I need you here with me now

I need you here with me now
Blog o Niallu Horanie :*

13 stycznia 2013

Rozdział 77

Podczas kolejnych kilku dni, które spędzaliśmy w tym uroczym mieście nie było łatwo. Bardzo wczesne wstawanie, dużo pracy i mało czasu wolnego. Innego dnia mieliśmy urwanie głowy. Wszyscy musieliśmy wstać o 6.00 żeby się spakować, bo po dwóch wywiadach przesiadamy się do tour busa i tak będziemy podróżować przez kilka dni. Już wiem dlaczego chłopcy zawsze jak są w trasie tak narzekają. Wczesne wstawanie, makijaż, ostre światło i niewygodne pytania. Podczas wywiadów pytali Niall'a o mnie. Powiedział że wszystko w porządku. Nie jestem zła że okłamał wszystkim iż jesteśmy razem, bo ten cały show-biznes nie jest łatwy tak jak mi się to wydawało. A wracając do Irlandczyka da się wyczuć to napięcie między nami, ale nie zmienia to faktu że chłopak bardzo się stara. Zabiera mnie w różne ciekawe miejsca. Jest czarujący i uroczy, jak to on.
Chłopcy gdy ten próbuje mnie gdzieś zaprosić i się jąka śmieją się i wcale nie pomagają. Mówią że to jest takie słodkie i że zachowujemy się jak dzieci. Nie wystarczyło im to że i tak krępujemy się w swojej obecności, więc uknuli tak że w tour busie mamy łózka naprzeciwko siebie, a oni wszyscy są w drugiej części busa; żeby „nam nie przeszkadzać”. Kocham ich, ale w tym momencie chciałam ich zabić.

Pewnego wieczora gdy wszyscy siedzieliśmy w naszym kochanym busie chłopcy wymyślili że pójdziemy na imprezę.
-Ja nie idę-odparłam od razu
-Dlaczego?-zapytał Zayn ze smutną miną
-Mam dużo pracy, muszę wysłać parę zdjęć z ostatniej sesji Jennifer, i do paru magazynów
-Zrobisz to jutro, a dzisiaj się zabawmy
-No bo bez ciebie to żadna zabawa...jak ostatnio-uśmiechną się zadziornie Lou
-Grabisz sobie Tamlinson- mruknęłam nie odrywając wzroku od monitora laptopa, który trzymałam na kolanach przykrytych ciepłym czerwonym kocem.
-Gdzie idziecie?-doszedł do nas zaspany Niall. Wygląda tak słodko jak jest zaspany...Kasandra ogarnij się!
-Idziemy na imprezę, szykuj się
-Nie chce mi się zostaję-mrukną ziewając i rzucając się na fotel
-No weź
-Przecież nic mi nie będzie jak posiedzę jeden wieczór sam-mruknął skacząc pilotem po kanałach
-Ale nie zostaniesz sam-powiedział Zayn z wielkim uśmiechem, a ten spojrzał na niego zdziwiony-Kasandra też nie idzie-czułam na sobie jego wzrok ale nie odrywałam wzroku od laptopa, udając że robię coś ważnego
-Dlaczego nie idziesz?-zapytał łagodnie mierząc mnie wzrokiem
-Mam trochę pracy-mruknęłam
-To już wiem kto mi zrobi kolację-odparł szczęśliwy rozkładając się wygodniej
-Chyba śnisz Horan
-No weźcie mi pomóżcie!-wrzasnął Harold nie mogą sobie poradzić z zapięciem koszuli
-Spokojnie-uspokoiłam go i podeszłam pomagając . Loczek nachylił się nade mną i szepnął mi do ucha
-Tylko bądźcie grzeczni
-Harry przecież wiesz że jesteśmy tylko przyjaciółmi-odparłam równie cicho
-Ale oboje chcecie więcej, i to dobra okazja aby o tym pogadać czy coś, bo na pewno wam nie przerwiemy-odparł uśmiechając się zadziornie
-Jesteś nienormalny-mruknęłam rumieniąc się
-Uwielbiam cię zawstydzać-dodał tylko, dał mi szybkiego buziaka w policzek i minął mnie rzucając się na Louisa
-Dobra my idziemy, a wy tutaj spokojnie -Liam zmierzył nas wzrokiem próbując nie wybuchnąć śmiechem
-Idziecie już!-wrzasnęłam a ci szybko wybiegli
-To co robimy-zapytał Nialler siadając obok mnie i patrząc co robię
-Musze te zdjęcia po wysyłać
-To ja zrobię nam coś do jedzenia co ty na to?
-Tak!-wykrzyknęłam uradowana, a ten pokręcił głową śmiejąc się i ruszył zabrać się za gotowanie...no w jego przypadku tak tego raczej nie można nazwać...
Nialler szalał w kuchni co chwila przeklinając pod nosem gdy coś mu nie wychodziło, a ja szybko uporałam się z większością. Zostało mi jedynie wybranie paru zdjęci chłopców do jakiegoś magazynu
-Nialler chodź na chwilkę, pomożesz mi-zawołałam chłopaka a ten od razu zjawił się przy moim boku-słuchaj które zdjęcie jest lepsze na okładkę
-To. Jestem tu ładniejszy-oboje zaśmialiśmy się głośno
-Dobrze, dzięki-odparłam
-A jakaś nagroda
-Hmm...może później?
-Ok-pomaszerował z powrotem do kuchni, a ja czekałam na posiłek. Wrócił po 10 minutach z dwoma talerzami spaghetti
-Niall to było pyszne-odarłam odkładając już pusty talerz
-No wiem
-Aleś ty skromny-skwitowałam wywracając oczami, na co on zachichotał. Oparłam się o oparcie kanapy i głowę odchyliłam do tyłu. Nagle poczułam na nogach ciężar i szybko sprawdziłam co to. Okazało się że Horan położył głowę na moich udach. Nie myśląc wiele wplotła dłoń w jego włosy i zaczęłam się nimi bawić. Dopiero po chwili dotarło do mnie co zrobiłam. Chciałam cofnąć rękę, ale Irlandczyk spojrzał na mnie z uśmiechem i powiedział
-Zostaw. Tak jest dobrze-zarumieniłam się lekko- Jesteś taka śliczna-wyszeptał, na co poczułam jeszcze mocniejszy rumieniec na twarzy i zakryłam ją dłońmi
-Nie rób tak przecież wiesz że uwielbiam Cię taką-zaśmiał się i wziął moje ręce, położył na swojej piersi i nakrył je swoimi ciepłymi dłońmi. Patrzeliśmy sobie w oczy. Wydawało się być to takie oczywiste że jesteśmy dla siebie stworzeni. Moment był idealny, czułam jak bije jego serce, ciepło jego ciała i ten hipnotyzujący wzrok, który sprawiał ze się rozpływałam
-Kocham Cię-wyszeptał
-Wiem...-odparłam i spuściłam głowę
-Nie martw się, nie musisz się śpieszyć z decyzją co dalej będzie z nami. Ja poczekam-dodał z uśmiechem
-Tak wiem, ale czuję się źle z tym że trzymam cię w niepewności tak długo...-rzekła cicho nadal nie patrząc na niego. Chłopak wstał i usiadł obok mnie. Złapał moją twarz w dłonie, zmuszając bym na niego spojrzała i powiedział spokojnie
-Wszystko jest w porządku. A najważniejsze żebyś ty była szczęśliwa. O mnie się nie martw-pocałował mnie czule w czoło i przytulił do siebie. Zamknęłam oczy wtulając się mocniej w chłopaka, i przez chwilę poczułam się jakby wszystkie problemy szarej rzeczywistości zniknęły. Zawsze wiedziałam że jest wspaniały, ale nigdy nie sądziłam że jest w stanie poświęcić swoje szczęście dla mojego...

 ****************************************************************************************************************
Cześć mordeczki!
Rozdział moim zdaniem taki sobie, ale mniejsza o to, dodaję go za prośbą Domi:* I liczę że się spodoba
 Tym razem będę okrutna i nie obędzie sie bez szantażu...uwaga 25 komentarzy!
Jeśli chcecie dowiedzieć sie co będzie dalej to komentujcie!
A i rozdział dedykuję dwum wyjatkowym osobą. Pierwszą jest właśnie Domi, która wiele razy mi pomagała i tym rozdziałem chcę dodać jej otuchy, ponieważ ma problemy z weną :) Wierzę że szybko wróci kochana :). 
A drugą osobą jest Madzia:) Dziękuję za wszystko co dla mnie zrobiłaś, i ze zawsze wierzysz we mnie, no i oczywście za nasza ostatnią ciekawą rozmowę (liczę że niedługo ja powtórzymy :P) Dzięki za wszystkie komentarze :*
Kocham Was 
Wasza Ola :)

07 stycznia 2013

Rozdział 76

Wieczorem wyszłam bez słowa z pokoju mojego i Niall'a i zapukałam kilka drzwi dalej. Otworzył mi
Lou w samych bokserkach
-Louis idź się ubrać i zawołaj Harry'ego- rzekłam zakrywając oczy dłońmi
-Wszyscy marudzicie dzisiaj-mruknął pod nosem. Loczek staną w drzwiach za spuszczoną głową
-Możemy wyjść się i pogadać?-zapytałam nieśmiało
-Jasne-chłopak ubrał buty i wyszliśmy.
Zjechaliśmy windą na trzecie piętro i usiedliśmy na opustoszałym o tej porze basenie
-Chciałam skończyć ta poprzednią rozmowę-zaczęłam bawiąc się nerwowo rękami-bo mówiłeś że nie docenia tego wszystkiego co dla mnie robi. To nie tak. Jestem mu wdzięczna że mnie tu ściągnął, załatwił tą pracę, ale. No właśnie cały czas to ale...-pokręciłam bezradnie głową
-Kasandra naskoczyłem wtedy strasznie na siebie i przepraszam, ale gdy widzę jak bardzo się stara i że nie przynosi to żadnych efektów, to nie mogę wytrzymać. Traktuję go jak brata i zależy mi żeby był szczęśliwy.
-Wiem Harry i bardzo się cieszę, że jesteście blisko-uśmiechnęłam się niepewnie
-Słuchaj gadałem z nim tak szczerze po waszej kłótni i wiem on naprawdę żałuje. Zrobi wszystko żebyś tylko mu wybaczyła Cass...
-Wiem, widzę to. Potrzebuję trochę czasu żeby to zrozumieć. To śmieszne-położyłam się na kafelkach, wpatrując w śnieżno biały sufit- Serce mówi mi żebym dała mu szansę. Żebyśmy znów byli razem, bo przecież za nim tęsknię, ale rozum się boi i chce się upewnić... Jak myślisz Hazza co z tym zrobić?
-Powiedz mu-odparł kładąc się przy mnie i odgarniając moje blond włosy z czoła
-Tylko co?
-Właśnie to, że go kochasz. Bo kochasz prawda?-zapytał szybko, mierząc mnie troskliwym spojrzeniem jego szmaragdowych tęczówek
-Oczywiście że tak-odparłam pewnie, bo co do tego nie miałam żadnych wątpliwości
-Więc idź powiedz mu ze go kochasz, ale się boisz i musisz to wszystko na spokojnie przemyśleć
-Myślisz że nie będzie zły?
-Dziewczyną on za tobą szaleje, będzie się cieszył ze jesteś z nim szczera-uśmiechnął się szeroko-no leć do niego
-Wiesz że jesteś najlepszym przyjacielem na świecie-rzekłam patrząc w jego duże oczy
-Pewnie ze wiem
-Dziękuję Harry
-Da Ciebie wszystko-przytuliłam mocno loczka dając mu buziaka w w policzek i popędziłam do Niallera
-Niall- zawołałam od progu
-Mamo proszę Cię-szepnął do telefonu siedząc na skraju łóżka ze spuszczoną głową-zrozum mnie-chłopak spojrzał na mnie, miał łzy w oczach. Zabrałam mu telefon nie mogąc patrzeć na ten smutek i odezwałam się do słuchawki
-Pani Horan?
-Tak-odparła zdezorientowana kobieta
-Z tej strony Kasandra, może pani pamięta niedawno z Nialle'm odwiedziłam panią
-Tak pamiętam
-Wiem ze to nie moja sprawa, ale Niall nie wie co robić. Kazała mu Pani wybrać między rodziną, a karierą a to najgorsza rzecz jakiej mogła się Pani dopuścić. Kocha rodzinę, ale muzyka to jego życie, chce Pani żeby rezygnował z marzeń? Proszę postawić się na chwilę w jego sytuacji. Jest mu bardzo ciężko bo jest daleko od domu, a matka powinna go wspierać, bo tego najbardziej potrzebuje.
-Daj mi syna-wychrypiała po chwili ciszy. Oddałam blondynowi słuchawkę a on uważnie słuchał tego co mówi do niego kobieta. Po chwili rozchmurzył się i zakończył rozmowę
-Dziękuję Cassie, zrozumiała-rzekł rozpromieniony
-To dobrze, cieszę się że już wszystko w porządku-uśmiechnęłam się ciepło-Chciała z tobą porozmawiać o nas-rzekłam niepewnie
-Tak?-zapytał wystraszony
-Bo widzisz to nie jest prosta sprawa. Ja jestem zagubiona. Chcę żeby było dobrze, ale się boję. Nie wiem czy rozumiesz co mam na myśli?
-Rozumiem-skinął głowa wpatrując się w moje oczy. Pod wpływem jego spojrzenia zaczęłam się rozpływać
-Ja...ja nie wiem co robić-odparłam nie mogąc oderwać od niego wzroku
-Jeśli chcesz ja poczekam. Usunę się z twojej drogi dając ci czas do namysłu
-Nie-krzyknęłam. Zabrzmiało to bardziej desperacko niż powinno-chodzi o to że nie chcę żebyś znikał. Musisz być przy mnie i pomagać mi, bo dobrze wiesz ze bez ciebie sobie nie radzę. Po prostu na razie bądźmy przyjaciółmi, a ja spróbuję jak najszybciej zrozumieć. Zgoda?-zapytałam z nadzieją
-Zgoda. Najważniejsze żebym miał cię blisko-uśmiechnął się lekko-A przyjaciele się w takich momentach mogą uściskać prawda?-zapytał nieśmiało
-Jak najbardziej-odparłam i przyłożyłam głowę do jego klatki piersiowej. Blondyn otoczył mnie ramionami i delikatnie głaskał po plecach. Nie był to zwykły uścisk. To było coś więcej, ale żadne z nas nie chciało tego przerywać


Tej nocy nie mogłam spać. Moje myśli toczyły jedną z największych bitew. Życie jest trudne. Chcę żeby było jak dawniej, ale jednocześnie chcę iść do przodu. Chyb już znudziła mi się ta zabawa w dorosłość...

************************************************************************************************************************
Hej:)
Rozdział kompletnie mi się nie podoba, i wiem że jest beznadziejny, ale byłam strasznie zabiegana i nie miałam czasu nic napisać, dlatego dodaję .
Ale do rzeczy. Dziś chciałam Wam powiedzieć że jestem strasznie szczęśliwa, gdyż mamy ponad 25 tyś. wejść na bloga. Naprawdę dziękuję Wam za to wszystko. Ciesze się że czytacie moje wypociny już tak długo(od kwietnia)
Nie daję szantażu bo nie mam siły, i liczę że bez tego się postaracie:P a im więcej komentarzy tym szybciej nowy rozdział, więc piszcie :P
Jeszce raz bardzo dziękuję i spadam się uczyć:P hahahh....uczyć...ja...dobra uznajmy że to nie jest żart
Kocham Was :)
Wasza Ola :)

02 stycznia 2013

Rozdział 75

Obudził mnie potworny ból głowy. Leżąc dalej z zamkniętymi oczami próbowałam przypomnieć sobie całą noc. Klub. Drinki. Szalone tańce z chłopakami. Jakaś brunetka rozmawiająca z Harrym. To jak Niall niesie mnie do pokoju. Kładzie do łóżka. Całuje w czoło. Upragniony sen.
-Nigdy więcej-mruknęłam łapiąc się za głowę która pulsowała z każdym moim ruchem
-No, nieźle wczoraj zabalowałaś-zaśmiał się Nialler. Otworzyłam oczy i gwałtownie się podniosłam, co nie było dobrym pomysłem bo ból w czaszce wrócił ze zdwojoną siłą. Chłopak siedział na swoim łóżku i jadł śniadanie
-Masz wodę i tabletki
-Dzięki-odparłam uśmiechając się słabo i zabierając ze stolika szklankę i dwie, białe, duże tabletki.
-A ty dobrze wyglądasz, dlaczego?
-Emm...dzięki
-Znaczy, no wiesz o co mi chodzi
-Jasne ze wiem-zaśmiał się dźwięcznie-wypiłem wczoraj tylko jednego drinka, nie to co wy wszyscy. Ktoś musiał być tym odpowiedzialnym, bo Liam sam by sobie nie poradził
-Jesteś aniołem wiesz?-mruknęłam przykładając głowę do poduszki
-Ale tylko twoim osobistym-wyszeptał patrząc mi w oczy. Poczułam ze moje policzki oblewa bordowy rumieniec, więc obróciłam się w drugą stronę, gdzie stał zegarek. Duże czerwone cyfry wskazywały godzinę 9.45
-Niall!Dlaczego nie powiedziałeś ze już tak późno?!-wydarłam się ignorując tępy ból i wyciągając jakieś ciuchy z walizki, zamykając się w łazience. Wyszłam po chwili z nadal wilgotnymi włosami i opadłam z powrotem na łóżko
-Pamiętasz tą imprezę na pożegnanie mojego i chłopaków starego domu?-zapytał przyglądając mi się z lekkim uśmiechem
-Tak, dlaczego pytasz?-przewróciłam się na bok by móc na niego spojrzeć
-Wszyscy się świetnie bawiliśmy, a następnego dnia wyszłaś z łazienki w mojej koszulce i też z mokrymi włosami...przez chwilę czułem się jak tego dnia. Było wspaniale-rozmarzył się
-To prawda, a...-nie zdążyłam nic więcej powiedzieć, bo przerwali mi chłopcy którzy wtargnęli do pokoju jak jakieś dzikie zwierzęta.
-No Cass jak tam?-zapytał poruszając brwiami Zayn i usadowiając się na moim łóżku
-Świetnie-mruknęłam z sarkazmem
-Ale trzeba przyznać że nieźle zaszalałaś-zaśmiał się Lou, a reszta mu zawtórowała
-I zniechęciłaś jakąś dziewczynę do Hazzy- wykrzyknął cały czerwony ze śmiechu Liam
-Ja?Ale czemu?-zapytałam zdziwiona podnosząc się momentalnie do pozycji siedzącej
-Powiedziałaś do niego Hazziątko
-O matko Harry przepraszam, nie pamiętam tego-zwróciłam się do przyjaciela a ten nadal obrażony z założonym rękami siedział przy Lou
-Pff...już nie ważne-zadarł głowę wysoko i ignorował mnie
-Hazza no weź-szturchnęłam go w ramię, ale tan nadal był obrażony -dobra nie chciałam sięgać po ten argument, ale nie mam innego wyjścia
-Jaki argument?-zapytał zaintrygowany
-W czerwonej walizce mam twoje ulubione żelki
-Ona wcale nie była taka ładna-mruknął i rzucił się na poszukiwanie smakołyku, na co wszyscy wybuchnęliśmy gromkim śmiechem
-Lepiej chodźmy już na próbę-powiedział Liam wstając i zgarniając wszystkich do wyjścia. Wzięłam sprzęt i ruszyliśmy. Okazało się że próby odbywają się w hotelowej sali balowej. Nie miałam za wiele roboty, więc co jakiś czas cykałam fotki wygłupiającym się chłopcom, przeglądałam terminach zespołu i najbliższe plany. Po chyba trzech godzinach prób Paul nareszcie zarządził przerwę
-Pójdę do sklepu, chcecie coś?-zapytałam stając przy drzwiach. Chłopaki pokręcili głowami a Harry zerwał się na równe nogi
-Pójdę z Tobą, też muszę coś kupić-już po chwili w ciszy szliśmy długim korytarzem
-Kasandra moglibyśmy pogadać-zapytał wyraźnie zakłopotany
-Jasne, stało się coś?
-Nie bo chodzi mi o Ciebie i Niall'a. Wczoraj nic nie wskazywało na to że wróciliście do siebie
-Bo nie wróciliśmy-odparłam odwracając wzrok
-Dlaczego?
-Bo nie wiem czy potrafię mu ufać
-To spróbuj
-Harry to nie takie proste-odparłam zirytowana, zatrzymując się
-Tak ci się tylko wydaje-mruknął nie patrząc na mnie
-O co ci chodzi?
-O to że sprowadził cię tutaj żeby w końcu było dobrze, tak się starał to załatwić a ty to tak po prostu olewasz!-krzyknął mierząc mnie wściekłym spojrzeniem
-Wcale tego nie olewam, jak możesz tak w ogóle myśleć?!po prostu...sama już nie wiem co robić-mruknęłam spuszczając wzrok
-Matko Kasandra daj mu szansę
-Myślisz ze nie chcę?! Chcę i to bardzo. Ale boję się kolejnego rozczarowania!
-Jeśli...a zresztą nieważne-mruknął odchodząc. Złapałam go za rękę odwracając w swoją stronę
-Powiedz
-Jeśli będziesz się bać to nic nie zdobędziesz. Myślisz że gdybym ja się bał to teraz bym tu stał?Nie. Siedział bym w domu marząc o tym wszystkim co mam na wyciągnięcie ręki. I nadal nie mogę uwierzyć że jesteś tak ślepa by nie widzieć ile dla niego znaczysz. Każdy popełnia błędy. Ale gdybym był na jego miejscu też bym się tak starał. Bo jesteś wspaniała, a ja od zawsze to wiedziałem tak samo jak on-wyrwał rękę z mojego uścisku i ruszył dalej, zostawiając mnie na środku korytarza kompletnie oszołomioną.
Stałam jeszcze jakiś czas próbując zebrać myśli, niestety na nic. Słowa tego małolat kompletnie mną wstrząsnęły.
Wróciłam do sali prób, gdzie był już loczek. Do końca dna unikaliśmy swojego wzroku, przebywania blisko, a co dopiero rozmowy. Miałam tego już dość. Muszę się dowiedzieć czemu tak na mnie naskoczył.

********************************************************************************************************************
Hej:) Jak tam żyjecie po sylwestrze? :P Jak jakoś żyję.
No dobra teraz wracając do rozdziału to jest on taki zwykły, no wiecie co mam na myśli ! :P
Szantaż oczywiście jak zawsze musi być, bo jak inaczej? Tym razem może....może 23 komentarze?
Jak chcecie poznać dalsze losy to komentujcie!
Jestem potworem....Ale i tak mnie kochacie. Prawda?
No ja was w każdym razie bardzo :*
Liczę że wam sie spodoba, a tymczasem spadam zjeść marchewkę. O tak możecie wpadać mam spory zapas :P
Do następnego
Wasza Ola :)

27 grudnia 2012

Rozdział 74

Otwarłam drzwi wchodząc cicho do pokoju który miałam dzielić z Irlandczykiem. Chyba nikogo nie ma. Ruszyłam w głąb nie świecąc światła i usłyszałam smętny głos z balkonu
-Harry mówiłem Ci żebyś sobie poszedł, nie mam ochoty o tym gadać...Spieprzyłem jak zawsze
-To nie Harry, tylko ja-odparłam opierając się o futrynę
-O Kasandra przepraszam...-spuścił głowę opierając się rękami o barierkę
-Coś się stało?-zapytałam stając obok niego
-Życie mi się wali...Matka powiedziała że nie chce mnie znać, zraniłem najważniejszą osobę w moim życiu, nie potrafię skupić się na pracy-pokręcił głową bezradnie
-Chcesz o tym pogadać?-zapytałam cicho
-Nie chcę na ciebie zrzucać moich problemów...-mruknął wpatrując się w dal
-Chętnie posłucham-odparłam uśmiechając się lekko do niego.
Chłopak chwilę się wahał, aż w końcu opuścił balkon. Osunęłam się po szklanej barierce i spoczęłam na zimnych płytkach. „Nie ufa mi...nie ufa”do oczu napłynęły mi słone łzy, lecz zanim zdążyły one spłynąć po policzkach przy moim boku znalazł się Niall z kartką papieru. Obracał ją chwile w dłoniach, aż w końcu wziął głęboki oddech i zaczął cicho
-To jest list od mojej mamy. Dostałem go po naszej kłótni -widziałam ze to dla niego trudne-rozmawialiśmy wtedy o rocznicy ich ślubu z tatą. Zawsze była to wielka impreza. Wiesz cała rodzina się zjeżdżała i nikogo nie mogło wtedy zabraknąć, powiedziałem jej...prosto z mostu że nie przyjadę, bo akurat tego dnia mamy koncert i do tego w Hiszpanii. Powiedziała że skoro praca jest dla mnie ważniejsza to ona nie ma zamiaru ze mną dłużej rozmawiać. Potem dostałem to- wskazał na kartkę. Wziął głęboki oddech, a w jego pięknych oczach zamigotały łzy-Napisał tu że muszę wybrać...albo praca albo rodzina...Ale jak mam wybrać...Cassie jak? Kocham ją, w końcu to moja matka, ale muzaka jest też dla mnie ważna, a taka szansa jaką dostałem trafia się raz na milion... Pomóż mi proszę-szepnął patrząc mi prosto w oczy, a po jego policzku spłynęła duża łza
-Niall bardzo by chciała, ale nie wiem jak. Jedyne co mogę ci doradzić to abyś z nią porozmawiał
-Ja chyba nie potrafię...-nie potrafiłam znieść dłużej widoku jego zrozpaczonych oczu, więc po prostu mocno go do siebie przytuliłam. Blondyn mocno przycisnął mnie do siebie i wtulił twarz w moje włosy
-Tak się cieszę że mimo wszystko jesteś przy mnie...tak bardzo tęskniłem-wyszeptała a ja nie mogąc wytrzymać uroniłam jedną łzę, która skapnęła na jego miękką bluzę.
Nie mogłam wykrztusić z siebie słowa, po prostu nie mogłam. Niall odsunął się ode mnie i spojrzał mi głęboko w oczy
-Przepraszam Cię . Za to że zraniłem cię, za to że przeze mnie płakałaś, za to że musisz siedzieć tutaj ze mną...za wszystko tak strasznie cię przeprasza-nachylił się nade mną.
-Nie Niall -starałam się aby mój głos nie drżał, odsunęłam się i szybko wstałam zostawiając go tam oszołomionego.
-Przepraszam-powiedział siadając obok mnie na łóżku
-Nie przepraszaj, po prostu nie rób tego-odparłam chłodno. Wziął moją twarz w dłonie i ty samym zmusił mnie do patrzenia na niego
-Cassie dlaczego taka jesteś?. Wiem że cię zraniłem, ale naprawdę tego żałuję
-Niall proszę cię nie utrudniaj mi tego. Naprawdę nie chcę aby nasz relacje takie były, ale po prostu na razie nie potrafię zachowywać się inaczej w stosunku do ciebie. Zrozum...-jego niebieskie tęczówki patrzyły na mnie z takim sutkiem jak jeszcze nigdy-pójdę wziąć prysznic jestem zmęczona-mruknęłam przerywając niezręczną cisze i zniknęłam za drzwiami łazienki
Gdy wyszłam z łazienki z Niall'em siedział Hazza i o czymś gadali
-Cześć loczuś- zachichotałam mierzwiąc jego bujną czuprynę
-Cześć blondyno-odparł z przekąsem, a potem zmierzył mnie od góry do dołu-T-to wy macie razem pokój
-No jak widać-odparłam niepewnie-a co?-zapytałam podejrzliwie, zakładając ręce na piersi
-No nic-odparł uśmiechając się pod nosem-a tak w ogóle masz naprawdę śliczną piżamkę, ale wskakuj w coś seksownego i idziemy do clubu-rzekł zabawnie poruszając brwiami
-Nie Harry jestem zmęczona
-A mnie to ani trochę nie obchodzi, przychodzę tu za pół godziny i oboje macie być gotowi, albo wyciągniemy was z chłopakami w takich strojach-wrzasnął wychodząc
-Chyba nie mamy innego wyjścia-mruknął smętnie Horan
-Jesteście nienormalni- mruknęłam wywracając oczy i schylając się do walizki aby wybrać jakiś strój, i w tej chwili w myślach podziękowałam dziewczynom że jednak dobrały się do moich walizek. Po chwili byłam już z powrotem w łazience i ubierałam się. Moje długie włosy idealnie wyprostowałam, oczy pomalowałam mocniej niż zwykle, a na usta nałożyłam czerwoną szminkę.
Wyszłam i stanęłam w drzwiach czekając na reakcję Nialler który leżał z telefonem w ręce.
Patrzył z szeroko otwartą buzią, na co ja zarumieniłam się.
-Wyglądasz prześlicznie-wymamrotał wypuszczając telefon z ręki-to ja ten...no teraz pójdę się ogarnąć-wyjąkał unikając mojego wzroku
-Mam nadzieję że już jesteście gotowi, bo wchodzimy-usłyszałam krzyk Hazzy zza drzwi.
-Wow Cassie- zagwizdał Lou
-No nieźle się odstawiłaś-zawtórował mu Zayn
-A gdzie Niall?-zapytał Liam rozglądając się po pokoju
-Już idę-wrzasnął blondyn wychodząc z łazienki
-No to idziemy się zabawić-krzyknął Hazza i ruszyliśmy do klubu.
Jak to zwykle w takich miejscach bywa, było dość tłoczno, ale od razu usiedliśmy w prywatnej loży z drinkami.
-Za to ze znów jesteśmy wszyscy razem-wrzasnął Zayn, próbując przekrzyknąć głośną muzykę. Już po chwili nasze szklanki stuknęły się w powietrzu i napiliśmy się kolorowego trunku.
-Chodź-po opróżnieniu szklanki pociągnęłam Louisa za rękę i już po chwili szaleliśmy na parkiecie.
Co chwila robiliśmy przerwy aby napić się czegoś mocniejszego, aż brunet padł zmęczony na sofę. Po nim wzięłam w obroty Hazzę, Zayna, Niallera który cały czas mnie pilnował i prosił bym przystopowała z piciem i na końcu Liaśa.
Nad ranem zgubiłam chłopców, a szpilki cały czas o sobie przypominały.
-Kasandra zbieramy się już-usłyszałam krzyk Nialla nad uchem
-Już idę blondasie-odparłam śmiejąc się. Niestety próba wstania nie poszła mi tak sprawnie jak mi się wydawało, bo zatoczyłam się i na szczęście blondyn mnie złapał, bo inaczej nie było by za przyjemnie. Doszliśmy do szatni a tam Horan posadził mnie na fotelu i powiedział bardzo powoli
-Ty tutaj teraz zostań, a ja pójdę po Louisa i jedziemy dobrze?-pokiwałam głową na zgodę.
Irlandczyk oddalił się a ja zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, okazało się że po drugiej stronie jest bar...przy którym siedział Harry z jakąś laską. Wstałam i chwiejnym krokiem podeszłam do niego
-Część Hazziatko- uwiesiłam się na nim uśmiechając do dziewczyny
-Przepraszam Cie bardzo to moja koleżanka i niestety za dużo dziś wypiła, normalnie taka nie jest-brunetka nie słuchała jego tłumaczeń tylko oddaliła się w nieznanym kierunku. Loczek westchnął i wstał biorąc mnie pod ramię
-Jesteś taki słodki-zachichotałam głośno
-Taa to powiedz to tej brunetce którą próbowałem poderwać-mruknął prowadząc mnie w stronę naszych przyjaciół
-Dała bym Ci buziaka na przeprosiny, ale tam jest chłopak którego kocham-wskazałam na Nialla
który był tuż przy mnie
-O jesteś- mruknęłam bardziej skupiając się na tym jak ustać na nogach
-Ja się nią zajmę. Chodź Cassie. Już po chwili czułam na twarzy zimny powiew wiatru. Potem szybko dotarliśmy do hotelu, przed którego wejściem zdjęłam buty. Nialler wziął mnie na ręce, a ja wtuliłam się mocno w niego i nic więcej nie pamiętam...

******************************************************************************************************************************
Hej, dziś będzie bardzo szybko bo muszę spadać (niestety dzieci nie dają mi spokoju i aktualnie siedzę w pokoju na podłodze, laptop rozłożony jest na łóżku,i ukrywam się u Karoliny w pokoju) Taa kochane dzieciaczki:) Więc liczę że wam się spodoba, kolejny dość długi rozdział :)
Kama dzięki za wczorajsze wspieranie :P Madziu dzięki za wszystkie słowa :)
Kocham was bardzo mocno (trzymajcie kciuki żebym nie zabiła tych dzicie dzisiaj :P)
Wasza Ola :*****

23 grudnia 2012

Rozdział 73

Nareszcie nastał upragniony piątek. Zapięłam ostatnią walizkę i ustawiłam ją pod drzwiami obok innych. Założyłam stare jeansy, rozciągnięty sweter i poszłam do dziewczyn które śmiały się wniebogłosy na tarasie
-Hej za dwie godziny muszę być na lotnisku zawieziecie mnie?
-Jasne. Tylko emm...czy ty masz zamiar jechać w takim stroju?-zapytała zakłopotana Danielle przeczesując dłonią bujne loki
-A co jest nie tak z nim?-zapytałam spoglądając na siebie
-Nie wyglądasz zbyt kusząco-powiedziała prosto z mostu El
-Dzięki, właśnie podbudowałaś moją samoocenę-odparłam z ironią
-Chodź idziemy się przebrać. Przecież nie wypuścimy cię tak z domu-zakomenderowała Dan i już po chwili byłyśmy z powrotem w moim pokoju.
El otworzyła szafę, Dani moją walizkę, którą jakieś 10 minut temu skończyłam pakować.
-Jak możesz nie zabrać tej kiecki?Jest śliczna!-krzyknęła Eleonor pokazując mi sukienkę w kwiatki którą kupiłam na naszych wspólnych zakupach
-Chcesz to ci pożyczę?
-Nie denerwuj mnie tylko idź ją załóż-nie chciałam ich więcej denerwować więc wzięłam sukienkę i weszłam do łazienki. Po chwili wyszłam aby im się zaprezentować a to co zobaczyłam przekraczało wszelkie oczekiwania. Eleonor wyciągała z mojej szafy rzeczy, rzucała je do Danielle a ta chowała do walizki
-Co wy robicie, przed chwilą pakowałam tą walizkę?!-krzyknęłam
-Tak wiemy, ale te ciuchy nie były odpowiednie. Ślicznie wyglądasz, załóż jeszcze te botki i żakiet (tak wyglądałam)
-W tych obcasach to się prędzej zabije
-Nie marudź-zrobiłam co chciały i opadłam na łóżko
-Dziewczyno zbieraj się musimy jechać!-szybko zebrałyśmy się, spakowałyśmy moje bagaże, w których nawet nie wiem co było do auta. Po chwili byłyśmy na lotnisku. Oczywiście nie obyło się bez łez, ale nie miałyśmy za dużo czasu bo już po chwili musiałam pędzić na odprawę, a stamtąd do samolotu. Po dwu godzinnym locie nareszcie dotarłam. Przy jednej z bramek stał szofer z moim nazwiskiem, więc podeszłam do niego witając się miło. Mężczyzna wziął moje bagaże i zaprowadził mnie do auta. Otworzył mi tylne drzwi, a sam zajął miejsce za kierownicą. Cała drogę podziwiałam krajobraz za oknem i zastanawiałam się jak sobie poradzę, bo prężcież właśnie zaczyna się nowy rozdział w moim życiu. Moje przemyślenia przerwał szofer, informujący że jesteśmy na miejscu.
Wysiadłam z auta, a kierowca wskazał mi pięć postaci stojących tyłem do mnie, w kapturach na głowie. Podeszłam bliżej i zaczęłam mówić
-Cześć, jestem Kasandra wasz fotograf-w tym momencie wszyscy obrócili się do mnie przodem. Rzuciłem się na nich mocno ściskając
-I co podoba ci się niespodzianka-zapytał Louie przytulając mnie mocno do siebie
-Pewnie że tak. Nawet nie wiecie jak tęskniłam, ale przecież miałam być fotografem jakiejś grupy tanecznej?
-No wiesz pogadaliśmy trochę z twoją szefową żeby nie mówiła całej prawdy, i jak każda uległą naszemu urokowi osobistemu-odparł cwaniacko Zayn
-Jesteście idiotami, ale i tak was kocham-przytuliłam mocno Malika.
Stanęłam naprzeciwko Niall'a i nie wiedziałam co zrobić. Nareszcie przynajmniej z zewnątrz był sobą, bo miał na sobie jasne spodnie z obniżonym krokiem, wysokie buty, koszulkę i fioletową bluzę.
-Chłopcy zostawili byście nas na chwilę samych?-zapytała nieśmiało
-Trzeba było tak od razu-krzyknął Hazza i już po chwili ich nie było
-Pięknie wyglądasz-szepnął spuszczając głowę
-A ty nareszcie wyglądasz jak...ty-odparłam niewiele myśląc
-Co masz na myśli?-podniósł wystraszony wzrok
-To że jesteś taki jak wtedy gdy się poznaliśmy. Wtedy mówiłeś że nigdy nie mógł byś porzucić swoich ukochanych bluz i butów...a potem wszystko zaczęło się zmieniać. Zacząłeś spędzać na wybieraniu ubrań więcej czasu niż Zayn
-Wiem...To tylko dlatego że wytwórnia uznała że nie mogę dalej wyglądać jak dzieciak...Przepraszam Cassie. Nie chciałaś ze mną rozmawiać i wcale ci się nie dziwię. Zachowałem się jak jakiś rozpieszczony gówniarz, który myśli ze wszystko krąży wokół niego...Poszedłem się wtedy upić żeby nie myśleć o tym że moja mama nazwała mnie najgorszym synem i powiedziała że nie chce mnie znać. Na tobie wyładowałem potem całą złość mówiąc jakieś głupoty. A między mną a Samanthą naprawdę nic nie zaszło.
-Przykro mi z powodu mamy-szepnęłam ledwo powstrzymując płacz
-Najbardziej jednak jestem zły o to że znów cię zraniłem. Wiem ze teraz nie będziesz potrafiła mi nadal wierzyć....Ale już zawsze będę cię kochać, bo jesteś miłością mojego życia, i będę walczył o to abyś znów mi zaufała. Nieważne za jaką cenę-powiedział pewnie patrząc mi głęboko w oczy
-Wybacz Niall, ale ja jeszcze nie jestem gotowa. Dopiero co przyjechałam i muszę wszystko na spokojnie przemyśleć-szepnęłam spuszczają wzrok z jego smutnych oczu
-Rozumiem-odparł cicho
-Kasandra!-krzyknął ktoś za nami. Szybko się obróciłam i ujrzałam mojego tatę. Rzuciłam się w jego ramiona mocno ściskając
-To ja zostawię was samych-szepnął Niall uśmiechając się blado i odszedł. „Czyli niby ja teraz mu muszę wszystko powiedzieć...prawdziwy facet”-pomyślałam zirytowana
-Wiem że się pokłóciliście. Przyszedł i powiedział mi-uprzedził moje pytanie ojciec-zachował się jak prawdziwy mężczyzna-dodał po chwili
-To prawda-odparłam ze łzami w oczach
-Kochanie nie płacz-przytulił mnie mocniej
-Jak mam nie płakać tato...kocham go i nie wiem co teraz już robić...
-Powiem ci tylko tyle że rozmawiałem z nim i wiem że żałuje...i chyba bardzo cię kocha...ale co ja wiem o miłości, moje małżeństwo to jedna wielka porażka
-O czym ty mówisz tato?-oderwałam się gwałtownie od niego
-Chodź usiądziemy-spoczęliśmy na jednym z murków.
-Chcę wziąć rozwód z twoją mamą. Ja już tak dłużej nie mogę...nie potrafię-spuścił głowę-wiem że cię skrzywdzę tym ale z nią nie da się nawet normalnie porozmawiać...
-Zrób to
-Słucham?-zapytał zaszokowany patrząc mu w oczy, więc powtórzyłam uśmiechając się lekko
-Zrób to. Sam mi kiedyś mówiłeś że najważniejsze jest abyśmy my byli szczęśliwi, więc zrób to bez wahania. Ale przed tym odpowiedz sobie na ważne pytanie: Czy chcesz zapomnieć o tych latach razem i czy nadal ją kochasz?
-Kocham ją, ale te lata są nic nie warte...nigdy jej nie było przy nas...-miał rację. Zawsze wolała pracę-no kochanie przypadnie Ci pokój z Niall'em, albo jeśli chcesz to wynajmę ci jakiś inny
-Nie trzeba, nie będzie problemu
-Świetnie. A więc jutro próby zaczynamy o 10.30 bądź gotowa
-Jasne
-Tu masz klucz do pokoju, jest na 9 piętrze numer 672
-Dzięki-wzięłam przedmiot i ruszyłam. 


*****************************************************************************************************
 Hello Mordeczki kochane!
Na wstępie chciałam życzyć wam wesołych świąt i tak dalej :)
Dziś będzie krótko bo nie mam siły na nic. Ubieranie choinki z tatą to nie był dobry pomysł...pamiętajcie nigdy nie popełniajcie podobnego błędy :P (żartuję oczywiście, kocham cię tato :)
A więc szantaż to 20 komentarzy standardowo :) ale jeśli będzie więcej to się nie obrażę...
Dziękuję za poprzednie komenty, wasze słowa wiele dla mnie znaczą :)
Ah i będę wdzięczna jeśli jedna osoba jako anonim nie będzie pisała po kilka komentarzy. Bardzo sie cieszę że nie możesz się doczekać kolejnego rozdziału, ale to nie fair
Kocham was bardzo mocno 
Wasza Ola :** 

20 grudnia 2012

Rozdział 72

Minął już tydzień od naszego zerwania. Cały czas go kocham, bo przecież z dnia na dzień nie przestanie się kochać kogoś kto znaczył dla nas tyle co wszystko. Nie wątpię też w to że on mnie kocha, ale...no właśnie cały czas jest jakieś ale które nie pozwala mi się przełamać i odebrać tego głupiego telefonu, który dzwoni codziennie po kilka razy.  Dziewczyny cały czas namawiają mnie na choć krótką rozmowę z nim...
Może boję się tego co mogę usłyszeć, a może że gdy wypowie moje imię i że mnie kocha tak po prostu mu wybaczę. Nie mogę mu wybaczyć...jeszcze nie teraz. Zranił mnie tym co powiedział.
„Dziwnie się ostatnio zachowujesz”-usłyszałam od Philipa w pracy. Fakt mniej jadłam, mniej spałam, często płakałam. Blada cera, podkrążone oczy.
Nic nie szło po mojej myśli aż do tego jednego dnia. Jennifer wezwała mnie do siebie. Pełna obaw weszłam do jej gabinetu i niepewnie usiadłam na krześle naprzeciw jej biurka.
-Coś się stało, jesteś strasznie blada?-zapytała zmartwiona
-Wszystko w porządku-skłamałam uśmiechając się lekko
-Dobrze, ale to teraz nieważne-skwitowała rozkładając przed sobą jakieś papiery-mam dla ciebie pewną wiadomość. Pewien zespół taneczny chce wynająć fotografa na czas ich trasy po Europie, i uważam że świetnie byś się nadawała.-normalnie mnie zamurowało
-Ale nie żartujesz, poważnie?
-Tak, to będzie twoje pierwsze tak duże zlecenie, więc będę cię kontrolować i pomagać. Jeśli oczywiście się zgodzisz
-Jasne że się zgadzam
-Wspaniale. Podpisz tutaj-wskazała na kartkę, na której już po chwili widniał mój podpis-i w piątek lecisz do Kopenhagi
-Dziękuję że i zaufałaś-powiedziałam z uśmiechem
-Nie zawiedź mnie. A teraz leć już do domu przygotowywać się do wyjazdu, a jutro podskocz tu na chwilę przekażę ci wszystkie papiery i sprzęt.
-Dobrze
Szczęśliwa popędziłam do domu, gdzie były już moje przyjaciółki.
-Dziewczyna gdzie jesteście-wrzasnęłam podekscytowana trzaskając drzwiami. Obie zjawiły się tuż obok mnie z przerażonymi minami
-Cass co się stało że się tak drzesz
-Dostałam pracę-pisnęłam
-Przecież ty masz pracę
-Nie taką. Jakaś grupa taneczna ma trasę po Europie i chcą mieć na ten czas fotografa i Jennifer wybrała mnie. Rozumiecie to mnie!!!-wszystkie zaczęłyśmy piszczeć, skakać i się przytulać
-To trzeba to uczcić!-krzyknęła Dan
Usiadłyśmy w salonie rozkoszując się winem. Miałyśmy napić się tylko troszkę, lecz nie wyszło i pochłonęłyśmy aż 3 butelki

*Z perspektywy Danielle *

-Dani, czy my dobrze robimy?-zapytała szeptem El. Spojrzałam na śpiącą słodko Cassie i odparłam równie cicho
-Tak El. To jest chyba najlepsze co możemy dla niej teraz zrobić
-A nie wydaje ci się że będzie zła?W końcu ma nas za przyjaciółki, a my ją tak po prostu okłamujemy
-Może. Ale robimy to wszystko dla jej dobra. Nie martw się już, w końcu wszystko się ułoży-uśmiechnęłam się lekko pełna nadziei w to co właśnie powiedziałam
-Mam nadzieję...
-Hej El posłuchaj, przecież ona musi w końcu oderwać się od tej szarej rzeczywistości i spojrzeć na całe jej zycie pod innym kątem, i jeśli ta praca jej to umożliwi to niech jedzie
-Masz rację.
-Trzeba później podziękować Niall'owi że załatwił to dla niej 
-Wiem...on napraedę musi ją strasznie kochać-wyszeptałam wpatrując się w śpiącą przyjaciółkę 
-Na pewno, dobranoc Dani-dziewczyna cmoknęła mnie w policzek i zniknęła za drzwiami
-Dobranoc El

    *perspektywy Niall'a *

*Wszystko załatwione*takiego SMS-a dostałem o Danielle przed chwilą, i już chyba po raz setny czytałem jego treść. Nie wiem czy dobrze robię, ale to chyba jedyne dobre rozwiązanie tej sytuacji. Kasandra nie chce ze mną rozmawiać. Nie dziwię jej się...sam nie mam ochoty na siebie patrzeć. Jedyny plus to to że zrozumiałem wszystkie moje błędy. Wróciłem do samego początku i analizowałem to w każdej wolnej chwili, aż zrozumiałem że Kochamy tych, którzy nas ranią i ranimy tych, którzy nas kochają.”

**************************************************************************************************************
Hej
OMG!!! Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie gdy weszłam na bloga i zobaczyłam 23 komentarze!!!! Nawet nie wiecie jak się cieszę :)
I tak masz rację Madziu to nowy rekord, jutro u mnie pijemy:P haha
Wracając do rozdziału, jest w nim kawałeczek Niall'a  z czego pewnie się cieszycie co?
No i szantaż jak to zwykle bywa hmmmm 21? Wiem że dacie radę, tak dla mnie :*
Jeszcze raz dziękuję te komentarze wiele dla mnie znaczą, tym bardziej że naprawdę wyrażacie w nich swoją opinię :)
Kocham Was
Wasza Ola :**

17 grudnia 2012

Rozdział 71

Obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju przez nie zasłonięte okno. Dziewczyn nie było obok mnie. Spojrzałam na zegarek który wskazywał 9:18. Założyłam na siebie jakąś bluzę i zwlekłam się do kuchni. Czekała tam na mnie kawa i pyszne śniadanie. Niestety nie miałam na nic ochoty.
-Hej już wstałaś?-zapytała El wychodząc z łazienki w samym ręczniku
-Jak widać-wymusiłam delikatny uśmiech, lecz chyba nie specjalnie ją przekonał bo podeszła i kładąc mi rękę na ramieniu zapytała
-Jak się czujesz?-Jak się czuję?. A jak ja mam się czuć.? Moje serce kilka godzin temu rozpadło się na miliony małych kawałeczków, a oczy wypłakały kilka litrów łez...
-Dobrze-odprłam spokojnie
-Usiądź zjedz coś-nie drążyła dalej tematu. I dobrze. Nie byłam gotowa o tym wszystkim myśleć, a co dopiero rozmawiać.
-Może nie pójdziesz dzisiaj do pracy. Odpoczniesz trochę-zaproponowała siadając naprzeciw mnie
-Nie. Lepiej pójdę. Przynajmniej się czymś zajmę i nie będę o tym wszystkim myśleć...
-Niall do mnie dzwonił-po tych słowach o mało co nie zakrztusiłam się łykiem kawy który miałam w ustach.
-Pytał jak się czujesz
-Nie obchodzi mnie to. Nie chcę z nim rozmawiać-odparła odwracając wzrok
-Lou mówił że z nikim od wczoraj nie rozmawiał...
-Wiesz co muszę się już ubrać, zaraz muszę iść do pracy-wstałam ignorując to co przed chwilą powiedział moja przyjaciółka
-Cassie nie możesz od tego uciekać. On wie że popełnił błąd. Porozmawiaj z nim chociaż
-Wiem El. Zrobię to...ale jeszcze nie teraz.
-W porządku-uśmiechnęła się lekko a ja poszłam do góry. Wzięłam odświeżający prysznic, ubrałam się i ruszyłam do pracy. Po drodze poskładałam wczoraj roztrzaskany telefon i włączyłam go. Było pełno nieodebranych połączeń od chłopców i masa wiadomości od Nialla. Nie mogłam ich teraz przeczytać bo od razu bym się rozkleiła. Już chciałam schować go z powrotem do torebki gdy zaczął wibrować. Spojrzałam na wyświetlacz, na którym widniało zdjęcie blondyna. Chwilę zastanawiałam się co robić, aż w końcu nacisnęłam czerwoną słuchawkę i schowałam go do torby wchodząc do siedziby firmy

Gdy wróciłam do domu łącznie wszystkich nieodebranych połączeń od blondyna było 56, a sms-ów 68. Rzuciłam telefon na stół i sama rozłożyłam się na kanapie
-Kasandra już wróciłaś?-usłyszałam głos Dan
-Tak. Jestem w salonie-po chwili brunetka była obok mnie
-No małą zbieraj się
-Gdziekolwiek chcesz iść, ja zostaję. Nie mam ochoty się stad ruszać-mruknęłam przewracając się na brzuch
-Nie obchodzi mnie to czy masz ochotę czy nie, ale zabieram cię na wielkie zakupy. El będzie na nasz czekać już w centrum handlowym, więc zbieraj swój zgrabny tyłek i marsz do samochodu
-Nie dasz mi spokoju co?
-Nie ma takiej opcji kochanie-zachichotała
-Dobra, ale pod jednym warunkiem
-Jakim?-zapytała zaciekawiona
-Kupujemy wszystko
-No i to rozumiem-obie zachichotałyśmy ruszyłyśmy na podbój sklepów

Gdy wróciłyśmy do domu torby z zakupami zajęły znaczną część salonu. Pokupowałyśmy mnóstwo butów, torebek, sukienek, torebek i tak dalej. Wiem ze większość z tych rzeczy zajmie miejsce na dnie mojej szafy i nigdy tego nie włożę, ale warto było się rozerwać choć na chwilę.

******************************************************************************************************
Hello!
I jak wam się podoba?
Wiem krótki, ale następny będzie dłuższy:) 
Chce Wam bardzo podziękować za te wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem, jestem bardzo dumna że nam sie udało, i do tego jest już ponad 20000 wejść!
Wiele z Was martwi się również czy między Cassie a Harrym do czegoś dojdzie. Nie powiem wam że do niczego nie dojdzie, ale nie mogę wam też powiedzieć ze do czegoś dojdzie :) Musicie czytać to zobaczycie :)
Jestem potworem więc pod tym rozdziałem ma być 21 komentarzy:)
Kocham Was bardzo bardzo Mocno :*
Wasza Ola:)

13 grudnia 2012

Rozdział 70

Właśnie wróciłam z pracy. Jestem normalnie wykończona. Gwiazda nowej reklamy była tak niezdecydowana ze przymierzyła chyba z 50 sukienek a i tak wybrała pierwszą.
-Jesteście?-krzyknęłam zamykając drzwi i zdejmując kurtkę
-Tak w kuchni-udałam się więc do kuchni gdzie siedziały Dani i El pijąc herbatę i przeglądając jakieś czasopisma. Gdy mnie zobaczyły schowały gazety i z wielkimi uśmiechami zapytały
-I jak było w pracy?
-Nawet mnie nie wkurzaj. To był koszmar po prostu...
-Napijesz się herbaty, kawy, a może gdzieś wyskoczymy?Co Dan jesteś za ?-zapytała El
-Tak świetny pomysł!-odparła szybko i już zaczęły się zbierać gdy nie wytrzymałam i krzyknęłam
-Ej dziewczyny co tu się dzieje. Widzę że coś ukrywacie- popatrzyły po sobie i spuściły głowy
-Dowiem się w końcu o co chodzi?-Danielle podała mi gazetę i szepnęła:
-Strona 12-otworzyłam i przez chwile nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Rzuciłam okiem na tytuł, który głosił „ Niall Horan zwiedza kluby w Paryżu, jak widać na zdjęciach nieźle zabalował” Na fotce był kompletnie pijany Niall uwieszony na jakiejś czarnoskórej lasce, która miała problem z utrzymaniem chłopaka na nogach. Omiotłam wzrokiem artykuł w którym mowa była głównie o tym że Nialler był w kilku klubach jednej nocy, opił się kompletnie i nie umiał sam wrócić do hotelu więc dziewczyna na zdjęciu wyżej musiała mu pomóc.
Spojrzałam wściekłym wzrokiem na dziewczyny i złapałam za telefon kierując się do swojego pokoju. Z hukiem zatrzasnęłam drzwi i wybrałam numer blondyna. Dzwoniłam 4 razy. Za żadnym razem nie odebrał. Nie myśląc wiele zadzwoniłam do Harr'ego który już po chwili przywitał się ze mną wesołym głosem
-Hej Cassie co słychać?
-Daj mi Horana- warknęłam tylko
-Wiesz co akurat go tu nie ma...
-Nie obchodzi mnie to Harry, masz go znaleźć w tej chwili muszę z nim porozmawiać.
-Ok chwilka-szepnął. Słyszałam że się przemieszcza. Po chwili zawołał
-Niall ktoś chce z tobą pogadać
-Hazza daj mi spokój, jestem zmęczony...-mruknął w tle Irlandczyk
-Niall to ważne-warknął loczek
-Dobra już...Halo
-Miło cię nareszcie słyszeć-warknęłam szorstko
-O Cassie, hej co tam?-odparł szybko, lekko zmieszany
-Może byś mi wytłumaczył co ma znaczyć ten artykuł w gazecie, ta dziewczyna i dlaczego nie odbierasz ode mnie telefonów?-krzyknęłam aż kipiąc ze złości
-Spokojnie dziewczyno. Zabalowałem wczoraj trochę, a Samantha jest naszą choreografką i tak się złożyło ze akurat była w tym samym klubie więc pomogła mi wrócić-odparł spokojnie
-Ah tak? To dlaczego nie dzwonisz nie piszesz, nie odpowiadasz na moje telefony?
-Jezu...nie odebrałem kilku telefonów, a ty już masz jakieś niewyjaśnione fochy o to. Jestem zmęczony po pracy, a ty mnie ciągle sprawdzasz-warknął
-Nie musiała bym ciągle cię sprawdzać gdybyś choć raz zadzwonił sam z siebie!!
-Chciałem choć raz się zabawić zapomnieć o wszystkim ale nie mogę!Od razu robisz problemy, przecież nic złego nie zrobiłem!
-Skoro tak to o mnie też powinieneś zapomnieć....-odparłam już nieco spokojniej
-Jak tak ma wyglądać dalsza rozmowa to nie mam na to ochoty-burknął
-Jak tak ma wyglądać nasz dalszy związek to też nie mam na to ochoty!-krzyknęłam
-To może powinniśmy zerwać!- do moich oczu napłynęły łzy więc odparłam tylko:
-W takim razie to koniec. Już nie będę cię ograniczać, możesz się teraz zabawić z każdą dziewczyną na jaką tylko masz ochotę. Zadowolony?-rozłączyłam się i wybuchnęłam płaczem. Telefon dzwonił co chwilę. Nie odbierałam. Nie mogłam opanować płaczu i żalu jaki mną targał. Do mojego pokoju jak huragan wpadły dziewczyny
-Kasandra co się stało, chłopcy dzwonią bo Niall zamknął się w pokoju, ty od nich nie odbierasz i do tego płaczesz. Kochanie co jest.?-Zapytały zaniepokojone siadając obok i mocno mnie przytulając. Gdy przestałam się dławić łzami powiedziałam szeptem
-Ułatwiłam mu sprawę...rozstaliśmy się....może teraz robić co chce...
-Mój boże...to niemożliwe...wiesz mają dużo pracy jest zestresowany i mówi głupoty...-zaczęła usprawiedliwiać go Danielle
-Nie Dan, nie chcę stawać na jego drodze do szczęścia i kariery. Tak będzie lepiej-odparłam hardo ocierając mokre policzki. Telefon znów zaczął dzwonić
-To Harry...Odbierz on tam był i zna całą prawdę-powiedziała spokojnie brunetka, wzięłam w rękę telefon i nacisnęłam zieloną słuchawkę
-Halo?-szepnęłam słabo do telefonu
-Cassie nareszcie, martwimy się tu o ciebie-usłyszałam zmartwiony głos loczka. Po chwili ciszy znów zaczął
-Powiedział nam tylko ze zerwaliście i zamknął się w swoim pokoju...
-Tego chciał...-wyszeptałam z trudem powstrzymując łzy, które znów napłynęły mi do oczu.
-Słuchaj Cassie on jest bardzo zdenerwowany teraz, ma problemy rodzinne do tego trasa, wczoraj się upił bo chciał zapomnieć o tym i powiedział to wszystko bo jest zły, ale gdy emocje opadną zrozumie co zrobił źle i będzie cię błagał na kolanach o przebaczenie-próbował przekonać mnie Hazza
-Nie Harry. Tak będzie lepiej. Niech do mnie nie dzwoni więcej. Muszę kończyć Pa- rozłączyłam się i przyłożyłam twarz do poduszki pozwalając łzą lecieć.
Komórka znów zaczęła wibrować. Nie sprawdzając kto tym razem się dobija rzuciłam nią z całej siły o ścianę. Rozpadła się na kilka części ale przynajmniej już byłą cicho. Położyłam się ponownie dając już całkowicie upust łzą...

********************************************************************************************************************
Hej mordki!
Jak obiecałam jest kolejny. To już 70 ! Bardzo dziękuję za komentarze pod poprzedni postem. Widzicie jak chcecie to dajecie radę z komentarzami:) 
Uwaga uwaga to jest właśnie mój NIECNY PLAN o którym pisałam już jakiś czas temu.
Wiem zwaliłam go kompletnie, i pewnie spodziewałyście się czegoś lepszego, ale sama nie wiem...tak to napisałam i już nie wiedziałam co z tym zrobić. Ola i Kama namówiły mnie abym jednak wstawiła go i przekonała się czy jest aż tak do bani jak mi sie wydaje, więc piszcie co i jak.
A i pod tym rozdziałem usi być 17 komentarzy aby pojawił się kolejny :) Tez Was kocham
Wasza Ola

11 grudnia 2012

Rozdział 69

Wakacje były wspaniałe. Wszyscy bez wyjątku świetnie się bawili, a co najważniejsze, odpoczęli po miesiącach ciężkiej pracy. Lecz jednak nic nie trwa wiecznie i kiedyś musieliśmy wrócić do rzeczywistości. Właściwie to „kiedyś” nastąpiło bardzo szybko, bo już po tygodniu.
Wróciliśmy do domu, a tam dopiero zaczęło się całe szaleństwo. Wszyscy biegali, pakowali się, załatwiali jakieś sprawy, i tylko wieczory zostały nam by nacieszyć się sobą przed wyjazdem chłopców. Najczęściej siadaliśmy w salonie i zajmowaliśmy się jakimiś błahymi sprawami.
Lecz nie ważne co robiliśmy, ważne ze razem...

Pożegnanie, jak to pożegnanie nie należało do najprzyjemniejszych. Wszyscy starali się jakoś trzymać, lecz słabo nam to wychodziło. Ja El i Dani trwałyśmy w żelaznym uścisku naszych chłopaków i cicho łkałyśmy, Zayn palił papierosa za papierosem. Najgorzej było z Harrym. Nadal nie był w najlepszej formie po zdradzie Jessicy. Swoją drogą dzwoniła do każdego z nas parę razy, ale ignorowaliśmy ją. Nie potrafiła bym jej wybaczyć po tym co zrobiła loczkowi. Hazza często teraz rozmawiał z Kate, ale to nie było już to samo co wcześniej. Krył się z tym że jest mu ciężko, udawał że już jest w porządku, nawet mu to wychodził, ale słyszałam jak w nocy wypłakuje się w poduszkę. Było mi go zal. Chciał mu pomóc...ale nie wiedziałam jak. 
Zbliżyliśmy się ostatnio trochę do siebie. Czasami wychodziliśmy razem na taras i wtedy trochę się otwierał i cokolwiek mówił o swoich uczuciach . Mówił że nie jest tak jak by chciał żeby było. Wiedział że może na mnie polegać, a ja na nim...

Wraz z dziewczynami postanowiłyśmy wspierać się w tym ciężkim okresie, i zamieszkałyśmy razem.
Dzięki pracy która zabiera mi większość czasu, nie jest aż tak rozbita jak podczas poprzedniego wyjazdu. Jedynie w nocy mam czas na przemyślenia, bo w dzień z moimi przyjaciółkami gdy wszystkie wracamy z pracy staramy się zająć czymkolwiek. Często chodzimy na zakupy, do kina, na kawę.
Zaczęłyśmy się powoli przystosowywać do tego wszystkiego i jakoś dajemy radę. Oczywiście z wielkim trudem, ale radzimy sobie.

Ostatnio rozmawiałam z Harrym i mówił że Zayn chyba znalazł sobie dziewczynę. Wszyscy wiemy jak długo zazwyczaj trwają jego związki więc nikt nie bierze jego nowych partnerek na poważnie i nie stara się z nimi zaprzyjaźnić.

Jedynym pocieszeniem w tej całej sytuacji jest to że w pracy nieźle sobie radzę. Jennifer już powiedziała że szykuje dla mnie duży projekt, abym była gotowa. Bardzo podoba mi się tam. Atmosfera jest świetne, a ludzie bardzo mili. Na razie jestem pod skrzydłami Philipa. To świetny facet i genialny artysta. Świetnie nam się razem pracuje. Trochę już męczy mnie ta cała sytuacja.

Minął dopiero miesiąc i już zaczyna się coś psuć. Chłopcy zaczynają dzwonić coraz rzadziej, nie wiem co się dzieje... Próbowałam ostatnio dodzwonić się do Nialla, lecz na marne. Oddzwonił po kilku godzinach żeby zapytać czy coś się stało, gdy odparłam że nie szybko pożegnał się tłumacząc ze ma dużo pracy.
Rozumiem że nie ma tyle wolnego czasu aby cały czas ze mną rozmawiać, ale ograniczanie się do jednego i to krótkiego telefonu na dwa dni to chyba przesada. Zresztą gdy dzwoni często zaczynamy wytykać sobie wszystkie błędy. Już po prostu nie wiem co robić.
Chyba zaczynam świrować z tej tęsknoty...
Staram się być wyrozumiała, ale nie potrafię.

Coraz bardziej się niepokoję. Już nie wiem co robić. Niall z dnia na dzień coraz bardziej mnie olewa. Dziewczyny mówią mi że to normalne, że chłopcy muszą przywyknąć do tej sytuacji, i że jest im ciężko gdy nie maja nikogo bliskiego obok siebie.
Boje się. Boję się co będzie dalej. Jeśli cała trasa ma właśnie tak wyglądać to nie dam rady. Za bardzo go kocham by umieć znieść tą całą dziwną sytuację i bark zainteresowania z jego strony...

****************************************************************************************************************************
Hej!
Nareszcie pojawił się kolejny, cieszycie się?
Mam nadzieję że tak. Długo nic nie było, bo myślałam co tu zrobić z tymi komentarzami.  Bo nie da się ukryć że ani trochę się nie staracie. A wiec postanowiłam znów was szantażować (buahahha- jestem okropna wiem to ). Nowy rozdział dodam tylko wtedy gdy pod tym będzie hmmm...12 komentarzy!
 Więc jak damy radę czy nie? Musimy dać!
Dzięki Kama!
Kocham Was bardzo mocno, więc postarajcie się dla mnie :*
Wasza Ola

03 grudnia 2012

Rozdział 68

Kolejny dzień powoli dobiegał końca, i słońce leniwie chyliło się ku linii horyzontu. Siedzieliśmy wszyscy w okręgu. Chłopcy zaczynali rozpalać ognisko.
-Kotek chodź na spacer-szepnął mi do ucha mój kochany blondyn
-Nie teraz-odparłam równie cicho dalej słuchając tego co właśnie opowiadała Kate
-No proszę
-Horan daj spokój-chłopak wstał i odchrząknął tym samym zwracając na siebie uwagę wszystkich
-Czy zgodzicie się abym porwał tą o to dziewczynę-moją dziewczynę Kasandrę Heanson na randkę?-zapytał poważnym tonem. Harry wstał i podszedł do blondyna zaczynając mówić takim samym tonem głosu jak ten przed chwilą.
-Tylko bądź dla niej dobry, bo jak nie to ja i moi ludzie się zemścimy
-Możesz mi ufać ojcze chrzestny-po tych słowach wszyscy wybuchnęli śmiechem
Chłopak ujął delikatnie moją dłoń i ruszyliśmy w kierunku plaży.
-Nialler gdzie idziemy na tą randkę?-zapytałam robiąc słodkie oczka
-Spokojnie już prawie jesteśmy.
Po kilku metrach marszu dotarliśmy do owego miejsca. Było to granatowy kocyk położony na piasku i dwie małe lampki ustawione z boku. Na ten widok na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Lubiłam go takiego...bez blasku fleszy, krzyków fanek, drogich aut i restauracji. Lubiłam jak był właśnie taki skromny i uroczy.
Usiedliśmy wpatrując się we wzburzone morze
-Will always want to feel your touch/ Już zawsze chcę czuć twój dotyk
Will always want to feel your scent/Już zawsze chcę czuć twój zapach
Will always hear your laughter ringing/
Już zawsze chcę czuć twój dźwięczny śmiech
Will always want to hear the beating of your heart/
Już zawsze chcę czuć bicie twego serca
Will always have you with me
/
Już zawsze chcę mieć cie przy sobie
-szepnął mi do ucha Niall przerywając ciszę. Po tych pięknych słowach na mojej twarzy zakwitł ogromny uśmiech. Przejechałam opuszkami palców po jego policzku, aby upewnić się ze to nie sen. Nie. Jest tu. Naprawdę.
-Cieszę się że cię mam-szepnęłam patrząc mu głęboko w oczy-chłopak przysunął się bliżej i otulił mnie swymi silnymi ramionami w których zawsze czułam się bezpieczna. Jakby miały jakąś tajemniczą moc która ochroni mnie przed światem.
-Jesteś dla mnie najważniejsza i cokolwiek by się działo to nigdy się nie zmieni-pocałował mnie czule we włosy.
Położyliśmy się wtuleni w siebie na kocu obserwując bezchmurne niebo, aż w pewnym momencie blondyn zerwa się na równe nogi i wyciągną rękę abym tez wstała
-Szybko chodź mam pomysł
-Twoje pomysły zazwyczaj kończą się źle ale dobrze-odparłam niepewnie chwytając dłoń Irlandczyka. Ten szybko zdjął koszulkę rzucając ją na ziemię i nim się obejrzałam byłam już w jego ramionach i biegliśmy w morze. Krzyczałam aby się zatrzymał i próbowałam się wyrwać, ale ten tylko się śmiał i biegł coraz dalej. Postawił mnie dopiero gdy woda sięgała nam do pasa
-Ty głupku teraz będę cała mokra!!
-Pozwól ze cię przeproszę-wymruczał kładąc mi ręce na biodra i przywierając swoim ciałem do mojego. Mocno wpił się w moje usta. Oplotłam ramiona wokół jego szyi, przeczesując mu wilgotne włosy palcami.
-Takie przeprosiny bardzo mi się podobają, ale to nie zmienia faktu że jestem cała mokra-zachichotałam nadal będąc w jego objęciach i patrząc w te piękne niebieskie oczy.
-Kobiety, i jak je tu zrozumieć-wywrócił oczami wznosząc głowę ku niebu
-Mądry się odezwał-popchnęłam go tak ze stracił równowagę i upadł zanurzając się całkowicie pod wodą, natomiast ja wpadłam w niekontrolowany śmiech. Gdy chłopak wynurzył się łapiąc oddech krzyknął
-Odbiło ci malutka?!Mogłem się utopić! I kto by cię tak przytulał? I całował-ostatnie słowa wymruczał
-W takim razie teraz ja muszę cię przeprosić-przygryzłam dolną wargę patrząc w jego roześmianą twarz
-No przydało by się
-To chodź tutaj-wplotłam palce w jego już całkowicie mokre włosy i połączyłam nasze wargi w namiętnym pocałunku.
Po jeszcze paru wygłupach postanowiliśmy się zbierać bo robiło się chłodno. Ściągnęłam moją kompletnie przemoczoną krótką sukienkę i na strój kąpielowy założyłam koszulkę Niallera, która dzięki temu że na szczęście nie należę do najwyższych zakryła mi cały tyłek. Ruszyliśmy do naszego obozu w świetnych humorach co chwila wybuchając śmiechem i dają sobie nawzajem buziaki. Nasi przyjaciele siedzieli tak samo jak wcześniej, z tym że ognisko było już rozpalone i niektórzy trzymali piwo.
-O nasze gołąbeczki już wróciły-zaczął Tommo szczerząc się jak idiota...czyli wszystko w normie-i jak było na randce?-Spojrzałam w oczy mojego chłopak i odpowiedział uśmiechając się jeszcze szerzej
-Było fantastycznie
-To fantastycznie, chodźcie tu i siadajcie-dodała Eleonore z uśmiechem.
Usiedliśmy na jednym z pieńków włączając się do rozmowy.

*Z perspektywy Niall'a*
Objąłem Kasandrę ramieniem przyciągając ją jeszcze bliżej siebie i wtulając twarz w jej nieco wilgotne włosy. Dziewczyna uśmiechnęła się i przytuliła mocnej.
Jestem szczęściarzem że ja mam i muszę jej to teraz pokazywać w każdej chwili. Moje rozmyślania przerwał szept Hazzy
-Hej Nialler ona chyba już śpi-popatrzyłam na dziewczynę która dalej była mocno we mnie wtulona, lecz miała zamknięte oczy i faktycznie spała. Wziąłem ją na ręce i wstałem
-Jak wy słodko wyglądacie-pisnęła Kate
-Muszę, po prostu muszę zrobić wam zdjęcie-dodała Dan wyciągając aparat Cassie. Wywróciłem tylko oczami.
-No gotowy?-zapytała. Skinęłam głową i w momencie gdy flesz błysną złożyłem czuły pocałunek na włosach dziewczyny
-Dobra ja już się z nią położę . Dobranoc.
Położyłem Cass w namiocie po czym zająłem miejsce obok niej przykrywając nas kocem. Nie mogłem oderwać wzroku od jej twarzy. Jest taka bezbronna...Teraz już wiem że muszę ją chronić przed całym złem tego świata...bo kocham ją nad życie....

*************************************************************************************************
 Dodaję kolejny, ale widze że nie stracie się z komentarzami. Musze w takim razie być okropna. Tak zrobię właśnie to co myślicie. Będę was znów szntażować od następnego rozdziału, chyba ze pod tym się postaracie. Daję wam ostatnią szansę.
Nie zmarnujcie jej i nie zawiedźcie mnie, bo do mojego niecnego planu już coraz bliżej!!
Kocham Was bardzo mocno i liczę że się postaracie :)Wasza Ola :*