I need you here with me now

I need you here with me now
Blog o Niallu Horanie :*

10 kwietnia 2016

Rozdział 125

Opróżnialiśmy kolejne kieliszki, do momentu, w którym się ośmieliliśmy i ruszyliśmy na parkiet. Tańczyliśmy jak szalenie, robiąc przerwy na drinki i toaletę. Po pewnym czasie musiałam odpocząć bo nogi mi już odpadały. Usiadłam w naszym boksie i rozglądałam się po wnętrzu klubu. Moją uwagę przykuł Niall. Stał przy barze flirtując z jakąś niską brunetką. W pewnym momencie dziewczyna przysunęła się do blondyna i wpiła w jego usta. Przez chwilę był oszołomimy ale potem odwzajemnił jej pocałunek i zaczął ją obmacywać. Na to już nie mogłam patrzeć. To głupie, w końcu nie jesteśmy parą. Nie pamiętam nawet naszego związku, ale widząc go z inną poczułam straszne ukłucie w sercu. Chyba naprawdę go Kochałam skoro tak mnie to zabolało. Spuściłam wzrok i starałam się nie rozpłakać. Nie mam prawa być na niego zła, on musi być szczęśliwy, a ze mną nie może bo nie znam nawet swoich uczuć. 
Wzięłam ze stolika butelkę i przyłożyłam ja do ust. Smak alkoholu był okropny, ale odciągał moją uwagę od blondyna.
-Hej, zostaw cos dla nas-zaśmiał sie Lou zabierając mi butelkę
-To pijemy?-zapytał Zayn nalewając alkohol do kieliszków.
-A gdzie Niall mielismy razem pić do końca. Mam nadzieję, ze nie leży już w kiblu-zaśmiał się Harry
Wróciłam wzrokiem do miejsca, gdzie ostatnio widziałam chłopaka. Nadal tam stał i obściskiwał się.
-Bawi się lepiej niż myślisz-warknęłam i opróżniłam kieliszek. Ignorując ich pytające spojrzenia chwiejnym krokiem ruszyłam n parkiet. Gdy znalazłam się między tańczącymi ludźmi poczułam jak dużo wypiłam. 
-Hej piękna, zatańczymy-usłyszałam nad sobą nieznajomy głos. Chłopak był całkiem przystojny, miał ciemne włosy, cere i oczy, a do tego białą koszule
-Jasne-mruknęłam chwytając jego ręke.
Nie zwracałam na niego za dużej uwagi, chciałam po prostu przestać myśleć.
-Idziemy na drinka?-szepnął mi do ucha na co sie ochoczo zgodziłam
Poszlismy do baru. Nie sądziłam, ze tego wieczoru bar mnie zawiedzie, ale tak stalismy jakieś trzy metry od Horana i tej dziuni.
-Na co masz ochotę?-zapytał uśmiechając się nieznajomy
-Zaskocz mnie- mruknęłam
Chłopak widząc, ze nie bardzo jestem zainteresowana rozmową zaczął się przysuwać i gładzić moje ramie
-To jak masz na imię ?
-Tak mi przykro, ale nie poznasz jej imienia kolego. Nie twoja liga-Harry odsunął chłopaka ode mnie na bezpieczną odległosć i wtedy dostrzegł Niall'a. Widziałam, ze nie zadowolił go ten widok.
-Chodź do chłopakó-powiedział najspokojniej jak umiał i poprowadził mnie za ręke do stolika.
-Pijemy?-zapytałam siadając
-Chyba starczy, co?-powiedział Harry poważnie
-Nie umiesz się awić!-krzyknął Li. Jeszcze nie wiedział o co Harry jest tak zły. Kożystajac z jego chwili nieuwagi sięgnęłam po butelkę, któr mi wyrwał
-Cass wiem, ze czujesz się skrzywdzona i zraniona, ale nie możesz zapić tego ani zastąpić jakimś przypadkowym kolesiem
-O co chodzi?-zapytał zdezorientowany Lou.
-Mówiłam, ze Niall bawi się lepiej przecież-powiedziałam spokojnie wskazując w kierunku chłopaka. Teraz dziewczyna siedziała na jego kolanach i rozpinała mu koszulę, co mu się wyraźnie podobało. Powoli wstałam i ruszyłam do wyjscia.
Harry miał rację, nie powinnam była pić już więcej. Gdy już uporałam się z wyjściem z klubu po prostu ruszyłam przed siebie. Po chwili poczułąm na ramionach coś miękkiego. To Styles nakrył mnie swoją marynarką
-Cass ja wiem...
-Nie Harry przestań. On ma prawo żeby być szczęśliwym i korzystać z życia. Zabolał mnie jego widok z inna ale poradzę sobie. Jutro będzie lepiej
-Jesteś silna Cassie.A teraz złapmy taksówkę i wracajmy do domu
-A zrobisz mi gofry?zapytałam na co chłopak wybuchł śmiechem
-Jasne, dla ciebie wszystko-odpowiedział, objął mnie ramieniem i ruszyliśmy do taksówki.

08 kwietnia 2016

Rozdział 124

Gdy dotarliśmy do domu chłopcy już wstali i jedli śniadanie. 
-Nie wiem jak wy ale ja chyba boję sie zapytać co tam się działo. Ty-wskazał na mnie- jesteś spocona i zdyszana a on nie ma koszulki-powiedział Lou z pełnymi ustami
-Lou świnko za dużo pornosów oglądasz- mruknęłam i zajęłam miejsce po jego lewej stronie i podebrałam mu z talerza naleśnika na co chłopak tylko się uśmiechnął
-Cass chciała biegać a bałem się, ze nie pamięta jeszcze drogi do domu-mruknął Harry. Wyglądał jakby był zły na coś
-Poranne bieganie chyba nie jest dla Ciebie-mruknął Niall
-Wal się-warknął loczek i poszedł do swojego pokoju. Gdy usłyszeliśmy trzask drzwi wszyscy zwrócili na mnie swój wzrok
-Coś ty mu zrobiła?-zapytał Liam
-Ja? Nic! Pobiegliśmy do parku, powygłupialiśmy się, polaliśmy wodą i wszystko było okey.
-E spoko to Harry w końcu. Nasza gwiazdka czasem musi pokazać się ze złej strony.-wzruszył ramionami Lou i dalej zapychał się naleśnikami
-To może chodźmy dzisiaj na jakąś imprezę i wyluzujmy trochę wszyscy co?-zaproponował Zayn
-Dobry plan, wyrwie coś to będzie mu lepiej-zaśmiał sie Niall
-A pamiętacie jak kiedyś Cassie za dużo wypiła i nazywała go swoim Haroldzikiem?-powiedział Lou i wszyscy wybuchli śmiechem. No, wszyscy oprócz mnie.
-Co?-zapytałam lekko zażenowana tym, ze naprawdę mogłam cos takiego zrobić
-No wyrywał właśnie jakąś panienkę a ty podeszłaś i mówiłaś, ze on jest kochany i takie tam. Dziewczyna uciekła, a Harry wrócił do domu niosąc Ciebie bo nie byłaś w stanie iść-opowiedział Niall śmiejac się ze mnie
-Błagam nie opowiadajcie mi takich żenujących fragmentów z mojego życia-powiedziałam chowając czerwoną twarz w dłoniach.
-Ale powtórz to dzisiaj, nawet nie wiesz jakie to było epickie-powiedział Li
-Na pewno nie dla mnie na następny dzień-mruknęłam wstając
-Oj cicho, teraz idź sie kąpać my znajdziemy jakis klub i pojedziemy najpierw coś zjeść a potem potańczyć- wraz z wypowiedzeniem ostatniego słowa przez Zayn'a wszyscy wstali z krzeseł i zaczęli tańczyć na środku kuchni. Boże, mieszkam z debilami.
Poszłąm na górę, wzięłam prysznic i stanęłam przed szafą. Ciągle nie wiem za bardzo co lubię nosić, ani właściwie jak mam sie ubrać, wiec będzie to ciężka decyzja. W końcy wybrałam botki na słupku, bordowe spodnie z wysokim stanem, czarny, luźny bralet i kurtkę jasno dżinsową. Dobrałam dodatki, um alowałam się i byłam gotowa. O 18 wszyscy spotkaliśmy się na dole i ruszyliśmy do auta. Chłopcy byli nieźle odstawieni, musze przyznać, ze serio wyglądali jak gwiazdy.
Najpierw wybraliśmy się zjeść kolacje i szczerze mówiac już wtedy była niezła zabawa. 
Gdy już dotarliśmy do klubu chłopcy rozdali pare autografów i zaprowadzono nas do strefy dla VIP-ów. Fajne w tym było, ze czekał już tam na nas szampan. Wznieśliśmy toast za naszą przyjaźń. 
-Okey Cassie co pijemy dalej?-zapytał Lou
-A co ja lubię?-zapytałam
-Wiesz co jest najlepsze w tym, że zapomniałaś to wszystko?-zapytał mnie Harry nachylając się w moją stronę przez stolik
-Co?-nie rozumiałam o co mu chodzi
-To, ze mozesz spróbować tego wszystkiego od nowa. Nie próbuj się dowiedzieć kim byłaś, po prostu ądź sobą od nowa, od teraz-odpowiedział patrząc mi w oczy i posuwając po stoliku w moją stronę kartę z alkoholami dostępnymi w klubie. Uśmiechnęłam się do niego i z zamknietymi oczami wskazałam punkt na karcie.
-To-powiedziałam
-Tequila, ostro jak na początek-powiedział Niall
-To co od razu podwójnie?-zapytał wstając
-Lepiej przynieś ze trzy butelki-zawołał wesoło Zayn a wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Podoba mi sie to, lubię to, ze nie wywierają na mnie żadnej presji i to, ze tak dobrze spędza mi się z nimi czas.
Po chwili przyszedł Niall a za nim dwie kelnerki niosące cztery butelki tequili, kieliszki i limonki pokrojone w łódki.
Po napełnieniu kieliszków wstałam i krzyknełam
-To zaczynamy zabawę! - i opróżniłam kieliszek


27 lutego 2016

rozdział 123

Każdy człowiek w pewnym stopniu, mniejszym lub większym jest złamany, skrzywdzony lub wgnieciony w ziemię przez życie. Jednak jesteśmy tylko ludźmi mam również prawo do szczęścia. Ciągle zadręczanie się, jedzenie lodów i słuchanie Eda Sheerana nie pomoże. Nie chcę zeby moje życie było porażką nie godzę sie na to.
Z samego rana założyłam sportowe ciuchy, wzięłam słuchawki i po cichu zeszłam do kuchni. Gdy wyciągałam z lodówki butelkę wody usłyszałam za sobą głos Harry'ego
-Co ty wyprawiasz?-Stał w wejściu do kuchni z założonymi rękami i przyglądał mi się ze zmarszczonymi brwiami
-Zmieniam swoje życie?-odpowiedziałam niepewnie wkładając wodę do kieszeni bluzy dresowej
-Wstając o 5 rano i kradnac wodę z własnej lodówki?
-Nie idioto idę biegać. Zawsze chciałam zacząć a lekarz mówił, że moje serce potrzebuje teraz sportu.
-Poczekaj 3 minuty-odpowiedział tylko i pobiegł na górę. Niedo końca wiedziałam czego się spodziewać, pod tą burzą loków podejrzewam, ze nie kryje sie zbyt rozgarnięty człowiek. 
Na szczęście lub nieszczęście bo chciałam pobyć sama Harry zbiegł na dół w dresach i butach do biegania.
-Co to ma być?-zapytałam patrząc na niego kpiąco
-Idę z tobą, nie jesteś w formie więc lepiej żebys nie była sama
-Harry nie musisz tego robić. Ja chcę iść sama-zaznaczyłam wyraźnie ostatnie zdanie
-W porządku mogę się nie odzywać, ale idę z tobą.
Po jego minie widziałam, ze nie ustąpi wiec wywracając oczami wyszłam z domu. Przystanęłam na trawniku by się chwilę porościagać i włożyć słuchawki. Nie oglądając sie za chłopakiem ruszyłam przed siebie. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego, ale chciałam mu zaimponować. Tak to głupie tym bardziej, ze jest to mój przyjaciel. Jednak nie mogłam inaczej, musiałam być po prostu jak najlepsza. Dlatego też co jakiś zas ukradkiem oglądałam się za siebie czy na pewno biegnie. 
Pogoda dziś była zaskakujaco ładna wiec już po jakimś czasie zrobiło mi się gorąco w bluzie. Przystanęłam w parku obok ławki. Wyjęłam słuchawki z uszu i spojrzałam na chłopaka.
-Chyba cię nie doceniłem, nieźle Ci idzie.
-Mówiłam, ze nie jesteś mi potrzebny-odpowiedziałam wzruszając ramionami i biorąc łyk wody.
-Jeszcze za mną zatęsknisz-mruknął ze śmiecham i wziął ode mnie wodę. Gdy pił by jeszcze bardziej się nie kompromitować gapieniem się na niego zdjęłam bluze i obwiązałam ją sobie wokół bioder.
-Mi też już gorąco, tylko nie chciałem cię zawstydzać rozbieraniem się-zaśmiał sie loczek
-Oh proszę Cię, nie kompromituj się lepiej-odpowiedziałam nabijając się z niego.
-Nie zadzieraj ze mną, bo wrzucę cię do fontanny-zagroził
-Myślisz, ze jesteś w stanie mnie przestraszyć?-zapytałam unosząc brew z zaciekawienia
-Myślę, ze tak-mruknął podchodząc do mnie o krok
-Jesteś na to za uroczy-powiedziałam czochrając jego loczki-a teraz mnie goń cwaniaku-rzuciłam biegnąc przed siebie jeszcze szybciej niż wcześniej. Nie oglądałam się za siebie by nie zwalniać, jednak nie doceniłam Harry'ego. Kilka kroków od fontanny stojącej pośrodku parku złapał mnie w pasie, przewiesił sobie przez ramię i postawił mnie na murku. Jeden krok dzielił mnie od mokrego powrotu do domu.
-Teraz też będziesz taka wygadana?-zapytał chłopak śmiejąc się. Trzymał mnie na samej krawędzi i nie miałam jak uciec.
-Harry nie zrobisz mi tego, ja tylko żartowałam
-Czyli jednak cię przestraszyłem. A taka byłaś pewna siebie-drażniło mnie to co jego tak niesamowicie bawiło
-Okey już nie będę, wygrałeś-powiedziałam zrezygnowana podnosząc ręce w geście sugerujacym, ze sie poddaje.
-To chciałem usłyszeć-mruknął i postawił mnie na ziemi obok siebie
-A teraz powiedz jaki cudowny i wspaniały jestem jeszcze
-W życiu-krzyknęłam odkręcając butelkę zimnej wody, którą zabrałam z domu i wylewając mu ją na koszulkę. Harry zaniemówił a ja nie mogłam przestać się śmiać
-Jesteś okrutną kobietą i się zemszczę-mruknął udajac złość i sciągając przemoczoną koszulkę. 
Mój śmiech przerwał widok chłopaka bez koszulki. Jego wilgotny tors odbijał delikatne promienie słoneczne, co sprawiało, ze wszystkie tatuaże jakie miał wyglądały jeszcze lepiej, a mięśnie zapierały dech w piersi. Gapiłam sie tak na jego idealne ciało dopóki nie zaczął sie śmiać. Chłopak pochylił się nade mną i wyszeptał mi do ucha
-Chyba to ty się zawstydziłaś a nie ja-moją twarz momentalnie oblały rumieńce, więc szybko się obróciłam i zaczęłam biec
-Czas do domu-krzyknęłam tylko na co Harry zaśmiał się głośno i ruszył za mną.
I już wiem co będzie mi się śniło dzisiejszej nocy...


******************************************************************************
Cześć
Dzięki, za komentarz pod poprzednim rozdziałem. Nie wiem ile osób przeczytało i nie wiem czy kontynuować...proszę piszcie choćby głupie jedno zdanie bo nie wiem ile osób tu zaglada
Dzięki

09 lutego 2016

Rozdział 122

Rano obudziłam się z potwornym bólem głowy. Normalnie jakbym kaca miała. Usiadłam na łóżku i zauważyłam, ze jestem wciąż w dresie który założyłam wczorajszego wieczoru. Analizując zdarzenia wczorajszego dnia zdałam sobie sprawę, ze nie pamiętam jak dostałam sie do łóżka.
Zwlekłam się z łóżka i poszłam wziąć grący prysznic. O dziwo nawet pomógł i nawet poczułam się jak człowiek, który nie zostawił swojej godności wczoraj na tarasie. Związałam włosy, założyłam pierwsze co znalazłam w szafie i zeszłam na dół. W kuchni był Lou, Naill i Liam.
-Hej Mała, chcesz naleśniki?-zapytał Li
-Jeśli naleśniki brzmią dla ciebie jak kawa to tak-odparłam siadając przy stole
Chłopak się zaśmiał i nalał mi filiżankę kawy z mlekiem.
-Coś sie stało?-zapytał Niall przyglądając mi sie badawczo
-Nie, wszystko w porządku-mruknęłam unikając jego wzroku. Szybko uciekłam z kuchni do salonu i położyłam się na sofie zakrywając sie puchatym kocem i włączyłam telewizor. Po śniadaniu chłopcy dołączyli do mnie nie odzywając się za wiele, a po pewnym czasie zaszli też tamte śpiochy
Nie wiem dlaczego ale chciałam być dzisiaj sama. Czułam jakieś dziwne napięcie, więc cicho wstałam i poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Po zjedzeniu wróciłam do swojego pokoju i zaczęłam mu się przyglądać. Wiele rzeczy które w nim było było teraz dla mnie bezwartościowe. Wsponienia, które już nie są moje wciąż tu były. Zrzuciłam koc który miałam na ramionach na podłogę i podeszłam do dużej tablicy korkowej wiszącej na ścianie. Zaczęłam zrywać z niej notatki które zapisałam by zapamiętać oraz inne kartki które nie miały dla mnie sensu i rzucać je na podłogę. Zostawiłam tylko zdjęcia. Depcząc po wspomnieniach doszłam do fortepianu na którym była sterta nut i tekstów. Usiadłam i zaczęłam je przeglądać. Na jednej z kartek znalazłam jedną, samotną, niedokończaną zwrotkę tekstu

"To ja, wciąż ta sama, wciąż zakochana jednocześnie niechciana,  
Z uśmiechem na ustach, choć załamana, obolała, złamana 
Z krwią na rękach, ostrzem w dłoni 
Bólem w oczach, pękniętym sercem i raną po przeszłości 
To ja, już morderca czy jeszcze ofiara?"


Czytałam to raz po raz. Te kilka linijek tak trafiało w moje serce, ze nie potrafiłam sie od nich oderwać. Nie wiem dlaczego ale te słowa dały mi siłę. Sprawiły, ze znów zaczęłam wierzyć, że jeszcze może być dobrze, że mogę znaleźć siebie. Mogę przestać być ofiarą.

08 lutego 2016

Rozdział 121 come back?no?

Ten dzień był dla mnie wyczerpujący; jednak nie psychicznie a fizycznie. Jeszcze nie przywykłam do nowego dla mnie życia. Przebrałam się w dresy i żeby nikogo nie budzić wyszłam na taras. Usiadłam na schodach i zadarłam głowę by spojrzeć w gwiazdy. Aktualnie w mojej głowie wszystko było totalnie popieprzone. Dziwne uczucie nie wiedzieć kim się jest, co sie czuje, z kim chce się być i co jeść. Choć szczerze mówiąc wiele osób bez amnezji ma takie problemy codziennie. 
Nie chcę zeby tak było już dłużej ale nie wiem jak to naprawić. Westchnęłam głęboko i schowałam twarz w dłoniach. Po chwili poczułam cos miękkiego i ciepłego na ramionach. Od razu sie obróciłam i dostrzegłam w tych ciemnościach, że Harry kładzie mi na ramionach koc i siada obok mnie
-Dzięki, nie myślałam, ze jest tak zimno- szepnęłam
-Musisz uważać, bo się przeziębisz-odpowiedział z uśmiechem Harry
-Co ty robisz?-zapytałam mierząc go wzrokiem
-Siedzę z tobą
-Widzę Harry ale czemu?
-Nie chcę żebyś była sama. Wiesz Cassie, myśle że oboje mamy teraz niezły bałagan w głowie. I ja też nie chce być sam-odpowiedział patrząc mi w oczy
Obróciłam wzrok i patrząc w gwiazdy powiedziałam:
-Niall powiedział dzisiaj Liam' owi że się zmieniłam, ze nie jestem tą samą osoba i nie wie czy chce ze mna być
-Bolało?-zapytał chłopak po chwili ciszy
-Właśnie to mnie martwi. Nie poczułam nic, żadnej pustki czy łamanego serca.
-Nie możesz się obwiniać za to, ze nie pamiętasz tego co było
-Harry przez to ranię wszystkich, a w szczególności Niall'a. Nie chcę tego-tak, jestem w totalnej rozsypce, nie potrafiłam powstrzymać łzy, która spłynęła szybko po moim policzku i kapnęła na siwe dresy.
-Czasem przerwy są dobre. Chyba oboje musicie odpocząć. Niall jest bardzo wrażliwy ale znam go, on też chce być szczęśliwy dlatego tak walczy o ciebie bo byłaś jego światem.
-Harry nie pomagasz-szepnęłam łamiącym się głosem
-Spokojnie Cass-szepnął w moje włosy obejmując mnie ramieniem.
-Nie płakałam ani razu, nigdy się nie załamałam ani nie pozwoliłam wygrać smutkowi jaki cały czas we mnie jest.
-To chyba ta chwila, czasem tak trzeba-powiedział chłopak uśmiechajac się lekko do mnie
-Nie ja nie chcę być słaba. Chcę sobie radzić a płacz osłabia
-Wiesz, gdzieś kiedyś słyszałem, ze nie płaczemy bo jesteśmy słabi tylko dlatego, ze byliśmy silni zbyt długo. I to jest prawda. Dusząc w sobie ból nie jest lepiej zaufaj mi. Raz na jakiś czas trzeba to z siebie wyrzucić. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy swoje słabości. A twoje życie jest teraz nieźle popieprzone, więc płacz Cassandra. Dziś płacz a jutro wstań i idź z podniesioną głową przed siebie.
Patrzyłam w jego oczy i wiedziałm, ze ma rację. Wtuliłam się w jego pierś i zaczęłam łkać. Brunet przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie i całował we włosy co jakiś czas
-Jestem przy tobie, nie bój się.-wyszeptał a jego serce zabiło mocniej.
Wiedziałam to, wiedziałam, ze w tym momencie jest tu dla mnie. Jest po to by trzymać mnie gdy płaczę na głos, by przytulić i po prostu otrzec policzki gdy skończę. A on wie, ze nie potrzebuję słów pocieszenia. Potrzebuje przyjaciela. Kogoś kto ogarnie ze mną bałagan jaki powstał i z którym nie radzę sobie sama. Sama nie dam rady..On też nie...



*********************************************************************************
Hej
Jest tu ktoś jeszcze??
Piszcie Miśki

09 lipca 2015

Rozdział 120

Chłopcy żegnali się już z fanami, więc ja poszłam do pokoju który robił im za garderobę spakować już sprzęt. Zamyśliłam się i zrzuciłam swoją torebkę za kanapę. Oczywiście wszystko musiało się z niej wysypać. Przeklinając pod nosem uklęknęłam za kanapą i zaczęłam wszystko zbierać. W tym momencie drzwi do pokoju się otwarły.
-Niall chyba musisz mi coś wytłumaczyć-powiedział Liam zamykając drzwi
-O co ci chodzi?-zapytał Niall
-Dlaczego powiedziałeś, ze nie masz dziewczyny? Pomyślałeś jak Cassie się poczuła słysząc cos takiego?-W tym momencie usiadłam wygodniej tak aby wciąż nie było mnie widać i słuchałam uważniej
-Liam bo my nie jesteśmy razem i nie wiem czy jeszcze będziemy. Ona się zmieniła, ja sie zmieniłem.
-Tak mówiłeś, ze ją Kochasz a teraz co, zostawiasz ją-warknął Liam
-Przecież ją Kocham! Ale już nie wiem czy powinniśmy być razem
-Zmieniła się, to prawda, nie pamięta nas więc nie będzie zachowywać sie normalnie. Ona potrzebuje spokoju, potrzebuje nam zaufać i poczuć sie bezpiecznie
-Stary starałem sie i moze nawet udało mi się do niej zbliżyć, ale to już nie jest moja Cass. Ona też nie traktuje mnie jak wcześniej
-Bo Cię nie pamięta Debilu!-krzyknął wkurzony już Payne.
-No to co twoim zdaniem powinienem zrobić teraz mądralo?-warknął blondyn
-Nie wiem, na początek bądź jej przyjacielem. 
-Jestem przecież, tak jak my wszyscy
-Dobra nie kłóćmy się tutaj. Poszukajmy reszty i chodźmy do domu
-Jasne
Chłopcy opuścili pomieszczenie a ja dopiero teraz zdałam sobie sprawę, ze przez cały czas wstrzymywałam oddech. Wow, tego sie nie spodziewałam. Czyli zmieniłam się i Niall nie chce być już ze mną. Sama nie wiem co o tym myśleć. Podniosłam swoje rzeczy z podłogi i ruszyłam do wyjścia. 
Zespół znalazłam przy recepcji, czekali na mnie
-Gdzie byłaś?-zapytał Lou
-W łazience-skłamałam. Przecież nie mogą sie dowiedzieć, że wszystko słyszałam. 
-To jedźmy coś zjeść-zaproponował Zayn. Tak właśnie zrobilismy. Późnmy obiad jedliśmy w jakiejś restauracji. Zamówiłam jakąś sałatkę jednak nic z niej nie zjadłam. Miałam tak wiele myśli w głowie, że nie potrafiłam przełknąć nawet kęsa
-Wszystko w porzadku?-usłyszałam cichy szept przy moim uchu a ciepły oddech owiał moją szyję. Był to Harry. Nawet nie zauważyłam że przez cały ten czas siedzi obok mnie
-Tak tak, jest okey-odparłam uśmiechając się lekko
-Nie jest, bo nic nie jesz-powiedział spoglądajac na nietknięty posiłek, który stał przede mną
-To nic takiego-mruknęłam
-No zjedz i tak już dużo schudłaś. Bo zacznę wciskać w ciebie moje frytki-zagroził uśmiechając sie do mnie.
Posłuchałam go i z trudem zaczęłam jeść. Zaczęłam też słuchać o czym inni mówią. Pracują nad jakimś teledyskiem. I oczywiście jak zwykle Lou zaczął opowiadać swoje głupie żarty a Niall zjadł mu połowę kurczaka. Co za Idioci. Moi przyjaciele to idioci.

29 czerwca 2015

Rozdział 119

Obudził mnie straszny ból głowy. Gdy otwarłam oczy okazało się, że leżę w swoim łóżku. Dobra nie wiem jak to się stało, ale mniejsza o to. Starając się ignorować ten nieziemski ból zwlekłam się z łóżka i wzięłam prysznic. Zmyłam makijaż i rozczesałam włosy. Założyłam na siebie legginsy i jakąś luźną koszulkę i zeszłam na dół. W kuchni byli wszyscy. Lou i Liam smażyli naleśniki, Niall jadł a Zayn dokuczał  Harry'emu. Chłopak siedział przy stole oparty o butelkę wody z zamkniętymi oczami
-O i jest nasza imprezowiczka-krzyknął Zayn
-Zamknij morde Malik-powiedział zachrypniętym głosem Harold
-Zgadzam się-mruknęłam zajmując miejsce obok loczka. Chłopak podsunął mi butelkę z wodą z której od razu wzięłam duży łyk.
-Jak się znalazłam w łóżku tak w ogóle?-zapytałam patrząc na każdego z nich po kolei lecz każdy kręcił głową.
-Nad ranem zaniosłem cię, i sam tez poszedłem do siebie-mruknął Styles
-Dzięki-szepnęłam do niego i wstałam po jakieś tabletki
-To wcale nie jest zabawne-mruknęłam gdy otwarłam szafkę i okazało się, że aspiryna jest na najwyższej półce. Chłopaki zaczęli się śmiać, a ja poczułam blisko za sobą ciepło czyjegoś ciała. Harry stanął za mna i sięgnął mi po leki. Wyjęłam sobie jedną i jemu też podałam tabletkę.Szybko uciekłam do salonu i położyłam sie przed telewizorem
-Nieźle wczoraj zabalowałaś-powiedział Niall ze śmiechem siadając obok mnie
-Wiesz, chyba tego potrzebowałam mimo, ze nie czuję sie teraz najlepiej-mruknęłam zamykając oczy
-Cass rozumiem to i nie dziwię ci się. Tylko wiesz jest taka sprawa...
-Nie mów, ze zrobiłam coś mega głupiego-powiedziałam szybko wstając
-Nie, spokojnie. Tylko dzisiaj mamy koncert, a zobacz co nam zrobiłaś z Haroldem
-No nie-mruknęłam opadając na poduszki
-Ale ty też jesteś potrzebna nam
-Do czego niby?-zapytałam zaskoczona
-Jesteś naszym fotografem i też musisz dzisiaj być. A musimy wyjść z domu za dwie godziny
-Chyba sobie żartujesz!-krzyknęłam wstając i biegnąc do swojego pokoju. Nałożyłam makijaż, uczesałam włosy i założyłam granatową sukienkę i botki na koturnach. Jak zeszłam to wszyscy juz na mnie czekali.
-Ej ale chyba nie zbełtacie się w aucie co?-zapytał Lou wskazując na mnie i Harolda
-Louis dobrze ci radzę usiądź z dala ode mnie bo nie przeżyjesz tej podróży-mruknęłam, na co chłopak zaczął się jeszcze bardziej śmiać.
Gdy usiadłam zauważyłam, że Harry na ręce ma zawiązaną bandamkę. Doskonale wiedziałam dlaczego i od razu zrobiło mi się jakoś tak smutno. Nie jest dobrze znać wszystkie sekrety. Gdy nasze spojrzenia się spotkały od razu spuściłam wzrok i unikałam patrzenia na chłopaka.
Gdy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że koncert ten ma być w domu dziecka. Została stworzona mała scena, ustawione pięć krzeseł i mikrofonów, Chłopcy zaczęli się rozgrzewać a ja wyciągnęłam aparat i sprawdziłam światła. Gdy wymieniałam obiektyw podszedł do mnie Harry
-Zrobiłem coś nie tak?-zapytał prosto z mostu
-Nie Harry-odparłam nie patrząc na niego
-Więc czemu unikasz mojego wzroku?-zapytał patrząc się na mnie wyczekująco
-Bo...palcami lekko przejechałam po jego Bandamie na ręce.
-Nic sobie nie zrobiłem, nie martw sie-złagodniał
-Więc dlaczego to nosisz?-zapytałam patrząc prosto w jego szmaragdowe oczy. Chłopak zagryzł wargę, spuścił wzrok i cicho odparł
-Nie wszystko się jeszcze dobrze zagoiło-poczułam ból w klatce piersiowej ale nie mogłam mu tego pokazać. Muszę go wspierać teraz, a żeby to robić muszę być silna
-Rozumiem. Jeśli będziesz chciał no wiesz coś sobie zrobić to masz do mnie przyjść, dobrze?-zapytałam by się upewnić
-Jasne Cass. Nie myśl już o tym
-A teraz leć i bądź świetny-zaśmiałam sie i wypchnęłam go na scenę unikając rozmawiania o tym. Dla żadnego znasz nie jest to dobry moment na rozmowę..
Mimo, że moja głowa nie przestawała boleć słuchając tych wspaniałych chłopaków czułam się lepiej. Naprawdę mają wielki talent, a każdy z nich jest wyjątkowy. Gdy skończyli śpiewać dzieci zaczęły zadawać im pytania.Pewna blondynka, miała koło 15 lat wstała i zapytała
-Harry masz dziewczynę
-Nie, aktualnie nie mam
-A jakie ci się podobają?-zapytała inna
-Wygląd tak naprawdę nie ma znaczenia. Liczy sie czy ta dziewczyna jest dobrą osobą. Bo wiecie poznałem kiedyś dziewczynę, która była niesamowicie piękna ale bardzo mnie zraniła. Za to przynajmniej moi przyjaciele moją więcej szczęścia
-A Niall, masz dziewczynę?-zapytała blondynka. Chłopak ze śmiechem odpowiedział
-Podobnie jak Harry jestem sam, i na razie nie szukam nikogo.
Chłopcy spojrzeli na niego dziwnie, ale starali się to ukryć.
Czy zabolało to co powiedział? O dziwo nie. Mi cały czas mówi, ze chce być ze mną a publicznie zupełnie coś innego. Jednak ani trochę mnie to nie zabolało. Nie poczułam zupełnie nic. Może to znak, ze oboje potrzebujemy kogoś innego. Może więź jaka była między nami się zerwała. Może teraz będziemy już wyłącznie przyjaciółmi
To zdecydowanie za dużo pytań jak na skocowanego człowieka.

17 czerwca 2015

Rozdział 118

Gdy w końcu otrząsnęłam się z tych przygnębiających myśli zjadłam coś i poszłam wziąć długi prysznic. Po nim nie do końca czułam się lepiej jednak przynajmniej moje włosy wyglądały normalnie. Przynajmniej jeden plus tego dnia. Zajrzałam do szafy i zaczęłam szukać stroju na dzisiaj. Nie pamiętam do jakich klubów chodzimy więc nie za bardzo wiem co założyć. po dlugich namysłach stwierdziłam, że założę czarne obcisłe rurki z wysokim stanem, krótką koszulkę na krótki rękaw, która odsłaniała mi trochę brzucha, do tego czarne wysokie szpilki i srebrne dodatki.Włosy zostawiłam naturalnie pofalowane, zrobiłam makijaż i byłam gotowa.
W momencie w którym spoglądałam ostatni raz w lustro usłyszałam chłopaków na dole. Założyłam siwą ramoneskę i zeszłam do nich.
-No Mała nieźle wyglądasz-skomentował Zayn
-Już się nie podlizuj Malik tylko chodźmy-mruknęłam szturchając go
Jak już w końcu wyszliśmy, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy do klubu. Zajechaliśmy tam po 30 minutach. Jak przystało na prawdziwe gwiazdy, zaprowadzono nas do części dla VIP-ów i podano szampana. Usiedliśmy w loży i wznieśliśmy pierwszy toast. Za naszą przyjaźń. Zaraz po nim Liam i Niall ruszyli na parkiet, Zayn z Lou też gdzieś zniknęli a ja zostałam z Harrym
-Idziemy się napić?-zaproponowałam loczkowi przekrzykując muzykę
-Z tobą Mała zawsze-odpowiedział z uśmiechem i ruszyliśmy do baru.
-To co Cass bawimy się dzisiaj ostro?-zapytał Harry poruszając zabawnie brwiami gdy podeszła do nas barmanka
-Myślałam, ze to oczywiste
Harry powiedział coś do ucha dziewczynie a ta po chwili przyniosła nam cztery duże kieliszki z niebieskim płynem
-To do dna blondyna-powiedział Harry i opróżniliśmy wszystkie kieliszki. Poczułam jak zaczyna mi szumieć w głowie, więc zaciągnęłam chłopaka na parkiet do naszych przyjaciół.Nie potańczyliśmy za długo, bo Harry na rękach wyniósł mnie s powrotem do baru
-To co teraz?-zapytał
-Czy ty chcesz mnie upić?-zapytałam starając się być poważna
-Nie Cass chcę SIĘ upić, a sam bym głupio wyglądał-wybuchnęłam śmiechem a gdy już przestałam sie śmiać znów stały przede mna kieliszki, lecz tym razem było ich osiem.
-Harry ja tego nie wypiję
-Nie marudź, tylko dawaj i idziemy tańczyć. 
Tak też zrobiliśmy. Niestety moja głowa nie jest tak mocna jak sądziłam i no cóż byłam już pijana. Z moimi przyjaciółmi zaczełam dziko szaleć na parkiecie. Sama nie wiem jak długo, ale świetnie się bawiłam. Potem sama wyciągnęłam Harry'ego do baru, gdzie zamówiłam następne osiem kieliszków. Gdy wypiliśmy po jednym usłyszałam za sobą czyjś głos
-Kasandra?-obróciłam sie i zobaczyłam Tristana
-Tristan, co ty tu robisz?-zapytałam uśmiechając sie szeroko
-Chyba to co ty tylko w mniejszych ilościach-zaśmiał sie
-O tak w ogóle poznajcie sie, Harry to jest Tristan, Tristan to mój Harry.
Tristan zaczął wpatrywać się w chłopaka z szeroko otwartymi oczami
-Ty jesteś Harry Styles z One Direction
-Tak to ja-odparł lekko zakłopotany Harold
-Nie wiem o co takie wielkie halo-objęłam loczka i podałam mu kieliszek-to tylko zwyczajny chłopak który chce sie dziś upić ze swoją najlepszą przyjaciółką-i oboje opróżniliśmy resztę kieliszków
-Ale ty przyjaciółko nie powinnaś już pić-skomentował Tristan
-Ty blondasie się nie wtrącaj, Harry kolejny?
-Mała przygotowałem się, ze jesteś ostrą zawodniczką, ale dzisiaj to mnie zaskakujesz
-Wiem Haroldzie, wiem-mruknęłam i cmoknęłam go w policzek, na co się dźwięcznie zaśmiał.
Nie wiem ile jeszcze wypiliśmy. Tristan się do nas dołączył, a potem gdzieś zniknął. Po jakimś czasie przyszli do nas chłopcy i powiedzieli, ze się zbieramy. Nie pamiętam tego za dobrze, ale słabo mi wychodziło chodzenie, więc Lou wziął mnie na barana.W samochodzie trochę przysnęłam, ale gdy dotarliśmy pod dom od razu sie obudziłam, i szczerze mówiąc czułam się już znacznie lepiej
-Harry!-zawołałam chłopaka gdy wysiadłam z auta
-Co blondyno?-chłopak też już się chwiał ale stanął przy mnie
-Nie wiem jak ty, ale ja jeszcze nie skończyłam z piciem na dziś, więc przynieś nam alkohol-mruknęłam zdejmując buty i siadając na kanapie. Po chwili chłopak przyniósł nam butelkę ale nie pamiętam już czego. Gadając o kompletnych głupotach wypiliśmy ją całą i zasnęliśmy na kanapie nie miejąc już siły ani ochoty iść do swoich łóżek.

08 kwietnia 2015

Rozdział 117

Zanim skończyłam sprzątać chłopak już spał. Jakoś niewytłumaczalnie poczułam z nim pewną więź. Usiadłam na brzegu jego łóżka i patrzyłam jak śpi. Jest taki bezbronny. I właśnie odkryłam kolejna rzecz. Tak naprawdę ten cały showbiznes ich niszczy. Jednak każdego w innym stopniu. Harry jest wrażliwy i nie wie jak sobie z tym radzić.
Wzięłam głęboki oddech i najciszej jak umiałam wyszłam z pokoju.Kompletnie nie wiedziałam co myśleć, ale chyba nie chcę być teraz sama. Weszłam do swojego pokoju i usiadłam na kanapie. Podwinęłam kolana pod brodę, po czym objęłam je ramionami i nie potrafiłam nic zrobić.
Po jakimś czasie ktoś cicho zapukał do moich drzwi po czym jak zawsze to robił wsunął głowę do środka
-Wszystko w porządku?-zapytał blondyn
-Chodź do mnie-szepnęłam tylko, a on przyszedł i zajął miejsce obok
-Twój telefon cały czas dzwoni-szepnął mi do ucha
-Nie ważne, jutro się tym zajmę
-Czy coś sie stało?-zapytał wyraźnie zaniepokojony
-Mógłbyś....mógłbyś zostać tu ze mną....nie chcę być sama
-Skarbie nigdy nie jesteś i nie bedziesz sama-zapewnił obejmując mnie i mocno przytulając. Bardzo chciałam wierzyć, ze jego słowa sa prawdą. Bardzo. Bo prawda jest taka, że cholernie mocno się do niego przywiązałam. Niall jest wspaniały. Chyba juz zaczynam rozumieć dlaczego z nim byłam...
Jednak to chyba niemożliwe zebym tak szybko się w nim zakochała...
-Niall?
-Tak Malutka?
-Chcę spędzić z wami czas i wyluzować. Muszę psychicznie odpocząć-szepnęłam
-Dobry plan, a co byś chciała robić?-po jego głosie wiedziałam, ze sie ucieszył
-Chodźmy do klubu
-Jasne, zaraz pójde poadac z chłopakami
-A mógłbyś jak zasne?
-Cassie czy coś sie stało? czegoś się boisz?-teraz w jego głosie słyszałam napiecie.
-Nie...po prostu chyba potrzebuję cię tutaj...przy mnie.
Nie wiem dlaczego to powiedziałam. Nawet nie byłam pewna, czy to jest prawda.
-Pewnie, ze zostanę-szepnął i pocałował mnie we włosy. Ułożył  mnie sobie wygodniej w ramionach a ja zamknęłam oczy i już po chwili zasnęłam.

Obudziłam się w swoim łóżku, gdy promienie słońca wdzierały się do pokoju przez zasłony. Na poduszce obok mnie znalazłam kartkę. Od razu wzięłam ją w dłoń i przeczytałam na głos:

"Jak wstaniesz to zjedz śniadanie. Musieliśmy jechać do studiai nie będzie nas przez parę godzin. Ale o 20 wychodzimy, więc masz cały dzień na przygotowanie się
Niall"

Uśmiechnęłam się blado do siebie i wstałam z łóżka. Zmieniłam ubranie na szortu i rozciągnięty sweter i zeszłam na dół. Po wczoraj kompletnie nie umiem poskładać myśli. Miałam nadzieję, ze to tylko zły sen, ale ciagle stają mi przed oczami rany Harry'ego. Znów napłynęły mi łzy do oczu.Dopiero teraz naprawdę dociera do mnie co sie wczoraj stało. Siadam na kanapie, włączam telewizję i patrzą się w ekran pustym wzrokiem, a moje myśli szaleją. Jak nikt wcześniej tego nie zauważył? Czy przed operacją o tym wiedziałam? Czy on potrzebuje pomocy
Boże, nawet boję sie wiedzieć jakie myśli muszą chodzić po jego głowie...

Przepraszam!

Przepraszam was moje Mordki, ze tak długo nic nie piszę. Ale najpierw byłam w Irlandii na kilka dni, wiec sami rozumiecie musiałam sie przygotować do wyjazdu i ogarnąć wszystko po nin, do tego zaczęły mi sie praktyki i jestem straaaasznie zabiegana :)

Wybaczcie, może cokolwiek wstawię już niedługo ::)
Kocham was
Lexy :*


28 stycznia 2015

Rozdział 116

Wszyscy byliśmy w jednakowym szoku. W progu stała Jessica z wielkim uśmiechem
-No Harry Kotku, czemu jesteś w takim szoku?-zapytała uśmiechajac sie do niego uroczo
-No sam nie wiem...moze dlatego, ze mnie kurwa zdradziłaś!-wykrzyknął loczek. 
Podeszłam bliżej i położyłam mu dłoń na ramieniu aby trochę się uspokoił, bo widziałam, ze aż gotuje sie ze złości.
-Harry idź usiądź ja to załatwię-powiedziałam cicho patrząc w jego szmaragdowe tęczówki. Ten tylko skinął lekko głową i poszedł do swojego pokoju. Wzięłam głeboki oddech i obróciłam się do przyjaciółki
-Wiesz Jess to chyba nie najlepszy moment, moze spotkamy się innym razem
-Cass oni cię okłamują, bo mnie nienawidzą-szepnęła ze łzami w oczach-nic takiego nie zrobiłam. Oni chcą zepsuć naszą przyjaźń...-obróciłam się w stronę chłopców i przyjżałam sie każdemu po kolei. W końcu ich nie znam...To obcy ludzie, a Jess była moja najlepszą przyjaciółką od zawsze. Wiem, ze czasem trochę naginała prawdę, ale w takiej kwestii chyba by nie kłamała.
-Niall?-apytałam cicho patrząc na blondyna
-Cassie skarbie wiesz, ze bym cię nie okłamał-widziałam w jego spojrzeniu coś co sprawiało, że mu wierzyłam, jednak Jess zawsze byłą po mojej stronie.
-Ja...Jess idź juz, nie mogę o tym teraz myśleć-zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem i pobiegłam po schodach do góry. Juz chciałam otwierać drzwi mojego pokoju, gdy usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Szybko pobiegłam w drugi koniec korytarza i otwarłam drzwi sypialni chłopaka bez pukania. W pomieszczeniu było ciemno, jednak dostrzegłam pod ścianą cień chłopaka.
-Harry nic ci nie jest?-zapytałam
-Nie wchodź Cass. Nie teraz
-Jeśli nie teraz najbardziej potrzebujesz przyjaciółki, to kiedy?-zapytałam zamykając za sobą drzwi i ani na chwilę nie spuszczając oka z ciemnej postaci siedzącej pod ścianą. Ostrożnie do niego podeszłam. Usiedłam po jego prawej stronie i spojrzałam na jego twarz. Dostrzegłam na niej ślad po łzach.
-Nie chcę żebyś widziała mnie w takim stanie
-Harry przestań, jestem tutaj zeby ci pomóc-szepnęłam odszukując jego dłoń i łapiąc ją. Ściskając ją poczułam cos lepkiego
-Co to?-wymamrotałam podnosząc jego dłoń'
-Nic. Zaciąłem się ramką od zdjęcia-mruknął wyrywając swoja dłoń. Brzmiało to autentycznie, jednak coś mi nie pasowało. Na kolanach przeszłam i zapaliłam lampkę. Odwróciłam się do chłopaka i złapałam jego rękę. To zdecydowanie nie było przypadkowe zaciecie. Znajdowało się jakieś 10cm nad dłonią po wewnetrznej stronie ręki.
-Cos ty zrobił?-zapytałam cicho patrząc w jego smutne i pełne łez oczy. Chłopak przygarnął mnie do siebie i zaczął płakać w moje włosy. Głaskałam go po plecach aż nie uspokoił się na tyle by móc wydusić z siebie słowo. Wtedy usiadłam obok niego, wciaż bardzo blisko czekajac aż zacznie mówić.
-Nie mów o tym chłopakom, nie chcę żeby sie martwili. A to nie pierwszy raz. Wiem, że to głupie, dziwaczne i dziecinne. Ale jestem słaby. Jestem cholernie słaby, media mnie niszczą, do tego jeszcze ona. Na pawdę ja Kochałem. Staram się nie robić sobie krzywdy, nie chcę sie zabić, ale to jedyny ból jaki mogę kontrolować...
-Długo juz to robisz?-zapytałam cicho ciągle patrząc na niezbyt głęboką ranę
-Sam nie wiem, parę tygodni. 
-I jakim cudem nikt nie zauważył?-tego najbardziej nie mogłam pojąć
-Już wiesz czemu tak dużo czasu spędzam w łazience. Zawsze noszę przy sobie jakiś podkład aby to zamaskować, a czasem wymyślam różne historyjki
-Od czego sie zaczęło?
-Nie wiem, ale wydaje mi się, że  nagromadziło się zbyt wiele spraw i nie wiedziałem jak sobie z nimi poradzić, a nie chciałem prosić o pomoc
-Gdybym nie weszła byłoby tego więcej?-zapytałam cicho, choć bałam się odpowiedzi
-Nie po trafię ci na to odpowiedzieć. To nie jest proste.
-Nie mogę prosić cię abyś przestał, bo to pewnie nie łatwe, ale błagam Harry jeśli będziesz chciał to zrobić to przyjdź do mnie-szepnęłam po dłuższej chwili ciszy
-Dziękuje Cass. Za to tak bardzo cię Kocham-szepnął całując moje czoło.-a teraz muszę to posprzątać-dodał patrząc na lezące dookoła nas szkło
-Połóż się spać. Ja to zrobię
-Nie musisz.
-Wiem Harry, ale chcę-wstałam i poszłam do łazienki. Gdy wróciłam loczek leżał już na łóżko i patrzył w sufit. Wzięłam jego rękę i ostrożnie przemyłam ranę, a następnie owinęłam ją bandażem. Przykryłam chłopaka kocem i bez słowa zabrałam się za sprzątanie. 
Myśli dosłownie wirowały w mojej głowie i nie umiałam skupić się na żadnej z nich.
Harry
Uroczy i czarujący chłopak, idol nastolatek okalecza się.
Jeśli on to robi, może to robić każdy.
Bo każdy ma jekieś problemy, tylko, ze jedni sobie z nimi radzą a inni nie.
On potrzebuje teraz pomocy, aby się uporać ze wszystkim co go dręczy. Musi pokonać demony przeszłości i zacząć żyć teraźniejszością. I nie zostawię go. Juz nigdy nie zostanie sam. Mimo, ze go nie pamiętam i nie wiem jaki był wcześniej zasługuje na pomoc.