-Chodź, pójdziemy zjeść śniadanie. Na pewno jesteś głodna
-Tak troszkę jestem-odparłam i łapiąc się za ręce ruszyliśmy do hotelowej restauracji.
Zajęliśmy miejsce przy stoliku pod oknem, w rogu sali. Po otrzymaniu kart zamówiliśmy jedzenie. Mieliśmy zamiar porozmawiać o tym, co dalej będziemy tutaj robić, lecz niestety nie było nam to dane. Gdy tylko zaczęłam do naszego stolika podeszły jakieś dwie nastolatki z prośbą o autograf i zdjęcie. Niall z ogromnym uśmiechem zgodził się, i oczywiście zamienił parę słów z dziewczynami.
-Na czym skończyłaś?-zapytał ujmując moją dłoń w swoją i unosząc zachęcająco kąciki ust ku górze
-Chciałabym się....
-Przepraszam Niall, ale moja córka jest Twoją wielką fanką...-przerwała mi jakaś kobieta. Obok niej stała zawstydzona mała dziewczynka. Zacisnęłam dłonie w pięści i usiadłam wygodniej na fotelu opierając się o miękkie poduszki. Ta konwersacja była znacznie dłuższa od poprzedniej. Siedziałam znudzona patrząc jak 30-letnia kobieta podrywa mojego chłopaka. Normalnie byłoby to dla mnie zabawne, ale nie tym razem. Mieliśmy w końcu spędzić trochę czasu razem, a tymczasem siedzimy oboje zajmując się czymś, lub kimś innym.
-Przepraszam Cię, ale już możesz mówić-rzekł odwracając się w moją stronę
-Zaczekaj, ta starsza pani w fioletowej sukience już tutaj idzie, a po niej pewnie tamta grupka dziewczyn podejdzie
-Skarbie, jesteś zła?-zapytał przysówając się lekko w moją stronę
-Nie...-nie zdążyłam dokończyć, bo tak jak mówiłam kobieta w siwych włosach przewała mi kierując do Niallera całą masę zdrobnień. Na szczęście dzięki kelnerowi, który przyniósł nasze zamówienia odeszła.
-Nie jestem zła. Rozumiem, że to Twoja praca, ale masz wakacje. Mieliśmy w końcu nacieszyć sie sobą i naprawić wszystko. Zresztą, nieważne, pójdę już-wstałam od stołu
-Skarbie zaczekaj-szepnął błagalnie chwytając moją dłoń
-Niall daj spokój-mruknęłam i ruszyłam do wyjścia.
Byłam po prostu wściekła. Nie na niego. Wiem, że kocha swoich fanów nad życie i to dzięki nim zyskał sławę, ale martwię się o nasz związek. Nic nie idzie po mojej myśli. Wszystko psuję.
Weszłam do pokoju i od razu zakopałam się pod kołdrą. Nie wiem co powinnam robić. Chciałabym, żeby już wszystko było dobrze.
Usłyszałam trzask drzwi i znieruchomiałam. Naciągnęłam mocniej kołdrę na głowę i zamarłam w bezruchu
-Widzę Cie Cassie
Marna kryjówka
Poczułam jak materac za mną sie ugina i chłopak odkrywa kołdrę z mojej głowy i ramienia. Położył swoją ciepłą dłoń na mojej delikatnie mnie obejmując i wyszeptał do ucha
-Przepraszam Cię. Nie chciałem zeby to tak wyszło, ale nie potrafię odmówić fanom. Obiecuję Ci, ze od tej chwili będę poświęcał Ci cała swoją uwagę-ucałował czule moją skroń i czekał na moja reakcję. Usiadłam i spojrzałam w jego lazurowe ja morze za oknami oczy.
-Przecież w hotelu jest pełno Twoich fanów, nie możesz się ukrywać
-Oj Malutka, chyba słabo mnie jeszcze znasz-odparł zakładając kosmyk moich blond włosów za ucho-ja już mam plan
-Niespodzianka?
-Tak Kochanie
-Ugh...-mruknęłam z niezadowoleniem wywracając oczami
-Oj nie złość się, tylko dawaj buziaka na zgodę-cmoknęłam go lekko w usta na co ten odparł
-Ja Ci pokarzę prawdziwego buziaka na zgodę- przysunął się bliżej mnie i złożył bardzo subtelny i czuły pocałunek na moich wargach
-Teraz ja wykonam parę telefonów, a Ty się zrelaksuj i pójdziemy się rozejrzeć trochę. Zgoda?
-Pewnie-odparłam z uśmiechem i oboje zeszliśmy z wielkiego łóżka
Ja udałam się do łazienki zabierając parę rzeczy z walizki, a Irlandczyk na taras.
Wzięłam szybki prysznic, założyłam jedną z ulubionych sukienek i zrobiłam lekki makijaż.
Gdy opuściłam łazienkę Nialler siedział na łóżku z tajemniczym uśmiechem. Podeszłam do niego i zajęłam moje ulubione miejsce-na jego kolanach i zaczęłam mu się dokładnie przyglądać ze zmarszczonym czołem
-Wszystko z Tobą w porządku?
-Oczywiście. Wszystko idzie według planu-rzekł oplatając mnie rękami w pasie
-Jakiego planu?
-Mojego tajemniczego planu
-Okey...więc jaki jest kolejny punkt w tym Twoim planie?
-Najpierw powiedzieć Ci, że ślicznie wyglądasz, a następnie idziemy na romantyczny spacer po mieście
-Dziękuję-odparłam odwracając twarz w inną stronę, bo zdążył się już na nią wkraść bordowy rumieniec. odkaszlnęłam nerwowo i rzekłam- to chodźmy
Chłopak cały czas uśmiechał się pod nosem i byłam prawie pewna, że śmieje się z tego jak bardzo mnie zawstydza. Ale co ja na to poradzę? Gdy tylko jest w pobliżu robię sie spięta i zdenerwowana.
Nialler włożył na nos ciemne okulary i wyszliśmy na obficie zalane słońcem ulice.
Nie wieszałam nawet dokładnie co to za miasto, lecz nie miało to większego znaczenia. w powietrzu czuć było orzeźwiającą bryzę, dzięki której upał nie był aż tak odczuwalny. Wszyscy ludzie byli tutaj uśmiechnięci i oczywiście niezwykle opaleni. Od razu dało się rozpoznać turystów. Wszyscy rozglądali się dookoła jak my z Niall'em i podziwiali ten raj. Nie było tutaj wspaniałych nowych budynków, czy ulic. Stare kamienice i brukowa droga stwarzały niesamowity klimat. Dzięki temu wszystkiemu na chwilę można było zapomnieć o rzeczywistości. Wszystkie problemy zostały daleko za mną. Byłam po prostu szczęśliwa w własnym świecie, w którym byliśmy tylko ja i Niall, który szedł po mojej prawej stronie i był tak samo oczarowany tym wszystkim jak ja.
Zmęczeni zwiedzaniem wstąpiliśmy na obiad do jakiejś małej knajpki. Po pysznym posiłku Niall z wielkim uśmiechem zaciągnął mnie nad rzekę. Staneliśmy razem na drewnianym pomoście, a tam rzekł
-I o to kolejna część mojego tajemniczego planu....
**********************************************************************************
Cześć Mordki :D
I jak wam się podobają pierwsze chwile spędzone na Madagaskarze? :P
Ten rozdział jest dość nudny, ale mam nadzieję, ze już następnym w pełni was zaskoczę :P
Baaaaardzo dziękuje wam za wszystkie komentarze, wasze słowa bardzo wiele dla mnie znaczą :)
Jest słaby, ale mam sporo na głowie. Jednak dodaję, bo widzę, ze wam zależy i nie chcę żebyście czekały długo :P
Liczę, ze jak wam się spodoba to zrobicie mi tą przyjemność i skomentujecie :D Prosze...
Kocham Was
Wasza Lexy :D
I need you here with me now
Blog o Niallu Horanie :*
26 czerwca 2013
12 czerwca 2013
Rozdział 91
...Aż w pewnym momencie z tryumfem na twarzy wydobył małe
pudełeczko, i wręczył mi je
-Niall co to jest?-zapytała zdziwiona
-Może to wyda Ci się dziwne, ale chciałbym żebyś to włożyła
Otwarłam pudełeczko, a jego zawartość kompletnie mnie zdziwiła. Zmarszczyłam czoło i przeniosłam wzrok na blondyna
-Mógłbyś mi to wytłumaczyć?
-Te wakacje mają być niespodzianką aż do końca, więc chcę żebyś włożyła właśnie te zatyczki do uszu, by nie słyszeć na jaki samolot czekamy-odparł z szerokim uśmiechem
-Kłótniami i tak nic nie wskóram, prawda?
-Prawda-zrezygnowana zrobiłam to o co prosił blondyn i łapiąc się jego bluzy ruszyłam za nim do kas.
Nic a nic nie słyszałam i czułam się dziwnie. Niall cały czas uśmiechał się do mnie zachęcająco ciągnąc mnie za sobą, lecz nawet to nie do końca mnie przekonywało.
Gdy w końcu zajęliśmy miejsca w samolocie musiałam czekać aż wystartujemy, zeby nie słyszeć informacji i dopiero wtedy mogłam wyjąć zatyczki z uszu
-Zmieniłam zdanie. Jednak nie lubię niespodzianek-mruknęłam zakładając ręce na piersi i udając obrażoną
-Oj Mała już za parę godzin dowiesz się co to za niespodzianka. Zaufaj mi warto poczekać
-Ugh...niech Ci będzie...
-Nie fochasz się?-zapytał przysówając sie bliżej mnie
-Focham- chłopak zachichotał pod nosem i przytulił mnie mocno do siebie całując w czubek głowy
-Prześpij się jeszcze trochę. Musisz mieć dużo siły jak już dolecimy
-Jesteś okropny-mruknęłam obejmując chłopaka w pasie i przymykając powieki.
Nie spałam. Moją głowę cały czas dręczyła jedna myśl. "Co on kombinuje".
Tak wiem to Niall.
Jest strasznie uparty, ale przy tym taki kochany.
Uniosłam głowę i spojrzałam na blondaska. Słodko spał. Nic dziwnego, ostatnio bardzo mało odpoczywał. Potrzebne mu są te wakacje. Nasz związek ich potrzebuje...
Wróciliśmy do siebie i wszystko powinno być dobrze, lecz ciągle nie mamy dla siebie czasu. Cały czas jest dziwnie. Krępujemy się w swojej obecności i do tego gdy tylko ten głupek na mnie spojrzy oblewa się rumieńcem. Wszystko jest zupełnie tak jak na początku naszej znajomości.
W pewnym momencie Niall aż podskoczył na siedzeniu, co wyrwało mnie z przemyśleń. Wyjął z kieszeni telefon i po spojrzeniu na ekrn odetchnął z ulgą
-Co jest?-zapytałam marszcząc czoło
-Bałem się, że prześpię całe lądowanie
-Musisz wypocząć, połóż się jeszcze
-Odpocznę w hotelu, a teraz spowrotem włóż zatyczki
-Niall przecież i tak zaraz się wszystkiego dowiem
-Nie dyskutuj-odparł nieugięty. Wywróciłam oczami i już po chwili znów czułam się jak dziecko we mgle.
Gdy stewardessa skończyła mówić mogłam znów wyjąc zatyczki i w niecierpliwości czekałam co będzie dalej.
Wysiedliśmy z samolotu a mi ukazała się piękna rajska wyspa
-Witaj na Madagaskarze Kochanie-szepnął mi do ucha Niall ciągnąc nasze walizki
Całą drogę do hotelu wyglądałam przez okno podziwiając niesamowite widoki i nie mogąc wykrztusić słowa. Wszystko było kolorowe, ludzie uśmiechnięci i opaleni. Aż nie mogłam uwierzyć, że takie miejsce na prawdę istnieje.
Hotel wyglądał jak ten z czasopism podróżniczych. Przywitano nas drinkami, a na głowę włożono wianki z kolorowych kwiatów. Czułam się jak w raju.
Z naszego luksusowego pokoju rozciągał się widok na przepiękny lazurowy ocean.
Odłożyłam torebkę na jeden z foteli i wyszłam na taras, aby zaciągnąć się morską bryzą.
-Niall, tutaj jest idealnie-rzekłam obracając się do chłopaka, który stał w drzwiach
-Czyli mam rozumieć, ze niespodzianka się udała?-zapytał unosząc jedną brew ku górze i uśmiechając się zadziornie
-Oj udała się, i to jeszcze jak-odparłam kładąc głowę na jego ramieniu i oplatając go ramionami w okół pasa.
-Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego miejsca na wakacje-wymruczałam przymykając powieki i rozkoszując się promieniami wschodzącego słońca, które czule pieściły moją twarz.
-A to dopiero początek atrakcji Kochanie-wyszeptał Nialler całując mnie w czubek głowy i mocno przytulając.
I niczego więcej do szczęścia mi nie potrzeba.
Niczego prócz tego Kochanego Idioty i promieni słońca na twarzy.
Niczego prócz świadomości, ze na zawsze pozostaniemy rzem...
***********************************************************************************
Hej Mordki :)
Wiem trochę krótki i nie tego sie spodziewaliście, ale no nie dałam rady jakoś. W ogóle miałam straszny problem z napisaniem go więc wybaczcie :)
Następny postara się jakiś lepszy napisać :) Ale jak wiecie koniec roku i sporo na głowie ma :) Ostatnio skupiałam się jedynie na napisaniu mega nudnego referatu z angielskiego, i to wyczerpało moją wenę :P
Znów zaczynam za dużo mówić...wiec do rzeczy: komentarzy poproszę 30 Słoneczka :D
Kocha Was:*
Wasza Lexy
-Niall co to jest?-zapytała zdziwiona
-Może to wyda Ci się dziwne, ale chciałbym żebyś to włożyła
Otwarłam pudełeczko, a jego zawartość kompletnie mnie zdziwiła. Zmarszczyłam czoło i przeniosłam wzrok na blondyna
-Mógłbyś mi to wytłumaczyć?
-Te wakacje mają być niespodzianką aż do końca, więc chcę żebyś włożyła właśnie te zatyczki do uszu, by nie słyszeć na jaki samolot czekamy-odparł z szerokim uśmiechem
-Kłótniami i tak nic nie wskóram, prawda?
-Prawda-zrezygnowana zrobiłam to o co prosił blondyn i łapiąc się jego bluzy ruszyłam za nim do kas.
Nic a nic nie słyszałam i czułam się dziwnie. Niall cały czas uśmiechał się do mnie zachęcająco ciągnąc mnie za sobą, lecz nawet to nie do końca mnie przekonywało.
Gdy w końcu zajęliśmy miejsca w samolocie musiałam czekać aż wystartujemy, zeby nie słyszeć informacji i dopiero wtedy mogłam wyjąć zatyczki z uszu
-Zmieniłam zdanie. Jednak nie lubię niespodzianek-mruknęłam zakładając ręce na piersi i udając obrażoną
-Oj Mała już za parę godzin dowiesz się co to za niespodzianka. Zaufaj mi warto poczekać
-Ugh...niech Ci będzie...
-Nie fochasz się?-zapytał przysówając sie bliżej mnie
-Focham- chłopak zachichotał pod nosem i przytulił mnie mocno do siebie całując w czubek głowy
-Prześpij się jeszcze trochę. Musisz mieć dużo siły jak już dolecimy
-Jesteś okropny-mruknęłam obejmując chłopaka w pasie i przymykając powieki.
Nie spałam. Moją głowę cały czas dręczyła jedna myśl. "Co on kombinuje".
Tak wiem to Niall.
Jest strasznie uparty, ale przy tym taki kochany.
Uniosłam głowę i spojrzałam na blondaska. Słodko spał. Nic dziwnego, ostatnio bardzo mało odpoczywał. Potrzebne mu są te wakacje. Nasz związek ich potrzebuje...
Wróciliśmy do siebie i wszystko powinno być dobrze, lecz ciągle nie mamy dla siebie czasu. Cały czas jest dziwnie. Krępujemy się w swojej obecności i do tego gdy tylko ten głupek na mnie spojrzy oblewa się rumieńcem. Wszystko jest zupełnie tak jak na początku naszej znajomości.
W pewnym momencie Niall aż podskoczył na siedzeniu, co wyrwało mnie z przemyśleń. Wyjął z kieszeni telefon i po spojrzeniu na ekrn odetchnął z ulgą
-Co jest?-zapytałam marszcząc czoło
-Bałem się, że prześpię całe lądowanie
-Musisz wypocząć, połóż się jeszcze
-Odpocznę w hotelu, a teraz spowrotem włóż zatyczki
-Niall przecież i tak zaraz się wszystkiego dowiem
-Nie dyskutuj-odparł nieugięty. Wywróciłam oczami i już po chwili znów czułam się jak dziecko we mgle.
Gdy stewardessa skończyła mówić mogłam znów wyjąc zatyczki i w niecierpliwości czekałam co będzie dalej.
Wysiedliśmy z samolotu a mi ukazała się piękna rajska wyspa
-Witaj na Madagaskarze Kochanie-szepnął mi do ucha Niall ciągnąc nasze walizki
Całą drogę do hotelu wyglądałam przez okno podziwiając niesamowite widoki i nie mogąc wykrztusić słowa. Wszystko było kolorowe, ludzie uśmiechnięci i opaleni. Aż nie mogłam uwierzyć, że takie miejsce na prawdę istnieje.
Hotel wyglądał jak ten z czasopism podróżniczych. Przywitano nas drinkami, a na głowę włożono wianki z kolorowych kwiatów. Czułam się jak w raju.
Z naszego luksusowego pokoju rozciągał się widok na przepiękny lazurowy ocean.
Odłożyłam torebkę na jeden z foteli i wyszłam na taras, aby zaciągnąć się morską bryzą.
-Niall, tutaj jest idealnie-rzekłam obracając się do chłopaka, który stał w drzwiach
-Czyli mam rozumieć, ze niespodzianka się udała?-zapytał unosząc jedną brew ku górze i uśmiechając się zadziornie
-Oj udała się, i to jeszcze jak-odparłam kładąc głowę na jego ramieniu i oplatając go ramionami w okół pasa.
-Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego miejsca na wakacje-wymruczałam przymykając powieki i rozkoszując się promieniami wschodzącego słońca, które czule pieściły moją twarz.
-A to dopiero początek atrakcji Kochanie-wyszeptał Nialler całując mnie w czubek głowy i mocno przytulając.
I niczego więcej do szczęścia mi nie potrzeba.
Niczego prócz tego Kochanego Idioty i promieni słońca na twarzy.
Niczego prócz świadomości, ze na zawsze pozostaniemy rzem...
***********************************************************************************
Hej Mordki :)
Wiem trochę krótki i nie tego sie spodziewaliście, ale no nie dałam rady jakoś. W ogóle miałam straszny problem z napisaniem go więc wybaczcie :)
Następny postara się jakiś lepszy napisać :) Ale jak wiecie koniec roku i sporo na głowie ma :) Ostatnio skupiałam się jedynie na napisaniu mega nudnego referatu z angielskiego, i to wyczerpało moją wenę :P
Znów zaczynam za dużo mówić...wiec do rzeczy: komentarzy poproszę 30 Słoneczka :D
Kocha Was:*
Wasza Lexy
30 maja 2013
Rozdział 90
Rano obudziłam się w swoim łóżku. Przeciągnęłam się i leniwie
wstałam. Za oknem było szaro i ponuro. Przez chwilę myślałam nawet, że
jest jeszcze środek nocy, lecz na zegarku widniała już 11.
Tylko jak ja się znalazłam w swoim łóżku?
Niall.
Pomyślałam,
a na moje usta wkradł się szeroki uśmiech. Wskoczyłam do łazienki i
wzięłam szybki prysznic. Następnie ubrałam luźny dres i wyskoczyłam z
pokoju. Przystanęłam przy kolejnych drzwiach po prawej i przystawiłam do
nich ucho. Nie usłyszałam nawet najcichszego szmeru.
Bardzo
ostrożnie nacisnęłam na klamkę i zajrzałam do środka. Chłopak leżał na
łóżku słodko spiąć. Weszłam do pokoju, delikatnie zamknęłam drzwi i na
palcach podeszłam do łóżka. Usiadłam na jego brzegu i spojrzałam na
twarz Mojego Irlandczyka.
Gdy spał wyglądał tak uroczo. Blond włosy były w kompletnym nieładzie, usta lekko rozchylone, a na policzkach widniały różowe rumieńce.
Boże jak ja go kocham...
Nie
mogłam się już dłużej powstrzymać i delikatnie musnęłam jego usta
swoimi kładąc się obok. Niall westchnął i wymruczał coś niezrozumiałego.
Jednak nadal się nie budził. Przeniosłam swoje pocałunki na jedwabistą
skórę szyi blondynka.
-Czy To Ty Księżniczko?-wymruczał obejmując mnie swoimi silnymi ramionami
-Tak Kochanie. Dziękuję, że zaniosłeś mnie wczoraj na górę-odparłam mocno wtulając głowę w zagłębienie jego szyi
-Nie mogłem pozwolić byś spała na kanapie-rzekł całując mnie w czubek głowy, na co zachichotałam
-A dlaczego ze mną nie zostałeś?
-Myślałem,
ze po ciężkiej podróży potrzebujesz się porządnie sama wyspać- uniosłam
głowę tak by spojrzeć mu w oczy i z uśmiechem wyszeptałam
-Więcej nie myśl, to nie jest Twoja mocna strona-po chwili oboje wybuchnęliśmy śmiechem
-Mam nadzieję, ze te wspólne wakacje nas do siebie zbliżą...-wyszeptał patrząc w sufit
-Wiem,
ze ostatnio spędzaliśmy bardzo mało czasu razem, ale na pewno będzie
tak jak dawniej-zapewniłam go uśmiechając się szeroko
-Masz rację. Więc może zacznijmy sie zbliżać już teraz?-zapytał poruszając zabawnie brwiami
-Co masz na myśli?
-No
zawsze dużo się całowaliśmy-odparł z niewinną miną i uniósł głowę
zbliżając ją znacznie do mojej. Gdy nasze usta dzieliły milimetry i
chłopak przymknął oczy nagle odsunęłam się chcąc go podrażnić jeszcze
trochę. Kolejna próba blondasa również poszła na marne, a ja śmiałam się
już z niego jak szalona .
-Tak chcesz się bawić?- zapytał retorycznie. Złapał mnie
mocno w pasie i obrócił tak, że teraz to on był nade mną. Złapał moje
nadgarstki i przycisnął je lekko do materaca po obu stronach mojej
głowy, po czym w końcu złączył nasz usta w długo wyczekiwanym pocałunku
-No nareszcie-mruknęłam gdy już się od siebie oderwaliśmy
-To po co były te wszystkie gierki?-zapytał udając oburzonego i lekko powstrzymując śmiech
-Bo ja kocham Cię drażnić-odparłam uśmiechając się najpiękniej jak tylko umiałam
-Eh...i tak nie umiem się na Ciebie gniewać-odparł całując mnie w nos i opadając na materac obok mnie.
-Kiedy wyjeżdżamy?-zapytała obracając się na bok i dokładnie badając wzrokiem każdy szczegół jego twarzy
-Dziś wieczorem.
-A dokąd?
-Niespodzianka-odparł delikatnie gładząc mój policzek. Wywróciłam oczami i podniosłam sie do pozycji siedzącej
-To idę sie spakować
-Ale
zaczekaj jeszcze trochę, dopóki nam jeszcze nikt nie
przerywa...-wymruczał również siadając i składając delikatne pocałunki
na moim ramieniu i kierując się ku szyi.
-No dobra, przekonałeś mnie-wyszeptałam oddychając lekko głowę.
-Liczyłem, ze tak będzie-mruknął znów kładąc się, przyciągając mnie do siebie i mocno przytulając. W jego ramionach było mi tak dobrze. Mogłabym zostać tak już na zawsze.
Niestety nasze romantyczne chwile nie trwały długo, bo już po chwili do pokoju wpadł Lou drąc się jak nienormalny
-Te dzieciaki...-mruknął Niall wzdychając ciężko i kręcąc głową ze zrezygnowaniem
-Masz rację Kochanie, trzeba było ich lepiej wychować-odparłam parskając śmiechem.Wszyscy zeszliśmy na śniadanie, i dopiero tam znów poczułam tą rodzinną atmosferę. Wszyscy się śmiali wygłupiali i wariowali.
To jest to co kocham w tych ludziach : Zawsze i bez względu na wszystko są sobą.
Po wspólnym posiłku Nialler ruszył ze mną do mojego pokoju. Sam usadzając mnie na łóżku wyjął dużą walizkę i zaczął mnie pakować.
Mimo moich protestów, krzyków i błagań nie pozwolił mi się odzywać na temat tego co mi wybiera.
W końcu już miał mnie tak dość, że nawet zagroził, iż zamknie mnie w łazience. Nie miałam innego wyjścia jak już się zamknął i po prostu nie patrzeć na tą katastrofę. Przyłożyłam głowę do poduszki i z wielkim uśmiechem na ustach zaczęłam przysypiać.
Słyszałam jeszcze wiele szeptów i przekleństw Nialla, lecz moje powieki z sekundy na sekundę stawały się coraz cięższe, i aż w końcu zapadałam w błogi sen...
-Cassie, wstawaj- do moich uszy dobiegł szept. Otworzyłam oczy i ujrzałam przed sobą uśmiechnięta twarz mojego chłopaka
-Za chwilę jedziemy na lotnisko-wyszepatał mi do ucha całując mnie delikatnie w policzek.
Wstałam, przebrałam się i zaczęłam szukać najpotrzebniejszych rzeczy.
Po 15 minutach byłam gotowa i czekałam już na Niallera na dole pustego już domu.
Wszyscy pojechali na swoje wczasy. Irlandczyk zapakował walizki do bagażnika samochodu i z uśmiechem rzekł
-No to zaczynamy przygodę...
Wsiedliśmy
do auta i ruszyliśmy. Na szczęście ze względu na późną porę
nie było korków i szybko dojechaliśmy na lotnisko. Auto zostawiliśmy na podziemnym parkingu lotniska i wraz z
bagażami ruszyliśmy na halę odlotów.
Kilkanaście
metrów przed kasą Niall zatrzymał mnie i zaczął nerwowo grzebać po
kieszeniach. Z sekundy na sekundę coraz bardziej się denerwował. Aż w pewnym momencie z tryumfem na twarzy wydobył małe pudełeczko...
************************************************************************************
Hej Mordki:D
I jak myślicie co będzie dalej?:P
Tak, kocham się nad Wami znęcać :P Teraz pozostawię Was w niecierpliwości aż...w sumie sama nie wiem:P
Chciałabym znów zacząć dodawać regularnie rozdziały, ale nie wiem czy to wyjdzie. Oczywiście pomożecie mi komentując :P To jak dacie radę hmm...28 komentarzy? :P
A i jeszcze na koniec podziękowanie dla Mojego Narzeczonego :* (Wiesz za co)
Kocha Was
Wasza Ola :*
17 maja 2013
Rozdział 89
Reszta tygodnia zleciała nam wszystkim strasznie szybko. Ostatnie wywiady występy i byliśmy wolni. No oczywiście nie dosłownie...Niestety.
Gdy tylko przebyliśmy długą drogę ze słonecznych i pięknych Włoch i w końcu stanęliśmy na płycie Londyńskiego lotniska byliśmy niewyobrażalnie szczęśliwy Mimo tego, że padał deszcz i nie było tak ciepło jak tam, to nareszcie byliśmy w domu.
Oczywiście nie obyło się bez reporterów i tłumu fanów. Na szczęście Nasi ochroniarze byli tak wspaniałomyślni i wyciągnęli mnie z tego całego tłumu i niezauważoną zaprowadzili do samochodu. Jak chłopcy to wytrzymują, to nie wiem. Ten pisk, flesze...
Gdy po godzinie udało im się wydostać i wsiedli do auta, byli zmęczeni nie mniej niż po standardowym koncercie. Mieli zmierzwione włosy, powyciągane koszulki, a dłonie mieli ubrudzone markerami i brokatem. Na ich widok wybuchnęłam głośnym śmiechem. Zmierzyli mnie wzrokiem mordercy i wszyscy rzucili się na siedzenia. Niall położył głowę na moich kolanach oddychając ciężko. Zaczęłam głaskać go po głowie i już po chwili słodko spał.
Wszyscy byliśmy zmęczeni. Ten ostatni tydzień był najcięższy, bo musieliśmy być na wielu wywiadach, koncertach i sesjach, by wywiązać się z umów. Kosztowało nas to sen. Wszyscy odsypiali w wolnych chwilach, których nie było wiele.
Do naszej willi dojechaliśmy dopiero po dwóch godzinach przez te głupie korki
-Niall, Kochanie wstawaj. Jesteśmy w domu-wyszeptałam chłopakowi do ucha, na co otworzył lekko oczy i obrócił głowę tak by patrzeć na mnie
-Taki widok może budzić mnie codziennie-wyszeptał uśmiechając się słodko. Obróciłam twarz i zruciłam go z kolan, bo czułam, ze zaczynam się rumienić, a nie mogę dać mu powodu do nabijania się ze mnie. Jak najszybciej tylko mogłam wyskoczyłam z auta i już chciałam biec do domu, lecz coś mnie zatrzymało. Blondyn chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Objął mnie mocno w pasie i wyszeptał na ucho
-Jesteś urocza gdy się rumienisz-tym spowodował, że rumieniec wrócił na moją twarz
-Chyba powinniśmy iść do reszty...-wyszeptałam zawstydzona
-Masz rację, ale dokończymy tę rozmowę później-odparł łapiąc mnie za rękę i prowadząc ku frontowy drzwiom.
Znów tak na niego reaguję. To dlatego, że dawno nie spędzaliśmy razem czasu. Fakt spaliśmy w jednym łóżku i razem pracowaliśmy, ale to nie była ta sama bliskość. Byliśmy obok siebie, ale nie razem. Mam nadzieję, ze te wakacje sprawią, że będzie jak dawniej...
Moje przemyślenia przerwała Dani, która już wisiała na mojej szyi
-Ale się za Tobą stęskniłyśmy-dołączyła do niej El
-Ja za wami też-wyszeptałam odwzajemniając uścisk. po chwili dołączyli też chłopcy i staliśmy w dużym grupowym miśku. Oczywiście nie obyło się bez łez szczęścia i to nie tylko z mojej strony. Harry popłakał się jak dziecko i Lou musiał interweniować.
Gdy już w miarę się uspokoiliśmy, usiedliśmy w salonie. Jutro wszyscy wyruszamy na wakacje w zupełnie odmienne miejsca, więc postanowiliśmy spędzić ten wieczór jak zwykle to robiliśmy: Siedząc w salonie, sącząc piwo i śmiejąc się z dennych filmów.
Lubiliśmy to, bo wtedy byliśmy wszyscy razem. Nigdzie nie ma takiej samej atmosfery jak w naszym domu i z tymi ludźmi.
Po godzinie oglądania zostałam wybrana, aby zrobić nowy popcorn. Niechętnie ruszyłam do kuchni i zaczęłam przygotowywać jedzenie.
-Teraz możemy dokończyć?-do moich uszu dobiegł głos Nialla. Wystraszona obróciłam się w jego stronę. Stał z zadziornym uśmiechem oparty o framugę, z rękoma w kieszeniach
-Wystraszyłeś mnie-mruknęłam i wróciłam do poprzedniej czynności ignorując go. Chciałam sięgnąć po miskę, lecz blondyn wyprzedził mnie i wykorzystując chwilę mojej nieuwagi przyparł mnie do blatu
-A teraz?-zapytał o mało co nie parskając śmiechem
-Niall, powinniśmy wracać do reszty-szepnęłam próbując go odepchnąć od siebie
-Nie, dopóki mi nie powiesz
-Czego?
-Co się stało. Rumienisz się gdy powiem Ci komplement. Unikasz mnie. Cassie?-rzekł stając jeszcze bliżej mnie
-J-jaa..-zająknęła się i z rumieńcem spuściła głowę. Chłopak ujął moją twarz w dłonie tym samym zmuszając do spojrzenia w jego oczy. W tym lazurowym oceanie widziałam ogromną miłość...Nie mogąc wytrzymać dłużej po prostu go pocałowałam. Irlandczyk był zaskoczony, nawet bardzo, lecz już po chwili czułam jak się uśmiecha i pogłębia pocałunek. Gdy z żalem oderwaliśmy się od siebie po ra kolejny spojrzałam w te piękne oczy i z szerokim uśmiechem rzekłam
-Kocham Cię
-Jesteś niemożliwa-rzekł wywracając oczami ze śmiechem
-Ale za to mnie kochasz?-zapytałam unosząc brew
-Nie
-To za co?
-Cały czas się nad tym zastanawiam...-odparł bezradnie kręcąc głową, na co uderzyłam go w ramie i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Od jutra zaczynają się najlepsze wakacje w naszym życiu. Będzie wspaniale.
-Wiem to
-I jeszcze jedno
-Tak?-zapytałam zaciekawiona
-Tak troszkę też Cię kocham-szepnął cmokając mnie w policzek i uciekł do salonu śmiejąc się jak szalony.
-Co za idiota...-mruknęłam kręcąc głową.
-Słyszałem!-wydarł się zza ściany, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Moi przyjaciele to kompletni wariaci, ale kocham ich nad życie. Oddam wszystko, zeby mieć ich już zawsze, i zawsze przeżywać te wszystkie zwariowane przygody.
*********************************************************************************
Hej Mordki :D
Wracam z dość długim i pozytywnym rozdziałem.
Niestety mam też złe wieści. Mianowicie, nie komentujecie i jest mi z tego powodu bardzo bardzo przykro. Nawet rozważam zakończenie opowiadania. Jeśli nie chcecie już czytać tego wszystkiego to po prostu napiszcie mi żebym już skończyła bawić się w bloggerkę :P Szczerość jest dla mnie najważniejsza :)
Stwierdziłam, że może wam się po prostu nie chcieć wystukać tych paru słów więc już wiecie co wraca? :P o tak... SZANTAŻE!!! Kocham Was bardzo mocno, i jestem wdzięczna, ze wchodzicie, ale musicie też mnie zrozumieć. To nie jest motywujące, jak wchodzę i nie widzę żadnej opini. Przez to tak długo nie dodaję, bo cały czas mam nadzieje, ze jednak skomentujecie...
Więc na dobry początek zaszalejemy i powiedzmy hmm....25 komentarzy? :P Co Wy na to? :P
Kocham Was i dziękuję tym co komentują :*
Wasza Ola
Gdy tylko przebyliśmy długą drogę ze słonecznych i pięknych Włoch i w końcu stanęliśmy na płycie Londyńskiego lotniska byliśmy niewyobrażalnie szczęśliwy Mimo tego, że padał deszcz i nie było tak ciepło jak tam, to nareszcie byliśmy w domu.
Oczywiście nie obyło się bez reporterów i tłumu fanów. Na szczęście Nasi ochroniarze byli tak wspaniałomyślni i wyciągnęli mnie z tego całego tłumu i niezauważoną zaprowadzili do samochodu. Jak chłopcy to wytrzymują, to nie wiem. Ten pisk, flesze...
Gdy po godzinie udało im się wydostać i wsiedli do auta, byli zmęczeni nie mniej niż po standardowym koncercie. Mieli zmierzwione włosy, powyciągane koszulki, a dłonie mieli ubrudzone markerami i brokatem. Na ich widok wybuchnęłam głośnym śmiechem. Zmierzyli mnie wzrokiem mordercy i wszyscy rzucili się na siedzenia. Niall położył głowę na moich kolanach oddychając ciężko. Zaczęłam głaskać go po głowie i już po chwili słodko spał.
Wszyscy byliśmy zmęczeni. Ten ostatni tydzień był najcięższy, bo musieliśmy być na wielu wywiadach, koncertach i sesjach, by wywiązać się z umów. Kosztowało nas to sen. Wszyscy odsypiali w wolnych chwilach, których nie było wiele.
Do naszej willi dojechaliśmy dopiero po dwóch godzinach przez te głupie korki
-Niall, Kochanie wstawaj. Jesteśmy w domu-wyszeptałam chłopakowi do ucha, na co otworzył lekko oczy i obrócił głowę tak by patrzeć na mnie
-Taki widok może budzić mnie codziennie-wyszeptał uśmiechając się słodko. Obróciłam twarz i zruciłam go z kolan, bo czułam, ze zaczynam się rumienić, a nie mogę dać mu powodu do nabijania się ze mnie. Jak najszybciej tylko mogłam wyskoczyłam z auta i już chciałam biec do domu, lecz coś mnie zatrzymało. Blondyn chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Objął mnie mocno w pasie i wyszeptał na ucho
-Jesteś urocza gdy się rumienisz-tym spowodował, że rumieniec wrócił na moją twarz
-Chyba powinniśmy iść do reszty...-wyszeptałam zawstydzona
-Masz rację, ale dokończymy tę rozmowę później-odparł łapiąc mnie za rękę i prowadząc ku frontowy drzwiom.
Znów tak na niego reaguję. To dlatego, że dawno nie spędzaliśmy razem czasu. Fakt spaliśmy w jednym łóżku i razem pracowaliśmy, ale to nie była ta sama bliskość. Byliśmy obok siebie, ale nie razem. Mam nadzieję, ze te wakacje sprawią, że będzie jak dawniej...
Moje przemyślenia przerwała Dani, która już wisiała na mojej szyi
-Ale się za Tobą stęskniłyśmy-dołączyła do niej El
-Ja za wami też-wyszeptałam odwzajemniając uścisk. po chwili dołączyli też chłopcy i staliśmy w dużym grupowym miśku. Oczywiście nie obyło się bez łez szczęścia i to nie tylko z mojej strony. Harry popłakał się jak dziecko i Lou musiał interweniować.
Gdy już w miarę się uspokoiliśmy, usiedliśmy w salonie. Jutro wszyscy wyruszamy na wakacje w zupełnie odmienne miejsca, więc postanowiliśmy spędzić ten wieczór jak zwykle to robiliśmy: Siedząc w salonie, sącząc piwo i śmiejąc się z dennych filmów.
Lubiliśmy to, bo wtedy byliśmy wszyscy razem. Nigdzie nie ma takiej samej atmosfery jak w naszym domu i z tymi ludźmi.
Po godzinie oglądania zostałam wybrana, aby zrobić nowy popcorn. Niechętnie ruszyłam do kuchni i zaczęłam przygotowywać jedzenie.
-Teraz możemy dokończyć?-do moich uszu dobiegł głos Nialla. Wystraszona obróciłam się w jego stronę. Stał z zadziornym uśmiechem oparty o framugę, z rękoma w kieszeniach
-Wystraszyłeś mnie-mruknęłam i wróciłam do poprzedniej czynności ignorując go. Chciałam sięgnąć po miskę, lecz blondyn wyprzedził mnie i wykorzystując chwilę mojej nieuwagi przyparł mnie do blatu
-A teraz?-zapytał o mało co nie parskając śmiechem
-Niall, powinniśmy wracać do reszty-szepnęłam próbując go odepchnąć od siebie
-Nie, dopóki mi nie powiesz
-Czego?
-Co się stało. Rumienisz się gdy powiem Ci komplement. Unikasz mnie. Cassie?-rzekł stając jeszcze bliżej mnie
-J-jaa..-zająknęła się i z rumieńcem spuściła głowę. Chłopak ujął moją twarz w dłonie tym samym zmuszając do spojrzenia w jego oczy. W tym lazurowym oceanie widziałam ogromną miłość...Nie mogąc wytrzymać dłużej po prostu go pocałowałam. Irlandczyk był zaskoczony, nawet bardzo, lecz już po chwili czułam jak się uśmiecha i pogłębia pocałunek. Gdy z żalem oderwaliśmy się od siebie po ra kolejny spojrzałam w te piękne oczy i z szerokim uśmiechem rzekłam
-Kocham Cię
-Jesteś niemożliwa-rzekł wywracając oczami ze śmiechem
-Ale za to mnie kochasz?-zapytałam unosząc brew
-Nie
-To za co?
-Cały czas się nad tym zastanawiam...-odparł bezradnie kręcąc głową, na co uderzyłam go w ramie i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Od jutra zaczynają się najlepsze wakacje w naszym życiu. Będzie wspaniale.
-Wiem to
-I jeszcze jedno
-Tak?-zapytałam zaciekawiona
-Tak troszkę też Cię kocham-szepnął cmokając mnie w policzek i uciekł do salonu śmiejąc się jak szalony.
-Co za idiota...-mruknęłam kręcąc głową.
-Słyszałem!-wydarł się zza ściany, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Moi przyjaciele to kompletni wariaci, ale kocham ich nad życie. Oddam wszystko, zeby mieć ich już zawsze, i zawsze przeżywać te wszystkie zwariowane przygody.
*********************************************************************************
Hej Mordki :D
Wracam z dość długim i pozytywnym rozdziałem.
Niestety mam też złe wieści. Mianowicie, nie komentujecie i jest mi z tego powodu bardzo bardzo przykro. Nawet rozważam zakończenie opowiadania. Jeśli nie chcecie już czytać tego wszystkiego to po prostu napiszcie mi żebym już skończyła bawić się w bloggerkę :P Szczerość jest dla mnie najważniejsza :)
Stwierdziłam, że może wam się po prostu nie chcieć wystukać tych paru słów więc już wiecie co wraca? :P o tak... SZANTAŻE!!! Kocham Was bardzo mocno, i jestem wdzięczna, ze wchodzicie, ale musicie też mnie zrozumieć. To nie jest motywujące, jak wchodzę i nie widzę żadnej opini. Przez to tak długo nie dodaję, bo cały czas mam nadzieje, ze jednak skomentujecie...
Więc na dobry początek zaszalejemy i powiedzmy hmm....25 komentarzy? :P Co Wy na to? :P
Kocham Was i dziękuję tym co komentują :*
Wasza Ola
30 kwietnia 2013
Rozdział 88
Otwarłam zaspane oczy i przeciągnęłam się lekko. Niestety nie zdążyłam nacieszyć się słodkim lenistwem, bo już po chwili do mojego pokoju wparowała cała banda i wskoczyła na moje łóżko.
-Cassie za tydzień wracamy do domu!-wydarł się Lou
-Dobrze, cieszę się, ale nie możemy o tym pogadać za parę godzin jak się już wyśpię?-wymamrotałam naciągając kołdrę na głowę
-Nie ma takiej opcji! wydarł się Zayn- zbieraj się jedziemy do studia a potem na imprezę z chłopakami
-Wiesz co mam o wiele lepszy pomysł-odparłam siadając, a wszystkie oczy zwróciły się ku mnie -wy pójdziecie, a ja się wyśpię-rzuciłam ze słodkim uśmiechem.
Niestety. Nie udało mi się ich przekonać nawet błaganiem i krzykami. Siłą wyciągnęli mnie z łóżka i zanieśli do łazienki. Nie miałam już innego wyjścia, jak ogarnąć sie i iść do pracy. Trasa jest świetna, ale strasznie męcząc. Chłopcy też już mają dość, widzę to. Dobrze, ze to już koniec, należy im się długi urlop.
Ubrałam się i wyszłam do salonu gdzie już wszyscy na mnie czekali. Jedząc przygotowane przez Niallera śniadanie zapytałam:
-Gdzie jedziecie na wakacje?
-Ja obiecałem Dani, że skoczymy razem w jakieś romantyczne miejsce-rzekł dumny z siebie Liam
-Ja i El będziemy robić coś szalonego...jeszcze nie wiem co, ale coś wymyślę-mruknął Lou wzruszając ramionami i uśmiechnął się uroczo
-Ja chyba jadę do Kate-zagaił nieśmiało loczek
-Kto to?-zapytał zdziwiony Zayn
-Znasz ją. To nowa zabawka Hazzy-odparł zadziornie Tommo
-Żadna zabawka, myślę, że to może być coś poważnego...-mruknął oblewając się bordowym rumieńcem, na co wszyscy wybuchnęliśmy głośnym śmiechem
-Niall Zayn, a wy?-zapytał ciekawy Daddy
-Ibiza. Całonocne imprezy i wszędzie dziewczyny...-rozmarzył się Zayn
-Ja zabieram Cassie do...w pewne miejsce-rzekł Niall uśmiechając się słodko i cmokając mnie w policzek
-Serio? dokąd?-zapytałam podekscytowana
-Nie mogę Ci powiedzieć, bo nie będzie niespodzianki-odparł wywracając teatralnie oczyma i wzdychając ciężko.
Ten miły nastrój zepsuł Paul wbiegając jak szalony i poganiając nas. Nadal miałam do niego żal, bo po tym wszystkim wrócił do mamy. Jest mi z tym źle, wręcz okropnie. Wczoraj gdy Niall zniknął nawet się nie przejęła...Ona jest okropną osobą, jak tata moze z nią wytrzyma...Potrząsnęłam głową, by wyrzucić z niej zbędne myśli i uśmiechnęłam się obserwójąc wesoło śmiejących się przyjaciół.
Po szybkim wywiadzie i spotkaniu z fanami wróciliśmy do hotelu, by przygotować się do tej, jak ją nazwał Zayn "epickiej imprezy". Nie specjalnie miałam ochotę tam iść, ale nie mogłam zawieść chłopców, którzy cieszyli się na tę imprezę, jak małe dzieci na dzień w wesołym miasteczku. Założyła wygodne, lecz w miarę wygodne ciuchy i byłam gotowa.
Gdy weszliśmy do domu w którym odbywała się owa impreza byłam w kompletnym szoku. Było pełno ludzi, strasznie głośna muzyka, alkohol i narkotyki. Nie wiedziałam, że moi przyjaciele obracają się w takim towarzystwie...
Od razu zgubiłam wszystkich, więc po obejściu parokrotnie posiadłości z piwem w ręce wyszłam na taras, by odetchną świeżym powietrzem. Odstawiłam butelkę na bok i oparła się dłońmi o barierkę. W okół mnie była kompletna pustka. Słychać było tylko przytłumianą muzykę, a wszystko oświetlało blade światło księżyca. Nagle poczułam do biodrach ciepłe dłonie. Dobrze znałam ten dotyk, i uwielbiałam go jak nic innego. Chłopak przywarł do mnie całym ciałem i zaczął błądzić swoimi pełnymi słodkimi wargami po mojej szyi i ramieniu.
-Co Ty robisz?-zapytałam onieśmielona tym jakże zmysłowym i delikatnym dotykiem
-Całuję Cię, a nie widać?-wymruczał ani na chwilę nie przestając
-Przestań, nie możemy-wyszeptałam lekko się od niego odsuwając. Chłopak bardzo ostrożnie obrócił mnie w swoją stronę i oparł swoje czoło o moje
-Dlaczego nie możemy? Przecież jesteśmy tutaj sami-poczułam kolejny pocałunek-i kochamy się. Cassie możemy wszystko. Razem podbijemy świat-wykrzyknął bojowa unosząc rękę. Nie zdążyłam zareagować, a mężczyzna złączył nasze wargi w doskonałym i subtelnym pocałunku. Długo walczyłam, aby nie uledz mu i po prostu poddać się tej chwili, lecz wiedziałam, ze to niewłaściwe miejsce i w końcu udało mi się oderwać od blondyna
-Nie Niall. Czas się zbierać-rzekłam z uśmiechem. Irlandczyk westchnął głęboko i odparł
-Masz rację, to nie najlepsza impreza. A mogę z Tobą dzisiaj spać-zapytał robiąc tą swoją słodką minkę
-Jeśli wytrzeźwiejesz to tak
-Ale ja nie jestem pijany-krzyknął oburzony
-Oczywiście, ze nie...-odparłam śmiejąc się cichu i ciągnąc go za rękę w stronę drzwi...
*********************************************************************************
Hej Mordki
Dziś będzie krótko, zwięźle i na temat, bo jestem w tak ogromnym szoku, ze własnie udało mi się skończyć ten rozdział. Tyle razy próbowałam i nic nie wychodziło, a dzisiaj w około pół godziny w końcu się udało!!! :P
Dziękuję Wam za wszystkie propozycje co do dalszych rozdziałów, jak widzicie wzmianka o wakacjach jest, więc zobaczymy jak to wyjdzie :P
Proszę was bardzo bardzo mocno komentujcie, bo tracę zapał do pisania, i myślę na poważnie o kończeniu opowiadania, bo serio tylko 15 komentarzy, na ponad 100 zaznaczonych w ankiecie czytelników?! Really?!
No to następny pojawi się, jak będzie duuuużo komentarzy :P Dawno nie byłam okropna...
A i jeszcze jedno, zaglądajcie na nowego bloga Kamci :D
-Cassie za tydzień wracamy do domu!-wydarł się Lou
-Dobrze, cieszę się, ale nie możemy o tym pogadać za parę godzin jak się już wyśpię?-wymamrotałam naciągając kołdrę na głowę
-Nie ma takiej opcji! wydarł się Zayn- zbieraj się jedziemy do studia a potem na imprezę z chłopakami
-Wiesz co mam o wiele lepszy pomysł-odparłam siadając, a wszystkie oczy zwróciły się ku mnie -wy pójdziecie, a ja się wyśpię-rzuciłam ze słodkim uśmiechem.
Niestety. Nie udało mi się ich przekonać nawet błaganiem i krzykami. Siłą wyciągnęli mnie z łóżka i zanieśli do łazienki. Nie miałam już innego wyjścia, jak ogarnąć sie i iść do pracy. Trasa jest świetna, ale strasznie męcząc. Chłopcy też już mają dość, widzę to. Dobrze, ze to już koniec, należy im się długi urlop.
Ubrałam się i wyszłam do salonu gdzie już wszyscy na mnie czekali. Jedząc przygotowane przez Niallera śniadanie zapytałam:
-Gdzie jedziecie na wakacje?
-Ja obiecałem Dani, że skoczymy razem w jakieś romantyczne miejsce-rzekł dumny z siebie Liam
-Ja i El będziemy robić coś szalonego...jeszcze nie wiem co, ale coś wymyślę-mruknął Lou wzruszając ramionami i uśmiechnął się uroczo
-Ja chyba jadę do Kate-zagaił nieśmiało loczek
-Kto to?-zapytał zdziwiony Zayn
-Znasz ją. To nowa zabawka Hazzy-odparł zadziornie Tommo
-Żadna zabawka, myślę, że to może być coś poważnego...-mruknął oblewając się bordowym rumieńcem, na co wszyscy wybuchnęliśmy głośnym śmiechem
-Niall Zayn, a wy?-zapytał ciekawy Daddy
-Ibiza. Całonocne imprezy i wszędzie dziewczyny...-rozmarzył się Zayn
-Ja zabieram Cassie do...w pewne miejsce-rzekł Niall uśmiechając się słodko i cmokając mnie w policzek
-Serio? dokąd?-zapytałam podekscytowana
-Nie mogę Ci powiedzieć, bo nie będzie niespodzianki-odparł wywracając teatralnie oczyma i wzdychając ciężko.
Ten miły nastrój zepsuł Paul wbiegając jak szalony i poganiając nas. Nadal miałam do niego żal, bo po tym wszystkim wrócił do mamy. Jest mi z tym źle, wręcz okropnie. Wczoraj gdy Niall zniknął nawet się nie przejęła...Ona jest okropną osobą, jak tata moze z nią wytrzyma...Potrząsnęłam głową, by wyrzucić z niej zbędne myśli i uśmiechnęłam się obserwójąc wesoło śmiejących się przyjaciół.
Po szybkim wywiadzie i spotkaniu z fanami wróciliśmy do hotelu, by przygotować się do tej, jak ją nazwał Zayn "epickiej imprezy". Nie specjalnie miałam ochotę tam iść, ale nie mogłam zawieść chłopców, którzy cieszyli się na tę imprezę, jak małe dzieci na dzień w wesołym miasteczku. Założyła wygodne, lecz w miarę wygodne ciuchy i byłam gotowa.
Gdy weszliśmy do domu w którym odbywała się owa impreza byłam w kompletnym szoku. Było pełno ludzi, strasznie głośna muzyka, alkohol i narkotyki. Nie wiedziałam, że moi przyjaciele obracają się w takim towarzystwie...
Od razu zgubiłam wszystkich, więc po obejściu parokrotnie posiadłości z piwem w ręce wyszłam na taras, by odetchną świeżym powietrzem. Odstawiłam butelkę na bok i oparła się dłońmi o barierkę. W okół mnie była kompletna pustka. Słychać było tylko przytłumianą muzykę, a wszystko oświetlało blade światło księżyca. Nagle poczułam do biodrach ciepłe dłonie. Dobrze znałam ten dotyk, i uwielbiałam go jak nic innego. Chłopak przywarł do mnie całym ciałem i zaczął błądzić swoimi pełnymi słodkimi wargami po mojej szyi i ramieniu.
-Co Ty robisz?-zapytałam onieśmielona tym jakże zmysłowym i delikatnym dotykiem
-Całuję Cię, a nie widać?-wymruczał ani na chwilę nie przestając
-Przestań, nie możemy-wyszeptałam lekko się od niego odsuwając. Chłopak bardzo ostrożnie obrócił mnie w swoją stronę i oparł swoje czoło o moje
-Dlaczego nie możemy? Przecież jesteśmy tutaj sami-poczułam kolejny pocałunek-i kochamy się. Cassie możemy wszystko. Razem podbijemy świat-wykrzyknął bojowa unosząc rękę. Nie zdążyłam zareagować, a mężczyzna złączył nasze wargi w doskonałym i subtelnym pocałunku. Długo walczyłam, aby nie uledz mu i po prostu poddać się tej chwili, lecz wiedziałam, ze to niewłaściwe miejsce i w końcu udało mi się oderwać od blondyna
-Nie Niall. Czas się zbierać-rzekłam z uśmiechem. Irlandczyk westchnął głęboko i odparł
-Masz rację, to nie najlepsza impreza. A mogę z Tobą dzisiaj spać-zapytał robiąc tą swoją słodką minkę
-Jeśli wytrzeźwiejesz to tak
-Ale ja nie jestem pijany-krzyknął oburzony
-Oczywiście, ze nie...-odparłam śmiejąc się cichu i ciągnąc go za rękę w stronę drzwi...
*********************************************************************************
Hej Mordki
Dziś będzie krótko, zwięźle i na temat, bo jestem w tak ogromnym szoku, ze własnie udało mi się skończyć ten rozdział. Tyle razy próbowałam i nic nie wychodziło, a dzisiaj w około pół godziny w końcu się udało!!! :P
Dziękuję Wam za wszystkie propozycje co do dalszych rozdziałów, jak widzicie wzmianka o wakacjach jest, więc zobaczymy jak to wyjdzie :P
Proszę was bardzo bardzo mocno komentujcie, bo tracę zapał do pisania, i myślę na poważnie o kończeniu opowiadania, bo serio tylko 15 komentarzy, na ponad 100 zaznaczonych w ankiecie czytelników?! Really?!
No to następny pojawi się, jak będzie duuuużo komentarzy :P Dawno nie byłam okropna...
A i jeszcze jedno, zaglądajcie na nowego bloga Kamci :D
Teraz to już raczej wszystko :D
Kocham Was
Wasza Ola :**
23 kwietnia 2013
Już rok!!
Cześć Mordki :*
Dziś jest mega wyjątkowy dzień, bo mija rok, odkąd założyłam bloga!!!
Sama się dziwię, ze tak długo wytrwałam, ale jednak :P
Więc chyba te moje wypociny choć troszkę lubicie co? :P
Bardzo mocno Wam wszystkim dziękuję, za czytanie i komentowanie. Wasza słowa wiele dla mnie znaczą :)
Z okazji urodzin to a spełnię wasza życzenia :P W komentarzach piszcie, co byście chcieli widzieć w kolejnych rozdziałach, a ja wybiorę parę najlepszych pomysłów i coś tam z nich stworze :P Proszę postarajcie się, strasznie mi tym pomożecie :)
Co do kolejnego rozdziału to pojawi się...jeszcze nie wiem kiedy, bo go nie napisałam, do tego jest mało komentarzy, co nie motywuje mnie do pisania, więc mam nadzieję, ze rozumiecie :P
Kocham Was
Wasza Ola :)
14 kwietnia 2013
Rozdział 87
* Z perspektywy Niall'a*
Błąkałem się bez celu po
całym hotelu, lecz w końcu zatrzymałem się na najwyższym
piętrze. W końcu korytarza była przyczepiona do ściany metalowa
drabinka. Wspiąłem się po niej, ręką otworzyłem klapę w suficie i znalazłem się na dachu.. Nie był to typowy taras widokowy. Żaden
z gości nie miał tutaj wstępu, ale ja musiałem tu wejść.
Tylko tutaj mnie nie znajdą...
Usiadłem na ciepłym od
zachodzącego słońca betonie, a plecami oparłem się o jeden z
kominów. Nadal nie rozumiem jak oni mogli mi to zrobić. Mój
przyjaciel i dziewczyna którą kocham nad życie...A jeszcze wczoraj
twierdziła, ze czuje do mnie to samo...
Wiem, ze ją zraniłem i to
bardzo, ale ona teraz wbiłam mi nóż w serce...Przecież mogłem
się tego domyślać. Harry ciągle przy niej był. Zawsze
doradzał...Pewnie zaraz po naszym rozstaniu to się zaczęło...Ale
dlaczego dała mi szansę, skoro jest z Harry'm?
Odchyliłem głowę do tyłu
i mocno zacisnąłem powieki aby nie pozwolić łzą wydostać się
na zewnątrz.
Jestem slaby, nie potrafię
tego już znieść...Od początku przecież wiedziałem, że tak
wyjątkowa dziewczyna zasługuje na kogoś lepszego, niż ja...
Skuliłem się obejmując
gołymi ramionami kolana i poczułem że po moich policzkach płyną
pierwsze, wilgotne oznaki słabości.
A byłem taki szczęśliwy....
Usłyszałem huk i
momentalnie poderwałem się na równe nogi
-No stary tu jesteś, tyle
cię szukaliśmy-wysapał Harry wdrapując się na dach
-Czego chcesz?-wysyczałem z
zaciśniętymi zębami. Chłopak uśmiechnął się lekko odrzucając
loki na bok i odparł beztrosko
-Zniknąłeś na parę
godzin i wszyscy Cię szukamy, ale tylko ja wiedziałem gdzie
będziesz-złość jeszcze bardziej we mnie buzowała, przez
beztroskę i dumę w jego głosie. Zacisnąłem dłonie w pięści,
podszedłem do niego i wymierzyłem cios w szczękę. Lokaty upał na
kolana łapiąc się za obolałe miejsce.
-Stary co Ci do cholery
odbiło?-wykrzyknął oburzony
-Myślałam, że jesteśmy
przyjaciółmi! Od początku to wszystko planowałeś! Myślisz, ze
tak po prostu teraz będzie dobrze?! Może chcesz, żebym Ci
dziękował?Uratowałeś mi życie, a teraz je odbierasz? Dlaczego?
-Niall o czym Ty mówisz?
-O Cassie. Wszystko
słyszałem-warknąłem czując pod powiekami łzy
-Co słyszałeś?
-Nie udawaj idioty Styles.
Słyszałem jak mówisz, ze ją kochasz...obróciłem się i
odszedłem parę kroków nie chcąc okazać słabości.
Nie słyszałem nic, więc
pewnie była to prawda...
-Niall...-wyszeptał Harry
tuż za mną
-Co? Chcesz mi coś jeszcze
powiedzieć ciekawego?-odparłem z ironią
-To wszystko nie było
tak...
-Przecież wiem co
słyszałem, nie kłam Harry...Wszystko tylko nie kłam
-Wiem, ze brzydzisz się
kłamstwa, ale nie kłamię. Jesteśmy przyjaciółmi i nigdy bym Ci
czegoś tak okropnego nie zrobił-obróciłem się do niego przodem i
czując jeszcze więcej ciepłej cieczy na policzkach ledwo
dosłyszalnie zapytałem
-Więc o co w ty wszystkim
chodzi?-zielonooki przytulił mnie mocno i wyszeptał do ucha
-Nie mówiłem jej, ze ją
kocham, choć to słyszałeś. Pamiętasz Kate z naszych
wakacji?-kiwnąłem lekko głową- od tamtej pory często się z nia
widywałem i chciałem jej powiedzieć te dwa magiczne słowa, tylko
nie wiedziałem jak. Jeszcze nigdy do nikogo tego nie
powiedziałem...Kasandra mi pomagała się tylko przemóc ..Nie
zrobiła nic złego...
-Naprawdę ?-zapytałem
unosząc głowę i patrząc w jego oczy
-Oczywiście, ze tak. Czy
kiedykolwiek Cię okłamałem?-zapytał uśmiechając się lekko.
Pokręciłem głową i z powrotem przytuliłem się do przyjaciela.
-Przepraszam. Przepraszam,
ze miałem Cie za kompletnego dupka, ze Ci nie wierzyłem i że Ci
przywaliłem...
-Wcale Ci się nie dziwię.
Boisz się, ze ją stracisz, to normalne. Nie martw się, ja ją
kocham, ale jak siostrę
-Wieżę Ci Hazz
-Wyszeptałem odrywając się od chłopaka
-Dobra a teraz wracajmy, bo
ta Twoja dziewczyna zaraz zeświruje-zaśmiał się cicho loczek i
ruszyliśmy do apartamentu
Wszyscy siedzieli w salonie.
Był nawet Paul z żoną. Gdy weszliśmy wszystkie oczy zwróciły
się ku mnie. Kasandra szybko podniosła się z kanapy a po jej
policzku spłynęła mała błyszcząca łza. Bez słowa podbiegłem
do nie, wziąłem w ramiona mój moją mała Księżniczkę i
wyszeptałem jej do ucha:
-Przepraszam, za wszystko.
Tak strasznie Cię Kocham i już teraz będzie wszystko
dobrze....Obiecuję...
********************************************************************************
Hello Mordki!!
No i nareszcie wszystko się wyjaśniło:P Ale czy na pewno... :P
Chyba taki rozwój akcji wam się spodoba :P
A rozdział się pojawił bo gdybym nie dodała pewien idiota "jebnął by focha" :P
Liczę, ze wam sie spodoba i skomentujecie (klawiatura nie gryzie) :P
No to chyba już w sumie wszystko...
No komentujcie i tak dalej :P
Kocham Was
Wasza Ola :**
05 kwietnia 2013
Rozdział 86
-Kochanie wstawaj-usłyszałam nad
uchem i od razu nakryłam twarz poduszką- Cassie musimy wstawać-znów
usłyszałam ten melodyjny głos i od razu uśmiechnęłam się do
siebie. To jednak nie był tylko piękny sen. Naprawdę znów
jesteśmy razem, i naprawdę on jest tutaj ze mną. Odrzuciłam
poduszkę i otwarłam powoli oczy. Ujrzałam najsłodszy widok na
świecie. Niall siedział z zabawnie rozczochranymi włosami, bez
koszulki i z oczkami ledwo otwartymi od zaspania.
-Słodko wyglądasz-zachichotałam i
podniosłam się lekko.
-A Ty jeszcze lepiej-odparł
uśmiechając się szeroko
-Wczorajszy dzień to nie był tylko
sen prawda?-zapytałam z nadzieją. Chłopak przysunął się do mnie
i złączył nasze wargi w słodkim pocałunku. Gdy odsunął się
ode mnie wymruczałam bardziej do siebie
-O nie, to na pewno nie mógł być sen
-Nie był. A teraz zbieraj się mamy
sesję do jakiegoś tam magazyny, ale nazwa była za długa i jej nie
zapamiętałem-pokręciłam bezradnie głową i odparłam
-Dobrze że brak inteligencji
nadrabiasz talentem i urodą- odparłam z politowaniem i wstałam z
łóżka
-Ej to zabolało!-krzyknął oburzony
blondynek i założył ręce na piersi na znak obrazy. Podeszłam do
niego i pogłaskałam go po włosach szepcząc do ucha
-Ale i tak Cię kocham-chłopak złapał
mnie w pasie i przewalił z powrotem na łóżko, lecz tym razem nie
mogłam się wydostać, bo nie dość, ze leżał na mnie, to trzymał
mocno.
-A teraz zrobię coś, co mogę robić
całymi dniami i nigdy mi się nie znudzi-wymruczał i zachłannie wpił się w moje wargi.
Brakowało mi tego wszystkiego, nawet nie zdawałam sobie sprawy jak
bardzo...Gdy oderwaliśmy się od siebie przerywając gorące
pocałunki próbowałam wstać. Niestety na marne
-Niall mamy sesję
-Sesja nie ucieknie-wymruczał
przykładając usta do mojej szyi
-Nialler sobą zajmiemy się później,
teraz obowiązki-nie odpuszczałam, na co Irlandczyk westchnął
głęboko i podniósł się
-Niech Ci będzie. Idę się ogarnąć
i będę czekałam w salonie-odparł uśmiechając się delikatnie.
Przelotnie ucałował mój policzek i wyszedł.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam
się i byłam gotowa do pracy. Jedyne czego teraz się obawiałam, to
spotkanie z ojcem...Potrząsnęłam głową, chcąc wyrzucić z niej
zbędne myśli i ruszyłam.
Po szybkim śniadaniu w hotelowej
restauracji wsiedliśmy do busa i ruszyliśmy na plan zdjęciowy.
Okazało się, że będziemy pracować w plenerze. To dobrze. Chłopcy
zawsze są wtedy bardziej rozluźnieni.
Przygotowała sprzęt i zabraliśmy się
do pracy. Wszystko było wspaniale. Chłopcy na reszcie zaznali
trochę zabawy z pracy, a zdjęcia wyszły doskonałe. Jedyne co mnie
martwiło to Harry. Przed obiektywem był uśmiechnięty i
wyluzowany, ale to tylko gra. Gdy tylko robiliśmy przerwę lokers
znikał gdzieś. Nie mogłam już tego wytrzymać. Jak wrócimy muszę
z nim poważnie porozmawiać.
-Dzięki wszystkim mamy to-krzyknęłam
szczęśliwa po paru godzinach pracy. Wszyscy wpakowaliśmy się z
powrotem do busa i ruszyliśmy do hotelu
-Idziemy popływać, bo resztę dnia
mamy wolną?-zapytał Zayn wpatrując się w szybkę telefonu
-Mi pasuje-rzekł jednocześnie Li z
Niall'em
-Ta, też chętnie odpocznę-rzekł Lou
przeciągając się
-Ja idę się położyć-mruknął
Harry
-Ja muszę pogadać z Jennifer- rzuciłam
pierwsze co przyszło mi do głowy patrząc za odchodzącym loczkiem
-Dołączysz później?-zapytał z
nadzieją blondyn
-Jasne-odparłam i uśmiechnęłam się
ciepło
Rozeszliśmy się przed barem, ruszając
w dwie różne strony.
Weszłam do pokoju i niepewnie
podeszłam do drzwi sypialni loczka. Biorąc głęboki oddech
zapukałam i lekko uchyliłam drzwi...
*Z perspektywy Niall'a*
Siedzieliśmy świetnie się
bawiąc, ale brakowało mi Cassie. Dopiero co wróciliśmy do siebie
i chciałem z nią spędzić każdą wolną chwilę. Zostawiłem
chłopaków i szybko pobiegłem do pokoju. Wszedłem bardzo cicho, by
nie przeszkodzić Kasandrze w rozmowie z szefową. Wszędzie było
cicho, jedynie drzwi do pokoju Harry'ego było lekko uchylone. Już
chciałem tam zajrzeć i zobaczyć co u tego małolata, ale
usłyszałem dochodzącą stamtąd stłumioną przez drzwi rozmowę
-Nie Kasandr to nie jest
takie proste, ja nie dam rady
-Harry, ale jak się nie
przełamiesz, to możesz to wszystko stracić
-Wiem to...
-Więc powiedz to. Po prostu
to powiedz
-Kocham Cię...-bardzo
cicho, ale usłyszałem
-Bardzo dobrze-odparła moja
dziewczyna. Znałem ją na tyle dobrze, żeby wiedzieć, ze mówiła
to szczęśliwa. Nie chcąc słyszeć więcej wybiegłem trzaskając
drzwiami...
*********************************************************************************
Hello Mordki!!
Mam pewną sprawę, otóż ostatnimi czasy jest mało komentarzy, zauważyłyście? Ja tak :P I jest mi z tego powodu przykro, bo strasznie się staram, bo wena niestety nie dopisuje :P
Postaracie się o trochę więcej komentarzy? Tak dla mnie? Proooooooooooooooooszę :*
A co do rozdziału to pewnie was zaskoczyłam co? Ale fanki Niassie nie zrażajcie sie tak szybko, bo dalsza część może was jeszcze zaskoczyć :P (no oczywiście, jak ja w końcu napiszę :P )
A no i oczywiście rozdział dla Mojego Narzeczonego (Tak Ciebie idioto ):P
I dziękuję mojej Kamci , ze mnie zmotywowała do napisania go wczorajszej nocy :P Tutaj macie link do jej bloga :) http://dream-of-brown-eyes.blogspot.com/
No i kurczę komentujcie!!!
Kocham Was :)
Wasza Ola :**
27 marca 2013
Rozdział 85
Dalej siedzieliśmy w tej samej
pozycji, i żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć. Po chwili do
pokoju wpadli wszyscy oprócz Hazzy.
-Czy ten idiota mówi prawdę?-zapytał
podekscytowany Liam
-To zależy co mówi....
-Że chyba jesteście
razem-spojrzeliśmy z Niall'em po sobie i w końcu chłopak
wymamrotał cały czerwony
-No ta prawda...
-No nareszcie!-chłopaki zaczęli się
wydzierać i skakać po wszystkim, aż w pewnym momencie Lou wydarł
się
-Zaczekajcie, mam pomysł!!-i wybiegł
z pokoju. Po chwili pasiasty wrócił z jakąś małą zieloną
gałązką w ręce.
-Czas na buziaka pod jemiołą. Ja to
mam głowę co?-rzekł dumny z siebie Tommo i zawiesił rękę z
roślinką nad naszymi głowami
-Louieh, ale to jest paprotka...
-Nie zwracaj uwagi na szczegóły,
tylko całuj, bo mi ręka drętwieje-zarządził wywracając oczami
-Ale po co to wszystko?-zapytałam
-Bo jak nie zobaczymy to nie
uwierzymy-wyszczerzył się Malik
-Chyba nie mamy innego wyjścia-szepnął
Niall uśmiechając się słodko. Dłonie położył na mojej tali, i
przysunął mnie bliżej siebie. Swoje ręce ułożyłam na jego szyi
i złączyliśmy nasze wargi w słodkim i czułym pocałunku.
Usłyszałam charakterystyczny dźwięk
robionego zdjęcia, i momentalnie oderwałam się od Horana.
-Malik czy Ty właśnie zrobiłeś, to
co myślę, ze zrobiłeś?-zapytała mierząc mulata podejrzliwym
spojrzeniami. Chłopak schował telefon za plecami i z niewinną miną
pokręcił przecząco głową
-Telefon-rzekłam wystawiając dłoń
przed siebie
-No weź, wyśle tylko Danielle i
Eleonor
-No dobra...-mruknęłam
Po chwili rozbrzmiał dźwięk mojego
telefonu, a po odebraniu dobiegły mnie dzikie piski radości. Nawet
nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo naszymi kłótniami
martwiliśmy przyjaciół.
W drzwiach stanął Hazza z bladym
uśmiechem. Wszyscy od razu zwrócilismy na niego uwagę
-Gratuluję. Tak bardzo się
cieszę-rzekł uśmiechając się sztucznie. Za dobrze go już znam,
zeby uwierzyć, ze naprawdę jest dobrze.
Co się z nim ostatnio dzieje? Wcale
się nie uśmiecha, ani nie wygłupia...
Resztę wieczoru spędziliśmy na
oglądaniu filmów i urządzaniu bitwy na popcorn. Wszystko była
wspaniale...oprócz Harry'ego. Cały czas siedział pogrążony we
własnych myślach, i nic nie rozbawiało go na dłużej niż kilka
sekund. Mój przyjaciel ma jakiś poważny problem, a ja nie wiem jak
mu pomóc...Muszę coś wymyślić. Muszę jakoś sprawi by
przywrócić uśmiech na jego twarz...
-Kotku...-usłyszałam cichy szept nad
uchem i otwarłam zaspane oczy. Nad sobą ujrzałam Irlandczyka
-Chodź do swojego pokoju, tam będzie
Ci wygodniej
-Dobrze-mruknęłam i podniosłam się.
Jednak jak tylko stanęłam na nogach blondyn wziął mnie na ręce i
ruszył ku mojemu pokojowi. Byłam tak zmęczona, ze nie miałam
nawet siły protestować, po prostu wtuliłam się w jego ciepły
tors.
Chłopak delikatnie położył mnie
bardzo delikatnie na łóżku, okrył kołdrą i już chciał
odchodzić, lecz zatrzymałam go za rękę
-Nie zostawiaj mnie. Tak bardzo Cię
teraz potrzebuję...-wyszeptałam ledwo dosłyszalnie. Chłopak
znieruchomiał i czułam, ze rozważa co teraz zrobić. Po krótkiej
chwili zajął miejsce obok mnie
-Jestem, i już zawsze będę przy
Tobie
-Zaśpiewaj mi coś-poprosiłam. I po
chwili usłyszałam, jak z jego gardła wydobywają się delikatne
dźwięki
You
are the light that's leading me to the place
Where I find peace again
You are the strength that keeps me walking
You are the hope that keeps me trusting
You are the life to my soulYou are my purpose
You're everythingAnd how can I stand here with you
And not be moved by you
Would you tell me how could it be any better than this
Where I find peace again
You are the strength that keeps me walking
You are the hope that keeps me trusting
You are the life to my soulYou are my purpose
You're everythingAnd how can I stand here with you
And not be moved by you
Would you tell me how could it be any better than this
I teraz już mogłam spać spokojnie.
Mając go przy sobie i wiedząc, ze jest tylko mój...Na zawsze...
*********************************************************************************
No cześć Mordki moje!!
Co u was
Wiem, ze dawno mnie tutaj nie było, ale dopadł mnie brak weny. Dlatego też ten rozdział jest jaki jest:P
(Możecie dziękować jednemu Głupkowi, za to ze mnie zmotywował do dokończenia go :P )
Postaram się szybko napisać kolejny, ale nie wiem czy wyjdzie.
Mam nadzieję, ze chociaż trochę się Wam spodoba i skomentujecie!!:P
Liczę na więcej komentarzy niż pod poprzednim:)
Kocham Was
Wasza Ola :**
*********************************************************************************
No cześć Mordki moje!!
Co u was
Wiem, ze dawno mnie tutaj nie było, ale dopadł mnie brak weny. Dlatego też ten rozdział jest jaki jest:P
(Możecie dziękować jednemu Głupkowi, za to ze mnie zmotywował do dokończenia go :P )
Postaram się szybko napisać kolejny, ale nie wiem czy wyjdzie.
Mam nadzieję, ze chociaż trochę się Wam spodoba i skomentujecie!!:P
Liczę na więcej komentarzy niż pod poprzednim:)
Kocham Was
Wasza Ola :**
14 marca 2013
Rozdział 84
Gdy wróciliśmy, w apartamencie
zastaliśmy tylko głuchą ciszę. Nigdzie nie było śladu chłopców.
-To jesteśmy sami...-rzekł Niall
zadziornie się uśmiechając i stając naprzeciw mnie-i co teraz
będziemy robić?
-Myślę, że pójdziemy spać. To był
ciężki dzień-odparłam ledwo powstrzymując śmiech
-O nie! Tak szybko to mi dzisiaj nie
uciekniesz!-odparł obejmując mnie w tali-Stęskniłem się za
tobą-wyszeptał mi do ucha
-Jak mogłeś się stęsknić, jak cały
czas byłam obok Ciebie?
-Byłaś obok, ale nie ze mną.
Tęskniłem za Twoim dotykiem, zapachem, ciepłem...Za całą Tobą.
-Ja za tobą też-odparłam uśmiechając
się szeroko
-Pójdę wziąć szybki
prysznic-odparłam przerywając niezręczną ciszę, która zapadłą
między nami. Zwinnie wyślizgnęłam się z objęć Irlandczyka i
popędziłam do łazienki w moim pokoju. Zimny prysznic podziałał
na mnie orzeźwiająco. Dopiero teraz dotarło do mnie, że on jest
Mój. Tylko i wyłącznie Mój. Ubrałam szorty i bokserkę,
przeczesałam niedbale włosy i wyszłam. Nialler leżał na moim
łóżku, wpatrując się w śnieżno-biały sufit. No mój widok od
razu podniósł się lekko, opierając się na łokciach. Zmierzył
mnie wzrokiem od góry do dołu i odchylając głowę do tyłu rzekł
-Naprawdę musisz?
-Ale co?
-No musisz?
-Niall o co ci chodzi?-zapytałam lekko
podirytowana
-Musisz być aż taka seksowna-znów
spojrzał na mnie cwaniacko się uśmiechając. Wywróciłam oczami i
usiadłam na łóżku obok niego.
-Jesteś głupi-mruknęłam spoglądając
na niego kątem oka
-Ale za to mnie kochasz przecież,
prawda?-blondyn wyszczerzył się do mnie, i położył dłoń na
moim biodrze
-A mam inne wyjście?-zapytałam
wzdychając teatralnie
-O nie! Jak możesz?!-krzyknął.
Zwinnym ruchem usiadł na mnie okrakiem i zaczął łaskotać.
Opadłam plecami na miękki materac, śmiejąc się jak szalona
-N-Niall przestań!!-wydusiłam między
napadami śmiechu
-Przestanę jak to powiesz-odparł
uśmiechając się szeroko i wzmacniając swój atak. Widać ze
świetnie się bawi torturując mnie
-Chyba przeszkodziliśmy-dobiegł do
nas głos Liama. W drzwiach stali chłopcy ze śmiertelnie poważnymi
minami. Oboje z Niallerem spojrzeliśmy na siebie i nie za bardzo
wiedzieliśmy jak się zachować
-No bo my właściwie to...-zaczęłam
się tłumaczyć, w tym samym czasie próbując zrzucić z siebie
Horana
-My chyba nie powinnyśmy wiedzieć o
co chodzi-odparł Zayn przykładając dłoń do twarzy żeby nie
wybuchnąć śmiechem
-Ale serio to nie tak jak wygląda-dodał
blondyn, i zszedł ze mnie.
-Zostawmy ich samych, niech dokończą
to co zaczęli-rzekł Malik przerywając Niall'owi
Gdy chłopcy zostawili nas samych
spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem
-Wiesz że będziemy musieli im w końcu
powiedzieć?-zapytałam chłopaka kładąc mu głowę na brzuchu
-Wiem malutka, ale teraz się tym nie
martwy. Niech to będzie nasz wieczór-odparł uśmiechając się
słodko, i gładząc moje włosy
-Boże gdzie ja miałem oczy-wyszeptał
bardziej do siebie niż do mnie
-Co masz na myśli?-zapytałam
podnosząc się lekko
-To że zachowałem się w stosunku do
Ciebie tak okropnie, zawiodłem Cię, a ty mimo wszystko mi wybaczyłaś
i ponownie zaufałaś. Cassie ja się boję, ze znów cię skrzywdzę
i...-nie dałam mu dokończyć, bo złączyłam nasze wargi. Chłopak
pogłębił ten wspaniały pocałunek, a gdy się od siebie
oderwaliśmy wyszeptałam patrząc mu głęboko w oczy
-Za bardzo cię kocham by pozwolić ci
odejść. Jeśli oboje będziemy się starać, to wszystko będzie
dobrze. Po prostu muszę wiedzieć, ze mnie kochasz i ze mogę zawsze
na ciebie liczyć...
-Cassie zrobię wszystko co w mojej
mocy, żebyś była pewna, ze Cie kocham. Moje życie bez Ciebie nie
ma sensu i nie pozwolę żeby moja głupota pozwoliła i stracić to
co mam najcenniejsze. Tylko proszę Cię żebyś była wyrozumiała,
bo nowe początki nie będą łatwe. Zwłaszcza teraz gdy jesteśmy
tak sławni.
-Dobrze-odparłam spokojnie delikatnie
się uśmiechając
-Tak strasznie Cię kocham-wyszeptał i
pochylił się nade mną. Ciepłą dłoń delikatnie ułożył na moim
biodrze, przysuwając się bliżej i nareszcie wpił się w moje
wargi z niesamowitą namiętnością. Wplotłam palce w jego włosy i
po prostu dałam się ponieść chwili. Niestety ten wspaniały
moment przerwał Harry wchodząc bez pukania mówiąc
-Ej nie widzieliście czasem
mój...-otwarł szeroko usta widząc nas w takiej pozycji.
Momentalnie odskoczyliśmy od siebie. Oboje z Niall'em oblaliśmy się
rumieńcem spuszczając zawstydzony wzrok. Hazza parę razy otwierał
i zamykał usta by coś powiedzieć, ale nie wychodziło mu to, więc
bez słowa wyszedł...
*********************************************************************************
Cześć mordki :)
Kolejny rozdział już jest, mam nadzieję, że się cieszycie:)
Mi osobiście średnio się podoba, ale chyba nie jest źle co?:P
No więc komentujcie, nie wstydźcie się :P!!!!
I mam do Was jeszcze jedną małą, ale ważną sprawę :) A mianowicie: chciał bym Wam polecić pewien blog. Jest to opowiadanie również o 1D i w pewnej części o TW, jest świetne. To blog mojej Kamci. Proszę wejdźcie, i jeśli wam sie spodoba to komentujcie:)
To do następnego
Kocham Was:*
Wasza Ola
07 marca 2013
Rozdział 83
Trwałam tak dłuższa chwilę w objęciach Hazzy, aż w końcu całkowicie dotarły do mnie jego słowa.
-Matko Harry, dlaczego Ty nie powiedziałeś mi tego wszystkiego wcześniej?!-zapytałam lekko odsuwając się od chłopaka, który patrzył na mnie ze zdezorientowaną miną
-No nieważne- machnęłam ręką-dziękuję za wszystko, Kocham Cię-rzuciłam całując go szybko w policzek i popędziłam szybko do swojego pokoju. Uklękłam przy walizce i zaczęłam wyrzucać z niej wszystko w poszukiwaniu Tej jednej rzeczy. Gdy w końcu ją znalazłam, wrzuciłam do torebki, i z uśmiechem wyszłam do salonu. Po tym, jak tylko napotkałam smutne spojrzenie pięknych niebieskich tęczówek, całą pewność siebie z jaką tu weszłam gdzieś się ulotniła, a uśmiech, który niedawno zdobił moją twarz zmienił się w niepewność.
Niepewnie usiadłam na kanapie obok Zayna, który patrzył jak zaczarowany w ekran swojego telefonu i uśmiechał się szeroko.
-Wszystko w porządku?-szepnęłam mu do ucha, na co Mulat wzdrygnął sie przestraszony
-Ranny Cassie nie strasz-odparł równie cicho łapiąc się teatralnie za serce
-No to mów kim jest?
-Ale kto?
-Dziewczyna przez którą nie masz kontaktu z rzeczywistością-twarz chłopaka oblał purpurowy rumieniec, a kąciki ust powędrowały w górę.
-No mów przecież wiesz, że nie odpuszczę-szturchnęłam go w ramię.
Chłopak wyciągnął mnie za rękę do kuchni, gdzie oparł się plecami o blat, a głowę odchylił do tyłu.
-Nie chciałem gadać o Ty przy chłopakach, bo skora ja w to nie wieżę to jak oni by mogli uwierzyć?
-W co nie wierzysz Zayn? -zapytałam łagodnie przyglądając mu się
-W to, że mogłem sie tak szybko w niej zakochać-westchnął głośno
-Słucham?!-zapytałam totalnie zszokowana
-No właśnie. Ja Zayn Malik łamacz kobiecych serc...To przecież niemożliwe-brązowooki zaczął nerwowo chodzić po kuchni, aż w końcu odwrócił się do mnie przodem i dodał z delikatnym uśmiechem:
-Ale ona jest inna wiesz? Jest delikatna i słodka, a zarazem zadziorna i wygadana.Jest wspaniała i po prostu rozumie mnie jak nikt inny... Jest ideałem, a ja przy niej staje się lepszy...
-Czy ona to wie?zapytałam, a chłopak ukrył twarz w dłoniach i wyszeptał ledwo słyszalnie
-Nie mam odwagi jej tego powiedzieć...
-Przecież jesteś Zayn Mlik! Tobie nigdy nie brakuje odwagi do zrobienia najgłupszych rzeczy jakie istnieją, a nie umiesz powiedzieć co czujesz? To niedorzeczne. Zadzwoń i powiedz jej co czujesz, bo jeśli będziesz zwlekał za długo możesz ja stracić.
-Łatwo Ci mówić, a sama trzymasz Horana w tej cholernej nieświadomości, że odchodzi od zmysłów-spojrzałam na niego z niedowierzaniem, lecz wiedziałam ze ma racje.
-Cassie ja przepraszam, nie chciałem...
-Nie Zayn, masz rację...Dlatego zrobimy to razem
-O czym Ty mówisz?
-Teraz Ty idziesz zadzwonić do tej szczęściary i mówisz jej to co mi powiedziałeś przed chwilą, a ja idę załatwić sprawę z Niall'em. Zgoda?
-Zgoda. Tylko Kasandra, proszę cie boć delikatna-rzekł błagalnie mulat
-Nie martw się-odparłam z uśmiechem
Gdy Malik zniknął w swoim pokoju, ja ruszyłam do salonu. Wzięłam głęboki wdech i powiedziałam drżącym ze strachu głosem
Niall? Możemy sie przejść
-Jasne-mruknął pod nosem blondyn, i poderwał się pędem z fotela
W ciszy opuściliśmy pokój, a następnie cały hotel.
Powoli zapadła ciemność, a uliczne latarnie rozbłyskiwały ciepłym żółtawym światłem . Nadal błądziliśmy w ciszy, której żadne z nas nie chciało, bądź nie potrafiło przerwać. Byłam wdzięczna Niall'owi że milczy, i cierpliwie czeka, aż ja wyduszę z siebie cokolwiek.
-Gdy wychodziliśmy miałam dokładny plan co Ci powiedzieć, ale teraz mam kompletną pustkę w głowie...-westchnęłam ciężko nie patrząc na chłopaka.
Irlandczyk ujął moje dłonie w swoje, stając naprzeciw mnie, na opustoszałej o tej porze, zabytkowej ulicy. Spojrzał mi głęboko w oczy i rzekł
-Po prostu powiedz co czujesz....-z trudem oderwałam wzrok o jego niezwykłych tęczówek, którymi zawsze mnie hipnotyzował, i wyciągnęłam z torebki bransoletkę ze srebrną koniczynką
-Dałeś mi ją na zakończenie szkoły, mówiąc ze ona przyniesie mi szczęście. I tak się stało. Mieliśmy lepsze i gorsze dni, ale zawsze wiedziałam że jesteś. Chcesz wiedzieć co czuję? Czuję że jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, kocham Cię najmocniej na świecie, i nie wytrzymam ani minuty dłużej bez Ciebie. Zrozumiałam, ze to całe trzymanie Cię na dystans było głupie, bo nas raniło. Już zawsze chcę być przy Tobie...-stałam tak przypatrując mu się i czekałom na jego reakcje, ale nie powiedział zupełnie nic. Po prostu przywarł swoimi ustami do moich. Pod wpływem delikatnego dotyku jego ciepłych i słodkich warg kolana jak zwykle się pode mną ugięły. Odpłynęłam całkowicie oddając się temu wyjątkowemu pocałunkowi.
Gdy w końcu oderwaliśmy się od siebie, na twarzy blondyna malował się ogromny uśmiech. Oparł swoje czoło o moje, objął mnie w tali i wyszeptał
-Kocham Cie Malutka- zachichotałam cicho i zarzuciłam mu ręce na szyję, tym samym przybliżając nasze ciała
-Będziesz znów moją dziewczyną?-zapytał ostrożnie
-Wydaje mi się że nigdy nie przestałam nią być-odparłam z szerokim uśmiechem, i cmoknęłam go w usta-wracajmy, robi się chłodno.
Spletliśmy nasze palce razem, i w ciszy, lecz z wielkimi uśmiechami, i sercami przepełnionymi radością wróciliśmy do hotelu....
*************************************************************************************************
Hello Mordki Wy moje:*
Przepraszam ze tak długo musieliście czekać na ten rozdział, ale nie miałam wcześniej dostępu do internetu.
Powiem Wam szczerze, ze jestem całkiem zadowolona z tego rozdziału
Niassie w końcu razem!!! Szczęśliwi?:P...Jak myślicie, czy nareszcie będzie dobrze, czy jednak nie?
Dziś nie ma szantażu, pewna osoba wie dlaczego...:P
Ale i tak komentujcie trochę:)
Kocham Was
Wasza Ola :*
-Matko Harry, dlaczego Ty nie powiedziałeś mi tego wszystkiego wcześniej?!-zapytałam lekko odsuwając się od chłopaka, który patrzył na mnie ze zdezorientowaną miną
-No nieważne- machnęłam ręką-dziękuję za wszystko, Kocham Cię-rzuciłam całując go szybko w policzek i popędziłam szybko do swojego pokoju. Uklękłam przy walizce i zaczęłam wyrzucać z niej wszystko w poszukiwaniu Tej jednej rzeczy. Gdy w końcu ją znalazłam, wrzuciłam do torebki, i z uśmiechem wyszłam do salonu. Po tym, jak tylko napotkałam smutne spojrzenie pięknych niebieskich tęczówek, całą pewność siebie z jaką tu weszłam gdzieś się ulotniła, a uśmiech, który niedawno zdobił moją twarz zmienił się w niepewność.
Niepewnie usiadłam na kanapie obok Zayna, który patrzył jak zaczarowany w ekran swojego telefonu i uśmiechał się szeroko.
-Wszystko w porządku?-szepnęłam mu do ucha, na co Mulat wzdrygnął sie przestraszony
-Ranny Cassie nie strasz-odparł równie cicho łapiąc się teatralnie za serce
-No to mów kim jest?
-Ale kto?
-Dziewczyna przez którą nie masz kontaktu z rzeczywistością-twarz chłopaka oblał purpurowy rumieniec, a kąciki ust powędrowały w górę.
-No mów przecież wiesz, że nie odpuszczę-szturchnęłam go w ramię.
Chłopak wyciągnął mnie za rękę do kuchni, gdzie oparł się plecami o blat, a głowę odchylił do tyłu.
-Nie chciałem gadać o Ty przy chłopakach, bo skora ja w to nie wieżę to jak oni by mogli uwierzyć?
-W co nie wierzysz Zayn? -zapytałam łagodnie przyglądając mu się
-W to, że mogłem sie tak szybko w niej zakochać-westchnął głośno
-Słucham?!-zapytałam totalnie zszokowana
-No właśnie. Ja Zayn Malik łamacz kobiecych serc...To przecież niemożliwe-brązowooki zaczął nerwowo chodzić po kuchni, aż w końcu odwrócił się do mnie przodem i dodał z delikatnym uśmiechem:
-Ale ona jest inna wiesz? Jest delikatna i słodka, a zarazem zadziorna i wygadana.Jest wspaniała i po prostu rozumie mnie jak nikt inny... Jest ideałem, a ja przy niej staje się lepszy...
-Czy ona to wie?zapytałam, a chłopak ukrył twarz w dłoniach i wyszeptał ledwo słyszalnie
-Nie mam odwagi jej tego powiedzieć...
-Przecież jesteś Zayn Mlik! Tobie nigdy nie brakuje odwagi do zrobienia najgłupszych rzeczy jakie istnieją, a nie umiesz powiedzieć co czujesz? To niedorzeczne. Zadzwoń i powiedz jej co czujesz, bo jeśli będziesz zwlekał za długo możesz ja stracić.
-Łatwo Ci mówić, a sama trzymasz Horana w tej cholernej nieświadomości, że odchodzi od zmysłów-spojrzałam na niego z niedowierzaniem, lecz wiedziałam ze ma racje.
-Cassie ja przepraszam, nie chciałem...
-Nie Zayn, masz rację...Dlatego zrobimy to razem
-O czym Ty mówisz?
-Teraz Ty idziesz zadzwonić do tej szczęściary i mówisz jej to co mi powiedziałeś przed chwilą, a ja idę załatwić sprawę z Niall'em. Zgoda?
-Zgoda. Tylko Kasandra, proszę cie boć delikatna-rzekł błagalnie mulat
-Nie martw się-odparłam z uśmiechem
Gdy Malik zniknął w swoim pokoju, ja ruszyłam do salonu. Wzięłam głęboki wdech i powiedziałam drżącym ze strachu głosem
Niall? Możemy sie przejść
-Jasne-mruknął pod nosem blondyn, i poderwał się pędem z fotela
W ciszy opuściliśmy pokój, a następnie cały hotel.
Powoli zapadła ciemność, a uliczne latarnie rozbłyskiwały ciepłym żółtawym światłem . Nadal błądziliśmy w ciszy, której żadne z nas nie chciało, bądź nie potrafiło przerwać. Byłam wdzięczna Niall'owi że milczy, i cierpliwie czeka, aż ja wyduszę z siebie cokolwiek.
-Gdy wychodziliśmy miałam dokładny plan co Ci powiedzieć, ale teraz mam kompletną pustkę w głowie...-westchnęłam ciężko nie patrząc na chłopaka.
Irlandczyk ujął moje dłonie w swoje, stając naprzeciw mnie, na opustoszałej o tej porze, zabytkowej ulicy. Spojrzał mi głęboko w oczy i rzekł
-Po prostu powiedz co czujesz....-z trudem oderwałam wzrok o jego niezwykłych tęczówek, którymi zawsze mnie hipnotyzował, i wyciągnęłam z torebki bransoletkę ze srebrną koniczynką
-Dałeś mi ją na zakończenie szkoły, mówiąc ze ona przyniesie mi szczęście. I tak się stało. Mieliśmy lepsze i gorsze dni, ale zawsze wiedziałam że jesteś. Chcesz wiedzieć co czuję? Czuję że jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, kocham Cię najmocniej na świecie, i nie wytrzymam ani minuty dłużej bez Ciebie. Zrozumiałam, ze to całe trzymanie Cię na dystans było głupie, bo nas raniło. Już zawsze chcę być przy Tobie...-stałam tak przypatrując mu się i czekałom na jego reakcje, ale nie powiedział zupełnie nic. Po prostu przywarł swoimi ustami do moich. Pod wpływem delikatnego dotyku jego ciepłych i słodkich warg kolana jak zwykle się pode mną ugięły. Odpłynęłam całkowicie oddając się temu wyjątkowemu pocałunkowi.
Gdy w końcu oderwaliśmy się od siebie, na twarzy blondyna malował się ogromny uśmiech. Oparł swoje czoło o moje, objął mnie w tali i wyszeptał
-Kocham Cie Malutka- zachichotałam cicho i zarzuciłam mu ręce na szyję, tym samym przybliżając nasze ciała
-Będziesz znów moją dziewczyną?-zapytał ostrożnie
-Wydaje mi się że nigdy nie przestałam nią być-odparłam z szerokim uśmiechem, i cmoknęłam go w usta-wracajmy, robi się chłodno.
Spletliśmy nasze palce razem, i w ciszy, lecz z wielkimi uśmiechami, i sercami przepełnionymi radością wróciliśmy do hotelu....
*************************************************************************************************
Hello Mordki Wy moje:*
Przepraszam ze tak długo musieliście czekać na ten rozdział, ale nie miałam wcześniej dostępu do internetu.
Powiem Wam szczerze, ze jestem całkiem zadowolona z tego rozdziału
Niassie w końcu razem!!! Szczęśliwi?:P...Jak myślicie, czy nareszcie będzie dobrze, czy jednak nie?
Dziś nie ma szantażu, pewna osoba wie dlaczego...:P
Ale i tak komentujcie trochę:)
Kocham Was
Wasza Ola :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)