I need you here with me now

I need you here with me now
Blog o Niallu Horanie :*

28 września 2014

Rozdział 110

Szli w ciszy ulicami Londynu. Otaczała nas tajemnicza ciemność i cisza. Latarnie świeciły zwyczajniej, swoim bladym światłem i co jakiś czas mijali nas pojedynczy przechodni. Niby noc jak każda inna, jednak gdy się przyjrzysz to zobaczysz co tu jest niezwykłe; może nawet nie pasujące do tej ponurej reszty świata. To dwoje ludzi. Idą w ciszy, czasami niby przypadkiem ich dłonie ocierają się o siebie. Rzucają sobie ukradkiem spojrzenia myśląc, ze drugie tego nie widzi.
Mimo, że milczą-chcieliby powiedzieć teraz tak wiele słów.
Mimo, że się nie dotykają-chcieliby rzucić się sobie w ramiona.
Jednak oboje wiedzą, że zbyt wiele się wydarzyło, aby to zrobić. Za bardzo by to skomplikowało wszystko co mają.
Ich umysły pracują na najwyższych obrotach. Jednak wciąż milczą. Boją się, że nieodpowiednim słowem zniszczą tą idealną i błogą ciszę, która o dziwo wcale nie jest niezręczna. Jest przyjemna i nie chcą jej przerywać. A obojgiem kieruje przerażenie.
On-stara się jak może, jednak myśl. że ona może nie pokochać go ponownie powoli zabija go od środka.
Ona-stara się analizować każdy szczegół i znaleźć w pamięci jakieś odniesienie do tego co się dzieje, lecz nic nie znajduje. Wciąż ma pustkę w głowie. Ktoś nie wiadomo dlaczego zrobił w jej pamięci dziurę. A ona strzępkami myśli jakie m,a w głowie stara się ją zapełnić. Jednak to na nic.

*Z perspektywy Cassie*

Zatrzymaliśmy się pod wysokim szklanym budynkiem. Niall patrzył na niego wciąż zamyślonych.
-To tutaj?-zapytałam szeptem
-Tak, wejdźmy-weszliśmy drzwiami głównymi. Minęliśmy recepcję, gdzie siedziała młoda dziewczyna. Niall skinął do niej, jakby dawał jej jakiś znak i poszliśmy dalej. Nadal milcząc weszliśmy do windy. Chłopak przycisnął guzik z napisem 14. Gdy zatrzymaliśmy się na ósmym piętrze chłopak obrócił się do mnie
-Jedź na 17 piętro, wysiądź z windy i idź w prawo do końca korytarza. Nie śpiesz się, będę tam na ciebie czekał.
-Ale...
-Cassie zaufaj mi-szepnął i popędził korytarzem przed siebie, zostawiając mnie samą. 
Zrobiłam wszystko według jego instrukcji. Jednak gdy korytarz sie skończył nie było tam nikogo
-Musisz wejść po drabince-usłyszałam głos nad sobą. Niall siedział na dachu i kazał mi wejść do niego. Mocno chwytając drabinkę dłońmi weszłam do niego. Na dachu dość wiało, lecz nie było strasznie zimno, mimo mojego imprezowego stroju. W szpilkach nie było łatwo się tu wdrapać, ale zdecydowanie było warto. Widok zapiera dech w piersiach. Chłopak pociągnął mnie za rękę i usiedliśmy na jednym z murków.
-Wiesz Cassie długo zbierałem się na tą rozmowę, i chłopaki mi pomogli podjąć tą decyzję. Wiesz, dopiero gdy zrozumiałem, ze ty naprawdę mnie nie pamiętasz poczułem, że coś we mnie pęka. Bo chodzi o to, ze gdybyś mnie znienawidziła to przynajmniej wiedziałabyś za co i pamiętała wszystko przez co razem przeszliśmy. A teraz...Cholera wiem, ze to nie twoja wina, ale ciężko mi się z tym żyje. Przyprowadziłem cie tutaj zeby cię o cos poprosić
-O co?-zapytałam bardzo cicho
-Chcę cię prosić o szansę. Szansę aby sprawdzić czy to co nas łączyło to prawdziwa miłość. Bo jeśli tak było, to przypomnisz sobie wszystko, bo prawdziwą miłość da sie wymazać z pamięci, ale nie z serca
-I jak chcesz to sprawdzić?-zapytałam przyglądając mu się badawczo.
-Tak samo jak sprawiłem, że zakochałaś się we mnie pierwszy raz. Będę starał sie zdobyć twoje zaufanie, będę twoim najlepszym przyjacielem, będę cię wspierał...i mimo, że nie czujesz tego co ja, to będę cię dalej Kochał całym sercem. Zgadzasz się?
-Niall ja boję się, ze będę cie ranić tym, że nie pamiętam...
-Malutka, ja nie odpuszczę. Nie pozwole sobie na to by znów cie stracić...zgadzasz się?
-Tak. Nic nie stracimy próbując.-widziałam jak mu na tym zależy i nie potrafiłam odmówić.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. A teraz chcę żebyś mnie wysłuchała-chłopak wziął gitarę, której wcześniej  nie zauważyłam i zaczął śpiewać.

                                             Gdy tylko po raz pierwszy spojrzałam w twoje oczy
Oddałem ci całą siebie
Nie potrzebowałam żadnych słów
By wiedzieć, że masz w sobie to czego od tak dawna szukałam
Wszystkie twoje niedoskonałości są dla mnie idealne


Pokazałem Ci najbardziej ukrywany kawałek mojej duszy
Otworzyłem przed Tobą serce, i zaprosiłem Cię do niego
Odkryłem przed Tobą swoje najwstydliwsze myśli
I mimo tylu porażek jakie poniosłem
Wygrałem swoje życie, bo znalazłam ciebie
I pokochałem cała sobą




Jesteś moim nowym początkiem
Nowym rozdziałem w życiu
Całkiem nową historią
I proszę nie kończ się nigdy
Trwaj ze mną już do końca
A nawet dłużej



I kiedy chowam głowę w piasek z przerażenia
Zawsze jesteś obok i doskonale wiesz co powiedzieć
Twój jeden uśmiech dodaje mi siły
By dalej walczyć z rzeczywistością



Czasem zachowujesz się naprawdę dziwnie
Ale wiem, ze wtedy jesteś po prostu sobą
Stukniętą sobą
Osobą, której potrzebuje u mojego boku
Która śmieje się z niczego i boi prawdziwego życia
Tak niedoskonałą, ze aż perfekcyjną


********************************************************************************
Hej Mordki :D no i jest kolejny. Podoba wam się?  Jest trochę inny, ale mi sie nawet podoba :) Komentujcie, a ja idę dalej ganiać się z kotem po domu :p
Kocham Lexy :***

20 września 2014

Rozdział 109

Gdy chłopcy wrócili ze studia tata zabrał mnie do lekarza. Na zwykła wizytę kontrolną i dowiedzieć się jak wyszły wyniki badań
.-Witaj Kasandro-przywitał mnie jak zwykle z uśmiechem lekarz- usiądź proszę-Dzień dobry-Jak się czujesz?-zapytał biorąc do ręki teczkę z moim nazwiskiem.
-Dobrze-odpowiedziałam zgodnie z prawdą-Twoje wynik też są w porządku, więc nie widzę powodu do obaw.
-A co z moją amnezją? Kiedy sobie w końcu wszystko przypomnę?-zapytałam pośpiesznie
-A tak...nadal nic sobie nie przypomniałaś?
-Nie-
Przykro mi Kasandro, ale nie widzę zbyt wielkich szans na odzyskanie pamięci.
-Czyli już nigdy nie wrócę do dawnego życia...-powiedziałam bardziej do siebie niż do niego. Najbardziej było mi przykro przez to, że nigdy mogę nie poznać prawdy. Nigdy nie dowiem się co tak naprawdę zdarzyło się po między mną a Jess. Nie dowiem się jaki naprawdę jest Harry. Nigdy nie odkryje co łączył mnie i Nialla.Jestem z tymi ludźmi. Całkiem nowymi dla mnie ludźmi od paru dni, a już stali mi się bliscy jak rodzina.Może po prostu na to zasłużyłam. Zasłużyłam by zapomnieć wszystko co los mi przyniósł. Może nie wystarczająco doceniałam to co miałam. To zabawne, że dopiero po stracie zaczynami dostrzegać jak coś albo ktoś było dla nas ważne. Jednak teraz nie mogę zrobić nic by to odzyskać. Nie ważne co kryło się w zakamarkach mojej pamięci. Nie obchodzi mnie jakie straszne sekrety i historie ukrywałam. Chcę je odzyskać. Chcę poczuć się wreszcie sobą...
-Kasandro nie płacz, czasem taka zmiana przynosi coś dobrego- z zamyślenia wyrwał mnie głos lekarza. Nawet nie zauważyłam kiedy po moich policzkach zaczęły cieknąć łzy.
-Tak...Dziękuję za wizytę, dobranoc-nie czekając na odpowiedź doktora wybiegłam na korytarz-Co się stało Kochanie?-dobiegł mnie głos taty
-Nie chcę teraz rozmawiać. Zawieź mnie do domuNie wiem czy mówił on coś jeszcze bo ruszyłam korytarzem w stronę wyjścia.Nie mam pojęcia czemu, ale nie potrafiłam powstrzymać łez. Spływały po policzkach i kapały na mój sweter. Cała drżałam, ale wcale nie było mi zimno.Patrząc tak przez szybę samochodu, na krajobraz, który ciągle się zmieniał poczułam się strasznie samotna. Nikt nie czuł teraz tego co ja. Nie mógł zrozumieć mojego bólu, tęsknoty i smutku. W sercu czułam pustkę, tak samo jak i w myślach.Wysiadając z auta już pod domem, rękawem swetra otarłam twarz, lecz nie sądzę by to wiele pomogło. Gdy tylko otwarłam drzwi wejściowe ujrzałam blondyna, Siedział na schodach z gitarą. W momencie gdy nasze spojrzenia się spotkały chłopak odłożył gitarę na podłogę i podbiegł do mnie. Nie panując nad impulsem po prostu przylgnęłam do niego całym ciałem i rozpłakałam się jeszcze bardziej. Niall objął mnie swoimi silnymi ramionami i przycisnął mocno do siebie. Czując ciepło jego ciała ogarnął mnie spokój. Głaskał mnie po włosach, aż się nie uspokoiłam.
-Co się stało?-zapytał spokojnie gdy przestałam płakać-Ja już nie odzyskam pamięci...-wyszeptałam patrząc w jego piękne oczy. Chłopak uśmiechnął się lekko i odszepnął gładząc mnie po policzku-To nie jest powód do smutku. Zapełnisz tę pustkę nowymi wspomnieniami i rozmyślaniami. No już uśmiechnij się-Kąciki moich ust lekko powędrowały do góry.
-Gotowa na imprezę i nowe przygody?-zapytał nadal nie wypuszczając mnie z objęć-Nie wiem czy mam nastrój na imprezę. Zostanę a wy się bawcie
-O nie, bez ciebie nie idziemy-usłyszałam głos Lou. Okazało się, ze wszyscy stali parę metrów od nas i przyglądali się wszystkiemu. Byłam tak zapatrzona w Niall'a, ze nawet ich nie zauważyłam. Na samą myśl o tym moją twarz oblał rumieniec.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale idziesz i koniec-powiedział Liam uśmiechając się do mnie.
-Masz teraz 2 godziny na wyszykowanie się i widzimy się na dole.
-Niech wam będzie-w końcu uległam-Odprowadzę cię do pokoju- wymamrotał Niall zarumieniony tak samo jak ja.Dopiero pod drzwiami mojego pokoju chłopak zdobył się na to by coś powiedzieć. Stanął naprzeciw mnie i patrząc mi w oczy zaczął
-Cassie pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. Wiem, ze nie pamiętasz co między nami było, wiem, ze skrzywdziłem cię parę razy, ale jestem tutaj dla ciebie. Z każdą sprawą możesz do mnie przyjść. Zawsze ci pomogę jak tylko będę umiał.
-Dziękuję-nic więcej nie potrafiłam wydukać.
-A teraz leć się wystroić ślicznotko. Przyjdę po ciebie o 19-Jasne.Zniknęłam za drzwiami i pędem popędziłam do łazienkiMiędzy nami musiało być naprawdę coś wyjątkowego skoro mówi takie rzeczy. Ten chłopak jest tak wyjątkowy, tak inny od wszystkich, tak prawdziwy. I ma rację. Muszę zapełnić pustkę nowymi rzeczami. Mimo, ze bardzo bym chciała wszystko sobie przypomnieć to nie mogę się załamać. Dziś muszę wyluzować, napić się trochę, potańczyć i nie myśleć o konsekwencjach.Wysuszyłam włosy i je wyprostowałam. Założyłam czarne, obcisłe spodnie, tego samego koloru szpilki. Luźną białą koszulkę na ramiączka, do tego duży naszyjnik i marynarka. Makijaż zrobiłam mocniejszy niż zwykle i byłam gotowa. Nie byłam nie wiadomo jak odstawiona, ale czułam się dobrze. Gdy nakładałam na usta szminkę usłyszałam pukanie w drzwi mojego pokoju. To na pewno Niall więc krzyknęłam aby wszedł.
-Wow, wyglądasz pięknie-rzekł stając za mną, gdy po raz ostatni przeglądałam się w dużym lustrze jakie miałam na szafie.
-Dziękuję-odparłam już zarumieniona-To możemy iść-rzekłam odwracając się do niego przodem
-Jak zobaczę na twoich ustach duży uśmiech to dopiero pójdziemy-chłopak uśmiechnął się do mnie, a ja nie potrafiłam nie odwzajemnić uśmiechu.
-Tęskniłem za taką Cass. Taka już masz być, jasne?
-Jasne-odparłam a uśmiech nie schodził mi z ust.Zeszliśmy na dół gdzie wszyscy już na nas czekali. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do klubu. Od razu usiedliśmy w loży i zamówiliśmy drinki. Po nich przybyło jeszcze parę i ruszyliśmy na parkiet. Alkohol zaczął działać a ja poczułam się niesamowicie zrelaksowana i rozluźniona. Tańczyłam ze wszystkimi, aż w końcu musiałam usiąść i napić się czegoś. W loży zastałam Niall'a.
-Dlaczego się nie bawisz?-zapytałam
-Bawiłem się, ale musiałem odpocząć
-Wydaje mi się, ze to nie prawda. Wolałbyś być teraz zupełnie gdzieś indziej, prawda?-zapytałam przyglądając mu się badawczo. Chłopak zaśmiał się dźwięcznie i odparł
-Jakim cudem tak szybko udało ci się mnie tak dobrze poznać?
-Chyba mam do tego talent-odparłam na co oboje się zaśmialiśmy
-Chyba nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać -odparł w końcu
-Więc gdzie chciałbyś teraz być?-zapytałam zaciekawiona
-Tak właściwie to chciałbym ciebie gdzieś zabrać...ale oczywiście to może poczekać.
-To chodźmy
-Możemy jutro, teraz się baw
-Wydaje mi się, że już się pobawiłam. Chcę iść z tobą
.-Tylko proszę cię nie przeraź się. Ja muszę ci coś opowiedzieć i to chyba nie będzie tak fajne jak jest tutaj.
-Przestań już marudzić tylko zabierz mnie w to tajemnicze miejsce.-No to chodźmy.Napisalismy jeszcze do chłopaków wiadomość, żeby się nie martwili i opuściliśmy lokal.

**********************************************
Hej
Przepraszam, że tyyle nie pisałam, ale chora byłam, zresztą ciągle jestem, do tego sporo nauki no i zaczęłam biegać...jest progress :p to tyle. Czytajcie, komentujcie i wgl :)

21 sierpnia 2014

Rozdział 108


Gdy tylko otwarłam oczy następnego ranka wiedziałam co muszę zrobić. Cały czas bezsensownie wkurzam się na wszystkich dookoła i przyśpieszam wszystko. A to zdecydowanie nie ma sensu. Muszę teraz zwolnić tępo, przeprowadzać normalne rozmowy, a nie tak jak z Jess. Gdy dowiedziałam sobie coś co było mi nie na rękę po prostu uciekłam. To nie jest dobre wyjście. I chyba powinnam spotkać się z Jessica jeszcze raz. Wszystkie sprawy wymagają wyjaśnienia.
A co do chłopców, to nie jest wina chłopców, że nie umieją mi pomóc. Muszę ich przeprosić i po prostu dać im w końcu szansę. Ten wczorajszy wieczór z Niall'em mi to chyba uświadomił. Gdy jestem przy nim moje serce szaleje, a świat zwalnia...I jest mi z tym wspaniale. Przy nim po prostu nie martwiłam się o moją amnezję czy inne głupstwa. Chcę znowu spędzić z nim czas sam na sam. Hmm...myślę, ze jakoś uda mi się to zaaranżować.
Wstałam z łóżka i stanęłam przed szafą. Dziś zmieniam swoje nastawienie, więc chcę też wyglądać trochę inaczej. W końcu wybrałam czarne jeansy, tego samego koloru lity i brązowy wełniany sweter. Wszędzie czuję się taka mała i dlatego zakładam te obcasy. Zrobiłam lekki makijaż, rozczesałam włosy i byłam gotowa. Przejrzałam się jeszcze w lustrze i zeszłam na dół. W kuchni byli już wszyscy.
-Hej Cass, jak się spało?-zapytał Lou
-Hej wam. Dobrze. Chcę z wami pogadać.
-Woś e ało?-wyjąkał Zayn przeżuwając płatki
-Nie bardzo zrozumiałam ale w porządku- zaśmiałam się a chłopaki mi zawtórowali
-To o co chodzi?-zapytał Harry
-Chcę was przeprosić. Przez ten cały czas byłam okropna, wredna i w ogóle nieznośna. Możemy zacząć jeszcze raz?-zapytałam z nadzieją patrząc na każdego z nich po kolei ze skruszoną miną. Fakt był taki, że było mi strasznie wstyd za swoje zachowanie
-Jasne. W końcu jesteśmy przyjaciółmi. Każdemu z nas czasem odwala-rzekł Lou i podszedł do mnie z rozłożonymi ramionami
-Mów za siebie, mi tam nigdy nie odbija-prychnął Zayn zadzierając głowę wysoko do góry, na co wszyscy zaśmialiśmy się
-Serio? Bo tak się składa, że złożyłem cały twój żel do włosów-powiedział spokojnie Louis wpatrując się w niego wyczekująco
-Nie zrobiłeś tego-warknął przez zaciśnięte zęby mulat
-Właściwie to tak. Ale przecież tobie nigdy nie odbija więc nie mam się o co martwić-wzruszył ramionami chłopak i podchodząc do mnie objął mnie ramieniem.
-Zaraz wrócę-mruknął i gdy tylko opuścił próg kuchni to puścił się pędem do swojej łazienki. Od razu wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Gdy już się opanowaliśmy, to usiadłam na krześle i zabrałam się za śniadanie-rzekł-A tak w ogóle to może wyjdziemy gdzieś dzisiaj razem, co?-zapytałam wpadając na pomysł
-No musimy wpaść na chwilę do studia i coś tam dograć na płytę, to pojedziesz z nami a potem coś wymyślimy.-powiedział spokojnie Liam
-Mam ochotę na imprezę-wymruczał Harry rozkładając się na krześle i splatając ręce na karku.
-W sumie to całkiem niezły pomysł-powiedział Lou i od razu na jego twarz wkradł się szalony uśmiechając-Co ty kombinujesz stary?-zapytał Niall przekrzywiając głowę lekko w bok i wpatrując się w niego
-Zwykła impreza byłaby super, ale co powiecie na imprezę w stylu One Direction?
-Co masz na myśli?-dalej dociekał Nialler nie spuszczając z niego wzroku
-To, że dzisiaj zabawimy się jak jeszcze nigdy w życiu!
-czyli co zrobimy?-zapytał ożywiony Harold
-Skad mam wiedzieć-wzruszył ramionami chłopak i napił się soku
-Lou pewnie miał na myśli, że pójdziemy do klubu i spijemy się do nieprzytomności?-mruknął Li
-No właśnie. Stary jak ty mnie dobrze rozumiesz-rzekł Louieh i ucałował go w czubek głowy
-Okey to było dziwne-powiedziałam i odstawiłam niedojedzonego tosta
-To zadzwonię po Dani. Lou dzwoń po El i dziewczyny porobią te wszystkie babskie sprawy, a my w tym czasie załatwimy wszystko w studiu i będziemy gotowi iść
-Kocham to, że zawsze masz plan...Świetny plan-powiedział Lou wzdychając i patrząc z uśmiechem na wystraszonego Liama
-Dobra Stary bo zaczynam się bać. Idę stąd -wszyscy ponownie tego ranka wybuchnęliśmy śmiechem.

Oczami Niall'a


Z chłopakami pojechaliśmy do studia a dziewczyny zostały w domu i miały wybrać klub do którego dzisiaj pójdziemy.
Bez zbędnych rozmów zabraliśmy się do pracy i już po 2 godzinach skończyliśmy wszystko. Usiedliśmy w jadalni przy stole i jedliśmy kanapki kupione w automacie piętro niżej. Siedzieliśmy w ciszy. Każdy był pochłonięty własnymi myślami. Moje zajmowała Cass. Martwię się o nią, i jest mi cholernie ciężko.
-A ty jak sobie radzisz Niall?z zamyślenia wyrwał mnie głos Paula. Nawet nie zauważyłem kiedy wszedł.
-Co?-zapytałem zdezorientowany.
-Pytam jak sobie radzisz z tą amnezją Cassie
-No cóż...-wypuściłem głośno powietrze- nie jest łatwo, ale muszę być dla niej oparciem.
-To prawda
-Ale wydaje mi się, że powoli zaczyna przypominać tą dawną Cassie. Wiecie tą naszą Małą Cass-zaśmiał się Harry
-No a w ogóle o co chodziło wczoraj? Chyba znów się do siebie zbliżyliście?-zapytał Lou poruszając zabawnie brwiami.
-Pogadaliśmy tylko szczerze i się przytuliliśmy-wzruszyłem ramionami oblewając się rumieńcem i pakując kolejną kanapkę do ust.
-Tylko?-zapytał zaciekawiony Zayn
-Tak Idioto-mruknąłem
-Ej stary nie załamuj się, przypomni sobie wszystko -Liam poklepał mnie po ramieniu uśmiechając się przyjaźnie
-A co jeśli nie? To jest straszne, że nawet nie mogę jej przytulić i słyszeć ciszę gdy mówię...gdy mówię, że ją Kocham...-wstałem i ruszyłem do łazienki. Pochyliłem się nad umywalką i obmyłem twarz zimną wodą. Gdy podniosłem się i spojrzałem w lustro za sobą ujrzałem Zayna.
-Stary wystraszyłeś mnie-mruknąłem obracając się w jego stronę
-Posłuchaj mnie, ja też nie lubię mówić o swoich uczuciach ale jedynym wyjściem w twojej sytuacji jest utwierdzanie jej w tym, ze ją Kochasz i jesteś tu z nią.
-Taa masz rację-przytaknąłem
-A teraz musisz to wyrzucić z siebie, bo w takim nastroju nie zabieramy cię na imprezę-oboje się zaśmialiśmy
-To co niby mam zrobić?-chłopak wyciągnął z tylnej kieszeni zeszyt zwinięty w rulonik i długopis a następnie mi go podał. Niepewnie chwyciłem przedmioty i patrzyłem na niego pytająco
-Napisz coś. Jesteś w tym całkiem niezły-powiedziała tylko tyle i obracając się na pięcie zostawił mnie samego.

Chwilę przyglądałem się zeszytowi, aż w końcu wyszedłem z łazienki, skręciłem w prawo, jeszcze raz w prawo i usiadłem pod ścianą na końcu korytarza. Wyciągnąłem telefon z kieszeni, odblokowałem go i zacząłem przeglądać zdjęcia mojej Ślicznotki. Położyłem komurkę po mojej lewej stronie i przykładając długopis do opartego o kolana zeszytu zacząłem niezdarnie kreślić pierwsze słowa...

********************************************************************************
Hej Mordki
Przepraszam was, ze tak długo nic nie było, ale mój laptop uległ hmm...kontuzji i opuścił mnie na prawie dwa tygodnie. No i nie miałam jak pracować. 
A tak wgl...Zaraz koniec wakacji...czeka na mnie druga klasa i internat :D No cóż nie będzie chyba tak zle, a wy jak myślicie? :P
Komentujcie....prosze :D
Lexy

04 sierpnia 2014

Rozdział 107

Po powrocie do domu od razu zamknęłam się w swoim pokoju pod pretekstem zmęczenia. Musiałam na spokojnie wszystko przemyśleć. Wzięłam długi gorący prysznic i z łazienki wyszłam owinięta w śnieżnobiały ręcznik. Ruszyłam w kierunku szafy, jednak nie dotarłam tam, bo na kanapie siedział Niall. Pisnęłam aż gdy go zobaczyłam
-J..ja przepraszam-zaczął się jąkać. Pukałem, ale nie słyszałaś to postanowiłem zaczekać-mówił bardzo chaotycznie Irlandczyk
-Po co tutaj przyszedłeś?-zapytałam stojąc lekko skrępowana. W końcu byłam praktycznie naga
-Porozmawiać.
-To ubiorę się okey?
-A tak no jasne.
-Wyjęłam z szafy pierwsze co wpadło mi w ręce i prawie biegiem wróciłam do łazienki.
Co on sobie do cholery wyobraża, zeby tak po prostu tu wchodzić i jeszcze pożerać mnie tak bezczelnie wzrokiem. Ubrałam się i jeszcze w wilgotnych włosach wyszłam do blondyna. Usiadłam po drugiej stronie kanapy i czekałam aż zacznie mówić. Gdybym miał wybrać najbardziej niezręczny moment w moim życiu to własnie byłby ten moment.Siedzieliśmy w kompletnej ciszy, i żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć. Gdy już miałam otworzyć usta żeby coś powiedzieć Niall zaczął.
-Malutka przepraszam Cię za wszystko. Powinienem Cię teraz wspierać, a nie ciągle naciskać. Wiem, ze jest ci teraz ciężko a ja zachowuje się jak kompletny dupek...
-Niall ja chyba też przepraszam. Byłam trochę nerwowa-rzekłam cicho spuszczając głowę
-Hej nie bądź smutna-rzekł przysuwając się do mnie i unosząc mi podbródek. Ale on ma piękne oczy...
-Już jest wszystko dobrze-dodał i uśmiechnął się lekko
-Wczoraj coś znalazłam-rzekłam odsuwając się od niego i biorąc album ze zdjęciami- na tych zdjęciach wydajemy się być bardzo szczęśliwi
-Bo byliśmy-zapewnił mnie chłopak wpatrując się w zdjęcia i uśmiechając się pod nosem
-Gdzie wtedy byliśmy?
-Pojechaliśmy z chłopakami pod namioty. Nie pamiętam gdzie to dokładnie było, ale było tam pięknie. Harry poznał Kate i zakochał się
-Czekaj. Jak to poznał Kate i się zakochał?-zapytałam zdziwiona
-No po tym jak Jess go zdradziła długo nie mógł się pozbierać, ale jak tylko ja zobaczył to się w niej zakochał. Zresztą ona w nim też. Jednak potem nie mieli dla siebie czasu i popsuło się wszystko.
-Aha-odpowiedziałam tylko. Postanowiłam zastanowić się nad tym wszystkim później. Narazie chyba muszę skupić się na tym uroczym blondynku i na tym co nas łączyło.
-Ranie cię prawda?-zapytałam w końcu, przerywając ciszę. Chłopak podniósł na mnie wzrok i zapytał
-Co takiego?
-Ranię cię tym, że ciągle cię odrzucam i nic nie pamiętam
-Cassie to nie tak-ujął moją dłoń i kontynuował- to nie twoja wina, ze nic nie pamiętasz. Fakt nie jest mi łatwo nie móc cię dotknąć i pocałować tak jak kiedyś, ale nie będę cię do niczego zmuszał. Jeśli mnie sobie przypomnisz to będę najszczęśliwszym facetem na ziemi, a jeśli nie to będę chciał tylko twojego szczęścia
-Jesteś wspaniałym facetem
-Wcale nie, po prostu Cię Kocham-rzekł i puścił moją dłoń. Odwrócił się do mnie bokiem i spuścił głowę.
Nie wiedziałam co mam zrobić, lecz wiedziałam, ze nie chcę zeby ten blondas był smutny.
-Chodź-rzekłam wstając i wyciągając do niego rękę
-Co?-zapytał zdezorientowany
-Zagrasz ze mną
-Ale ja nie umiem
-Chodź i nie marudź- złapałam go za nadgarstek i poprowadziłam do pianina. Oboje usiedliśmy a ja wyjęłam kartkę z nutami i tekstem
-To też wczoraj znalazłam-powiedziałam podając mu kartkę z tekstem
-Lubię to piosenkę-szepnął z lekkim uśmiechem
Już bez zbędnych słów zaczęłam grać a chłopak śpiewał. Dopiero teraz dostrzegłam, że ma bardzo piękną barwę głosu.
Podczas śpiewania drugiej zwrotki patrzył mi głęboko w oczy

Wake up we both need to wake up
Maybe if we face up to this
We can make it through this
Closer maybe we’ll be closer
Stronger than we were before yeah
Make this something more yeah

Wiedziałam, ze te słowa są skierowane do mnie.
Wiedziałam też ze ma rację. Musimy się postarać, bo to co mieliśmy było czymś wielkim. On doskonale to wie i nie chce byśmy oboje to stracili.
Skończyłam grać i dalej wpatrywałam się w te piękne niebieskie tęczówki
-Niall?-szepnęłam
-Tak Malutka?-zapytał a w jego oczach błysnęła nadzieja
-Chcę spróbować. Chcę spróbować wszystkiego od nowa. Chcę wszystko po kolei sobie przypomnieć i naprawić-Chłopak uśmiechnął się szeroko
-Nawet nie wiesz jak się cieszę...-ujął moją dłoń w swoją i po prostu na mnie patrzył. Tę bardzo miłą chwilę przerwał ktoś wpadający do mojego pokoju. Był to Harry i Lou
-Oooo...chyba przeszkadzamy-powiedział Louis uśmiechając się szeroko i zabawnie poruszając brwiami, czym wywołał u mnie napad śmiechu.
-Właśnie skończyliśmy
-A co robiliście?-tym razem Harry się odezwał
-Nie wiem jak ty Niall, ale myślę, ze dzieciom się o takich rzeczach nie mówić-rzekł-Masz rację Cassie. Oboje wybuchnęliśmy śmiechem, a chłopcy oburzeni wyszli.
-Dziękuję za dzisiaj-odezwałam się przerywając ciesze jaka między nami była
-To ja dziękuję, że jesteś i, ze zależy ci. A teraz już pójdę i dam ci się wyspać.- chłopak wstał i zaczął iść w stronę drzwi
-Niall poczekaj-zawołałam za nim
Gdy się zatrzymał i odwrócił w moją stronę szybko wstałam i podeszłam do niego.
-Dziękuję ci za wszystko-szepnęłam i obejmując go w pasie mocno się do niego przytuliłam. Chłopak najpierw nie reagował, ale gdy już minął mu pierwszy szok mocno przytulił mnie do siebie. Wtuliłam twarz w jego koszulkę i zaciągnęłam się jego zapachem. W jego ramionach czułam się tak dziwnie bezpiecznie...
Niall pocałował mnie w czubek głowy i niemal czułam jak się uśmiecha.
Czułem jego oddech na swoich włosach i było mi tak po prostu dobrze. W końcu odsunęłam się od blondyna i po wyszeptaniu sobie „ dobranoc” wyszedł.

Nie wiedziałam za bardzo co ze sobą zrobić. Myśli w mojej głowie po prostu szalały. Jednak ja nie chciałam się nad tym wszystkim zastanawiać. Nie teraz. Szybko wskoczyłam do łóżka i niemal od razu gdy przyłożyłam głowę do poduszki zasnęłam.

**************************************************************************
Hej
Mega was przepraszam, ze tak mało piszę i wgl krótkie rozdziały. Ale ostatnio śpie średnio po 4 godziny i no sami wiecie jak to jest. 
Ale poprawię się. No spróbuję przynajmniej. 
I bardzo dziękuję wam za wyrozumiałość i miłe słowa. Może to co piszę nie ma za bardzo sensu, ale piję już 4 kawę dzisiaj i nie bardzo ogarniam :P Jeśli chcieli byście skontaktować sie ze mną prywatnie to piszcie, podam wam mojego maila i chętnie z wami pogadam :)
Buziaki Lexy :*

04 lipca 2014

Rozdział 106

Obudził mnie ból szyi. Uniosłam lekko głowę i złapałam się za obolałe miejsce. Otworzyłam powoli powieki i ujrzałam obok siebie Harry'ego. Tak słodko wyglądał gdy spał. Bardzo delikatnie odgarnęłam mu włosy z oczu i chciałam wstać, lecz chłopak przytulił mnie mocno a jego twarz znalazła się milimetry od mojej. Po chwili otworzył on zaspane powieki i spojrzał prosto w moje oczy
-Cześć-szepnął-zachrypniętym głosem
-Hej-odparłam ledwo dosłyszalnie onieśmielona jego bliskością
-Jak się spało Mała?-zapytał przejeżdżając swoimi ciepłymi wargami po moim policzku
-Trochę niewygodnie-mruknęłam
-Przepraszam zawsze się kręcę-zaśmiał się i podniósł się do pozycji siedzącej- jakie plany na dziś?-zapytał
-Hmmm...czy ja mam prawko?-zapytałam
-Nie, czemu pytasz?
-Więc dzisiaj będę uczyć się jeździć-odparłam z uśmiechem i udałam się do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i związałam włosy w luźnego koczka. Z kuchni słychać było śmiechy chłopców więc pewnie już nie spali. Gdy weszłam do pomieszczenia przywitały mnie ich uśmiechnięte twarze.
-Hej Cassie
-Cześć chłopaki-odpowiedziałam i również się do nich uśmiechnęłam
-Chodź zjesz śniadanie, sam robiłem-rzekł do mnie Niall z uśmiechem. Wzięłam naleśnika i zjadłam.
-Mam pytanie-powiedziałam w pewnym momencie
-Cos się stało?-zapytał Liam
-Nie, chciałam tylko zapytać czy ktoś z was mógłby mnie nauczyć prowadzić auto
-Jako, ze jestem najstarszy to zgłaszam się na ochotnika-rzekł Lou
-Okey to teraz idę spotkać się z Jess a jak wrócę zaczniemy-obróciłam się na piecie i wyszłam. Po 20 minutach byłam w kawiarni którą obie z Jess uwielbiałyśmy. Czekała już tam na mnie.
-Hej Jess- przywitałam się z nią cmoknięciem w policzek.
-Cześć-odpowiedziała cicho. Jak tylko usiadłam i zamówiłyśmy dla siebie kawę zaczęła mówić-rzekł-Kasandra ja Cię przepraszam, nie chciałam zeby z Harrym tak wyszło...
-Jess posłuchaj mnie. Nie pamiętam kompletnie nic z ostatniego roku mojego życia i dlatego tutaj przyszłam. Miałam operację i przez nia to wszystko. Harry mi mówił co między wami zaszło.
-I chcesz zebym ci pomogła?
-Szczerze to właśnie na to liczyłam.
-Okey to co mogę zrobić?
-Opowiedz mi o moich stosunkach z chłopakami.
-Niall to twój chłopak. Reszta to najlepsi przyjaciele...chociaż...
-Chociaż co?
-Nie nic
-Jessica mów
-Zawsze z Harrym byłaś zaskakująco blisko. Myśle, ze mu się podobasz. Właśnie dlatego go zdradziłam.
-Bo myślałaś, ze ja coś z nim?-zapytałam z niedowierzaniem
-No tak, wiesz jest naprawdę fajnym chłopakiem.
-Ale on mi pomaga, zachowuje się jak prawdziwy przyjaciel
-Kasandra naprawdę nie widzisz co on próbuje zrobić?
-Co masz na myśli?
-Nie pamiętasz co czułaś do Nialla, więc myśli, ze ma w końcu szanse. Uważaj na niego. Poznałam go dosyć dobrze i wiem taka samo jak ty, że jest niezłym podrywaczem i kanciarzem
-To chyba ma sens
-No raczej że ma sens! Zrobiłam wiele złych rzeczy, ale Cassie ciągle jestem twoją przyjaciółką i nie chcę żebyś popełniła błąd. Chłopaki temu zaprzeczą, ale ja powiedziałam ci jaki jest naprawdę. Jest egoistom i nigdy nie myśli co czują inni.
-Bardzo ci dziękuje Jess. Pomogłaś mi. Będę już lecieć
-Jasne, odezwij się to się spotkamy niedługo.
-Na pewno tak zrobię-dodałam i wyszłam z kawiarni
Matko Jess może mieć rację. Harry ciągle jest przy mnie, stara się, do tego ta jego niebezpieczna bliskość...Muszę teraz na niego uważać. I zdecydowanie nie mogę mu powiedzieć, ze już wiem co planuje. A planuje zranić Nialla i mnie wykorzystać, bo akurat ma taką zachciankę.
Nie pozwolę mu na to.
Stanęłam przed drzwiami naszego domu i biorąc głęboki oddech nacisnęłam na klamkę.
Już od progu dało się słyszeć śmiechy i krzyki chłopców. Doprowadziły mnie one do salonu
-I jak było?-zapytał Zayn
-Emm..dobrze. Lou możemy zaczynać?-zapytałam by tylko uniknąć szczegółowych pytań.
-Jasne tylko pójdę po kluczyki-odpowiedział mi chłopak i zniknął na schodach. Jak najszybciej się dało opuściłam dom i czekałam na Louisa przy samochodzie.. W końcu przyszedł i mogłliśmy zaczynać lekcje.

********************************************************************************
Hej Miśki!
Czas wziąć sie w garść i wrócić :D
Czytajcie, komentujcie, zadawajcie pytania śmiało :D
Jeśli macie jakieś pomysły bądź życzenia co do kolejnych rozdziałów to też piszcie, chetnie zobaczę jak wy widzicie przyszłość opowiadania :D
I zapraszam was bardzo serdecznie na mojego drugiego bloga, również o 1D http://we-almost-knew-what-love-was.blogspot.com 

15 czerwca 2014

Rozdział 105

Zaczęłam krążyć nerwowo po pokoju i myśleć. Przecież muszę mieć przyjaciół poza bandą tych idiotów. I wtedy mnie oświeciło.
Jess.
Zawsze trzymałyśmy się razem, więc na pewno dalej tak jest. Wydobyłam telefon z torebki i odszukałam jej numer. Po chwili usłyszałam bardzo zszokowany głos przyjaciółki
-Kasandra?
-Hej Jess. Co powiesz na kawę?
-Jasne, ale...
-No to w naszej ulubionej kawiarni jutro o 10. Pasuje ci?
-Tak...
-To do jutra. Pa-szczęśliwa odłożyłam telefon na biurko. Gdy tylko to zrobiłam rozległo się pukanie do moich drzwi. Matko, czy ci ludzie nie rozumieją, ze chcę być sama
-Proszę-krzyknęłam i usiadłam na kanapie. Do pokoju zajrzał Niall
-Mogę?-zapytał nieśmiało
-No właź-mruknęłam wzdychając
Chłopak usiadł na kanapie obok mnie i zaczął
-Cassie ja wiem, że jest ci ciężko z tym wszystkim...
-Tak jest, a wy w ogóle nie pomagacie-przerwałam mu-ciagle tylko na mnie naciskacie, a ja potrzebuję więcej luzu, więcej swobody.
-Zmieniłaś się-szepnął przerywając długą ciszę
-Możliwe-mruknęłam wzruszając ramionami
-Ale ja wiem, że moja Cassie gdzieś tam w środku jest i ja ją znajdę bo cie Kocham
-Niall nie. Ja nie mogę powiedzieć ci tego samego. Nie znam cię i nie wydaje mi się bym mogła się w tobie zakochać
-A to niby czemu?-zapytał zdziwiony
-Bo zawsze wolałam facetów stanowczych i twardych.
-Jakoś wcześniej pasowało ci jaki jestem
-Ale teraz tego nie pamiętam. Do cholery człowieku odpuść mi już!
-W porządku!-krzyknął i wyszedł trzaskając drzwiami
-Co za idiota-mruknęłam pod nosem.
Byłam wściekła. Nie. Wściekła to za mało powiedziane. Oni nie rozumieją, ze ja naprawdę nic nie pamiętam. Też mnie to wkurza, bo już sama nie wiem kim jestem i co tutaj robię. Naprawdę staram się kojarzyć różne fakty i przypominać sobie wspomnienia, ale oni nie pomagają. Rozumiem, ze byłam dla nich ważna jednak nic nie mogę poradzić na to, ze nie pamiętam. A mam wrażenia, ze obwiniają mnie za to. I chyba myślą, że nie chcę sobie tego przypomnieć.
Skuliłam się na kanapie i oparłam czoło o kolana. Zaczęłam oddychać głęboko by tylko się nie rozpłakać. Nie udało się. Już po chwili po moim policzku spłynęła słona łza i skapnęła na moją koszulkę. Nie mam pojęcia co teraz robić. Może powinna się wyprowadzić do rodziców. A może powinnam znaleźć pracę. Jestem totalnie zagubiona i nie wiem z kim mogę o tym wszystkim pogadać. Gdy kolejna łza spływała po moim policzku rozległo się ponowne pukanie do drzwi.
-Niall nie chcę z tobą rozmawiać-mruknęłam nie podnosząc głowy
-A ze mną pogadasz?-za dźwięk tego głosu podniosłam głowę. W drzwiach stał Harry. Jak tylko zobaczył moja twarz szybko usiadł obok mnie
-Cassie ty płaczesz? Co się stało?-zapytał zaniepokojony.
-Lepiej powiedz po co przyszedłeś-zmieniłam szybko temat
-Słyszałem jak krzyczeliście na siebie z Niallerem, a on teraz zamknął się w swoim pokoju. Chciałem zobaczyć czy z toba w porządku, ale widzę, ze też nie.
-Bo Harry wy wszyscy tak strasznie naciskacie. Nie możemy po prostu na nowo się poznać i żyć normalnie?
-Pewnie, ze możemy-powiedział uśmiechając się ciepło- ale wiesz, dla nas to też dziwna sytuacja i za bardzo nie wiemy jak się zachowywać.
Jego głos był taki spokojny i kojący. Mogłabym słuchać jak tak do mnie mówi godzinami. Położyłam głowę na jego ramieniu i zapytałam
-Czemu Niall taki jest? Ciągle jest zły
-Wiesz Cass, on cie naprawdę Kocha i strasznie się martwi. Ciężko jest mu pogodzić się z tym, że on już nie znaczy dla ciebie tyle ile wcześniej
-Ale my nawet nie potrafimy rozmawiać-szepnęłam- to niemożliwe żebyśmy kiedykolwiek byli parą
-A tu się zdziwisz. Byliście świetna parą. Potrafiliście spędzić cały dzień razem niewiele mówiąc i było wam dobrze. Znaliście się praktycznie na wylot i nie potrzebowaliście słów żeby wiedzieć co czuje ta druga osoba. Nawet nie wiesz jak ja bym chciał coś takiego kiedyś przeżyć-podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy
-Nie masz dziewczyny?
-No nie
-Jakim cudem?-zapytałam uśmiechając się lekko
-Wiesz kiedyś byłem z twoja byłą przyjaciółką Jess i naprawdę się w niej zakochałem, ale...
-Ale co?-ponagliłam go
-Zastałem ja w łóżku z innym facetem. Wiesz złamała mi serce i od tamtej pory nie ufam żadnej kobiecie. No oprócz ciebie
-I po tym przestałam się z nią przyjaźnić?-zapytałam patrząc w przestrzeń
-Tak. A czemu pytasz?
-Bo umówiłam się z nia na kawę jutro. Wiesz myślałam, ze dalej się przyjaźnimy.
-Myślę, ze to spotkanie może być dobrym pomysłem. Powspominacie i w ogóle to może coś ci się przypomni-rzekł uśmiechając się do mnie.
Na chwilę zjechałam wzrokiem z jego oczy na usta. Były pełne i koloru malinowego. Szybko podniosłam wzrok i odwzajemniłam uśmiech.
-Mogę mieć do ciebie prośbę?-zapytałam
-Jasne mów.
-Wiesz jak na razie to tylko z tobą umiem rozmawiać i czuję się dobrze, więc mógłbyś zostać ze mna jeszcze trochę. Nie chcę byc teraz sama.
-Pewnie, ze zostanę Cass. Ale nie wolisz żeby Niall był tu teraz
-Nie Harry. Nie chcę dziś słuchać już tego, ze sie zmieniłam i nie chcę żeby patrzył na mnie takim wzrokiem jakbym zabiła mu matkę-oboje się zaśmialiśmy
-W porządku zostanę
Znów oparłam głowę o jego ramię, lecz tym razem zamknęłam oczy. Loczek lekko przytulał mnie do siebie. Było mi tak dobrze. Harry to świetny facet. To była ostatnia myśl tego dnia, bo już po chwili zasnęłam.






09 maja 2014

Rozdział 104

-Więc od czego tu zacząć...-zastanawiał się głośno Liam
Siedzieliśmy już tak od godziny i nikt z nas nie wiedział jak zacząć rozmowę.
-Muzyka!-wykrzyknął Louis i wstał z kanapy
-Lou proszę cię, choć przez chwilę boć poważny-burknął mulat i znów pogrążył się w myśleniu
-Ej słuchajcie to dobry pomysł. Przecież ona kocha muzykę-rzekł loczek
-Możemy spróbować. Tylko co jej zagramy?-zapytał Liam
-One Thing- milczenie przerwał Niall – ta piosenka przekazuje najwięcej emocji...no wiecie
-Aaaa no tak-rzekli wszyscy naraz
-Wytłumaczy mi ktoś?-wtrąciłam się
-Niall napisał tą piosenkę o tobie-rzekł Louis uśmiechając się szeroko a blondyn się zarumienił i mruknął, ze idzie po gitarę. Gdy wrócił zaczął grać i chłopcy zaczęli śpiewać piosenkę. Mają niezłe głosy, więc nic dziwnego, ze są gwiazdami
-I co, przypomniało ci się coś?-zapytał z nadzieją Louis
-Przykro mi, ale nie-odparłam
-No to nic, będziemy dalej próbować-powiedział z uśmiechem Harry. Ale on ma słodkie dołeczki...
-A słuchajcie, czy ja mam jakieś przyjaciółki?
-W sumie teraz przyjaźnisz się z moją dziewczyną Danielle. Zadzwonię zeby jutro wpadła
-Okey dzieki. Muszę chyba iść na zakupy
-Nie lubisz zakupów-rzekł Zayn
-Nie?- zapytałam z niedowierzaniem
-Nie, to mu zawsze musieliśmy wyciągać cie do sklepów albo dziewczyny
-No cóż, to chyba coś się we mnie zmieniło. Muszę iść kupić normalne ciuchy. A teraz pójdę się już położyć. Cześć-wstałam z kanapy i ruszyłam do wyjścia. Usłyszałam za sobą jeszcze jak wszyscy życzą mi dobrej nocy i zniknęłam na schodach.
Zamknęłam drzwi swojego pokoju na klucz i zaczęłam się teraz po nim rozglądać. Moją uwagę przykuło biurko. Było białe i leżało na nim dużo papierów. Wzięłam pierwszą z brzegu kartkę i zaczęłam analizować to co na niej było. Nuty. Kolejna kartka i to samo.
Jako dziecko chodziłam na lekcje gdy na fortepianie, więc mnie to nie dziwi, ale nie pamiętam bym tworzyła własną muzykę.
Usiadłam przy fortepianie kartkę położyłam tak by dobrze wszystko widzieć i zaczęłam grać. Melodia była piękna. Jak skończyłam to uśmiechnęłam się do siebie i wstałam by szukać innych rzeczy, które pomogą mi cokolwiek sobie przypomnieć.
Album. To powinno się przydać. Usiadłam na sofie i otwarłam go. Były tam zdjęcia różnych pieknych krajobrazy, a gdzieś w połowie zaczęły się zdjęcia moje i chłopaków. Byliśmy chyba na jakimś biwaku, bo w tle widać namioty. Wszyscy świetnie się bawimy. Jedno zdjęcie wyjątkowo przykuło moją uwagę. Ja i Niall siedzieliśmy razem przy ognisku. Miałam zamknięte oczy, na ustach malował mi się szeroki uśmiech, a głowę miałam opartą o jego ramie. Chłopak obejmował mnie ramieniem i z czułością patrzył na mnie. Następne też przedstawiało nas. Siedzieliśmy razem i śmialiśmy się jak szaleni. Było wiele fotek na których jesteśmy szczęśliwi.
Na samym końcu albumu było jeszcze jedno zdjęcie. Staliśmy, a Niall ujmował moja twarz w dłonie. Moje dłonie oparte były na jego pasie. Całowaliśmy się. To wyglądało jak scena z jakiegoś filmu.
Chyba byliśmy dobrą parą. Przynajmniej tak to wygląda.
Odłożyłam album na stolik i położyłam się na sofie. Dziwne uczucie mieć taką pustkę w głowie, nie wiedzieć kim są ludzie dookoła ciebie. Ciągle patrzą na mnie z taką nadzieją, ze sobie coś przypomnę, ale wspomnienia nie wracają. Nie znam tych ludzi.
Chcę sobie przypomnieć. Bardzo chcę i będę robisz wszystko by się tak stało, ale nie wiem czy się uda.
A co jeśli już nigdy nie będę wiedziała kim byłam?
To za dużo na mnie. Za dużo na ten dzień. Chcę tylko położyć się spać i gdy się jutro obudzę żeby było dobrze.
Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Jak tylko przyłożyłam głowę do poduszki momentalnie zasnęłam.


Rano obudziłam się dość wcześnie. Ubrałam się i zeszłam do kuchni. W całym domu panowała idealna cisza. No tak w końcu to faceci, muszą się wyspać. Gdy przekroczyłam próg kuchni żałowałam, ze nie założyłam skarpetek. Płytki były cholernie zimne.
Zaczynał mi już burczeć w brzuchu, więc zaczęłam po kolei otwierać wszystkie szafki w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Znalazłam płatki czekoladowe, więc to właśnie zjadłam. Brudna miseczkę odłożyłam do zmywarki i zrobiłam sobie kawę. Usiadłam na wysokim krześle przy blacie i objęłam dłońmi kubek. To chyba jedyna okazja, gdy cieszyłam się ze swojego niskiego wzrostu, przynajmniej nie musiałam dotykać tej zimnej podłogi. Na samą myśl przeszedł mnie dreszcz. Wbiłam wzrok w czarną ciecz w moim kubku i zaczęłam się zastanawiać co dziś będę robić
-Dzień dobry Mała-przywitał się loczek. Miał malutkie oczka i był jeszcze strasznie zaspany
-Cześć Harry.
-I jak się spało?-zapytał siadając obok mnie
-Dobrze, byłam strasznie zmęczona
-Wiem. Na razie przed tobą jeszcze parę ciężkich dni-rzekł uśmiechając się do mnie ciepło
-No tak, muszę jakoś się przystosować, ze mieszkam z pięcioma facetami
-Z pięcioma mega przystojnymi i seksownymi facetami-dodał uśmiechając się zadziornie
-Jak mogłam o tym zapomnieć-oboje zaśmialiśmy się
-A tak w ogóle Cassie to wiesz zawsze robiłaś najlepszą kawę w tym domu...-zrobił słodką minę i patrzył na mnie wyczekująco
-No dobra zrobię ci, ale ty będziesz odpowiadał w tym czasie na moje pytania
-Tak jest-zasalutował
-Czy ja i Niall byliśmy dobrą parą?
-W sumie to tak. Wiesz od początku było widać, ze się sobie spodobaliście. Jak zaczęliście być razem to świata poza sobą nie widzieliście.
-A oprócz niego z którym z was mam najlepszy kontakt?
-Chyba ze mną. Wiesz ty mi zawsze pomagasz, ja tobie. Zawsze traktowaliśmy się jak rodzeństwo-odparł patrząc w okno
-Zawsze chodziłam w pastelowych ciuchach?
-Tak. Odkąd pamiętam lubiłaś słodkie ubranka-oboje się zaśmialiśmy
-Ja piszę piosenki, albo komponuję?-zapytałam patrząc na niego badawczo
-Napisałaś jedną piosenkę, którą kiedyś śpiewałaś, ale nie wiem nic więcej
-Ile słodzisz kawę
-Trzy
-Szalony-zaśmiałam się
-Wiesz, w końcu jestem gwiazdą rocka, mogę sobie pozwolić-odparł rozkładając się na krześle dumnie. Po chwili znów oboje się śmialiśmy
-O widzę, ze mamy dobry humor, więc na pewno ktoś zrobi mi śniadanie-rzekł Zayn wchodząc do kuchni tylko w bokserkach
-A nie zapomniałeś o czymś?-zapytał Harry
-Proszę?
-Bardziej spodnie, ale to też może być
-Czepiasz się Styles -burknął siadając
Po chwili w kuchni zjawili się pozostali i zjedli śniadanie. Czułam się dość skrępowana i dało się to wyczuć. Jadnak uratowała mnie Danielle, która przyszła przerywając taniec Louisa. Zaczęła mnie przytulać i ściskać. Na szczęście udało mi się ją szybko wyciągnąć na zakupy. Wróciłam do siebie założyłam czarne rurki, biała koszulkę, brązową skórzana ramoneskę i tego samego koloru botki. Zrobiłam szybki makijaż i byłam gotowa.
Pojechałyśmy samochodem Dani do największego centrum handlowego w Londynie. Bawiłyśmy się świetnie. Po udanych zakupach zjadłyśmy szybki obiad i już koło 15 byłyśmy już w domu obładowane setkami toreb i każda z logiem innego sklepu. Gdy chłopcy nas zobaczyli wybuchnęli śmiechem, a my zmęczona opadłyśmy na kanapy w salonie i nie miałyśmy najmniejszego zamiaru się stamtąd ruszać.
Chłopcy zanieśli mi torby z zakupami do pokoju i usiedli obok nas.
-I przypomniałaś sobie coś?-zapytał Zayn. Nawet nie zdążyłam odpowiedzieć bo wtrącił się Harry
-Dan zabrałaś ja w jakieś miejsca, w które mogła zapamiętać?
-Tak, ale nic nie kojarzyła
-A może pokażemy jej jakieś stare filmy, albo nie wiem-myślał na głos Lou. Miałam już tego dość
-Moglibyście przestać?!-wykrzyknęłam wściekła wstając-nie pamiętam nic do cholery!Dajcie mi choć chwilę od tego odpocząć, mam dość ciągłych pomysłów jak możecie mi wrócić pamięć! To dopiero drugi dzień a ja już mam dość!
-Ale Cassie...
-Dajcie mi spokój!-obróciłam się na piecie i uciekłam do pokoju.



05 kwietnia 2014

Rozdział 103

-Miło was poznać-odparłam zmieszana bo nie za bardzo wiedziałam jak mam się zachować.
-Domyślam się-zaczął chłopak z artystycznym nieładem na głowie- że pewnie trochę będziesz się bała zamieszkać z nami z powrotem, bo nas nie znasz, ale proszę nie martw się. Jesteśmy przyjaciółmi i nie masz się o co martwić.
-Dokładnie, pomożemy ci sobie wszystko przypomnieć-dodał lokaty
-To miłe z waszej strony, ale nie wiem czy to dobry pomysł
-Lekarz powiedział, ze jak wrócisz do dawnego życia to najprędzej sobie wszystko przypomnisz-rzekł mulat
-Proszę, chociaż spróbuj-uzupełnił ich wspólną wypowiedź chłopak o włosach koloru ciemnego blondu. Tylko ten blondynek siedział cicho
Popatrzyłam po kolei po ich twarzach. Naprawdę im na tym zależało
-No dobra- w sumie to nie mam przecież nic do stracenia.
Tata odwiózł nas do domu, a raczej dużego domu i zostawił samych. Harry zaprowadził mnie do mojego pokoju i zostawił samą.
Pokój był piękny. W lewym rogu przy oknie stał fortepian. Na przeciw niego kanapa i mały szklany stoliczek. Cała ściana po lewo od drzwi była od góry do dołu wylepiona zdjęciami. Po prawo znajdowała się biała futryna bez drzwi. Jak się okazało tam stało moje duże dwuosobowe łóżko i ogromna szafa. Ściany obu pomieszczeń były w dwóch odcieniach szarości. Dodatki były czerwone, czarne i białe.
Otworzyłam szafę i zamarłam. Było tam strasznie dużo kolorowych ciuchów. Szybko zamknęłam duże drzwi i wróciłam do pierwszego pomieszczenia. Przykucnęłam na środku i przejechałam dłonią po puchowym dywanie. Podniosłam się i podeszłam do okna. Widziałam z niego kawałek tarasu, śliczny ogród i basen. Dostrzegłam też bujaną huśtawkę i od razu wyszłam z pokoju i skierowałam się do niej. Stała tak, że z tarasu była ledwo dostrzegalna. Usiadłam na niej i przymknęłam lekko oczy rozkoszując się tym świeżym powietrzem
-Wiedziałem, ze Cię tutaj znajdę-do moich uszu dobiegł śliczny głos i od razu otworzyłam oczy. Przede mną stał blondyn. Trzymał ręce w kieszeni i spoglądał na mnie uśmiechając się lekko
-Mogę się przyłączyć?-zapytał wskazując na wolne miejsce obok mnie
-A jasne, siadaj-odparłam.
-Mogę zadać ci pytanie?-zapytałam spoglądając na niego
-Pewnie pytaj o co chcesz
-Czy ty...czy ty mnie nie lubisz? Bo wiesz tak dziwnie się zachowywałeś w szpitalu
-O nie Cassie to zupełnie nie tak. Tu chodzi o to, że...my byliśmy razem. A teraz ty mnie nie pamiętasz i ja nie wiem jak powinienem się zachować. Tak strasznie chcę cię przytulić tak jak zawsze, no ale nie mogę.
-Skoro byliśmy razem to czemu gdy się obudziłam był przy mnie Harry. I mówił do mnie „Kochanie”
-Byłem wtedy na kolejnych badaniach czy wszystko jest w porządku i nie mogłem być blisko, przepraszam
-Jakich badaniach? Jesteś na cos chory?
-Nie powinienem ci tego mówić-rzekł strasznie cicho bawiąc się palcami
-Ale ja chcę wiedzieć
-No dobrze-wziął głęboki oddech i patrząc mi w oczy kontynuował-to ja miałem być dawcą dla ciebie. Miałaś teraz mieć moje serce, ale w ostatniej chwili, gdy już leżałem na stole operacyjnym znalazł się inny dawca
-Oddał byś dla mnie życie?-zapytałam z niedowierzaniem
-Pewnie, ze tak Cassie-ujął moją dłoń w swoją i dodał-Kocham Cię i zrobiłbym dla Ciebie wszystko.
Zaczęłam czuć się niezręcznie więc zabrałam swoją rękę
-Przepraszam-szepnął i spuścił wzrok- to dla mnie trochę trudne
-Tak wiem, dla mnie też to wszystko jest dziwne-uśmiechnęliśmy się do siebie i siedzieliśmy tak w ciszy
-Jaka byłam?-zapytałam w pewnym momencie
-Byłaś cudowna Cassie. Miła, Kochana, urocza, nieśmiała, zawsze pomagałaś wszystkim dookoła. Kochałaś życie. I zawsze jak mówiłem Ci komplementy to się okropnie rumieniłaś. Wyglądasz słodko z rumieńcami, ale zawsze twierdziłaś, ze jest inaczej-jak opowiadał o mnie z jego ust nie schodził uśmiech a w jego oczach dostrzegłam błysk
-A jak się poznaliśmy?
-Twój tata jest naszym managerem i byliśmy kiedyś u niego w domu na spotkani. Wtedy akurat też tam byłaś i siedziałaś z nami trochę. Potem spotykaliśmy się wszyscy na lody czy do kina, bo bardzo się  polubiliśmy.
-Rozumiem.
-Jesteśmy dla siebie jak rodzina, więc nie martw się pomożemy ci odzyskać pamięć i wszystko będzie dobrze-chłopak uśmiechnął się do mnie szeroko, ale już mnie nie dotykał
-Cieszę się-powiedziałam-ej?
-Tak?
-Czy ty farbujesz włosy?-zapytałam
-Cicho bo ktoś się dowie-rzekł z poważna miną, lecz po chwili oboje się zaśmialiśmy
-Zaczyna ci się robić zimno-rzekł
-Skad wiesz?-zapytałam zszokowana
-Zawsze jak ci zimno to zaciskasz dłonie w pięści-rzekł wskazując na moje dłonie
-To wracajmy do środka
Oboje ruszyliśmy do wnętrza domu, a tam usiedliśmy w salonie już w pełnym składzie.

*********************************************************************************
Hej, mam nadzieję, ze wam się podoba :)
Proszę piszcie co myślicie
Buziaki
Lexy :**


15 marca 2014

CZĘŚĆ II Rozdział 102

O matko moja głowa. Czuję się jak na mega kacu. Powoli otwieram zaspane powieki i widzę, ze jestem w sali szpitalnej. Wszystko skąpane jest w gorących promieniach słońca. Do moich uszu dobiega ćwierkanie ptaków zza nie domkniętego okna. Próbuję się podnieść, lecz boli mnie każdy mięsień.
-Czyli tak wygląda śmierć-mruknęłam pod nosem, zamykam powieki i znów zasypiam.
Gdy budzę się po raz kolejny czuję przyjemne ciepło na swojej dłoni. Uchylam lekko powieki i widzę przed sobą szeroko uśmiechniętego mężczyznę
-Cześć Kochanie-słyszę głos
-Moja głowa-szepczę-operacja się udała?
-Tak Skarbie już wszystko w porządku. Długo nie mogli wybudzić cię ze spiaczki, ale na szczęście wszystko się udało.- w tym momencie do sali wpadło jeszcze paru chłopaków
-Cassie jak dobrze znów widzieć cie żywą!-wykrzyknął mulat i przytulił mnie
-Ja was znam?-zapytałam zdezorientowana
-Cass nie zgrywaj się
-Mam na imię Kasandra a nie Cass-mruknęłam podnosząc się lekko
-Zawołam lekarza- lokers wstał blady jak ściana i wyszedł
Wszyscy patrzyli na mnie z szeroko otwartymi oczami i milczeli. Kojarzę tych chłopaków, ale nie mam pojęcia skad.
Po chwili przyszedł lekarz i wykonał mi różne badania. Miałam dosć już tego szpitala. Operacja przecież się udała, to wszystko powinno być dobrze.
Po badaniach dał mi jakieś leki nasenne i przespałam kolejny dzień.
Gdy się obudziłam w sali czekał na mnie tylko lekarz. Przegladał jeszcze jakieś papiery i dopisywał coś do nich, a gdy spostrzegł, ze się obudziłam rzekł
-Witaj Kasandro. Jestem twoim lekarzem.
-Dzień dobry-odparłam słabo
-Operacja się udała, masz już zdrowe serce i wszystko będzie dobrze.
-To świetnie, ale kim byli ci chłopcy? Czemu oni mnie znali?-zapytałam zdezorientowana
-Widzisz, długo nie mogliśmy cię wybudzić i z badań wynika, ze przez tą kilkudniową śpiączkę twoja pamięć uległa uszkodzeniu. Z tego co widzę nie jest to trwałe uszkodzenie i istnieje duze prawdopodobieństwo, że przypomnisz sobie wszystko, tylko musisz wrócić do życia jakim wcześniej żyłaś.-lekarz uśmiechnął się miło a ja tylko skinęłam głową analizując ponownie to co właśnie usłyszałam
-Możesz już wyjść ze szpitala, więc powiem ojcu zeby poszedł po wypis i cię stad zabrał
-Dobrze dziękuję
Jak tylko lekarz opuścił pokój to wszedł mój ojciec
-Cześć Mała
-Cześć tato. Chcę już do domu-szepnęłam wtulając się w niego
-Tak wiem Cassie, zaraz Cię stad zabieram. Tu masz jakieś ciuchy, które przywieźli ci chłopcy
-Czemu oni mi je przywieźli?-zapytałam lekko wystraszona
-Bo Ty z nimi mieszkasz
-Mieszkam z grupka chłopaków?
-To twoi najlepsi przyjaciele. Już długo mieszkacie razem i pracujesz z nimi
-Czym się zajmuję?
-Jesteś ich fotografem
-To co to jakieś gwiazdy-prychnęłam pod nosem
-No jakbyś zgadła
Oniemiałam. Byłam w totalnym szoku.
-Okey ubierz się i zaraz po ciebie przyjdę
Wzięłam torbę i zaczęłam przeglądać rzeczy znajdujące się w niej. Prawie wszystko jest w pastelowych kolorach. Od kiedy ja lubię pastele?
Na szczęście znalazłam granatowe rurki, biała koszulkę i siwy sweter, więc nie będę aż tak słodko wygladać.
Gdy tylko się ubrałam do pokoju powoli weszli ci chłopcy, którzy byli tutaj gdy się obudziłam.
-Cześć Kasandra-rzekli chórem
-Cześć-mruknęłam

-To skoro nas nie pamiętasz może się przedstawimy. Ja jestem Liam, to jest Zayn, Harry, Lou... I Niall...

*****************************************************************************
Yeah wielki powrót i...Niall żyje!!!
Od razu mówię, ze nie wiem jak często będą pojawiać się rozdziały, bo serio mam teraz mega dużo nauki. Proszę was piszcie tam na dole co myślicie i wgl :)
Tęskniłam za wami Mordki :D
Wasza Lexy

02 marca 2014

Cześć Mordki

Hej!!
Tęsknicie??
Ja bardzo, ale kurczę nic mi nie wychodzi z tego pisania za bardzo...Bardzo was przepraszam...
Serio myślałam, ze łatwiej pójdzie, ale nauka ciągle, w weekendy jak wracam do domu też trzeba trochę czasu na spotkania ze znajomymi czy imprezy i nie mam kiedy usiąść i wymyślić coś
Jeszcze raz bardzo mocno was przepraszam
Kocham
Wasza Lexy :*

30 stycznia 2014

Masakra

Hej

Mam prośbę...Niech mi ktoś sprzeda porządnego kopa w tyłek, bo nie umiem nic napisać :p

Staram się i staram i wyszedł tylko jeden krótki rozdział i to niedokończony :p

To jak, pomożecie mi zwabić do mnie wenę, a jak już przyjdzie zamknę ją w klatce po moim chomiku...(Spoczywaj w pokoju Franek i hasaj sobie szczęśliwie po tamtym świecie)

To jak, kto się zgłasza na ochotnika do polowania ze mną? :D

No widzicie, ciągle coś durnego wymyślam :p

Pomożecie Mordki? :D

Buziaki Lexy