Obudził mnie straszny ból głowy. Gdy otwarłam oczy okazało się, że leżę w swoim łóżku. Dobra nie wiem jak to się stało, ale mniejsza o to. Starając się ignorować ten nieziemski ból zwlekłam się z łóżka i wzięłam prysznic. Zmyłam makijaż i rozczesałam włosy. Założyłam na siebie legginsy i jakąś luźną koszulkę i zeszłam na dół. W kuchni byli wszyscy. Lou i Liam smażyli naleśniki, Niall jadł a Zayn dokuczał Harry'emu. Chłopak siedział przy stole oparty o butelkę wody z zamkniętymi oczami
-O i jest nasza imprezowiczka-krzyknął Zayn
-Zamknij morde Malik-powiedział zachrypniętym głosem Harold
-Zgadzam się-mruknęłam zajmując miejsce obok loczka. Chłopak podsunął mi butelkę z wodą z której od razu wzięłam duży łyk.
-Jak się znalazłam w łóżku tak w ogóle?-zapytałam patrząc na każdego z nich po kolei lecz każdy kręcił głową.
-Nad ranem zaniosłem cię, i sam tez poszedłem do siebie-mruknął Styles
-Dzięki-szepnęłam do niego i wstałam po jakieś tabletki
-To wcale nie jest zabawne-mruknęłam gdy otwarłam szafkę i okazało się, że aspiryna jest na najwyższej półce. Chłopaki zaczęli się śmiać, a ja poczułam blisko za sobą ciepło czyjegoś ciała. Harry stanął za mna i sięgnął mi po leki. Wyjęłam sobie jedną i jemu też podałam tabletkę.Szybko uciekłam do salonu i położyłam sie przed telewizorem
-Nieźle wczoraj zabalowałaś-powiedział Niall ze śmiechem siadając obok mnie
-Wiesz, chyba tego potrzebowałam mimo, ze nie czuję sie teraz najlepiej-mruknęłam zamykając oczy
-Cass rozumiem to i nie dziwię ci się. Tylko wiesz jest taka sprawa...
-Nie mów, ze zrobiłam coś mega głupiego-powiedziałam szybko wstając
-Nie, spokojnie. Tylko dzisiaj mamy koncert, a zobacz co nam zrobiłaś z Haroldem
-No nie-mruknęłam opadając na poduszki
-Ale ty też jesteś potrzebna nam
-Do czego niby?-zapytałam zaskoczona
-Jesteś naszym fotografem i też musisz dzisiaj być. A musimy wyjść z domu za dwie godziny
-Chyba sobie żartujesz!-krzyknęłam wstając i biegnąc do swojego pokoju. Nałożyłam makijaż, uczesałam włosy i założyłam granatową sukienkę i botki na koturnach. Jak zeszłam to wszyscy juz na mnie czekali.
-Ej ale chyba nie zbełtacie się w aucie co?-zapytał Lou wskazując na mnie i Harolda
-Louis dobrze ci radzę usiądź z dala ode mnie bo nie przeżyjesz tej podróży-mruknęłam, na co chłopak zaczął się jeszcze bardziej śmiać.
Gdy usiadłam zauważyłam, że Harry na ręce ma zawiązaną bandamkę. Doskonale wiedziałam dlaczego i od razu zrobiło mi się jakoś tak smutno. Nie jest dobrze znać wszystkie sekrety. Gdy nasze spojrzenia się spotkały od razu spuściłam wzrok i unikałam patrzenia na chłopaka.
Gdy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że koncert ten ma być w domu dziecka. Została stworzona mała scena, ustawione pięć krzeseł i mikrofonów, Chłopcy zaczęli się rozgrzewać a ja wyciągnęłam aparat i sprawdziłam światła. Gdy wymieniałam obiektyw podszedł do mnie Harry
-Zrobiłem coś nie tak?-zapytał prosto z mostu
-Nie Harry-odparłam nie patrząc na niego
-Więc czemu unikasz mojego wzroku?-zapytał patrząc się na mnie wyczekująco
-Bo...palcami lekko przejechałam po jego Bandamie na ręce.
-Nic sobie nie zrobiłem, nie martw sie-złagodniał
-Więc dlaczego to nosisz?-zapytałam patrząc prosto w jego szmaragdowe oczy. Chłopak zagryzł wargę, spuścił wzrok i cicho odparł
-Nie wszystko się jeszcze dobrze zagoiło-poczułam ból w klatce piersiowej ale nie mogłam mu tego pokazać. Muszę go wspierać teraz, a żeby to robić muszę być silna
-Rozumiem. Jeśli będziesz chciał no wiesz coś sobie zrobić to masz do mnie przyjść, dobrze?-zapytałam by się upewnić
-Jasne Cass. Nie myśl już o tym
-A teraz leć i bądź świetny-zaśmiałam sie i wypchnęłam go na scenę unikając rozmawiania o tym. Dla żadnego znasz nie jest to dobry moment na rozmowę..
Mimo, że moja głowa nie przestawała boleć słuchając tych wspaniałych chłopaków czułam się lepiej. Naprawdę mają wielki talent, a każdy z nich jest wyjątkowy. Gdy skończyli śpiewać dzieci zaczęły zadawać im pytania.Pewna blondynka, miała koło 15 lat wstała i zapytała
-Harry masz dziewczynę
-Nie, aktualnie nie mam
-A jakie ci się podobają?-zapytała inna
-Wygląd tak naprawdę nie ma znaczenia. Liczy sie czy ta dziewczyna jest dobrą osobą. Bo wiecie poznałem kiedyś dziewczynę, która była niesamowicie piękna ale bardzo mnie zraniła. Za to przynajmniej moi przyjaciele moją więcej szczęścia
-A Niall, masz dziewczynę?-zapytała blondynka. Chłopak ze śmiechem odpowiedział
-Podobnie jak Harry jestem sam, i na razie nie szukam nikogo.
Chłopcy spojrzeli na niego dziwnie, ale starali się to ukryć.
Czy zabolało to co powiedział? O dziwo nie. Mi cały czas mówi, ze chce być ze mną a publicznie zupełnie coś innego. Jednak ani trochę mnie to nie zabolało. Nie poczułam zupełnie nic. Może to znak, ze oboje potrzebujemy kogoś innego. Może więź jaka była między nami się zerwała. Może teraz będziemy już wyłącznie przyjaciółmi
To zdecydowanie za dużo pytań jak na skocowanego człowieka.
I need you here with me now
Blog o Niallu Horanie :*
29 czerwca 2015
17 czerwca 2015
Rozdział 118
Gdy w końcu otrząsnęłam się z tych przygnębiających myśli zjadłam coś i poszłam wziąć długi prysznic. Po nim nie do końca czułam się lepiej jednak przynajmniej moje włosy wyglądały normalnie. Przynajmniej jeden plus tego dnia. Zajrzałam do szafy i zaczęłam szukać stroju na dzisiaj. Nie pamiętam do jakich klubów chodzimy więc nie za bardzo wiem co założyć. po dlugich namysłach stwierdziłam, że założę czarne obcisłe rurki z wysokim stanem, krótką koszulkę na krótki rękaw, która odsłaniała mi trochę brzucha, do tego czarne wysokie szpilki i srebrne dodatki.Włosy zostawiłam naturalnie pofalowane, zrobiłam makijaż i byłam gotowa.
W momencie w którym spoglądałam ostatni raz w lustro usłyszałam chłopaków na dole. Założyłam siwą ramoneskę i zeszłam do nich.
-No Mała nieźle wyglądasz-skomentował Zayn
-Już się nie podlizuj Malik tylko chodźmy-mruknęłam szturchając go
Jak już w końcu wyszliśmy, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy do klubu. Zajechaliśmy tam po 30 minutach. Jak przystało na prawdziwe gwiazdy, zaprowadzono nas do części dla VIP-ów i podano szampana. Usiedliśmy w loży i wznieśliśmy pierwszy toast. Za naszą przyjaźń. Zaraz po nim Liam i Niall ruszyli na parkiet, Zayn z Lou też gdzieś zniknęli a ja zostałam z Harrym
-Idziemy się napić?-zaproponowałam loczkowi przekrzykując muzykę
-Z tobą Mała zawsze-odpowiedział z uśmiechem i ruszyliśmy do baru.
-To co Cass bawimy się dzisiaj ostro?-zapytał Harry poruszając zabawnie brwiami gdy podeszła do nas barmanka
-Myślałam, ze to oczywiste
Harry powiedział coś do ucha dziewczynie a ta po chwili przyniosła nam cztery duże kieliszki z niebieskim płynem
-To do dna blondyna-powiedział Harry i opróżniliśmy wszystkie kieliszki. Poczułam jak zaczyna mi szumieć w głowie, więc zaciągnęłam chłopaka na parkiet do naszych przyjaciół.Nie potańczyliśmy za długo, bo Harry na rękach wyniósł mnie s powrotem do baru
-To co teraz?-zapytał
-Czy ty chcesz mnie upić?-zapytałam starając się być poważna
-Nie Cass chcę SIĘ upić, a sam bym głupio wyglądał-wybuchnęłam śmiechem a gdy już przestałam sie śmiać znów stały przede mna kieliszki, lecz tym razem było ich osiem.
-Harry ja tego nie wypiję
-Nie marudź, tylko dawaj i idziemy tańczyć.
Tak też zrobiliśmy. Niestety moja głowa nie jest tak mocna jak sądziłam i no cóż byłam już pijana. Z moimi przyjaciółmi zaczełam dziko szaleć na parkiecie. Sama nie wiem jak długo, ale świetnie się bawiłam. Potem sama wyciągnęłam Harry'ego do baru, gdzie zamówiłam następne osiem kieliszków. Gdy wypiliśmy po jednym usłyszałam za sobą czyjś głos
-Kasandra?-obróciłam sie i zobaczyłam Tristana
-Tristan, co ty tu robisz?-zapytałam uśmiechając sie szeroko
-Chyba to co ty tylko w mniejszych ilościach-zaśmiał sie
-O tak w ogóle poznajcie sie, Harry to jest Tristan, Tristan to mój Harry.
Tristan zaczął wpatrywać się w chłopaka z szeroko otwartymi oczami
-Ty jesteś Harry Styles z One Direction
-Tak to ja-odparł lekko zakłopotany Harold
-Nie wiem o co takie wielkie halo-objęłam loczka i podałam mu kieliszek-to tylko zwyczajny chłopak który chce sie dziś upić ze swoją najlepszą przyjaciółką-i oboje opróżniliśmy resztę kieliszków
-Ale ty przyjaciółko nie powinnaś już pić-skomentował Tristan
-Ty blondasie się nie wtrącaj, Harry kolejny?
-Mała przygotowałem się, ze jesteś ostrą zawodniczką, ale dzisiaj to mnie zaskakujesz
-Wiem Haroldzie, wiem-mruknęłam i cmoknęłam go w policzek, na co się dźwięcznie zaśmiał.
Nie wiem ile jeszcze wypiliśmy. Tristan się do nas dołączył, a potem gdzieś zniknął. Po jakimś czasie przyszli do nas chłopcy i powiedzieli, ze się zbieramy. Nie pamiętam tego za dobrze, ale słabo mi wychodziło chodzenie, więc Lou wziął mnie na barana.W samochodzie trochę przysnęłam, ale gdy dotarliśmy pod dom od razu sie obudziłam, i szczerze mówiąc czułam się już znacznie lepiej
-Harry!-zawołałam chłopaka gdy wysiadłam z auta
-Co blondyno?-chłopak też już się chwiał ale stanął przy mnie
-Nie wiem jak ty, ale ja jeszcze nie skończyłam z piciem na dziś, więc przynieś nam alkohol-mruknęłam zdejmując buty i siadając na kanapie. Po chwili chłopak przyniósł nam butelkę ale nie pamiętam już czego. Gadając o kompletnych głupotach wypiliśmy ją całą i zasnęliśmy na kanapie nie miejąc już siły ani ochoty iść do swoich łóżek.
W momencie w którym spoglądałam ostatni raz w lustro usłyszałam chłopaków na dole. Założyłam siwą ramoneskę i zeszłam do nich.
-No Mała nieźle wyglądasz-skomentował Zayn
-Już się nie podlizuj Malik tylko chodźmy-mruknęłam szturchając go
Jak już w końcu wyszliśmy, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy do klubu. Zajechaliśmy tam po 30 minutach. Jak przystało na prawdziwe gwiazdy, zaprowadzono nas do części dla VIP-ów i podano szampana. Usiedliśmy w loży i wznieśliśmy pierwszy toast. Za naszą przyjaźń. Zaraz po nim Liam i Niall ruszyli na parkiet, Zayn z Lou też gdzieś zniknęli a ja zostałam z Harrym
-Idziemy się napić?-zaproponowałam loczkowi przekrzykując muzykę
-Z tobą Mała zawsze-odpowiedział z uśmiechem i ruszyliśmy do baru.
-To co Cass bawimy się dzisiaj ostro?-zapytał Harry poruszając zabawnie brwiami gdy podeszła do nas barmanka
-Myślałam, ze to oczywiste
Harry powiedział coś do ucha dziewczynie a ta po chwili przyniosła nam cztery duże kieliszki z niebieskim płynem
-To do dna blondyna-powiedział Harry i opróżniliśmy wszystkie kieliszki. Poczułam jak zaczyna mi szumieć w głowie, więc zaciągnęłam chłopaka na parkiet do naszych przyjaciół.Nie potańczyliśmy za długo, bo Harry na rękach wyniósł mnie s powrotem do baru
-To co teraz?-zapytał
-Czy ty chcesz mnie upić?-zapytałam starając się być poważna
-Nie Cass chcę SIĘ upić, a sam bym głupio wyglądał-wybuchnęłam śmiechem a gdy już przestałam sie śmiać znów stały przede mna kieliszki, lecz tym razem było ich osiem.
-Harry ja tego nie wypiję
-Nie marudź, tylko dawaj i idziemy tańczyć.
Tak też zrobiliśmy. Niestety moja głowa nie jest tak mocna jak sądziłam i no cóż byłam już pijana. Z moimi przyjaciółmi zaczełam dziko szaleć na parkiecie. Sama nie wiem jak długo, ale świetnie się bawiłam. Potem sama wyciągnęłam Harry'ego do baru, gdzie zamówiłam następne osiem kieliszków. Gdy wypiliśmy po jednym usłyszałam za sobą czyjś głos
-Kasandra?-obróciłam sie i zobaczyłam Tristana
-Tristan, co ty tu robisz?-zapytałam uśmiechając sie szeroko
-Chyba to co ty tylko w mniejszych ilościach-zaśmiał sie
-O tak w ogóle poznajcie sie, Harry to jest Tristan, Tristan to mój Harry.
Tristan zaczął wpatrywać się w chłopaka z szeroko otwartymi oczami
-Ty jesteś Harry Styles z One Direction
-Tak to ja-odparł lekko zakłopotany Harold
-Nie wiem o co takie wielkie halo-objęłam loczka i podałam mu kieliszek-to tylko zwyczajny chłopak który chce sie dziś upić ze swoją najlepszą przyjaciółką-i oboje opróżniliśmy resztę kieliszków
-Ale ty przyjaciółko nie powinnaś już pić-skomentował Tristan
-Ty blondasie się nie wtrącaj, Harry kolejny?
-Mała przygotowałem się, ze jesteś ostrą zawodniczką, ale dzisiaj to mnie zaskakujesz
-Wiem Haroldzie, wiem-mruknęłam i cmoknęłam go w policzek, na co się dźwięcznie zaśmiał.
Nie wiem ile jeszcze wypiliśmy. Tristan się do nas dołączył, a potem gdzieś zniknął. Po jakimś czasie przyszli do nas chłopcy i powiedzieli, ze się zbieramy. Nie pamiętam tego za dobrze, ale słabo mi wychodziło chodzenie, więc Lou wziął mnie na barana.W samochodzie trochę przysnęłam, ale gdy dotarliśmy pod dom od razu sie obudziłam, i szczerze mówiąc czułam się już znacznie lepiej
-Harry!-zawołałam chłopaka gdy wysiadłam z auta
-Co blondyno?-chłopak też już się chwiał ale stanął przy mnie
-Nie wiem jak ty, ale ja jeszcze nie skończyłam z piciem na dziś, więc przynieś nam alkohol-mruknęłam zdejmując buty i siadając na kanapie. Po chwili chłopak przyniósł nam butelkę ale nie pamiętam już czego. Gadając o kompletnych głupotach wypiliśmy ją całą i zasnęliśmy na kanapie nie miejąc już siły ani ochoty iść do swoich łóżek.
08 kwietnia 2015
Rozdział 117
Zanim skończyłam sprzątać chłopak już spał. Jakoś niewytłumaczalnie poczułam z nim pewną więź. Usiadłam na brzegu jego łóżka i patrzyłam jak śpi. Jest taki bezbronny. I właśnie odkryłam kolejna rzecz. Tak naprawdę ten cały showbiznes ich niszczy. Jednak każdego w innym stopniu. Harry jest wrażliwy i nie wie jak sobie z tym radzić.
Wzięłam głęboki oddech i najciszej jak umiałam wyszłam z pokoju.Kompletnie nie wiedziałam co myśleć, ale chyba nie chcę być teraz sama. Weszłam do swojego pokoju i usiadłam na kanapie. Podwinęłam kolana pod brodę, po czym objęłam je ramionami i nie potrafiłam nic zrobić.
Po jakimś czasie ktoś cicho zapukał do moich drzwi po czym jak zawsze to robił wsunął głowę do środka
-Wszystko w porządku?-zapytał blondyn
-Chodź do mnie-szepnęłam tylko, a on przyszedł i zajął miejsce obok
-Twój telefon cały czas dzwoni-szepnął mi do ucha
-Nie ważne, jutro się tym zajmę
-Czy coś sie stało?-zapytał wyraźnie zaniepokojony
-Mógłbyś....mógłbyś zostać tu ze mną....nie chcę być sama
-Skarbie nigdy nie jesteś i nie bedziesz sama-zapewnił obejmując mnie i mocno przytulając. Bardzo chciałam wierzyć, ze jego słowa sa prawdą. Bardzo. Bo prawda jest taka, że cholernie mocno się do niego przywiązałam. Niall jest wspaniały. Chyba juz zaczynam rozumieć dlaczego z nim byłam...
Jednak to chyba niemożliwe zebym tak szybko się w nim zakochała...
-Niall?
-Tak Malutka?
-Chcę spędzić z wami czas i wyluzować. Muszę psychicznie odpocząć-szepnęłam
-Dobry plan, a co byś chciała robić?-po jego głosie wiedziałam, ze sie ucieszył
-Chodźmy do klubu
-Jasne, zaraz pójde poadac z chłopakami
-A mógłbyś jak zasne?
-Cassie czy coś sie stało? czegoś się boisz?-teraz w jego głosie słyszałam napiecie.
-Nie...po prostu chyba potrzebuję cię tutaj...przy mnie.
Nie wiem dlaczego to powiedziałam. Nawet nie byłam pewna, czy to jest prawda.
-Pewnie, ze zostanę-szepnął i pocałował mnie we włosy. Ułożył mnie sobie wygodniej w ramionach a ja zamknęłam oczy i już po chwili zasnęłam.
Obudziłam się w swoim łóżku, gdy promienie słońca wdzierały się do pokoju przez zasłony. Na poduszce obok mnie znalazłam kartkę. Od razu wzięłam ją w dłoń i przeczytałam na głos:
"Jak wstaniesz to zjedz śniadanie. Musieliśmy jechać do studiai nie będzie nas przez parę godzin. Ale o 20 wychodzimy, więc masz cały dzień na przygotowanie się
Niall"
Uśmiechnęłam się blado do siebie i wstałam z łóżka. Zmieniłam ubranie na szortu i rozciągnięty sweter i zeszłam na dół. Po wczoraj kompletnie nie umiem poskładać myśli. Miałam nadzieję, ze to tylko zły sen, ale ciagle stają mi przed oczami rany Harry'ego. Znów napłynęły mi łzy do oczu.Dopiero teraz naprawdę dociera do mnie co sie wczoraj stało. Siadam na kanapie, włączam telewizję i patrzą się w ekran pustym wzrokiem, a moje myśli szaleją. Jak nikt wcześniej tego nie zauważył? Czy przed operacją o tym wiedziałam? Czy on potrzebuje pomocy
Boże, nawet boję sie wiedzieć jakie myśli muszą chodzić po jego głowie...
Wzięłam głęboki oddech i najciszej jak umiałam wyszłam z pokoju.Kompletnie nie wiedziałam co myśleć, ale chyba nie chcę być teraz sama. Weszłam do swojego pokoju i usiadłam na kanapie. Podwinęłam kolana pod brodę, po czym objęłam je ramionami i nie potrafiłam nic zrobić.
Po jakimś czasie ktoś cicho zapukał do moich drzwi po czym jak zawsze to robił wsunął głowę do środka
-Wszystko w porządku?-zapytał blondyn
-Chodź do mnie-szepnęłam tylko, a on przyszedł i zajął miejsce obok
-Twój telefon cały czas dzwoni-szepnął mi do ucha
-Nie ważne, jutro się tym zajmę
-Czy coś sie stało?-zapytał wyraźnie zaniepokojony
-Mógłbyś....mógłbyś zostać tu ze mną....nie chcę być sama
-Skarbie nigdy nie jesteś i nie bedziesz sama-zapewnił obejmując mnie i mocno przytulając. Bardzo chciałam wierzyć, ze jego słowa sa prawdą. Bardzo. Bo prawda jest taka, że cholernie mocno się do niego przywiązałam. Niall jest wspaniały. Chyba juz zaczynam rozumieć dlaczego z nim byłam...
Jednak to chyba niemożliwe zebym tak szybko się w nim zakochała...
-Niall?
-Tak Malutka?
-Chcę spędzić z wami czas i wyluzować. Muszę psychicznie odpocząć-szepnęłam
-Dobry plan, a co byś chciała robić?-po jego głosie wiedziałam, ze sie ucieszył
-Chodźmy do klubu
-Jasne, zaraz pójde poadac z chłopakami
-A mógłbyś jak zasne?
-Cassie czy coś sie stało? czegoś się boisz?-teraz w jego głosie słyszałam napiecie.
-Nie...po prostu chyba potrzebuję cię tutaj...przy mnie.
Nie wiem dlaczego to powiedziałam. Nawet nie byłam pewna, czy to jest prawda.
-Pewnie, ze zostanę-szepnął i pocałował mnie we włosy. Ułożył mnie sobie wygodniej w ramionach a ja zamknęłam oczy i już po chwili zasnęłam.
Obudziłam się w swoim łóżku, gdy promienie słońca wdzierały się do pokoju przez zasłony. Na poduszce obok mnie znalazłam kartkę. Od razu wzięłam ją w dłoń i przeczytałam na głos:
"Jak wstaniesz to zjedz śniadanie. Musieliśmy jechać do studiai nie będzie nas przez parę godzin. Ale o 20 wychodzimy, więc masz cały dzień na przygotowanie się
Niall"
Uśmiechnęłam się blado do siebie i wstałam z łóżka. Zmieniłam ubranie na szortu i rozciągnięty sweter i zeszłam na dół. Po wczoraj kompletnie nie umiem poskładać myśli. Miałam nadzieję, ze to tylko zły sen, ale ciagle stają mi przed oczami rany Harry'ego. Znów napłynęły mi łzy do oczu.Dopiero teraz naprawdę dociera do mnie co sie wczoraj stało. Siadam na kanapie, włączam telewizję i patrzą się w ekran pustym wzrokiem, a moje myśli szaleją. Jak nikt wcześniej tego nie zauważył? Czy przed operacją o tym wiedziałam? Czy on potrzebuje pomocy
Boże, nawet boję sie wiedzieć jakie myśli muszą chodzić po jego głowie...
Przepraszam!
Przepraszam was moje Mordki, ze tak długo nic nie piszę. Ale najpierw byłam w Irlandii na kilka dni, wiec sami rozumiecie musiałam sie przygotować do wyjazdu i ogarnąć wszystko po nin, do tego zaczęły mi sie praktyki i jestem straaaasznie zabiegana :)
Wybaczcie, może cokolwiek wstawię już niedługo ::)
Kocham was
Lexy :*
28 stycznia 2015
Rozdział 116
Wszyscy byliśmy w jednakowym szoku. W progu stała Jessica z wielkim uśmiechem
-No Harry Kotku, czemu jesteś w takim szoku?-zapytała uśmiechajac sie do niego uroczo
-No sam nie wiem...moze dlatego, ze mnie kurwa zdradziłaś!-wykrzyknął loczek.
Podeszłam bliżej i położyłam mu dłoń na ramieniu aby trochę się uspokoił, bo widziałam, ze aż gotuje sie ze złości.
-Harry idź usiądź ja to załatwię-powiedziałam cicho patrząc w jego szmaragdowe tęczówki. Ten tylko skinął lekko głową i poszedł do swojego pokoju. Wzięłam głeboki oddech i obróciłam się do przyjaciółki
-Wiesz Jess to chyba nie najlepszy moment, moze spotkamy się innym razem
-Cass oni cię okłamują, bo mnie nienawidzą-szepnęła ze łzami w oczach-nic takiego nie zrobiłam. Oni chcą zepsuć naszą przyjaźń...-obróciłam się w stronę chłopców i przyjżałam sie każdemu po kolei. W końcu ich nie znam...To obcy ludzie, a Jess była moja najlepszą przyjaciółką od zawsze. Wiem, ze czasem trochę naginała prawdę, ale w takiej kwestii chyba by nie kłamała.
-Niall?-apytałam cicho patrząc na blondyna
-Cassie skarbie wiesz, ze bym cię nie okłamał-widziałam w jego spojrzeniu coś co sprawiało, że mu wierzyłam, jednak Jess zawsze byłą po mojej stronie.
-Ja...Jess idź juz, nie mogę o tym teraz myśleć-zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem i pobiegłam po schodach do góry. Juz chciałam otwierać drzwi mojego pokoju, gdy usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Szybko pobiegłam w drugi koniec korytarza i otwarłam drzwi sypialni chłopaka bez pukania. W pomieszczeniu było ciemno, jednak dostrzegłam pod ścianą cień chłopaka.
-Harry nic ci nie jest?-zapytałam
-Nie wchodź Cass. Nie teraz
-Jeśli nie teraz najbardziej potrzebujesz przyjaciółki, to kiedy?-zapytałam zamykając za sobą drzwi i ani na chwilę nie spuszczając oka z ciemnej postaci siedzącej pod ścianą. Ostrożnie do niego podeszłam. Usiedłam po jego prawej stronie i spojrzałam na jego twarz. Dostrzegłam na niej ślad po łzach.
-Nie chcę żebyś widziała mnie w takim stanie
-Harry przestań, jestem tutaj zeby ci pomóc-szepnęłam odszukując jego dłoń i łapiąc ją. Ściskając ją poczułam cos lepkiego
-Co to?-wymamrotałam podnosząc jego dłoń'
-Nic. Zaciąłem się ramką od zdjęcia-mruknął wyrywając swoja dłoń. Brzmiało to autentycznie, jednak coś mi nie pasowało. Na kolanach przeszłam i zapaliłam lampkę. Odwróciłam się do chłopaka i złapałam jego rękę. To zdecydowanie nie było przypadkowe zaciecie. Znajdowało się jakieś 10cm nad dłonią po wewnetrznej stronie ręki.
-Cos ty zrobił?-zapytałam cicho patrząc w jego smutne i pełne łez oczy. Chłopak przygarnął mnie do siebie i zaczął płakać w moje włosy. Głaskałam go po plecach aż nie uspokoił się na tyle by móc wydusić z siebie słowo. Wtedy usiadłam obok niego, wciaż bardzo blisko czekajac aż zacznie mówić.
-Nie mów o tym chłopakom, nie chcę żeby sie martwili. A to nie pierwszy raz. Wiem, że to głupie, dziwaczne i dziecinne. Ale jestem słaby. Jestem cholernie słaby, media mnie niszczą, do tego jeszcze ona. Na pawdę ja Kochałem. Staram się nie robić sobie krzywdy, nie chcę sie zabić, ale to jedyny ból jaki mogę kontrolować...
-Długo juz to robisz?-zapytałam cicho ciągle patrząc na niezbyt głęboką ranę
-Sam nie wiem, parę tygodni.
-I jakim cudem nikt nie zauważył?-tego najbardziej nie mogłam pojąć
-Już wiesz czemu tak dużo czasu spędzam w łazience. Zawsze noszę przy sobie jakiś podkład aby to zamaskować, a czasem wymyślam różne historyjki
-Od czego sie zaczęło?
-Nie wiem, ale wydaje mi się, że nagromadziło się zbyt wiele spraw i nie wiedziałem jak sobie z nimi poradzić, a nie chciałem prosić o pomoc
-Gdybym nie weszła byłoby tego więcej?-zapytałam cicho, choć bałam się odpowiedzi
-Nie po trafię ci na to odpowiedzieć. To nie jest proste.
-Nie mogę prosić cię abyś przestał, bo to pewnie nie łatwe, ale błagam Harry jeśli będziesz chciał to zrobić to przyjdź do mnie-szepnęłam po dłuższej chwili ciszy
-Dziękuje Cass. Za to tak bardzo cię Kocham-szepnął całując moje czoło.-a teraz muszę to posprzątać-dodał patrząc na lezące dookoła nas szkło
-Połóż się spać. Ja to zrobię
-Nie musisz.
-Wiem Harry, ale chcę-wstałam i poszłam do łazienki. Gdy wróciłam loczek leżał już na łóżko i patrzył w sufit. Wzięłam jego rękę i ostrożnie przemyłam ranę, a następnie owinęłam ją bandażem. Przykryłam chłopaka kocem i bez słowa zabrałam się za sprzątanie.
Myśli dosłownie wirowały w mojej głowie i nie umiałam skupić się na żadnej z nich.
Harry
Uroczy i czarujący chłopak, idol nastolatek okalecza się.
Jeśli on to robi, może to robić każdy.
Bo każdy ma jekieś problemy, tylko, ze jedni sobie z nimi radzą a inni nie.
On potrzebuje teraz pomocy, aby się uporać ze wszystkim co go dręczy. Musi pokonać demony przeszłości i zacząć żyć teraźniejszością. I nie zostawię go. Juz nigdy nie zostanie sam. Mimo, ze go nie pamiętam i nie wiem jaki był wcześniej zasługuje na pomoc.
-No Harry Kotku, czemu jesteś w takim szoku?-zapytała uśmiechajac sie do niego uroczo
-No sam nie wiem...moze dlatego, ze mnie kurwa zdradziłaś!-wykrzyknął loczek.
Podeszłam bliżej i położyłam mu dłoń na ramieniu aby trochę się uspokoił, bo widziałam, ze aż gotuje sie ze złości.
-Harry idź usiądź ja to załatwię-powiedziałam cicho patrząc w jego szmaragdowe tęczówki. Ten tylko skinął lekko głową i poszedł do swojego pokoju. Wzięłam głeboki oddech i obróciłam się do przyjaciółki
-Wiesz Jess to chyba nie najlepszy moment, moze spotkamy się innym razem
-Cass oni cię okłamują, bo mnie nienawidzą-szepnęła ze łzami w oczach-nic takiego nie zrobiłam. Oni chcą zepsuć naszą przyjaźń...-obróciłam się w stronę chłopców i przyjżałam sie każdemu po kolei. W końcu ich nie znam...To obcy ludzie, a Jess była moja najlepszą przyjaciółką od zawsze. Wiem, ze czasem trochę naginała prawdę, ale w takiej kwestii chyba by nie kłamała.
-Niall?-apytałam cicho patrząc na blondyna
-Cassie skarbie wiesz, ze bym cię nie okłamał-widziałam w jego spojrzeniu coś co sprawiało, że mu wierzyłam, jednak Jess zawsze byłą po mojej stronie.
-Ja...Jess idź juz, nie mogę o tym teraz myśleć-zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem i pobiegłam po schodach do góry. Juz chciałam otwierać drzwi mojego pokoju, gdy usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Szybko pobiegłam w drugi koniec korytarza i otwarłam drzwi sypialni chłopaka bez pukania. W pomieszczeniu było ciemno, jednak dostrzegłam pod ścianą cień chłopaka.
-Harry nic ci nie jest?-zapytałam
-Nie wchodź Cass. Nie teraz
-Jeśli nie teraz najbardziej potrzebujesz przyjaciółki, to kiedy?-zapytałam zamykając za sobą drzwi i ani na chwilę nie spuszczając oka z ciemnej postaci siedzącej pod ścianą. Ostrożnie do niego podeszłam. Usiedłam po jego prawej stronie i spojrzałam na jego twarz. Dostrzegłam na niej ślad po łzach.
-Nie chcę żebyś widziała mnie w takim stanie
-Harry przestań, jestem tutaj zeby ci pomóc-szepnęłam odszukując jego dłoń i łapiąc ją. Ściskając ją poczułam cos lepkiego
-Co to?-wymamrotałam podnosząc jego dłoń'
-Nic. Zaciąłem się ramką od zdjęcia-mruknął wyrywając swoja dłoń. Brzmiało to autentycznie, jednak coś mi nie pasowało. Na kolanach przeszłam i zapaliłam lampkę. Odwróciłam się do chłopaka i złapałam jego rękę. To zdecydowanie nie było przypadkowe zaciecie. Znajdowało się jakieś 10cm nad dłonią po wewnetrznej stronie ręki.
-Cos ty zrobił?-zapytałam cicho patrząc w jego smutne i pełne łez oczy. Chłopak przygarnął mnie do siebie i zaczął płakać w moje włosy. Głaskałam go po plecach aż nie uspokoił się na tyle by móc wydusić z siebie słowo. Wtedy usiadłam obok niego, wciaż bardzo blisko czekajac aż zacznie mówić.
-Nie mów o tym chłopakom, nie chcę żeby sie martwili. A to nie pierwszy raz. Wiem, że to głupie, dziwaczne i dziecinne. Ale jestem słaby. Jestem cholernie słaby, media mnie niszczą, do tego jeszcze ona. Na pawdę ja Kochałem. Staram się nie robić sobie krzywdy, nie chcę sie zabić, ale to jedyny ból jaki mogę kontrolować...
-Długo juz to robisz?-zapytałam cicho ciągle patrząc na niezbyt głęboką ranę
-Sam nie wiem, parę tygodni.
-I jakim cudem nikt nie zauważył?-tego najbardziej nie mogłam pojąć
-Już wiesz czemu tak dużo czasu spędzam w łazience. Zawsze noszę przy sobie jakiś podkład aby to zamaskować, a czasem wymyślam różne historyjki
-Od czego sie zaczęło?
-Nie wiem, ale wydaje mi się, że nagromadziło się zbyt wiele spraw i nie wiedziałem jak sobie z nimi poradzić, a nie chciałem prosić o pomoc
-Gdybym nie weszła byłoby tego więcej?-zapytałam cicho, choć bałam się odpowiedzi
-Nie po trafię ci na to odpowiedzieć. To nie jest proste.
-Nie mogę prosić cię abyś przestał, bo to pewnie nie łatwe, ale błagam Harry jeśli będziesz chciał to zrobić to przyjdź do mnie-szepnęłam po dłuższej chwili ciszy
-Dziękuje Cass. Za to tak bardzo cię Kocham-szepnął całując moje czoło.-a teraz muszę to posprzątać-dodał patrząc na lezące dookoła nas szkło
-Połóż się spać. Ja to zrobię
-Nie musisz.
-Wiem Harry, ale chcę-wstałam i poszłam do łazienki. Gdy wróciłam loczek leżał już na łóżko i patrzył w sufit. Wzięłam jego rękę i ostrożnie przemyłam ranę, a następnie owinęłam ją bandażem. Przykryłam chłopaka kocem i bez słowa zabrałam się za sprzątanie.
Myśli dosłownie wirowały w mojej głowie i nie umiałam skupić się na żadnej z nich.
Harry
Uroczy i czarujący chłopak, idol nastolatek okalecza się.
Jeśli on to robi, może to robić każdy.
Bo każdy ma jekieś problemy, tylko, ze jedni sobie z nimi radzą a inni nie.
On potrzebuje teraz pomocy, aby się uporać ze wszystkim co go dręczy. Musi pokonać demony przeszłości i zacząć żyć teraźniejszością. I nie zostawię go. Juz nigdy nie zostanie sam. Mimo, ze go nie pamiętam i nie wiem jaki był wcześniej zasługuje na pomoc.
29 grudnia 2014
Mordki!
Hej, hej!
Słuchajcie mam ważną informacje do dziewczyn, które piszą własne blogi, lub po prostu zajmują się tym. Otóż właśnie dołączyłam do ekipy pewnego bloga, który zajmuje sie pisaniem Imaginów o naszych chłopcach z 1D :) Jednak aby wyszło cos fajnego potrzeba jest wiecej autorek. Moim zdaniem jest to świetna forma sprawdzenia się i oczywiście wyrzucenia z siebie różnych emocji oraz opowieści:)
To co podoba wam się? :D
Jeśli jesteście zainteresowane pracą z innymi to zgłoście sie :)
Tu podam wam linka gdzie uzyskacie wiecej informacji
http://imagin1d.blogspot.com/2014/12/czy-odwiesic.html
Zgłaszajcie się, nie ma sie czego bac!!
Ja również chętnie odpowiem jakbyście miały jakieś pytania :)
Buziaki :**
Wasza Lexy :*
26 grudnia 2014
Rozdział 115
Pretend
you’re happy, pretend we’re fine
I
guess that’s easier after all this time
Talk
about someone else and look in my eye
I
know you still hold on to us inside
But
we watched that butterfly fly
I’d
give anything just to be with you again but it’s not the right time
And
I’d give anything just to feel you on my skin
But
it’s not the right time and it’ll never be the right time, will
it?
And
it might never be the right time and that’s the hardest part of it
(And
it might never be the right time, that’s the hardest part of it)
I
keep you in my mind even though you’ve gone
Holding
on to nothing’s easier than letting go
Stuck
in the memory of what has been
Just
please don’t love another like you loved me
‘Cause
time doesn’t heal, it just leaves me asking why
I’d
give anything just to be with you again but it’s not the right time
And
I’d give anything just to feel you on my skin
But
it’s not the right time and it’ll never be the right time, will
it?
And
it might never be the right time and that’s the hardest part of it
(And
it might never be the right time, that’s the hardest part of it)
And
I don’t know why I feel this way
If
I could I’d change, believe me
I
know that you feel the same, is it too late for saving?
Oh
here I go again
I’d
give anything just to be with you again but it’s not the right time
And
I’d give anything just to feel you on my skin
But
it’s not the right time and it’ll never be the right time, will
it?
And
it might never be the right time and that’s the hardest part of it
(And
it might never be the right time, that’s the hardest part of it)
Skończyłam
śpiewać, a chłopcy zaczęli bić mi brawo.
-Zapomniałaś
wiele, a jednak talent został-podsumował Liam
-A
może napisalibyśmy coś na naszą nową płytę razem?-zaproponował
Harry
-Tak
to swietny pomysł!-krzyknął Lou i pognała po coś na górę. Po
chwili okazało się, że był na górze po kartki i długopisy.
Każdemu rozdał i zasiedliśmy w ciszy.
-Too
o czym będzie ta piosenka?-przerwał ciszę Zayn
-Cicho
Idioto skupiamy się-warknął Lou
-Nie
jestem Idiotą Debilu-krzyknął Malik i rzucił się na niego.
Zaczęli się tarzać po dywanie wykrzykując w swoją stronę różne
wyzwiska. Jednak Lou przebił wszystko mówiąc, ze włosy Zayn'a
wcale nie są tak fajne jak myśli. Mulat usiadł obrażony na fotelu
i Tommo dumnie rozsiadł sie na fotelu. Całej tej scenie towarzyszył
głośny śmiech naszej czwórki.
-No
i tak się z nimi pracuje-westchnął Niall
-I
won't act my age, no I won't act my age
No,
I'll still feel the same around you
Hey!-zaśpiewał wesoło Harry
Hey!-zaśpiewał wesoło Harry
-Skąd
to znasz?-zapytał zaciekawiony Niall
-Właśnie
to wymyśliłem-odparł Harold wzruszając ramionami
-To
jest dobre-dodał Liam i zabraliśmy sie wspólnie za tworzenie
piosenki
Przez
cały ten czas pokój wypełniały nasze śmiechy, wesołe
krzyki i dźwięki gitary. Myślę, ze właśnie tego
wszyscy potrzebowaliśmy. Potrzebowaliśmy w tym momencie wyluzować
i odetchnąć. Nagle każdego z nas nabrało
niesamowitego pędu i zgubiliśmy się. Każdy z nas czasem
gubi się w rzeczywistości jaka go otacza. Choćbyśmy nie wiem jak
sie starali czasem i tak wpadniemy w zamieć wspomnień, obaw o
przyszłość i problemów z teraźniejszości. Wirują one w okół
nas jak płatki śniegu w zimowy dzień. Czasem powodują gniew,
innym razem rozpacz, lecz zawsze wnoszą nowy pogląd na nasze życie.
Mimo bólu jaki przynoszą to pomagają. Może jeszcze tego nie
wiesz, ale ja wiem.
Zawsze.
Musisz
po prostu wziąć się w garść i przeć na przód. Bo nikt nie
pomoze ci tak, jak ty sam możesz to zrobić. Musisz nauczyć się
być swoim najlepszym przyjacielem bez względu na to czy masz ich
pełno dookoła siebie czy nie.
Nie
wszyscy mają to szczęście które mnie spotkało;
czyli posiadanie najlepszych przyjaciół na świecie.
Czasem są strasznie irytujący, dziecinni i marudni, ale wiem, ze
mogę na nich liczyć. Są moją prawdziwą rodziną.
Moje
przemyślenia przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. Wszyscy
oderwaliśmy się od rozmowy i spojrzeliśmy po sobie. Nikt z nas nie
spodziewał się o tej porze gościa. W końcu Harry ruszył swe
zacne cztery litery i poszedł otworzyć. Po otwarciu przez
niego drzwi usłyszeliśmy głośny i wyraźnie zdenerwowany głos
chłopaka
-Co
ty tu do cholery robisz?!-od razu podnieśliśmy się i
biegiem ruszyliśmy do drzwi w których progu dostrzegliśmy...
*****************************************************************************************
Tak
wiem to baaardzo krótkie, ale tylko tak mnie natchnęło... ;/
Piosenka która śpiewa Cass to The Hardest Part-Nina Nesbitt
Komentujcie
proszę!!!!
Kocham
Was i Buziaki Lexy :**
11 grudnia 2014
Rozdzial 114
-Ale to jeszcze nie koniec niespodzianek-szepnął mi chłopak do ucha
-Jak to?-zapytałm odrywając się od niego i zadzierając głowę by spojrzeć na niego z wyraźnym zdziwieniem wymalowanym na mojej twarzy. Blondyn uśmiechnął się tajemniczo i pociągnął mnie za rękę w stronę huśtawki. Usiedliśmy na niej a chłopak wręczył mi mały złoty kluczyk. Już chciałam zapytać o co chodzi, ale Niall wziął z ziemi drewniane pudełko i położył je na swoim kolanie. Teraz już wiedziałam, ze kluczyk, który mi przed chwilą wręczył pasuje do zamka w pudełku jakie trzymał
-Co jest w środku?-zapytałam szybko
-Jeszcze nic, ale chcę żebyśmy zapełnili je naszymi wspomnieniami. Tylko naszymi.
Uśmiechnęłam się szeroko i otworzyłam pudełko. Następnie włożyłam do niego wszystkie koperty i karteczki jakie dzisiaj przygotował dla mnie ten uroczy blondas.
-Więc to nasz nowy początek?-zapytałam nieśmiało spoglądając na niego
-Tak Cass. Nowy i lepszy początek. Nie musisz sobie niczego przypominać, bo stworzymy nowe wspomnienia.
-Masz rację-odparłam odwzajemniając uśmiech chłopaka. Już otwierałam usta by coś powiedzieć, gdy mój telefon zaczął dzwonić.
-Odbierz-powiedział spokojnie chłopak. Niepewnie nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha
-Halo?-zapytałam do słuchawki nie spuszczając wzroku z chłopaka
-Cześć blondyno. Musimy się wybrać do kręgielni. Kiedyś byłem w to dobry
-Tristan?-zapytałam rozbawiona jego chaotyczną wypowiedzią
-Na świętego Mikołaja jeszcze za wcześnie więc raczej tak.
-Wiesz nie bardzo mogę teraz rozmawiać...
-Okey, to jutro będę po ciebie o 19. Pa
-Ale...-niestety już się rozłączył
-To ten koleś, którego dzisiaj poznałaś?-zapytał wyraźnie smutny chłopak
-Tak. Zaprosił mnie na kręgle. Jesteś zły?
-Nie, w porządku...w porządku-wbił wzrok w ziemie i bawił się nerwowo palcami. Przysunęłam się do niego i uniosłam jego podbródek tak aby spojrzał mi w oczy.
-Może nie znam cie zbyt długo, ale już wiem kiedy kłamiesz-szepnęłam, na co kąciki ust chłopaka powędrowały lekko do góry.
-A teraz chodź do środka, bo zmarzłam tu.
Oboje wstaliśmy i w ciszy udaliśmy się do kuchni.
-Masz ochotę na gorącą czekoladę?-zapytał blondyn
-Jesli ją zrobisz to tak-oboje się zaśmialiśmy.
Chłopak zaczął przygotowywać napój, a ja usiadłam na blacie i mu się przyglądałam.
Niall jest niesamowicie przystojny. Ma piękne oczy, a jego śmiech mnie rozbraja. Ale to widzą wszyscy. Kiedy jest smutny, wyglądaj jak mały chłopczyk, a jego oczy wtedy tracą blask. Kiedy się denerwuje lub kłamie nie patrzy ci w oczy i bawi się dłońmi. Często tłumi w sobie emocje i zaciska mocno zęby by nie powiedzieć czegoś czym może urazić innych. Kiedy jest zakłopotany pociera kark dłonią, lub bawi sie swoimi włosami .Jest strasznie wrażliwy a jednocześnie niesamowicie twardy, bo świat show biznesu go nie zniszczył. Potrafi zamknąć się przed wszystkimi i nie dopuszczać nikogo, bo tak cholernie przeraża go wizja bólu. Jednak dla swoich przyjaciół zrobiłby wszystko. Bez wyjątku.
To tylko pare rzeczy, a jednak tak dużo o nim mówią. Powoli zaczynam się go uczyć na nowo, tylko jeszcze nie jestem pewna czy to dobrze.
Coś czego na pewno nie chce to skrzywdzić go.
-Hej Malutka co jest?-chłopak zamachał dłonią przed moja twarzą
-Yyyy...co? Mówiłeś coś?-zapytałam lekko zdezorientowana
-Mówiłem, ze już skończyłem-zaśmiał się chłopak
-Sory, zamyśliłam się-mruknęłam cicho
-A o czym tak myślałaś?-zapytał zaciekawiony unosząc brew ku górze i nie spuszczając ze mnie wzroku
-O niczym-mruknęłam, a moją twarz oblał bordowy rumieniec.
-O niczym?-zapytał a jego uśmiech stał się jeszcze większy
-Ugh przestań-burknęłam i zeskoczyłam z blatu. Wyminęłam chłopaka i już chciałam iść do salonu, ale blondyn złapał mnie za łokieć i obrócił w swoją stronę. Prawą rękę położył na mojej talii i przysunął mnie jeszcze bliżej siebie.
-Wyglądasz słodko gdy sie złościsz-wymruczał patrząc mi głęboko w oczy.
Tą magiczną chwilę przerwał trzask drzwi wejściowych i śmiechy chłopaków. Słysząc ich momentalnie odskoczyliśmy od siebie. Sama nie byłam jeszcze pewna jak powinniśmy się zachowywać przy sobie, to wszystko jest dziwne...
-Cześć dzieciaki, co robiliście?-zaczął Lou wpadając do kuchni, a za nim wbiegła pozostała trójka.
-Louis debilu to ich sprawa co robili-Liam trzepnął szatyna w tył głowy. Tommo od razu obrócił się i powalił Payne'a na ziemię. Widząc to wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem i uciekając z pola walki udaliśmy się do salonu.
Niall wziął gitarę na kolana i zaczął cicho grać jakąś melodię
-Co to za piosenka?-spytałam go szybko, bo niesamowicie mi sie spodobała
-Sam nie wiem. Wymyśliłem to parę dni temu, ale nie mam tekstu.
-Zagraj to od początku. Ja chyba coś mam
-Serio?-zapytał z wielkim uśmiechem
-Znaczy nie wiem czy to jest warte uwagi...-zaczęłam się tłumaczyć cała czerwona ze wstydu
-Śpiewaj-szybko powiedział Liam, który właśnie wchodził do salonu wraz z Lou.
-No wiesz...
-Cass...zaśpiewaj nam-powiedział Niall cicho patrząc mi się w oczy z tym swoim ciepłym uśmiechem na ustach
-No dobrze...
******************************************************************************
Hej Mordki :D
ważne pytanie!! w nastepnym rozdziale ma sie pojawić piosenka jaka Cassie będzie spiewać. I mam tu wstawić jakąś piosenkę kogoś mega sławnego i z talentem, czy sama coś napisać? Piszcie
Buziaki Lexy **
-Jak to?-zapytałm odrywając się od niego i zadzierając głowę by spojrzeć na niego z wyraźnym zdziwieniem wymalowanym na mojej twarzy. Blondyn uśmiechnął się tajemniczo i pociągnął mnie za rękę w stronę huśtawki. Usiedliśmy na niej a chłopak wręczył mi mały złoty kluczyk. Już chciałam zapytać o co chodzi, ale Niall wziął z ziemi drewniane pudełko i położył je na swoim kolanie. Teraz już wiedziałam, ze kluczyk, który mi przed chwilą wręczył pasuje do zamka w pudełku jakie trzymał
-Co jest w środku?-zapytałam szybko
-Jeszcze nic, ale chcę żebyśmy zapełnili je naszymi wspomnieniami. Tylko naszymi.
Uśmiechnęłam się szeroko i otworzyłam pudełko. Następnie włożyłam do niego wszystkie koperty i karteczki jakie dzisiaj przygotował dla mnie ten uroczy blondas.
-Więc to nasz nowy początek?-zapytałam nieśmiało spoglądając na niego
-Tak Cass. Nowy i lepszy początek. Nie musisz sobie niczego przypominać, bo stworzymy nowe wspomnienia.
-Masz rację-odparłam odwzajemniając uśmiech chłopaka. Już otwierałam usta by coś powiedzieć, gdy mój telefon zaczął dzwonić.
-Odbierz-powiedział spokojnie chłopak. Niepewnie nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha
-Halo?-zapytałam do słuchawki nie spuszczając wzroku z chłopaka
-Cześć blondyno. Musimy się wybrać do kręgielni. Kiedyś byłem w to dobry
-Tristan?-zapytałam rozbawiona jego chaotyczną wypowiedzią
-Na świętego Mikołaja jeszcze za wcześnie więc raczej tak.
-Wiesz nie bardzo mogę teraz rozmawiać...
-Okey, to jutro będę po ciebie o 19. Pa
-Ale...-niestety już się rozłączył
-To ten koleś, którego dzisiaj poznałaś?-zapytał wyraźnie smutny chłopak
-Tak. Zaprosił mnie na kręgle. Jesteś zły?
-Nie, w porządku...w porządku-wbił wzrok w ziemie i bawił się nerwowo palcami. Przysunęłam się do niego i uniosłam jego podbródek tak aby spojrzał mi w oczy.
-Może nie znam cie zbyt długo, ale już wiem kiedy kłamiesz-szepnęłam, na co kąciki ust chłopaka powędrowały lekko do góry.
-A teraz chodź do środka, bo zmarzłam tu.
Oboje wstaliśmy i w ciszy udaliśmy się do kuchni.
-Masz ochotę na gorącą czekoladę?-zapytał blondyn
-Jesli ją zrobisz to tak-oboje się zaśmialiśmy.
Chłopak zaczął przygotowywać napój, a ja usiadłam na blacie i mu się przyglądałam.
Niall jest niesamowicie przystojny. Ma piękne oczy, a jego śmiech mnie rozbraja. Ale to widzą wszyscy. Kiedy jest smutny, wyglądaj jak mały chłopczyk, a jego oczy wtedy tracą blask. Kiedy się denerwuje lub kłamie nie patrzy ci w oczy i bawi się dłońmi. Często tłumi w sobie emocje i zaciska mocno zęby by nie powiedzieć czegoś czym może urazić innych. Kiedy jest zakłopotany pociera kark dłonią, lub bawi sie swoimi włosami .Jest strasznie wrażliwy a jednocześnie niesamowicie twardy, bo świat show biznesu go nie zniszczył. Potrafi zamknąć się przed wszystkimi i nie dopuszczać nikogo, bo tak cholernie przeraża go wizja bólu. Jednak dla swoich przyjaciół zrobiłby wszystko. Bez wyjątku.
To tylko pare rzeczy, a jednak tak dużo o nim mówią. Powoli zaczynam się go uczyć na nowo, tylko jeszcze nie jestem pewna czy to dobrze.
Coś czego na pewno nie chce to skrzywdzić go.
-Hej Malutka co jest?-chłopak zamachał dłonią przed moja twarzą
-Yyyy...co? Mówiłeś coś?-zapytałam lekko zdezorientowana
-Mówiłem, ze już skończyłem-zaśmiał się chłopak
-Sory, zamyśliłam się-mruknęłam cicho
-A o czym tak myślałaś?-zapytał zaciekawiony unosząc brew ku górze i nie spuszczając ze mnie wzroku
-O niczym-mruknęłam, a moją twarz oblał bordowy rumieniec.
-O niczym?-zapytał a jego uśmiech stał się jeszcze większy
-Ugh przestań-burknęłam i zeskoczyłam z blatu. Wyminęłam chłopaka i już chciałam iść do salonu, ale blondyn złapał mnie za łokieć i obrócił w swoją stronę. Prawą rękę położył na mojej talii i przysunął mnie jeszcze bliżej siebie.
-Wyglądasz słodko gdy sie złościsz-wymruczał patrząc mi głęboko w oczy.
Tą magiczną chwilę przerwał trzask drzwi wejściowych i śmiechy chłopaków. Słysząc ich momentalnie odskoczyliśmy od siebie. Sama nie byłam jeszcze pewna jak powinniśmy się zachowywać przy sobie, to wszystko jest dziwne...
-Cześć dzieciaki, co robiliście?-zaczął Lou wpadając do kuchni, a za nim wbiegła pozostała trójka.
-Louis debilu to ich sprawa co robili-Liam trzepnął szatyna w tył głowy. Tommo od razu obrócił się i powalił Payne'a na ziemię. Widząc to wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem i uciekając z pola walki udaliśmy się do salonu.
Niall wziął gitarę na kolana i zaczął cicho grać jakąś melodię
-Co to za piosenka?-spytałam go szybko, bo niesamowicie mi sie spodobała
-Sam nie wiem. Wymyśliłem to parę dni temu, ale nie mam tekstu.
-Zagraj to od początku. Ja chyba coś mam
-Serio?-zapytał z wielkim uśmiechem
-Znaczy nie wiem czy to jest warte uwagi...-zaczęłam się tłumaczyć cała czerwona ze wstydu
-Śpiewaj-szybko powiedział Liam, który właśnie wchodził do salonu wraz z Lou.
-No wiesz...
-Cass...zaśpiewaj nam-powiedział Niall cicho patrząc mi się w oczy z tym swoim ciepłym uśmiechem na ustach
-No dobrze...
******************************************************************************
Hej Mordki :D
ważne pytanie!! w nastepnym rozdziale ma sie pojawić piosenka jaka Cassie będzie spiewać. I mam tu wstawić jakąś piosenkę kogoś mega sławnego i z talentem, czy sama coś napisać? Piszcie
Buziaki Lexy **
17 listopada 2014
Rozdział 113
Sama nie wiem jak długo grałam. Zatraciłam się w tej muzyce i nie potrafiłam przestać. Lecz mój żołądek w końcu wygrała i musiałam iść coś zjeść. Weszłam do łazienki, aby obmyć twarz i zmyć z niej resztki łez i mojego kompletnie popsutego już w tej chwili makijażu. Gdy otwarłam drzwi swojego pokoju, już chciałam wychodzić, lecz na podłodze leżała niebieska kartka z moim imieniem. Niepewnie ją podniosłam o odczytałam jej zawartość.
-Jakimi strzałkami?-zapytałam głośno rozglądając się po korytarzu i dopiero wtedy dostrzegłam kartki z narysowanymi strzałkami poprzyczepiane do ścian korytarza. Miały one różne kolory i było ich pełno. Cały czas trzymając w dłoniach pierwsza kartkę jaka znalazłam, podążyłam za wskazówkami. Doprowadziły mnie one do jednego z pokoi. Na jego drzwiach wisiała kartka z napisem "Wejdź". Więc tak zrobiłam. Był to zdecydowanie męski pokój, jednak panował w nim porządek. Szczerze mówiąc nie bardzo go kojarzę. Rozejrzałam się po nim i zauważyłam pare zdjęć i innych prywatnych rzeczy, lecz większą uwagę przykuła leżąca na łóżku kolejna rzecz zaadresowana do mnie. Tym razem jednak była to koperta. Obróciłam ją parę razy w dłoniach zastanawiając się czy na pewno chcę się w to bawić. Jednak w końcu ciekawość wygrała i otworzyłam ją szybko wyjmując zawartość.
"Jestem Idiotą. Oboje to wiemy Maleńka. Ale zrób dla mnie jedną rzecz. Tylko jedną. Idź za strzałkami.
Twój N. "
-Jakimi strzałkami?-zapytałam głośno rozglądając się po korytarzu i dopiero wtedy dostrzegłam kartki z narysowanymi strzałkami poprzyczepiane do ścian korytarza. Miały one różne kolory i było ich pełno. Cały czas trzymając w dłoniach pierwsza kartkę jaka znalazłam, podążyłam za wskazówkami. Doprowadziły mnie one do jednego z pokoi. Na jego drzwiach wisiała kartka z napisem "Wejdź". Więc tak zrobiłam. Był to zdecydowanie męski pokój, jednak panował w nim porządek. Szczerze mówiąc nie bardzo go kojarzę. Rozejrzałam się po nim i zauważyłam pare zdjęć i innych prywatnych rzeczy, lecz większą uwagę przykuła leżąca na łóżku kolejna rzecz zaadresowana do mnie. Tym razem jednak była to koperta. Obróciłam ją parę razy w dłoniach zastanawiając się czy na pewno chcę się w to bawić. Jednak w końcu ciekawość wygrała i otworzyłam ją szybko wyjmując zawartość.
"Gdy byliśmy razem nikt inny do szczęścia nie był nam potrzebny. Idealnie się uzupełnialiśmy. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi Cass i to właśnie dlatego byliśmy tak szczęśliwi. W swoim towarzystwie czuliśmy się najlepiej i wiedziałem, ze zawsze bez wzgledu na wszystko mi pomozesz. Tak jak wtedy gdy przyleciałaś do mnie do Holandii gdy byłem w szpitalu
Teraz zajrzyj do szafy.
Twój N."
W kopercie znalazłam również nasze wspólne zdjęcie. Siedzieliśmy z Niallerem i śmialiśmy się. Piękne wspomnienie...szkoda, ze go nie pamiętam...
Potrząsnęłam głową by wymazać przykre wspomnienie i zostawiając kopertę na komodzie otwarłam szafę. Do niebieskiej bluzy przyczepiona była kolejna koperta. Ostrożnie ja odczepiłam i wyjęłam jej zawartość.
"Nie chciałem oddać ci swojego serca, bo tak wypadało. Chciałem to zrobić, bo bez ciebie ono byłoby martwe. Byłas i wciąz jesteś dla mnie wszystkim. Wiem, że tego nie pamiętasz, i wiem, ze ja jestem naciskam, jednak Cass twoje pojawienie się w moim życiu odmieniło je. Dzięki tobie zyskałem kawałek nieba. Jesteś najwspanialszym co mógł mi pogarować los.
A teraz załóż tą bluzę ze yś nie zmarzła i chodź do ogrodu.
Twój N,"
To co przeczytałam było wspaniałe. Ale wiedziałam, ze nie mogę się teraz rozkleić. Ostrożnie zdjełam bluzę z wieszaka i włożyłam na siebie. Przyłożyłam jej kawałek do nosa i zaciągnęłam się jej pięknym zapachem.
Znam ten zapach. Uwielbiam go. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale to właśnie czuję.
Wzięłam wszystkie koperty jakie na mnie czekały i powoli ruszyłam do ogrodu.
Z trudem rozsunęłam drzwi tarasowe i wyszłam na zewnątrz. Miał rację, było chłodno, Rozejrzałam się dookoła, lecz nigdzie nie było śladu blondyna. Nie wiem czemu, ale na myśl przyszła mi tylko stara drewniana huśtawka, stojąca na tyłach ogrodu. To na niej ukryłam się pierwszego wieczoru, gdy nie wiedziałam co robić.
Ruszyłam ścieżką w jej stronę. Gdy tam dotarłam, po prostu zamarłam. Na huśtawce rozłożona była beżowa narzuta i parę poduszek. W okół niej rozstawione były kolorowe lampiony. A na środku stał Niall z kopertą w dłoniach.
Na drżących nogach podeszłam do niego, a ten bez słowa wręczył mi kopertę. Otwarłam ja i wyjęłam ostatni list.
"Oh Skarbie...nawet nie wiesz jak bardzo mi cię brakuje. Nie jestem dobry w słowach, zbyt często plącze mi się język i nie mówię ci wielu ważnych rzeczy, choć powinienem. Jedna z nich, lecz zdecydowanie najważniejsza to Przepraszam. Jest mi strasznie przykro za to, ze tak okropnie cię traktowałem. Ale jestem bezsilny. Nie radzę sobie z tą cała sytuacją. Śmiertelnie boję się, ze mozesz mnie zostawić. Dlatego jestem takim pieprzonym idiotą. Proszenie o wybaczenie to chyba za dużo, ale chcę błagać o szansę. Wynagrodzę ci wszystkie błędy i będę starał się o ciebie jak szaleniec. Bo o taka miłość warto.
Więc czy dasz temu Idiocie który teraz stoi przed tobą drugą szansę?
Twój N. "
Twój N. "
Podniosłam wzrok znad kartki i spojrzałam w te piękne lazurowe tęczówki. Wszystkie słowa nagle straciły jakikolwiek sens. I nieważne co teraz bym powiedziała. Tylko jedno było odpowiednie, wręcz idealne.
-Tak-szepnęła cicho, lekko się uśmiechając.
Chłopak przez chwilę nie wierzył w to co usłyszał, lecz gdy tylko dotarło do niego co powiedziałam uśmiechnął się szeroko i mocno mnie objął. Gdy chciał już cofać ręce wtuliłam się w niego mocniej i zaciągnęłam zapachem jego perfum. Niczego więcej w tej chwili nie potrzebowałam. Właśnie tak było mi teraz Idealnie.
*********************************************************************************
Hej Mordki :*
Jest nowy, napisałam go bardzo szybko w przerwie między kolejnymi odpałami. Prosze komentujcie :**
Buziaki Lexy
Hej Mordki :*
Jest nowy, napisałam go bardzo szybko w przerwie między kolejnymi odpałami. Prosze komentujcie :**
Buziaki Lexy
04 listopada 2014
Rozdział 112
-No więc?-zapytał Tristan
-No więc co?-zapytałam nie rozumiejąc o co mu chodzi i odkładając łyżeczkę, którą jeszcze przed chwilą mieszałam kawę na talerzy
-Jaka jest twoja historia. W końcu musiał być jakiś powód przez który o świcie szłaś bez celu przed siebie.
-Nie chcesz tego słuchać.
-Wręcz przeciwnie.
Chwilę zbierałam się w sobie zanim zaczęłam. W sumie sama nie wiedziałam co mu powiedzieć. Ale z drugiej strony on mnie nie zna, więc może jakoś uda mu się zrozumieć co czuję.
-Miałam operację. Przeszczep serca, bo moje z niewiadomych przyczyn było bardzo słabe i nie było innego wyjścia. Po operacji zapadłam w śpiączkę i ona spowodowała, że mam amnezję. Nie pamiętam ostatnich trzech lat ze swojego życia. Totalna pustka.
-No to faktycznie masz przerąbane-skomentował blondyn
-To w sumie nie wszystko. Mieszkam z moimi przyjaciółmi i chłopakiem, których w ogóle nie pamiętam. Są świetnymi ludźmi, ale nie rozumieją, że nie umiem sobie nic przypomnieć i sama nie wiem kim jestem. Nie wiem co powinnam zrobić teraz.
-Hej, nie smuć się. Wszystko w końcu się ułoży
-Ty chyba nie rozumiesz jak poważna jest ta sprawa
-Staram się cię pocieszyć tylko-uniósł ręce w obronnym geście
-Przepraszam. Ostatnio ciągle muszę się bronić. Wszyscy na mnie naskakują...
-Rozumiem. A jak ten twój chłopak to znosi? Zgaduje, że kiepsko
-Taa zgarniasz główną nagrodę-mruknęłam wpatrując się w powierzchnie kawy
-Nie masz mu sie co dziwić. W połowie stracił swoją dziewczynę. Niby jesteś, ale już nie z nim. Cholernie musi go to boleć.
-Wiem to. Wiem, ze go teraz ranię, ale nie wiem co zrobić.
-Musisz na początek chyba poznać sie od nowa
-Tylko jak?
-Musisz próbować wszystkiego po kolei od nowa. Jeśli dowiesz się kim jesteś, będziesz wiedziała czego chcesz i z kim chcesz być.
-Brzmi całkiem logicznie-mruknęłam
-Tak wiem i jak chcesz mogę ci pomóc w tym
-Jak?-zapytałam zdziwiona
-No skoro nie znam cię to nie będę mieć według ciebie żadnych oczekiwań.
-Sama nie wiem, nawet cię nie znam-mruknęłam cicho. Nie byłam pewna czy to dobre wyjście. Jednak w sumie chyba wiele nie ryzykuje
-Ty musisz podjąć decyzję Kasandra. Chcesz tego czy nie?-patrzył na mnie wyczekującym wzrokiem. Decyzje podjęłam dosłownie w sekundę
-Zgoda
-Dobrze-odparł z wyraźnie malującym sie na jego twarzy uśmiechem-więc teraz odprowadzę cie do domu, wezmę twój numer a potem się umówimy jakoś, co ty na to?
-Niech będzie
-Spokojnie nie zrobię ci krzywdy. nie masz się czego bać.
-wcale sie nie boję
-Jesteś pewna? Bo twoje oczy mówią coś innego.-słysząc ten komentarz odrzuciłam włosy do tyłu, i opierajac się na krzesełko wbiłam wzrok w krajobraz za oknem
-No już nie obrażaj się-zaczął nachylając się w moja stronę
-Nie obrażam, po prostu myślę czy to na pewno bezpieczne skoro uważasz, że się boję
-Zabawna jesteś-mruknął uśmiechajac się szeroko
-A ty głupi i nie znasz się na ludziach.
-No weź juz przestań co?
-To przeproś
-Zaraz, ze co? Niby za co mam cię przepraszać?-zapytał zdezorientowany chłopak
-Za to, że uznałeś, ze się boję
-No dobra przepraszam-mruknął unosząc ręce w obronnym geście. Widząc to wybuchnęłam śmiechem
-To ty jesteś zabawny-wysapałam gdy przestałam sie śmiać.
-Osz ty! Kłamałaś!
-Dobra już się nie obrażaj tylko chodźmy.
Droga minęła nam miło i szybko. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się jakbyśmy znali sie od zawsze. To dziwne, ale czuję, ze więcej łączy mnie z nim niż z Niall'em...
Tak wiem jestem w tym momencie okrutna, ale Niall tylko chodzi smutny, przygnębiony i zmartwiony, prawie nigdy nie jest szczęśliwy. A ja nie chcę być z kimś kto nie umie się cieszyć życiem. Ciągle tylko stara sie mi na siłę przypomnieć wszystko...Może ta amnezja zrobiła ze mne zupełnie innego człowieka...
-O czym tak myślisz?-zapytał nagle Tristan.
-A o wszystkim i o niczym w sumie
- Na pewno?
-Tak. O jesteśmy.
-Więc daj mi swój numer i znikam- rzekł szarmancko podając mi swój telefon. Szybko wpisałam parę liczb, pożegnałam się i weszłam do domu gdzie już czekała na mnie nowa awantura...
-Kto to był Cassie? i dlaczego dawałaś mu swój numer?
-Niall spokojnie. To mój nowy znajomy Tristan
-Przecież on może być jakiś gwałcicielem albo kimś takim-krzyknął tak, że wszyscy chłopcy przybiegli sprawdzić o co chodzić
-Co jest?-zapytał Lou
-Według Niall'a nie mogę poznawać nowych ludzi
-Przecież ci nie zabraniam
-Według ciebie ciągle wszystko robię źle i nie tak. Niall lepiej przemyśl sobie czego ode mnie oczekujesz i wtedy możemy porozmawiać.
Starając się aby łzy nie opuściły moich oczy weszłam szybko po schodach i zamknęłam się w pokoju. Usiadłam przy fortepianie i dopiero wtedy pozwalając łzą płynąc zaczęłam grać melodię jaką trzymałam w zakamarkach pamięci, której nie utraciłam...
********************************************************************
Hej Mordki:*
Co myślicie?
Wiem, ze długo nie pisałam, ale wiecie szkoła, do tego staram się pozbierać swoje życie osobiste i do tego problemy ze zdrowiem. Jak sie wali to wszystko. Ale o moim życiu nikt nie chce tu słuchać więc czytajcie i komentujcie :*
Kocham Lexy :*
-No więc co?-zapytałam nie rozumiejąc o co mu chodzi i odkładając łyżeczkę, którą jeszcze przed chwilą mieszałam kawę na talerzy
-Jaka jest twoja historia. W końcu musiał być jakiś powód przez który o świcie szłaś bez celu przed siebie.
-Nie chcesz tego słuchać.
-Wręcz przeciwnie.
Chwilę zbierałam się w sobie zanim zaczęłam. W sumie sama nie wiedziałam co mu powiedzieć. Ale z drugiej strony on mnie nie zna, więc może jakoś uda mu się zrozumieć co czuję.
-Miałam operację. Przeszczep serca, bo moje z niewiadomych przyczyn było bardzo słabe i nie było innego wyjścia. Po operacji zapadłam w śpiączkę i ona spowodowała, że mam amnezję. Nie pamiętam ostatnich trzech lat ze swojego życia. Totalna pustka.
-No to faktycznie masz przerąbane-skomentował blondyn
-To w sumie nie wszystko. Mieszkam z moimi przyjaciółmi i chłopakiem, których w ogóle nie pamiętam. Są świetnymi ludźmi, ale nie rozumieją, że nie umiem sobie nic przypomnieć i sama nie wiem kim jestem. Nie wiem co powinnam zrobić teraz.
-Hej, nie smuć się. Wszystko w końcu się ułoży
-Ty chyba nie rozumiesz jak poważna jest ta sprawa
-Staram się cię pocieszyć tylko-uniósł ręce w obronnym geście
-Przepraszam. Ostatnio ciągle muszę się bronić. Wszyscy na mnie naskakują...
-Rozumiem. A jak ten twój chłopak to znosi? Zgaduje, że kiepsko
-Taa zgarniasz główną nagrodę-mruknęłam wpatrując się w powierzchnie kawy
-Nie masz mu sie co dziwić. W połowie stracił swoją dziewczynę. Niby jesteś, ale już nie z nim. Cholernie musi go to boleć.
-Wiem to. Wiem, ze go teraz ranię, ale nie wiem co zrobić.
-Musisz na początek chyba poznać sie od nowa
-Tylko jak?
-Musisz próbować wszystkiego po kolei od nowa. Jeśli dowiesz się kim jesteś, będziesz wiedziała czego chcesz i z kim chcesz być.
-Brzmi całkiem logicznie-mruknęłam
-Tak wiem i jak chcesz mogę ci pomóc w tym
-Jak?-zapytałam zdziwiona
-No skoro nie znam cię to nie będę mieć według ciebie żadnych oczekiwań.
-Sama nie wiem, nawet cię nie znam-mruknęłam cicho. Nie byłam pewna czy to dobre wyjście. Jednak w sumie chyba wiele nie ryzykuje
-Ty musisz podjąć decyzję Kasandra. Chcesz tego czy nie?-patrzył na mnie wyczekującym wzrokiem. Decyzje podjęłam dosłownie w sekundę
-Zgoda
-Dobrze-odparł z wyraźnie malującym sie na jego twarzy uśmiechem-więc teraz odprowadzę cie do domu, wezmę twój numer a potem się umówimy jakoś, co ty na to?
-Niech będzie
-Spokojnie nie zrobię ci krzywdy. nie masz się czego bać.
-wcale sie nie boję
-Jesteś pewna? Bo twoje oczy mówią coś innego.-słysząc ten komentarz odrzuciłam włosy do tyłu, i opierajac się na krzesełko wbiłam wzrok w krajobraz za oknem
-No już nie obrażaj się-zaczął nachylając się w moja stronę
-Nie obrażam, po prostu myślę czy to na pewno bezpieczne skoro uważasz, że się boję
-Zabawna jesteś-mruknął uśmiechajac się szeroko
-A ty głupi i nie znasz się na ludziach.
-No weź juz przestań co?
-To przeproś
-Zaraz, ze co? Niby za co mam cię przepraszać?-zapytał zdezorientowany chłopak
-Za to, że uznałeś, ze się boję
-No dobra przepraszam-mruknął unosząc ręce w obronnym geście. Widząc to wybuchnęłam śmiechem
-To ty jesteś zabawny-wysapałam gdy przestałam sie śmiać.
-Osz ty! Kłamałaś!
-Dobra już się nie obrażaj tylko chodźmy.
Droga minęła nam miło i szybko. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się jakbyśmy znali sie od zawsze. To dziwne, ale czuję, ze więcej łączy mnie z nim niż z Niall'em...
Tak wiem jestem w tym momencie okrutna, ale Niall tylko chodzi smutny, przygnębiony i zmartwiony, prawie nigdy nie jest szczęśliwy. A ja nie chcę być z kimś kto nie umie się cieszyć życiem. Ciągle tylko stara sie mi na siłę przypomnieć wszystko...Może ta amnezja zrobiła ze mne zupełnie innego człowieka...
-O czym tak myślisz?-zapytał nagle Tristan.
-A o wszystkim i o niczym w sumie
- Na pewno?
-Tak. O jesteśmy.
-Więc daj mi swój numer i znikam- rzekł szarmancko podając mi swój telefon. Szybko wpisałam parę liczb, pożegnałam się i weszłam do domu gdzie już czekała na mnie nowa awantura...
-Kto to był Cassie? i dlaczego dawałaś mu swój numer?
-Niall spokojnie. To mój nowy znajomy Tristan
-Przecież on może być jakiś gwałcicielem albo kimś takim-krzyknął tak, że wszyscy chłopcy przybiegli sprawdzić o co chodzić
-Co jest?-zapytał Lou
-Według Niall'a nie mogę poznawać nowych ludzi
-Przecież ci nie zabraniam
-Według ciebie ciągle wszystko robię źle i nie tak. Niall lepiej przemyśl sobie czego ode mnie oczekujesz i wtedy możemy porozmawiać.
Starając się aby łzy nie opuściły moich oczy weszłam szybko po schodach i zamknęłam się w pokoju. Usiadłam przy fortepianie i dopiero wtedy pozwalając łzą płynąc zaczęłam grać melodię jaką trzymałam w zakamarkach pamięci, której nie utraciłam...
********************************************************************
Hej Mordki:*
Co myślicie?
Wiem, ze długo nie pisałam, ale wiecie szkoła, do tego staram się pozbierać swoje życie osobiste i do tego problemy ze zdrowiem. Jak sie wali to wszystko. Ale o moim życiu nikt nie chce tu słuchać więc czytajcie i komentujcie :*
Kocham Lexy :*
08 października 2014
Rozdział 111
Siedziałam w ciszy wsłuchując się jak wiatr niesie jego słowa. Były niezwykłe. Nie miałam pojęcia co mu odpowiedzieć. Bałam się przerywać tę chwilę. Bałam się go zranić.
Wpatruje się we mnie swymi wielkimi niebieskimi oczami, z których gdy wypowiem jedno nieodpowiednie słowo popłyną szklane łzy.
Wrażliwość to piękna cecha. Ludzie posiadający tą cechę czują wszystko z dwa razy mocniejszą siła. Ból, strach, szczęście, stratę. Wszystkie uczucia mogą dodać im skrzydeł, albo ich zniszczyć. Jest to piękna ale niszcząca cecha. On właśnie ma w sobie tą wrażliwość. Widać to w jego oczach. Dopiero teraz to dostrzegłam. Wcześniej te lazurowe tęczówki były dla mnie ogromną tajemnicą.
Ludzie tacy jak on nie moją łatwo w życiu. Na świecie rządzą inne prawa. Mogę się tylko domyślać jaką miał trudność pokazać ludziom którzy go otaczają kim naprawdę jest.
-Niall- szepnęłam unosząc dłoń i głaszcząc go delikatnie po zarózowionym policzku
-Tak Cassie?-zapytał drzącym głosem
-Będę się starać. Tylko nie jestem pewna czy podołam temu.
-Dlaczego?-zapytał wystraszony. Jego serce biło jak szalone
-Bo potrzebujesz mnie, ale tej dawnej mnie. Nie wiem czy taka jestem. Nie wiem czy wciąż jestem taka jak wcześniej. Będę się starać, ale najpierw muszę odnaleźć samą siebie. Muszę znaleźć sposób by dotrzeć do swojej duszy i dowidzieć się kim jestem. Wystarczy ci cierpliwości?
-Nie pamiętasz tego, ale gdy wyjechałem w trasę byłaś daleko, zerwaliśmy, a ja nie przestałem czekać. Bo nie potrafię już bez ciebie żyć. Jesteś moją własną definicją szczęścia. Nie pytaj czy mam cierpliwość, tylko zapytaj siebie czy masz tyle siły by znaleźć odpowiedź na te wszystkie pytania.
Milczałam.
Sama nie wiem co mogłabym mu odpowiedzieć. Jest tak wiele rzeczy, których nie potrafię wyjaśnić, a które ciagle krążą mi po głowie.
-Może wróćmy, co?
-Tak, masz rację.
w milczeniu zeszliśmy z dachu, a następnie opuściliśmy budynek.
-Daleko stąd do domu?-parę przecznic, a dlaczego pytasz?
-Po prostu.
W taksówce również żadne z nas nie wypowiedziało ani słowa.
I tak się skończył ten dzień. Myśli nie zostały wypowiedziane, a niedokończone zdania wciąż wiszą w powietrzu.
Położyłam się w łóżku i mimo zmęczenia nie mogłam zmrużyć oka.
Gdy tylko słońce pojawiło sie na linii horyzontu wstałam i ubrałam się. Bezszelestnie wyszłam z domu i zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Włożyłam słuchawki do uszu włączając pierwszy utwór na liście w moim telefonie i ruszyłam przed siebie. Wsłuchiwałam się w słowa, próbując zagubić gdzieś swoje myśli. Zostawić je gdzieś za sobą, jednak wciąż mieszały się z tekstem piosenki.
Nagle poczułam silne szarpnięcie i upadłam na plecy
-Cholera-mruknęłam pod nosem.
-Następnym razem uważaj jak chodzisz-usłyszałam nad sobą męski głos
-Taa na wiele rzeczy muszę ostatnio uważać
-Chodź pomogę ci wstać-wyciągnął do mnie ręke
-Dzięki, poradzę sobie. Idź już-mruknęłam podnosząc się i otrzepując spodnie. Dopiero teraz gdy stałam na nogach byłam w stanie dostrzec twarz chłopaka.
-Niezła fryzura-mruknęłam widząc jego jasne blond włosy stojące na wszystkie strony
-Dzieki. Jestem Tristan
-Kasandra
-Masz ochotę na kawę?
-Nie wydaje mi się, że jest to dobry pomysł. Nie znamy się
-To prawda. Ale po twojej minie widać, że potrzebujesz towarzystwa.
-Sama nie wiem...
-Nie masz się czym martwić, nie jestem mordercą. Chcę tylko napić się kawy, a też nie mam ochoty siedzieć w kawiarni sam.-odparł z usmiechem
-No dobra. Ale to tylko kawa. Nic więcej
-Nie jesteś w moim typie...-próbował byc poważny, lecz wybuchnął smiechem.
-Co w tym śmiesznego?
-A masz lustro?-zapytał zerkajac na mnie z ukosa
-Chyba jak każdy
-Więc wiesz, ze jesteś w typie każdego faceta. Ja akurat nie szukam nikogo, więc nie masz się o co martwić.
-Dobrze wiedzieć.
Już po chwili dotarliśmy do kawiarni. Zamówiliśmy kawę i po kawałku jakiegoś ciasta. Zajmując stolik przy oknie zaczęliśmy po prostu rozmawiać.
*******************************************************************************
Hej Mordki.
Jest kolejny, co myślicie?
Jak dlamnie w końcu zaczyna się coś ciekawego dziać. Tylko nie hejtować mi Tristana!!!
Wpatruje się we mnie swymi wielkimi niebieskimi oczami, z których gdy wypowiem jedno nieodpowiednie słowo popłyną szklane łzy.
Wrażliwość to piękna cecha. Ludzie posiadający tą cechę czują wszystko z dwa razy mocniejszą siła. Ból, strach, szczęście, stratę. Wszystkie uczucia mogą dodać im skrzydeł, albo ich zniszczyć. Jest to piękna ale niszcząca cecha. On właśnie ma w sobie tą wrażliwość. Widać to w jego oczach. Dopiero teraz to dostrzegłam. Wcześniej te lazurowe tęczówki były dla mnie ogromną tajemnicą.
Ludzie tacy jak on nie moją łatwo w życiu. Na świecie rządzą inne prawa. Mogę się tylko domyślać jaką miał trudność pokazać ludziom którzy go otaczają kim naprawdę jest.
-Niall- szepnęłam unosząc dłoń i głaszcząc go delikatnie po zarózowionym policzku
-Tak Cassie?-zapytał drzącym głosem
-Będę się starać. Tylko nie jestem pewna czy podołam temu.
-Dlaczego?-zapytał wystraszony. Jego serce biło jak szalone
-Bo potrzebujesz mnie, ale tej dawnej mnie. Nie wiem czy taka jestem. Nie wiem czy wciąż jestem taka jak wcześniej. Będę się starać, ale najpierw muszę odnaleźć samą siebie. Muszę znaleźć sposób by dotrzeć do swojej duszy i dowidzieć się kim jestem. Wystarczy ci cierpliwości?
-Nie pamiętasz tego, ale gdy wyjechałem w trasę byłaś daleko, zerwaliśmy, a ja nie przestałem czekać. Bo nie potrafię już bez ciebie żyć. Jesteś moją własną definicją szczęścia. Nie pytaj czy mam cierpliwość, tylko zapytaj siebie czy masz tyle siły by znaleźć odpowiedź na te wszystkie pytania.
Milczałam.
Sama nie wiem co mogłabym mu odpowiedzieć. Jest tak wiele rzeczy, których nie potrafię wyjaśnić, a które ciagle krążą mi po głowie.
-Może wróćmy, co?
-Tak, masz rację.
w milczeniu zeszliśmy z dachu, a następnie opuściliśmy budynek.
-Daleko stąd do domu?-parę przecznic, a dlaczego pytasz?
-Po prostu.
W taksówce również żadne z nas nie wypowiedziało ani słowa.
I tak się skończył ten dzień. Myśli nie zostały wypowiedziane, a niedokończone zdania wciąż wiszą w powietrzu.
Położyłam się w łóżku i mimo zmęczenia nie mogłam zmrużyć oka.
Gdy tylko słońce pojawiło sie na linii horyzontu wstałam i ubrałam się. Bezszelestnie wyszłam z domu i zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Włożyłam słuchawki do uszu włączając pierwszy utwór na liście w moim telefonie i ruszyłam przed siebie. Wsłuchiwałam się w słowa, próbując zagubić gdzieś swoje myśli. Zostawić je gdzieś za sobą, jednak wciąż mieszały się z tekstem piosenki.
Nagle poczułam silne szarpnięcie i upadłam na plecy
-Cholera-mruknęłam pod nosem.
-Następnym razem uważaj jak chodzisz-usłyszałam nad sobą męski głos
-Taa na wiele rzeczy muszę ostatnio uważać
-Chodź pomogę ci wstać-wyciągnął do mnie ręke
-Dzięki, poradzę sobie. Idź już-mruknęłam podnosząc się i otrzepując spodnie. Dopiero teraz gdy stałam na nogach byłam w stanie dostrzec twarz chłopaka.
-Niezła fryzura-mruknęłam widząc jego jasne blond włosy stojące na wszystkie strony
-Dzieki. Jestem Tristan
-Kasandra
-Masz ochotę na kawę?
-Nie wydaje mi się, że jest to dobry pomysł. Nie znamy się
-To prawda. Ale po twojej minie widać, że potrzebujesz towarzystwa.
-Sama nie wiem...
-Nie masz się czym martwić, nie jestem mordercą. Chcę tylko napić się kawy, a też nie mam ochoty siedzieć w kawiarni sam.-odparł z usmiechem
-No dobra. Ale to tylko kawa. Nic więcej
-Nie jesteś w moim typie...-próbował byc poważny, lecz wybuchnął smiechem.
-Co w tym śmiesznego?
-A masz lustro?-zapytał zerkajac na mnie z ukosa
-Chyba jak każdy
-Więc wiesz, ze jesteś w typie każdego faceta. Ja akurat nie szukam nikogo, więc nie masz się o co martwić.
-Dobrze wiedzieć.
Już po chwili dotarliśmy do kawiarni. Zamówiliśmy kawę i po kawałku jakiegoś ciasta. Zajmując stolik przy oknie zaczęliśmy po prostu rozmawiać.
*******************************************************************************
Hej Mordki.
Jest kolejny, co myślicie?
Jak dlamnie w końcu zaczyna się coś ciekawego dziać. Tylko nie hejtować mi Tristana!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)