciel
-Kasandra naprawdę nie widzisz co on próbuje zrobić?
-Co masz na myśli?
-Nie pamiętasz co czułaś do Nialla, więc myśli, ze ma w końcu szanse. Uważaj na niego. Poznałam go dosyć dobrze i wiem taka samo jak ty, że jest niezłym podrywaczem i kanciarzem
-To chyba ma sens
-No raczej że ma sens! Zrobiłam wiele złych rzeczy, ale Cassie ciągle jestem twoją przyjaciółką i nie chcę żebyś popełniła błąd. Chłopaki temu zaprzeczą, ale ja powiedziałam ci jaki jest naprawdę. Jest egoistom i nigdy nie myśli co czują inni.
-Bardzo ci dziękuje Jess. Pomogłaś mi. Będę już lecieć
-Jasne, odezwij się to się spotkamy niedługo.
-Na pewno tak zrobię-dodałam i wyszłam z kawiarni
Matko Jess może mieć rację. Harry ciągle jest przy mnie, stara się, do tego ta jego niebezpieczna bliskość...Muszę teraz na niego uważać. I zdecydowanie nie mogę mu powiedzieć, ze już wiem co planuje. A planuje zranić Nialla i mnie wykorzystać, bo akurat ma taką zachciankę.
Nie pozwolę mu na to.
Stanęłam przed drzwiami naszego domu i biorąc głęboki oddech nacisnęłam na klamkę.
Już od progu dało się słyszeć śmiechy i krzyki chłopców. Doprowadziły mnie one do salonu
-I jak było?-zapytał Zayn
-Emm..dobrze. Lou możemy zaczynać?-zapytałam by tylko uniknąć szczegółowych pytań.
-Jasne tylko pójdę po kluczyki-odpowiedział mi chłopak i zniknął na schodach. Jak najszybciej się dało opuściłam dom i czekałam na Louisa przy samochodzie.. W końcu przyszedł i mogłliśmy zaczynać lekcje.

********************************************************************************
Hej Miśki!
Czas wziąć sie w garść i wrócić :D
Czytajcie, komentujcie, zadawajcie pytania śmiało :D
Jeśli macie jakieś pomysły bądź życzenia co do kolejnych rozdziałów to też piszcie, chetnie zobaczę jak wy widzicie przyszłość opowiadania :D
I zapraszam was bardzo serdecznie na mojego drugiego bloga, również o 1D http://we-almost-knew-what-love-was.blogspot.com