I need you here with me now

I need you here with me now
Blog o Niallu Horanie :*

05 kwietnia 2013

Rozdział 86



-Kochanie wstawaj-usłyszałam nad uchem i od razu nakryłam twarz poduszką- Cassie musimy wstawać-znów usłyszałam ten melodyjny głos i od razu uśmiechnęłam się do siebie. To jednak nie był tylko piękny sen. Naprawdę znów jesteśmy razem, i naprawdę on jest tutaj ze mną. Odrzuciłam poduszkę i otwarłam powoli oczy. Ujrzałam najsłodszy widok na świecie. Niall siedział z zabawnie rozczochranymi włosami, bez koszulki i z oczkami ledwo otwartymi od zaspania.
-Słodko wyglądasz-zachichotałam i podniosłam się lekko.
-A Ty jeszcze lepiej-odparł uśmiechając się szeroko
-Wczorajszy dzień to nie był tylko sen prawda?-zapytałam z nadzieją. Chłopak przysunął się do mnie i złączył nasze wargi w słodkim pocałunku. Gdy odsunął się ode mnie wymruczałam bardziej do siebie
-O nie, to na pewno nie mógł być sen
-Nie był. A teraz zbieraj się mamy sesję do jakiegoś tam magazyny, ale nazwa była za długa i jej nie zapamiętałem-pokręciłam bezradnie głową i odparłam
-Dobrze że brak inteligencji nadrabiasz talentem i urodą- odparłam z politowaniem i wstałam z łóżka
-Ej to zabolało!-krzyknął oburzony blondynek i założył ręce na piersi na znak obrazy. Podeszłam do niego i pogłaskałam go po włosach szepcząc do ucha
-Ale i tak Cię kocham-chłopak złapał mnie w pasie i przewalił z powrotem na łóżko, lecz tym razem nie mogłam się wydostać, bo nie dość, ze leżał na mnie, to trzymał mocno.
-A teraz zrobię coś, co mogę robić całymi dniami i nigdy mi się nie znudzi-wymruczał i zachłannie wpił się w moje wargi. Brakowało mi tego wszystkiego, nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo...Gdy oderwaliśmy się od siebie przerywając gorące pocałunki próbowałam wstać. Niestety na marne
-Niall mamy sesję
-Sesja nie ucieknie-wymruczał przykładając usta do mojej szyi
-Nialler sobą zajmiemy się później, teraz obowiązki-nie odpuszczałam, na co Irlandczyk westchnął głęboko i podniósł się
-Niech Ci będzie. Idę się ogarnąć i będę czekałam w salonie-odparł uśmiechając się delikatnie. Przelotnie ucałował mój policzek i wyszedł.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i byłam gotowa do pracy. Jedyne czego teraz się obawiałam, to spotkanie z ojcem...Potrząsnęłam głową, chcąc wyrzucić z niej zbędne myśli i ruszyłam.
Po szybkim śniadaniu w hotelowej restauracji wsiedliśmy do busa i ruszyliśmy na plan zdjęciowy. Okazało się, że będziemy pracować w plenerze. To dobrze. Chłopcy zawsze są wtedy bardziej rozluźnieni.
Przygotowała sprzęt i zabraliśmy się do pracy. Wszystko było wspaniale. Chłopcy na reszcie zaznali trochę zabawy z pracy, a zdjęcia wyszły doskonałe. Jedyne co mnie martwiło to Harry. Przed obiektywem był uśmiechnięty i wyluzowany, ale to tylko gra. Gdy tylko robiliśmy przerwę lokers znikał gdzieś. Nie mogłam już tego wytrzymać. Jak wrócimy muszę z nim poważnie porozmawiać.
-Dzięki wszystkim mamy to-krzyknęłam szczęśliwa po paru godzinach pracy. Wszyscy wpakowaliśmy się z powrotem do busa i ruszyliśmy do hotelu
-Idziemy popływać, bo resztę dnia mamy wolną?-zapytał Zayn wpatrując się w szybkę telefonu
-Mi pasuje-rzekł jednocześnie Li z Niall'em
-Ta, też chętnie odpocznę-rzekł Lou przeciągając się
-Ja idę się położyć-mruknął Harry
-Ja muszę pogadać z Jennifer- rzuciłam pierwsze co przyszło mi do głowy patrząc za odchodzącym loczkiem
-Dołączysz później?-zapytał z nadzieją blondyn
-Jasne-odparłam i uśmiechnęłam się ciepło
Rozeszliśmy się przed barem, ruszając w dwie różne strony.
Weszłam do pokoju i niepewnie podeszłam do drzwi sypialni loczka. Biorąc głęboki oddech zapukałam i lekko uchyliłam drzwi...

    *Z perspektywy Niall'a*

Siedzieliśmy świetnie się bawiąc, ale brakowało mi Cassie. Dopiero co wróciliśmy do siebie i chciałem z nią spędzić każdą wolną chwilę. Zostawiłem chłopaków i szybko pobiegłem do pokoju. Wszedłem bardzo cicho, by nie przeszkodzić Kasandrze w rozmowie z szefową. Wszędzie było cicho, jedynie drzwi do pokoju Harry'ego było lekko uchylone. Już chciałem tam zajrzeć i zobaczyć co u tego małolata, ale usłyszałem dochodzącą stamtąd stłumioną przez drzwi rozmowę
-Nie Kasandr to nie jest takie proste, ja nie dam rady
-Harry, ale jak się nie przełamiesz, to możesz to wszystko stracić
-Wiem to...
-Więc powiedz to. Po prostu to powiedz
-Kocham Cię...-bardzo cicho, ale usłyszałem
-Bardzo dobrze-odparła moja dziewczyna. Znałem ją na tyle dobrze, żeby wiedzieć, ze mówiła to szczęśliwa. Nie chcąc słyszeć więcej wybiegłem trzaskając drzwiami...

*********************************************************************************
Hello Mordki!!
Mam pewną sprawę, otóż ostatnimi czasy jest mało komentarzy, zauważyłyście? Ja tak :P I jest mi z tego powodu przykro, bo strasznie się staram, bo wena niestety nie dopisuje :P
Postaracie się o trochę więcej komentarzy? Tak dla mnie? Proooooooooooooooooszę :*
A co do rozdziału to pewnie was zaskoczyłam co? Ale fanki Niassie nie zrażajcie sie tak szybko, bo dalsza część może was  jeszcze zaskoczyć :P  (no oczywiście, jak ja w końcu napiszę :P )
A no i oczywiście rozdział dla Mojego Narzeczonego (Tak Ciebie idioto ):P
I dziękuję mojej Kamci , ze mnie zmotywowała do napisania go wczorajszej nocy :P Tutaj macie link do jej bloga :) http://dream-of-brown-eyes.blogspot.com/
 No i kurczę komentujcie!!!
Kocham Was :)
Wasza Ola :**

27 marca 2013

Rozdział 85


Dalej siedzieliśmy w tej samej pozycji, i żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć. Po chwili do pokoju wpadli wszyscy oprócz Hazzy.
-Czy ten idiota mówi prawdę?-zapytał podekscytowany Liam
-To zależy co mówi....
-Że chyba jesteście razem-spojrzeliśmy z Niall'em po sobie i w końcu chłopak wymamrotał cały czerwony
-No ta prawda...
-No nareszcie!-chłopaki zaczęli się wydzierać i skakać po wszystkim, aż w pewnym momencie Lou wydarł się
-Zaczekajcie, mam pomysł!!-i wybiegł z pokoju. Po chwili pasiasty wrócił z jakąś małą zieloną gałązką w ręce.
-Czas na buziaka pod jemiołą. Ja to mam głowę co?-rzekł dumny z siebie Tommo i zawiesił rękę z roślinką nad naszymi głowami
-Louieh, ale to jest paprotka...
-Nie zwracaj uwagi na szczegóły, tylko całuj, bo mi ręka drętwieje-zarządził wywracając oczami
-Ale po co to wszystko?-zapytałam
-Bo jak nie zobaczymy to nie uwierzymy-wyszczerzył się Malik
-Chyba nie mamy innego wyjścia-szepnął Niall uśmiechając się słodko. Dłonie położył na mojej tali, i przysunął mnie bliżej siebie. Swoje ręce ułożyłam na jego szyi i złączyliśmy nasze wargi w słodkim i czułym pocałunku.
Usłyszałam charakterystyczny dźwięk robionego zdjęcia, i momentalnie oderwałam się od Horana.
-Malik czy Ty właśnie zrobiłeś, to co myślę, ze zrobiłeś?-zapytała mierząc mulata podejrzliwym spojrzeniami. Chłopak schował telefon za plecami i z niewinną miną pokręcił przecząco głową
-Telefon-rzekłam wystawiając dłoń przed siebie
-No weź, wyśle tylko Danielle i Eleonor
-No dobra...-mruknęłam
Po chwili rozbrzmiał dźwięk mojego telefonu, a po odebraniu dobiegły mnie dzikie piski radości. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo naszymi kłótniami martwiliśmy przyjaciół.
W drzwiach stanął Hazza z bladym uśmiechem. Wszyscy od razu zwrócilismy na niego uwagę
-Gratuluję. Tak bardzo się cieszę-rzekł uśmiechając się sztucznie. Za dobrze go już znam, zeby uwierzyć, ze naprawdę jest dobrze.
Co się z nim ostatnio dzieje? Wcale się nie uśmiecha, ani nie wygłupia...
Resztę wieczoru spędziliśmy na oglądaniu filmów i urządzaniu bitwy na popcorn. Wszystko była wspaniale...oprócz Harry'ego. Cały czas siedział pogrążony we własnych myślach, i nic nie rozbawiało go na dłużej niż kilka sekund. Mój przyjaciel ma jakiś poważny problem, a ja nie wiem jak mu pomóc...Muszę coś wymyślić. Muszę jakoś sprawi by przywrócić uśmiech na jego twarz...

-Kotku...-usłyszałam cichy szept nad uchem i otwarłam zaspane oczy. Nad sobą ujrzałam Irlandczyka
-Chodź do swojego pokoju, tam będzie Ci wygodniej
-Dobrze-mruknęłam i podniosłam się. Jednak jak tylko stanęłam na nogach blondyn wziął mnie na ręce i ruszył ku mojemu pokojowi. Byłam tak zmęczona, ze nie miałam nawet siły protestować, po prostu wtuliłam się w jego ciepły tors.
Chłopak delikatnie położył mnie bardzo delikatnie na łóżku, okrył kołdrą i już chciał odchodzić, lecz zatrzymałam go za rękę
-Nie zostawiaj mnie. Tak bardzo Cię teraz potrzebuję...-wyszeptałam ledwo dosłyszalnie. Chłopak znieruchomiał i czułam, ze rozważa co teraz zrobić. Po krótkiej chwili zajął miejsce obok mnie
-Jestem, i już zawsze będę przy Tobie
-Zaśpiewaj mi coś-poprosiłam. I po chwili usłyszałam, jak z jego gardła wydobywają się delikatne dźwięki


You are the light that's leading me to the place
Where I find peace again
You are the strength that keeps me walking
You are the hope that keeps me trusting
You are the life to my soulYou are my purpose
You're everythingAnd how can I stand here with you
And not be moved by you
Would you tell me how could it be any better than this



I teraz już mogłam spać spokojnie. Mając go przy sobie i wiedząc, ze jest tylko mój...Na zawsze...

*********************************************************************************
No cześć Mordki moje!!
Co u was
Wiem, ze dawno mnie tutaj nie było, ale dopadł mnie brak weny. Dlatego też ten rozdział jest jaki jest:P
(Możecie dziękować jednemu Głupkowi, za to ze mnie zmotywował do dokończenia go :P )
Postaram się szybko napisać kolejny, ale nie wiem czy wyjdzie.
Mam nadzieję, ze chociaż trochę się Wam spodoba i skomentujecie!!:P
Liczę na więcej komentarzy niż pod poprzednim:)
Kocham Was
Wasza Ola :**

14 marca 2013

Rozdział 84


Gdy wróciliśmy, w apartamencie zastaliśmy tylko głuchą ciszę. Nigdzie nie było śladu chłopców.
-To jesteśmy sami...-rzekł Niall zadziornie się uśmiechając i stając naprzeciw mnie-i co teraz będziemy robić?
-Myślę, że pójdziemy spać. To był ciężki dzień-odparłam ledwo powstrzymując śmiech
-O nie! Tak szybko to mi dzisiaj nie uciekniesz!-odparł obejmując mnie w tali-Stęskniłem się za tobą-wyszeptał mi do ucha
-Jak mogłeś się stęsknić, jak cały czas byłam obok Ciebie?
-Byłaś obok, ale nie ze mną. Tęskniłem za Twoim dotykiem, zapachem, ciepłem...Za całą Tobą.
-Ja za tobą też-odparłam uśmiechając się szeroko
-Pójdę wziąć szybki prysznic-odparłam przerywając niezręczną ciszę, która zapadłą między nami. Zwinnie wyślizgnęłam się z objęć Irlandczyka i popędziłam do łazienki w moim pokoju. Zimny prysznic podziałał na mnie orzeźwiająco. Dopiero teraz dotarło do mnie, że on jest Mój. Tylko i wyłącznie Mój. Ubrałam szorty i bokserkę, przeczesałam niedbale włosy i wyszłam. Nialler leżał na moim łóżku, wpatrując się w śnieżno-biały sufit. No mój widok od razu podniósł się lekko, opierając się na łokciach. Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i odchylając głowę do tyłu rzekł
-Naprawdę musisz?
-Ale co?
-No musisz?
-Niall o co ci chodzi?-zapytałam lekko podirytowana
-Musisz być aż taka seksowna-znów spojrzał na mnie cwaniacko się uśmiechając. Wywróciłam oczami i usiadłam na łóżku obok niego.
-Jesteś głupi-mruknęłam spoglądając na niego kątem oka
-Ale za to mnie kochasz przecież, prawda?-blondyn wyszczerzył się do mnie, i położył dłoń na moim biodrze
-A mam inne wyjście?-zapytałam wzdychając teatralnie
-O nie! Jak możesz?!-krzyknął. Zwinnym ruchem usiadł na mnie okrakiem i zaczął łaskotać. Opadłam plecami na miękki materac, śmiejąc się jak szalona
-N-Niall przestań!!-wydusiłam między napadami śmiechu
-Przestanę jak to powiesz-odparł uśmiechając się szeroko i wzmacniając swój atak. Widać ze świetnie się bawi torturując mnie
-Chyba przeszkodziliśmy-dobiegł do nas głos Liama. W drzwiach stali chłopcy ze śmiertelnie poważnymi minami. Oboje z Niallerem spojrzeliśmy na siebie i nie za bardzo wiedzieliśmy jak się zachować
-No bo my właściwie to...-zaczęłam się tłumaczyć, w tym samym czasie próbując zrzucić z siebie Horana
-My chyba nie powinnyśmy wiedzieć o co chodzi-odparł Zayn przykładając dłoń do twarzy żeby nie wybuchnąć śmiechem
-Ale serio to nie tak jak wygląda-dodał blondyn, i zszedł ze mnie.
-Zostawmy ich samych, niech dokończą to co zaczęli-rzekł Malik przerywając Niall'owi
Gdy chłopcy zostawili nas samych spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem
-Wiesz że będziemy musieli im w końcu powiedzieć?-zapytałam chłopaka kładąc mu głowę na brzuchu
-Wiem malutka, ale teraz się tym nie martwy. Niech to będzie nasz wieczór-odparł uśmiechając się słodko, i gładząc moje włosy
-Boże gdzie ja miałem oczy-wyszeptał bardziej do siebie niż do mnie
-Co masz na myśli?-zapytałam podnosząc się lekko
-To że zachowałem się w stosunku do Ciebie tak okropnie, zawiodłem Cię, a ty mimo wszystko mi wybaczyłaś i ponownie zaufałaś. Cassie ja się boję, ze znów cię skrzywdzę i...-nie dałam mu dokończyć, bo złączyłam nasze wargi. Chłopak pogłębił ten wspaniały pocałunek, a gdy się od siebie oderwaliśmy wyszeptałam patrząc mu głęboko w oczy
-Za bardzo cię kocham by pozwolić ci odejść. Jeśli oboje będziemy się starać, to wszystko będzie dobrze. Po prostu muszę wiedzieć, ze mnie kochasz i ze mogę zawsze na ciebie liczyć...
-Cassie zrobię wszystko co w mojej mocy, żebyś była pewna, ze Cie kocham. Moje życie bez Ciebie nie ma sensu i nie pozwolę żeby moja głupota pozwoliła i stracić to co mam najcenniejsze. Tylko proszę Cię żebyś była wyrozumiała, bo nowe początki nie będą łatwe. Zwłaszcza teraz gdy jesteśmy tak sławni.
-Dobrze-odparłam spokojnie delikatnie się uśmiechając
-Tak strasznie Cię kocham-wyszeptał i pochylił się nade mną. Ciepłą dłoń delikatnie ułożył na moim biodrze, przysuwając się bliżej i nareszcie wpił się w moje wargi z niesamowitą namiętnością. Wplotłam palce w jego włosy i po prostu dałam się ponieść chwili. Niestety ten wspaniały moment przerwał Harry wchodząc bez pukania mówiąc
-Ej nie widzieliście czasem mój...-otwarł szeroko usta widząc nas w takiej pozycji. Momentalnie odskoczyliśmy od siebie. Oboje z Niall'em oblaliśmy się rumieńcem spuszczając zawstydzony wzrok. Hazza parę razy otwierał i zamykał usta by coś powiedzieć, ale nie wychodziło mu to, więc bez słowa wyszedł...

*********************************************************************************
Cześć mordki :)
Kolejny rozdział już jest, mam nadzieję, że się cieszycie:)
Mi osobiście średnio się podoba, ale chyba nie jest źle co?:P
No więc komentujcie, nie wstydźcie się :P!!!!
I mam do Was jeszcze jedną małą, ale ważną sprawę :) A mianowicie: chciał bym Wam polecić pewien blog. Jest to opowiadanie również o 1D i w pewnej części o TW,  jest świetne. To blog mojej Kamci. Proszę wejdźcie, i jeśli wam sie spodoba to komentujcie:)
To do następnego
Kocham Was:*
Wasza Ola

07 marca 2013

Rozdział 83

Trwałam tak dłuższa chwilę w objęciach Hazzy, aż w końcu całkowicie dotarły do mnie jego słowa.
-Matko Harry, dlaczego Ty nie powiedziałeś mi tego wszystkiego wcześniej?!-zapytałam lekko odsuwając się od chłopaka, który patrzył na mnie ze zdezorientowaną miną
-No nieważne- machnęłam ręką-dziękuję za wszystko, Kocham Cię-rzuciłam całując go szybko w policzek i popędziłam szybko do swojego pokoju. Uklękłam przy walizce i zaczęłam wyrzucać z niej wszystko w poszukiwaniu Tej jednej rzeczy. Gdy w końcu ją znalazłam, wrzuciłam do torebki, i z uśmiechem wyszłam do salonu. Po tym, jak tylko napotkałam smutne spojrzenie pięknych niebieskich tęczówek, całą pewność siebie z jaką tu weszłam gdzieś się ulotniła, a uśmiech, który niedawno zdobił moją twarz zmienił się w niepewność.
Niepewnie usiadłam na kanapie obok Zayna, który patrzył jak zaczarowany w ekran swojego telefonu i uśmiechał się szeroko.
-Wszystko w porządku?-szepnęłam mu do ucha, na co Mulat wzdrygnął sie przestraszony
-Ranny Cassie nie strasz-odparł równie cicho łapiąc się teatralnie za serce
-No to mów kim jest?
-Ale kto?
-Dziewczyna przez którą nie masz kontaktu z rzeczywistością-twarz chłopaka oblał purpurowy rumieniec, a kąciki ust powędrowały w górę.
-No mów przecież wiesz, że nie odpuszczę-szturchnęłam go w ramię.
Chłopak wyciągnął mnie za rękę do kuchni, gdzie oparł się plecami o blat, a głowę odchylił do tyłu.
-Nie chciałem gadać o Ty przy chłopakach, bo skora ja w to nie wieżę to jak oni by mogli uwierzyć?
-W co nie wierzysz Zayn? -zapytałam łagodnie przyglądając mu się
-W to, że mogłem sie tak szybko w niej zakochać-westchnął głośno
-Słucham?!-zapytałam totalnie zszokowana
-No właśnie. Ja Zayn Malik łamacz kobiecych serc...To przecież niemożliwe-brązowooki zaczął nerwowo chodzić po kuchni, aż w końcu odwrócił się do mnie przodem i dodał z delikatnym uśmiechem:
-Ale ona jest inna wiesz? Jest delikatna i słodka, a zarazem zadziorna i wygadana.Jest wspaniała i po prostu rozumie mnie jak nikt inny... Jest ideałem, a ja przy niej staje się lepszy...
-Czy ona to wie?zapytałam, a chłopak ukrył twarz w dłoniach i wyszeptał ledwo słyszalnie
-Nie mam odwagi jej tego powiedzieć...
-Przecież jesteś Zayn Mlik! Tobie nigdy nie brakuje odwagi do zrobienia najgłupszych rzeczy jakie istnieją, a nie umiesz powiedzieć co czujesz? To niedorzeczne. Zadzwoń i powiedz jej co czujesz, bo jeśli będziesz zwlekał za długo możesz ja stracić.
-Łatwo Ci mówić, a sama trzymasz Horana w tej cholernej nieświadomości, że odchodzi od zmysłów-spojrzałam na niego z niedowierzaniem, lecz wiedziałam ze ma racje.
-Cassie ja przepraszam, nie chciałem...
-Nie Zayn, masz rację...Dlatego zrobimy to razem
-O czym Ty mówisz?
-Teraz Ty idziesz zadzwonić do tej szczęściary i mówisz jej to co mi powiedziałeś przed chwilą, a ja idę załatwić sprawę z Niall'em. Zgoda?
-Zgoda. Tylko Kasandra, proszę cie boć delikatna-rzekł błagalnie mulat
-Nie martw się-odparłam z uśmiechem
Gdy Malik zniknął w swoim pokoju, ja ruszyłam do salonu. Wzięłam głęboki wdech i powiedziałam drżącym ze strachu głosem
Niall? Możemy sie przejść
-Jasne-mruknął pod nosem blondyn, i poderwał się pędem z fotela
W ciszy opuściliśmy pokój, a następnie cały hotel.
Powoli zapadła ciemność, a uliczne latarnie rozbłyskiwały ciepłym żółtawym światłem . Nadal błądziliśmy w ciszy, której żadne z nas nie chciało, bądź nie potrafiło przerwać. Byłam wdzięczna Niall'owi że milczy, i cierpliwie czeka, aż ja wyduszę z siebie cokolwiek.
-Gdy wychodziliśmy miałam dokładny plan co Ci powiedzieć, ale teraz mam kompletną pustkę w głowie...-westchnęłam ciężko nie patrząc na chłopaka.
Irlandczyk ujął moje dłonie w swoje, stając naprzeciw mnie, na opustoszałej o tej porze, zabytkowej ulicy. Spojrzał mi głęboko w oczy i rzekł
-Po prostu powiedz co czujesz....-z trudem oderwałam wzrok o jego niezwykłych tęczówek, którymi zawsze mnie hipnotyzował, i wyciągnęłam z torebki bransoletkę ze srebrną koniczynką
-Dałeś mi ją na zakończenie szkoły, mówiąc ze ona przyniesie mi szczęście. I tak się stało. Mieliśmy lepsze i gorsze dni, ale zawsze wiedziałam że jesteś. Chcesz wiedzieć co czuję? Czuję że jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, kocham Cię najmocniej na świecie, i nie wytrzymam ani minuty dłużej bez Ciebie. Zrozumiałam, ze to całe trzymanie Cię na dystans było głupie, bo nas raniło. Już zawsze chcę być przy Tobie...-stałam tak przypatrując mu się i czekałom na jego reakcje, ale nie powiedział zupełnie nic. Po prostu przywarł swoimi ustami do moich. Pod wpływem delikatnego dotyku jego ciepłych i słodkich warg kolana jak zwykle się pode mną ugięły. Odpłynęłam całkowicie oddając się temu wyjątkowemu pocałunkowi.
Gdy w końcu oderwaliśmy się od siebie, na twarzy blondyna malował się ogromny uśmiech. Oparł swoje czoło o moje, objął mnie w tali i wyszeptał
-Kocham Cie Malutka- zachichotałam cicho i zarzuciłam mu ręce na szyję, tym samym przybliżając nasze ciała
-Będziesz znów moją dziewczyną?-zapytał ostrożnie
-Wydaje mi się że nigdy nie przestałam nią być-odparłam z szerokim uśmiechem, i cmoknęłam go w usta-wracajmy, robi się chłodno.
Spletliśmy nasze palce razem, i w ciszy, lecz z wielkimi uśmiechami, i sercami przepełnionymi radością wróciliśmy do hotelu....

*************************************************************************************************
Hello Mordki Wy moje:*
Przepraszam ze tak długo musieliście czekać na ten rozdział, ale nie miałam wcześniej dostępu do internetu.
Powiem Wam szczerze, ze jestem całkiem zadowolona z tego rozdziału
Niassie w końcu razem!!! Szczęśliwi?:P...Jak myślicie, czy nareszcie będzie dobrze, czy jednak nie?
Dziś nie ma szantażu,  pewna osoba wie dlaczego...:P
Ale i tak komentujcie trochę:)
Kocham Was
Wasza Ola :*

24 lutego 2013

Rozdział 82

Gdy wróciliśmy do hotelu, poprosiłam Niall'a abyśmy zajrzeli do taty. Nie rozmawiałam z nim od wczoraj i trochę się martwię. . Wraz z blondynem stanęliśmy przed drzwiami jego pokoju i zapukaliśmy. Po chwili otworzył nam w samej bieliźnie
-Ooo kochani a co wy tu tak wcześnie robicie?
-Przyszłam sprawdzić czy wszystko w porządku. No wiesz po wczoraj
-No jasne że w porządku
-Podpisała?
-Pogodziliśmy się i swędziliśmy trochę czasu razem-odparł wzruszając ramionami
-Ale jak to?-zapytałam zszokowana otwierając oczy jeszcze szerzej
-No normalnie. Doszliśmy do porozumienia-uśmiechną się szeroko
-Normalnie? Po tym co mi wczoraj powiedziała? Jak mogłeś mi to zrobić?!-krzyknęłam wściekła
-Kotku wracaj do łóżka-usłyszałam z głębi pokoju jej znudzony głos
-Ona tam jest prawda?-wskazałam na przestrzeń za plecami ojca
-Córeczko proszę...-nie dałam mu dokończyć bo wbiegła do sypialni. Leżała w białej pościeli z poczochranymi włosami
-Co ty tu....
-Nienawidzę cie słyszysz?! Specjalnie rujnujesz mi życie! Co ja Ci takiego zrobiłam?! Czym na to zasłużyłam? Już nigdy nie chcę cię widzieć...-obróciłam się w stronę drzwi wyjściowych w których stał ojciec i Niall, i poprawiłam się-Was widzieć. Niall chodźmy-rzuciłam wychodząc. Chłopak objął mnie ramieniem i w ciszy doszliśmy do naszego apartamentu. Cholernie chciałam się w niego wtulić i rozpłakać jak mała dziewczynka, ale nie mogłam. Nie mogłam dać im tej satysfakcji.
-Martwiliśmy się o was-zaczął Liam gdy tylko przekroczyliśmy próg
-Przepraszam to moja wina-mruknęłam siadając na krześle w kuchni
-Nic nie jest twoją winą Cassie- Niall kucnął przede mną i patrząc mi w oczy kontynuował- to jej wina że pragnie tylko pieniędzy, i jego ze tego nie widzi. Ty jako pierwsza to zauważyłaś...I postąpiłaś słusznie
-Cokolwiek się stało, pamiętaj że masz nas-rzekł Lou uśmiechając się
-Przyjaciele na zawsze-dodał Hazza i wszyscy zrobiliśmy grupowego Misiaka
-Kocham Was chłopcy
-My ciebie też
Usiedliśmy w salonie, włączając telewizję, a ja w końcu wydusiłam to co chodziło mi po głowie
-Chłopcy, ja muszę zrezygnować z pracy
-Ale dlaczego?-zapytał zaskoczony Niall
-Zrozumcie mnie, nie chcę być teraz blisko żadnego z nich. Jutro zadzwonię do Jennifer zrezygnacją i wrócę do domu
-Nie możesz
-Zayn ma rację. Ciężko na to pracowałaś, nie możesz pozwolić, aby ci to odebrali. Pomożemy Ci-zapewnił Liam. Nie zdążyłam odpowiedzieć bo do salonu wtargnął ojciec
-Szybko zbieramy się, zaraz mamy wywiad. Trochę się zasiedziałem, więc musimy się śpieszyć
-Nie jedziemy-odparł spokojnie Louis nie odrywając wzroku od ekranu telewizora, a chłopcy chyba wiedzieli co planuje bo zachowali się tak samo.
-Bez żartów serio musimy się śpieszyć
-A my ci serio mówimy że nigdzie nie jedziemy
-A to niby dlaczego?
-Bo nasza przyjaciółka nas potrzebuje- Hazza wskazał na mnie-jak byś nie wiedział to zawiodła się na rodzicach i potrzebuje wsparcia
-Nie zachowujcie się jak dzieci. Marsz do auta
-My się zachowujemy jak dzieci? Lepiej spójrz na siebie!-Niall stał z nim twarzą w twarz-masz tylko jedną córkę, a tak bardzo ją ranisz-Irlandczyk aż buzował ze złości-to jest aż niewiarygodne jak głupi jesteś nie widząc jej cierpienia. Tylko w tobie miała oparcie
-Tylko we mnie bo ty ją już nie po raz pierwszy zawiodłeś!-wykrzyczał Paul
-To prawda-odparł blondyn spokojnie-zawiodłem ją, ale każdego dnia cholernie tego żałuje. Żałuję ze nie jestem kimś na kogo zasługuje, ale ją kocham i nigdy nie przestanę walczyć o kogoś tak wspaniałego jak ta słodka blondynka-moje serce zamarło. On powiedział to głośno. Chwiejnym krokiem wyszłam na balkon. Ocno zaparłam się o barierkę i łapczywie chwytałam chłodne powietrze
-Wszystko w porządku Cassie?-usłyszałam za sobą głos mojego przyjaciela
-Tak...Nie...Nie wiem Harry on..on...
-On postawił się Twojemu Ojcu-Hazza wyjął mi z ust to co próbowałam wydusić
-W głowie mi się to nie mieści, że tak po prostu to powiedział-szepnęłam spogladajac kontem oka na loczka
-Nie powiedział tego tak po prostu. Nawet sobie nie wyobrażasz jakie to było dla niego trudne. Musiał przezwycieżyć strach i wszystko co go blokowało, bo nie mógł pozwolić aby Paul się tak zachowywał
-Naprawdę?
-Naprawdę-zapewnił mnie przyjaciel usmiechajac się ciepło
-I co ja mam teraz zrobić?-zapytałam przerażona
-Twój umysł jest skołowany, ale serce już dawno podjęło decyzję. Musisz tylko zajrzeć w głąb siebie i odnaleźć ją...-chłopak objął mnie raieniem. 
-Dziękuję Harry. Jesteś najwspanialszym przyjacielem na świecie-
-Wiem to-uśmiechnął się do mnie szeroko i dodał szeptem-Pamiętaj ze nigdy nie zostawię Cię samej. Cokolwiek by się działo to zawsze będę przy Tobie...bo Cię kocham Cass -wtuliłam sie ocno w koszulę loczka nie mogąc opanować wzruszenia
-Już zawsze będziesz moją małą siostrzyczką-dodał całując mnie w czubek głowy.... 

***********************************************************************************************************
Hello mordki :)
A więc jest rozdział. Mi osobiście średnio się podoba, ale nie wiedziałam już co z nim zrobić:)  Mam nadzieję ze wam choć trochę przypadnie do gustu. W końcu wyjaśniło się co nasz Harry czuje do Cassie...albo i nie...
 Rozdział dedykuję Mojej Kochanej Kamci i Pawłowi :P
 Szantaż niech będzie na hmmmm...37 komentarzy?:P
Tak wiem jestem okrpna, ale bez tego nie chce Wam sie komentować :)
Zapomniała bym :Konkurs który ogłaszałam kilka postów temu anuluję, gdyż jest mało chętnych.Przykro mi
Kocham Was 
Wasza Ola :*

13 lutego 2013

Rozdział 81

Czułam ciepłe promienie słońca na powiekach. Z trudem otwarłam oczy i ujrzałam najpiękniejszy widok na świecie. Kilka centymetrów od mojej twarzy znajdowała się twarz słodko śpiącego Niall'a. Jego blond włosy były strasznie nastroszone, ale nawet to nie odejmowało mu uroku. Jedną rękę miał pod policzkiem, a drugą mocno obejmował mnie w tali. Nie mogła się powstrzymać i opuszkami palców delikatnie przejechałam po jego bladym policzku. Po chwili ten zaczął się wiercić i powoli otworzył zaspane oczy. Gdy jego tęczówki napotkały moje chłopak uśmiechnął się słodko i wyszeptał
-Cześć malutka-moje serce chciało wyrwać się z piersi. Nie pamiętam kiedy ostatnio mnie tak nazwał.
-Hej-odparłam również lekko unosząc kąciki ust
-Jak się dzisiaj czujesz?-zapytał z trosko przenosząc ciepłą dłoń na mój policzek
-Lepiej. Dziękuję że zostałeś ze mną wczoraj-powiedziałam na jednym wdechu
-Dla Ciebie wszystko. Co powiesz na pyszne śniadanie i spacer?-zapytał z nadzieją
-Bardzo chętnie, tylko daj mi chwilę na ogarnięcie się
-Będę czekał w salonie-wyszedł, a ja nie mogłam opanować natłoku myśli w mojej głowie. Od kiedy on znów tak strasznie mnie onieśmiela?
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i wyszłam do salonu, gdzie na kanapie czekał już na nie gotowy Irlandczyk. Miał na sobie jasne spodnie, siwą koszulkę i białe wysokie buty.
-Ślicznie wyglądasz-szepnął spuszczając wzrok na swoje buty i rumieniąc się lekko
-Chodźmy żeby nie obudzić chłopaków-szepnęłam wymijając jego komplement. Śniadanie zjedliśmy w przytulnej restauracji niedaleko naszego hotelu, i ruszyliśmy trochę pozwiedzać. Chodziliśmy zabytkowymi uliczkami Florencji świetnie się bawiąc. Cały czas śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Tak było aż Niall'a nie rozpoznały fanki. Podbiegły do nas cztery dziewczynki.
-O mój boże ty jesteś Niall Horan!-krzyknęła niska blondynka
-Cześć miło was poznać dziewczyny-uśmiechnął się miło blondyn
-Możemy prosić o autograf-zapytała błagalnie inna
-Jasne!-odeszłam na bok, aby im nie przeszkadzać i zaczęłam rozglądać się po uliczce. Poczułam że ktoś ciągnie mnie za lewą rękę więc wystraszona spojrzałam w tamtą stronę. Jakaś mała dziewczynka z dużymi brązowymi oczami trzymała kurczowo moją dłoń, a drugą ściskała kartkę i długopis
-A ty dasz mi autograf?-zapytała słodkim cienkim głosikiem. Przykucnęłam przed nią i zapytałam z uśmiechem
-Ja? Przecież nie jestem nawet sławna. Jestem tylko przyjaciółką Niall'a
-Ale to zaszczyt ich znać. Opowiesz mi coś o nich?-poprosiła . Nie mogłam odmówić tak słodkiej istocie
-Wszyscy są wspaniali i maja wielkie serca. Zawsze mogę na nich liczyć.-odparłam z uśmiechem
-A czy Niall cię kocha?
-Słucham?-zapytałam zszokowana
-Bo moja mamusia mówi że jak się kogoś kocha to się go przytula całuje i patrzy miło, i on właśnie tak na ciebie patrzy-moją twarz oblał bordowy rumieniec i nie wiedziałam co powiedzieć. Na szczęście chłopak mnie uratował podchodząc do mnie zresztą fanek
-Wszystko w porządku Cassie?-zapytał. Stanęłam na nogi
-Jasne, tak sobie rozmawiamy-odparłam z uśmiechem
-Aha. Dziewczyny wiecie było bardzo miło was poznać, ale chciał bym spędzić teraz trochę czasu z tą śliczną dziewczyną-objął mnie ramieniem a moje ciało przeszły miliony dreszczy.
Pożegnaliśmy się z dziewczynkami i ruszyliśmy dalej. Usiedliśmy w parku na jednej z ławek hojnie oblewanych przez jasne promienie słońca
-Mówiłem ci wczoraj ze chciał bym porozmawiać-zaczął niepewnie-możemy teraz, czy nie masz ochoty ?-zapytał nerwowo bawiąc się rękoma
-Chyba powinnyśmy-rzekłam z lekkim uśmiechem
-Bo mówiłaś ze się zmieniłem i ja przemyślałem to i doszedłem do wniosku, że naprawdę masz rację. Stałem się przeciwieństwem siebie. Zachowuję się jak nie wiadomo jaka gwiazda. Zapomniałem dlaczego śpiewam. Robiłem to dla pieniędzy i sławy, a nie dla tego ze to kocham. Ubieram się w rzeczy których nie cierpię tylko po to by inni ludzie byli zadowoleni. Nie chcę już taki być. Od teraz już zawsze będę tylko sobą. Tym chłopakiem w sportowych ciuchach ,z gitarą, i marzeniami. Cassie dziękuję że mi to uświadomiłaś
-Nie a za co. Cieszę się że to nareszcie ty.-odparłam z wielkim uśmiechem kładąc dłoń na jego kolanie-to naprawdę ty.
-Tak. Cieszę się że potrafiłaś mi zaufać. Ze powiedziałaś co cię gnębi. I że mogłem być przy tobie wczoraj
-Niall jesteś wyjątkowym chłopakiem, tylko nie uciekaj od prawdziwego siebie aby zadowolić innych
-Już nie będę-zapewnił mnie.
-Zbierajmy się, chłopcy na pewno się martwią-zarządziłam i ruszyliśmy w drogę powrotną. Znów widzę ten błysk w jego oczach, lekko zaróżowione policzki i uśmiech. Dawno taki nie był...Chyba naprawdę wrócił Mój Niall, którego tak szaleńczo kocham, i za którym cholernie tęskniłam. Muszę go teraz wspierać. Już nigdy ten niewysoki blondynek nie może zwątpić w siebie...Nigdy...


***********************************************************************
Hej :)
Mam ferie, za oknem pada śnieg a mi się nic nie chce...czy to normalne?  Never mind...
Rozdział nie za długi, ale przynajmniej w moim mniemaniu dość słodki:)
Dziś nie będzie szantażu, bo nie mam pojęcia kiedy pojawi sie następny. Ale proszę i tak komentujcie. Napiszcie choć jedno słow, ale napiszcie. Dla was to pół minuty roboty, a dla mnie cały dzień nieopisanego szczęścia. Nie chcecie mnie uszczęśliwić? A jak jestem szczęśliwa to piszę lepsze rozdziały...tak tylko mówię :P
Dobra wiec komentujcie i nie zapominajcie o KONKURSIE który opisałam w poprzednim poście.
Kocham Was
Wasza Ola :)

11 lutego 2013

KONKURS


Hej Mordki!
Wpadłam na pewien pomysł.
 Otóż wymyśliłam że zorganizuję konkurs na najlepszego One shorta o 1D!
Prace przesyłajcie na mojego maila aleksandra0609@onet.pl w temacie wpisując "konkurs". Oczywiście podpiszcie się tak aby przy ogłoszeniu wyników było wiadomo o kogo chodzi :)
Pracę będę przyjmować do 25. 02. 2013r. Jeśli będzie mało uczestników, to przedłużę termin:)
Praca która zajmie pierwsze miejsce opublikuję na moich wszystkich trzech blogach, i oczywiście zareklamuję blog wygranej.
Wiem że może nie jestem godna aby oceniać kogoś, ale wydaje mi się że to dobry pomysł dla was aby sprawdzić samych siebie, a dla mnie bo szukam inspiracji :)





A i przypominam ze nizej jest rozdział i jeśli nie będzie pod nim 35 komentarzy to nie pojawi się kolejny
Kocham Was
Wasza Ola :)

03 lutego 2013

Rozdział 80

-Cieszę się ze nareszcie się spotykamy-powiedziała mama z szerokim uśmiechem
-Tak my też...-mruknęłam opierając się o oparcie krzesła
-Oj a ty co taka nie w sosie? Coś nie tak z tym twoim gwiazdorem?-zapytała unosząc brew
-Gdybyś choć trochę interesowała się tym co u mnie słychać, to pewnie wiedziała byś że nie jesteśmy razem
-No kochanie, przecież obie wiedziałyśmy że ten wasz „związek” nie potrwa za długo-zakreśliła w powietrzu cudzysłów, a następnie zajęła się oglądaniem swoich paznokci i dodała-Nie byłaś dla niego zbyt dobra. A poza tym przecież wiesz że muszę pracować, inaczej musiał bym korzystać z pieniędzy ojca. Jak ty-tego już było za wiele. Nie dość że prawie zapomniała że ma rodzinę, to jeszcze mówi takie rzeczy.
-Dla twojej wiadomości mam pracę i nie korzystam z pieniędzy taty-warknęłam cała gotując się ze złości
-Proszę was uspokójcie się, jesteśmy tu by porozmawiać-dobrze że tata wkroczył, bo chyba zaraz wydrapała bym jej oczy
-Właśnie, mówiłeś że to coś ważnego, więc mów co takiego się stało-zwróciła się do męża już łagodnie. Ten wziął głęboki oddech i powiedział spokojnie
-Chcę rozwodu
-Słucham?-zapytała kobieta mrugając z niedowierzaniem oczyma
-Kocham cię, mamy razem wspaniałą córkę, ale nasze małżeństwo nie ma sensu. Już prawie się nie widujemy, jak tak ma to wszystko dalej wyglądać, to nie chcę tego ciągnąć. Tutaj masz papiery, które musisz podpisać-położył przed nią plik kartek, a ta patrzyła na niego tępo
-To jakiś żart prawda?-zapytała z nadzieja
-Nie. Po prostu podpisz, a obędzie się bez zbędnych kłótni
-Nie zrobisz mi tego!-uderzyła pięścią w stół, tak ze spojrzało się na nas kilku klientów restauracji
-Proszę Cię nie rób scen-szepnął zrezygnowany ojciec
-Chcesz mi zrujnować karierę? Jak się rozwiedziemy to stracę imię dobrej żony i pieniądze na inwestycje!
-Cały czas tylko o to ci chodziło?-zapytałam z niedowierzaniem
-Nie wtrącaj się w sprawy dorosłych gówniaro-warknęła-nigdy nie byłaś taka jak ja i nie zrozumiesz o co w tym wszystkim chodzi. Taka córka mi do niczego nie potrzeba
-Już od dawna nią nie jestem-szepnęłam ze łzami w oczach
-No leć do tego swojego gwiazdorka, któremu też zależy tylko na tym by dzięki tobie zyskać dobrą pozycje w show-biznesie, i nie łódź się że cię kocha. Jest po prostu świetnym aktorem. Znam takich ludzi.
Dłużej nie wytrzymałam. Ze łzami spływającymi po policzkach wybiegłam stamtąd.
Weszłam do łazienki na parterze hotelu i próbując opanować drżenie rąk powoli zamaskowywałam ślady łez na policzkach. Było to trudne, bo jak sobie przypominałam wszystko co powiedziała, znów zalewałam się łzami. Nigdy jakoś szczególnie nie zawracała sobie mną głowy, ale myślałam ze to przez pracę. Myślałam ze zależy jej na mnie...choć trochę....Jednak nie. Dziś pokazała swoją prawdziwą twarz rujnując tym samym moje życie. Usiadłam na podłodze spokojnie oddychając, aż w końcu udało mi się doprowadzić do stanu używalności. Poprawiłam makijaż i wyszłam na korytarz. Powolnie wsiadłam do pustej windy. Stanęłam prze drzwiami mojego i chłopców apartamentu i wzięłam kilka głębszych wdechów. Gdy była gotowa pociągnęłam za klamkę. Już od progu było słychać śmiechy dochodzące z salonu. Ruszyłam więc w tą stronę. Stanęłam w drzwiach i patrzyłam jak moi przyjaciele dobrze się razem bawią oglądając jakąś komedię.
-O hej Cassie siadaj oglądamy super film-gestem ręki Harry zaprosił mnie na kanapę obok siebie
-Nie dzięki, jestem trochę zmęczona-siliłam się na naturalny ton głosy, lecz chyba nie wyszło bo wszyscy spojrzeli na mnie zmartwieni
-Wszystko w porządku?-zapytał Lou wstając i ruszając w moją stronę
-Tak, położę się już-odparłam szybko,i zanim pasiasty zdążył do mnie podejść obróciłam się na pięcie i wręcz pobiegłam do swojego pokoju. Zatrzasnęłam drzwi i rzuciłam się na łóżko, mocno wtulając twarz w poduszkę. Starałam się nie płakać. Gdy się opanowałam cała drżąc poszłam zmyć makijaż i włożyć coś wygodniejszego.



* Z perspektywy Niall'a *


-Coś jest nie tak-mruknąłem sam do siebie
-Przecież mówiła ze jest zmęczona, to pewnie te kobiece sprawy-odparł Lou rzucając się na kanapę
-Ty jesteś głupi czy ślepy stary?! Nie mów ze serio nie widziałeś tego smutku w jej oczach
-Na pewno Ci się wydawało. Wyluzuj-rzekł Harry uśmiechając się miło
-Znam ją jak nikt inny, i po prostu wiem że coś jest nie tak. Muszę do niej iść
-Tylko nie powiedz nic nie odpowiedniego-rzekł błagalnie Liam zatrzymując mnie. Kiwnąłem głową na znak iż rozumie co ma na myśli, i ruszyłem. Stanąłem pod drzwiami i próbowałem ułożyć sobie w głowie tekst który mogę powiedzieć. Niestety nic nie przychodziło mi do głowy, więc po prostu zapukałem. Po chwili usłyszałem stłumione „proszę” i pociągnąłem za klamkę zaglądając do środka



* Z perspektywy Kasandry*


-Mogę?-zapytał Niall zaglądając do mojego pokoju
-Jasne-odparła starając się aby mój głos brzmiał beztrosko. Irlandczyk usiadł ostrożnie na brzegu mojego łóżka i zaczął nerwowo bawiąc się rękami
-Przyszedłem, bo zauważyłem ze coś jest nie tak. Chłopaków oszukasz, ale mnie nie. Za dobrze Cię znam Cassie...-nie potrafiłam znieść dłużej jego przenikliwego wzroku i ze łzami w oczach wyszłam na taras. Oparłam się dłońmi o barierkę i oddychałam głęboko, podczas gdy małe słone kropelki spływały po moich policzkach, kapiąc na koszulkę, tym samym mocząc ja nieznacznie.
-Co się dzieje?-usłyszała szept chłopaka tuż nad uchem i poczułam dreszcze przechodzące po całym ciele
-Niall ona...-głos mi się załamał. Nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Blondyn złapał mnie za ramiona i delikatnie obrócił w swoją stronę
-Spokojnie. Powiedz wszystko od początku powoli. Mamy czas-uśmiechnął się delikatnie, i cierpliwie czekał aż zbiorę się w sobie aby zacząć
-Byliśmy na spotkaniu z mamą, tata powiedział jej ze chce rozwodu, i wtedy ona powiedziała że mnie nie kocha i liczyła tylko na sławę dzięki temu nazwisku-wzięłam głęboki wdech i dodałam-powiedziała ze ty też tylko dla tego ze mną jesteś-chłopak mocno mnie do siebie przytulił. Nie opierałam się. Właśnie tego potrzebowałam
-Kocham Cię nie ze względu na nazwisko, czy na to kim jest twój ojciec. Kocham Cię za to jaka jesteś. Pamiętaj :Ci na górze czasem stawiają nam na drodze takich fałszywych ludzi, abyśmy pokonywali ich i stawali się jeszcze silniejsi. Wiem że teraz potrzebujesz się wypłakać, ale jutro wstaniesz z pokładami nowej energii do walki-wyszeptał mi wprost do ucha. Odsunęłam się od niego lekko, i spojrzałam w te piękne tęczówki, które były kilka centymetrów ode mnie i malowała się w nich troska. Przygryzła lekko wargę, by nie utonąć w nich na dobre
-Powinnaś się położyć to był ciężki dzień-delikatnie pogłaskał mnie ciepłą dłonią po policzku.
-Tak. Chyba tak...-stwierdziłam po chwili, gdy udało mi się opanować drżenie ciała, wywołane jego dotykiem.
-Zostawię Cię samą?-bardziej zapytał niż stwierdził wypuszczając mnie z objęć
-Proszę nie. Potrzebuję Cię tutaj ze mną teraz...*-zabrzmiało to strasznie żałośnie, ale wiem że choćbym udawała dalej niewzruszoną jego osobą, to po prostu dzisiejszej nocy nie poradzę sobie bez tego słodkiego Irlandczyka. 
-Nieważne czy będzie dzieliła nas cienka ściana hotelowego pokoju, czy setki kilometrów, wystarczy jedno słowo, a przybędę do ciebie w oka mgnieniu, kiedy tylko będziesz mnie potrzebować-odparł poważniej ujmując moja dłoń i lekko ją gładząc-a teraz chodź się połóż, będę przy tobie.
Położyłam się na łóżku i czekałam na jego ruch. Chłopak usiadł ostrożnie obok mnie, i wiedziałam ze czuje się niezręcznie, więc przełknęłam gulę rosnącą w moim gardle i poprosiłam
-Połóż się ze mną-blondyn od razu spełnił moją prośbę. Zgasił światło i już po chwili jego twarz była kilka centymetrów przede mną. Mimo że nie widziałam jej całkowicie przez ciemność panującą dookoła , to błyszczące oczy i ciepły oddech mi wystarczał.
-Wiem że popełniłam już wiele błędów, i może to będzie kolejny, ale...-przerywając moimi słowami głuchą ciszę,przełknęłam głośno ślinę i kontynuowałam-...ale chcę żebyś wiedział że mimo tego że naszego związku nie ma...przeze mnie, i przez to że boję się dopuścić cie bliżej, to i tak nigdy nie przestanę Cię kochać -Niall przysunął się , złożył czuły pocałunek na moim czole i wyszeptał
-To nie twoja wina, zraniłem Cie i boisz mi się zaufać. Jeśli będziesz blisko wszystko będzie lepsze...- Irlandczyk splótł nasze palce razem, i to było ostatnie co pamiętam, bo zamroczył mnie długo wyczekiwany sen...

*****************************************************************************************************************
 *-rozpoznajecie ? Tak to właśnie spolszczony tytuł bloga :)
Hello!
Tęskniłyście? Mam nadzieję:P
A wiec rozdział jest dość długi i według mnie średn. Ale to już pozostawiam do waszej oceny.
Bardzo Dziękuje Ci Domi że znosisz moje marudzenia i pomogłaś mi przy tym rozdziale. Kocham Cię...(A tak przy okazji zapraszam na jej wspaniałego bloga :http://only-take-my-hand.blogspot.com/ )
Dziękuję też pewnej Izie, nowej czytelniczce, która skomentowała prawie każdy rozdział. Cieszę sie że Ci się podoba i dziękuję za komentarze :* 
A wiec wracamy do szantaży bo coś słabo wam idzie. Zaszalejmy. Niech będzie 35 komentarzy!
Tak, tak wiem jestem okropna, ale co tam :P
Kocham Was
Wasza Ola :*

PS Startowałam w konkursie i mój imagin zajął trzecie miejsce!! Jestem z siebie dumna. Jeśli chcecie go przeczytać to tutaj jest dostępny :http://nie-moje-a-twoje.blogspot.com/2013/02/wyniki-konkursu-xd.html

01 lutego 2013

Hazza birthday!!!

Możecie w to uwierzyć, ze nasz Hazza ma już 19 lat? No ja nie bardzo :P




 




A więc Nasz seksowny wielbicielu kotów, żyj jak najdłużej, znajdź to jedną jedyną prawdziwą miłość  (Może być Lou :P) i już zawsze śpiewaj:)
Kochamy Cię

26 stycznia 2013

Rozdział 79

Poszedłem do swojego pokoju cicho zamykając za sobą drzwi. Stanąłem przed lustrem i zacząłem przyglądać się swojemu odbiciu. Miała rację. To już nie byłem ja. Przecież ja nie lubię marynarek, tych strasznie obcisłych spodni i eleganckich butów, więc dlaczego to robię? Dlaczego na siłę próbuję się zmienić? Otwarłem szafę w której znajdowała się cała moja garderoba i wywaliłem wszystko na ziemię. Wszystkie rzeczy których nienawidzę wziąłem w ręce, ruszyłem do balkonu i wyrzuciłem je z wściekłością przez barierkę. Patrzyłem jak niesione przez wiatr powoli opadają na oświetlona latarniami ulice. Gdy zacząłem drżeć wróciłem do pokoju i usiadłem pod ścianą, podciągając kolana pod brodę i objąłem je zmarzniętymi ramionami. Nie wiem co się ze mną dzieje, już nie daje rady. Tak bardzo się zmieniłem i musiała mi to uświadomić kłótnia z tą drobną, słodką blondynką, którą kocham nad życie. Tak bardzo mi jej brakuje, mimo że jest za ścianą. Ale należy mi się to...skrzywdziłem ją, przez to czym się stałem. Twarz wtuliłem mocniej w kolana i rozpłakałem się jak małe dziecko....

* Z perspektywy Kasandry*

Obudziłam się wcześnie, i nie mogłam już zasnąć. Wzięłam szybki prysznic i wyszłam z pokoju. Apartament nadal był pusty, nic dziwnego chłopcy wrócili pewnie w środku nocy. Nalałam sobie soku i zaległam na kanapie przykrywając się szczelnie grubym kocem, i włączając telewizję. Po chwili usłyszałam trzask drzwi i w duchu modliłam się aby nie był to blondyn, bo bardzo nie chciałam być z nim teraz sama
-Hej, a co ty tak wcześnie tu robisz?-zapytał Liam siadając obok mnie i wchodząc pod mój koc
-Nie mogłam spać
-Widzę. Nie wyglądasz najlepiej-uśmiechnęłam się słabo-chcesz pogadać?-zapytał w końcu lustrując mnie wzrokiem
-Liam, ja nie wiem już co robić-jęknęłam
-O co wczoraj poszło?
-Niall widział jak jakiś facet się do mnie przystawia i rzucił się na niego z pięściami. Pokłóciliśmy się później jak zwykle-westchnęłam cicho-Li to już nie jest ten sam Niall, a ja nie wiem co robić by go odzyskać. Nie mam siły już walczyć...chyba na zawsze go straciłam-kilka łez spłynęło po moim bladym policzku
-Hej Cassie, nie możesz tak mówić. Wiem że się zmienił i mi też się to nie podoba, ale naprawdę cię kocha i nie możesz się poddać. Musisz za wszelką cenę walczyć o miłość. Na pewno tylko chwilowo mu odwaliło, wiem to-przytulił mnie mocno dodając otuchy
-Dziękuję Liam jesteś prawdziwym przyjacielem
-Nie ma sprawy, chcę żebyście byli szczęśliwi, a wiem że bez siebie nawzajem nie będziecie.
-Wiem to...
-Jak chcesz to mogę z nim porozmawiać-zaproponował
-Nie wiem czy to coś da...
-Warto spróbować-odparł optymistycznie na co uśmiechnęłam się lekko
-O właśnie tak masz wyglądać dzisiaj-wskazał na moja twarz-masz być uśmiechnięta, i się nie martwić. Wszystko się ułoży
-Siema kołki-mruknął zaspany Zayn wchodząc do salonu w samych bokserkach-o sorry Cassie myślałem że to Niall. Powinienem raczej powiedzieć-stanął przede mną kłaniając się nisko-witaj piękna i urocza niewiasto-popatrzyliśmy z Daddym po sobie i oboje wybuchnęliśmy gromkim śmiechem
-Ja tu chciałem być gentlemanem a wy nawet tego nie doceniacie-mruknął urażony
-Oj nie gniewaj się, na przeprosiny zamówimy sobie pyszne śniadanie, co ty na to?-zapytałam uśmiechając się miło
-Jasne.
Po chwili już siedzieliśmy w kuchni i jedliśmy pyszne naleśniki. Międzyczasie dołączył do nas Harry i Lou. Nadal brakowało Niall'a, i szczerze mówiąc trochę się niepokoiłam. Ta wczorajsza rozmowa była dość ostra i mógł przecież coś sobie zrobić
-Cześć..-z zamyślenia wyrwał mnie słodki i zaspany głos blondyna. Odetchnęłam z ulgą opierając się o oparcie i ukradkiem zmierzyłam chłopaka wzrokiem. Miał na sobie dresy i jakąś koszulkę, a jego włosy śmiesznie sterczały.
-Chodź, mamy twoje ulubione naleśniki -Tommo zaciągnął Irlandczyka siłą na krzesło i postawił przed nim górę naleśników z czekoladą. Blondynowi zaświeciły się oczy ze szczęścia, i od razu zaczął pochłaniać zawartość talerza. Między nami dało się wyczuć napiętą atmosferę, ale nikt nic nie mówił. Na szczęście...
-No dzieciaki!-krzyknął mój tata wchodząc do kuchni, i tym samym wyrywając mnie z transu i użalania się nad sobą-jedzcie i zbieramy się na próbę. Ty Kasandra możesz dzisiaj odpocząć, bo musimy poustalać parę spraw, i poinformować dźwiękowców i zespół co gramy i jak, więc nie będziesz miała co robić
-Aha, to dobrze-odparłam słabo się uśmiechając
-A tylko bądź gotowa na 17 bo spotykamy się z mamą-ojciec posłał mi znaczące spojrzenie, po którym wiedziałam że mam raczej być gotowa psychicznie na to co się będzie działo.
-Ok-po chwili chłopcy wyszli a ja rzuciłam się na kanapę włączając jakiś program i myśląc nad tym co robić...

-Ale się wystroiłaś-zagwizdał Harry stając w drzwiach mojego pokoju
-Już wróciliście?-zapytałam nie odrywając wzroku od mojego odbicia w lustrze
-Poprawka. Ja wróciłem. Oni dalej się męczą na próbie-odparł cwaniacko
-To co tym razem wymyśliłeś?-zaśmiałam się odwracając do niego przodem
-Pozostałem przy standardzie, czyli zawroty głowy
-No tak, przecież to był by cud gdybyś był na całej próbie
-No weź przecież muszę się oszczędzać-rozłożył się na moim łóżku z uśmiechem
-Oj Hazza jesteś niemożliwy-pokręciłam bezradnie głową i usiadłam obok niego
-A ty gdzie się wybierasz, że tak ślicznie wyglądasz
-Spotkanie z matką. Chcesz może pójść tam za mnie-zapytałam z nadzieją
-Będzie aż tak źle, że nie chcesz tam iść?-zapytał podnosząc się do pozycji siedzącej
-Mój tata chce wystąpić o rozwód, a ona jest histeryczką i może stać się dosłownie wszystko-mruknęłam cicho spuszczając głowę
-Przykro mi, nie wiedziałem-szepnął
-Nic dziwnego. Nikt nie wiedział, nie ma się czym chwalić
-Niall'owi nie powiedziałaś?
-Jakoś nie było okazji-mruknęłam-boję się tam iść
-Hej blondyno-szepną z ciepłym uśmiechem chwytając mnie za rękę-wszystko będzie dobrze, zobaczysz
-Naprawdę tak myślisz?-zapytałam z nadzieją
-No jasne że tak. Oboje cię kochają i nie zrobią nic głupiego
-Dzięki Harry-odparłam próbując się uśmiechnąć, lecz chyba nie specjalnie mi to wyszło bo po chwili oberwałam czymś miękkim w twarz. Gdy otrząsnęłam się z szoku zrozumiałam co się stało. Harry trzymał w rękach białą puchową poduszkę i uśmiechał się zadziornie
-Czy ty zrobiłeś to co myślę że zrobiłeś?
-To zależy co myślisz że zrobiłem?-wymruczał pochylając się w moją stronę, a jego twarz znalazła się niebezpiecznie blisko od mojej
-Chyba już wiem- szepnęłam i przywaliłam mu z całej siły inną poduszką
-Zemszczę się-wycedził przez zęby i już się zamachnął, ale w progu stanął mój tata
-Kasandra jesteś gotowa?o widzę Harry że już ci lepiej
-Tak..to znaczy bo...Twoja córka czyni cuda!-wykrzyknął skacząc po łóżku
-Dobra ten przypadek jest nieuleczalny-mruknął Paul do siebie kręcą bezradnie głową-chodź kochanie, mama już czeka
-Ok-szliśmy do hotelowej restauracji w ciszy, oboje pochłonięci własnymi myślami. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie. Przecież za chwilę zobaczę kobietę, która mnie urodziła, pewnie kłócącą się z moim tatą.
-Kochanie-z zamyślenia wyrwał mnie głos mamy
-Mama....-szepnęłam wpatrując się w nią z lekkim uśmiechem.

***********************************************************************************************************
Cześć
Słuchajcie, rozdział jest dłuższy niż zwykle, dlatego że mam złą wiadomość. Otóż od teraz rozdziały będą pojawiały się trochę rzadziej. Mam nadzieję ze mnie zrozumiecie, ale mam szkołę, obowiązki domowe i też muszę kiedyś spać :P
A dobrą wiadomością jest za to to iż nie ma szantażu Yeah!!!
Więc mam nadzieję ze wam sie spodoba, i niebawem się "zobaczymy" :P
Tak jak pisałam, nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział. Postaram sie pisać je i wstawiać często, lecz nie wiem czy mi wyjdzie :)
Więc do zobaczenia:)
I komentujcie!!!!
Kocham Was
Wasza Ola :*

20 stycznia 2013

Rozdział 78

*Z perspektywy Niall'a*


-Nic mi dzisiaj nie wychodzi-jęknąłem gdy po raz kolejny skopałem swoją solówkę
-Co się dzieje Niall?-zapytał troskliwi Liam
-Sam nie wiem Li...-mruknąłem opadając na kanapę
-Paul jest zły, mówił ze jak się nie przyłożysz to będziemy tu siedzieć całą noc-rzekł Lou wpadający do pokoju
-Przepraszam chłopaki...
-W porządku. Idź coś zjedz a my wymyślimy jak go udobruchać-dodał uśmiechając się miło Hazza
-Dzięki-Zrezygnowany ruszyłem korytarzem do stołówki. W holu na kanapie zauważyłem siedzącą Kasandrę, która sprawdzała sprzęt. Już miałem do niej podejść, gdy uprzedził mnie jakiś wysoki brunet. Schowałem się za dużym kwiatkiem i zacząłem oglądać, niestety nic nie słyszałem z powodu odległości. W pewnym momencie nie wytrzymałem. Ten facet położył dłoń na jej udzie, Cassie od razu wstała, ale ten nie dawał za wygarnął i objął ją mocno w pasie, i wtedy puściły mi nerwy. Puściłem się pędem do nich i nie wiele myśląc uderzyłem bruneta z całej siły w twarz. Zatoczył się i złapał za nos, ale był ode mnie o wiele większy, więc nie czekając długo oddał mi dwa razy mocniej. Mimo cholernego bólu rzuciłem się na niego ślepo wymierzając ciosy
-Niall proszę cię skończ już-usłyszałem rozpaczliwy głos blondynki, dopiero on sprowadził mnie na ziemię, i sprawił że złość zmieniła się w troskę...troskę o nią. Wstałem wycierając krew z twarzy i spojrzałem na ta drobną postać
-Wszystko w porządku, nic ci nie zrobił?-zapytałem podchodząc do niej
-Nie-odparła krótko i zwróciła się do mężczyzny stojącego kilka kroków od nas- Przepraszam i proszę mnie więcej nie nachodzić- zabrała swoje rzeczy i ciągnąc mnie za rękę ruszyliśmy do naszego pokoju. Kilka razy próbowałem zacząć rozmowę, ale ciągle mnie zbywała. Gdy znaleźliśmy się w pokoju, posadziła mnie w kuchni na wysokim krześle, a sama znalazła apteczkę i zaczęła przemywać mi twarz z krwi
-Co ci do cholery odbiło?-dopiero po chwili się odezwała- Zachowujesz się jak nie ty! Rzucasz się na jakiegoś faceta bez powodu
-Ten facet cię obmacywał!-odparłem szybko
-Nie obmacywał bo mu na to nie pozwoliłam!
-Gdyby mnie tam nie było mógłby zrobić ci coś złego!
-Sama bym sobie poradziła z nim!-krzyknęła zła-Ugh...jesteś po prostu zazdrosny i tyle-skwitowała
-Nie jestem!-zaprzeczyłem niemal od razu-Widziałem jak na ciebie patrzy. To nie mogło skończyć się dobrze!
-Jak zwykle przesadzasz!
-Chyba przeszkadzamy-szepnął Liam. Wszyscy stali w progu przysłuchując się naszej kłótni
-Cassie pobiłaś go?!-wydarł się Louie widząc moją twarz
-Pójdziemy na...kręgle?-mruknął Zayn wyprowadzając wszystkich
-Cassie przeprasza, ale naprawdę się o Ciebie martwię.-szepnąłem patrząc jej głęboko w oczy. Ujęła swoimi małymi rękami moją twarz i
-Teraz powinieneś martwić się o siebie, Paul Cie zabije jak zobaczy w jaki stanie jesteś-odparła chłodno naklejając plaster na moją brew i odchodząc. Nie mogłem tego tak zostawić, nie mogłem pozwolić by była na mnie zła. Złapałem ją za nadgarstek, odwróciłem w swoja stronę i przyparłem plecami do ściany. Ręce oparłem na wysokości jej głowy, tak by nie mogła się ruszyć i popatrzyłem jej prosto w oczy. Nie bała się mnie, była raczej zaskoczona moim zachowaniem
-Przepraszam, po prostu nie umiem inaczej. Nie umiem pozwolić jakiemuś facetowi bezkarnie cię dotykać...bo cały czas pragnę byś znów była tylko moja. Czułem na brodzie jej nie spokojny oddech, ale nie potrafiłem się odsunąć choćby na milimetr. Tak bardzo pragnąłem poczuć jej bliskość, jej usta na moich, jej palce wodzące po moim torsie...Pragnąłem jej
-Jeśli mam być kogokolwiek, to tylko twoja-wyszeptała kładąc swoje małe dłonie na mojej klatce piersiowej. Nie wiedziałem co powiedzieć, czy ona właśnie powiedziała że chce znów być ze mną czy....Pochyliłem się nad nią. Byłem już o kilka centymetrów od ust których tak bardzo pragnąłem zasmakować, gdy ona przyłożyła palec do moich warg i dodała-będę twoja...ale jeszcze nie teraz. Zmieniłeś się Niall, a mi chyba nie podoba się ta zmiana. I nie chodzi tu o twój wygląd...a o to co w środku jest inne. Wiesz co by zrobił mój Niall w tej sytuacji?Mój Niall podszedł by, zapytał czy wszystko w porządku, próbował by rozwiązać problem rozmową. A co jeśli ja cię kiedyś zdenerwuję?Też mnie uderzysz?!
-Przecież wiesz że nigdy bym Cię nie skrzywdził-wychrypiałem cicho
-Właśnie nie wiem Niall. Już nic nie wiem...Tęsknie za tym dawnym skromnym i uroczym chłopakiem, który zawładnął moim sercem...ale nie wiem co się z nim stało. Od początku trasy jakoś powoli zanikał w tobie, a teraz nie umiem go wcale znaleźć. Nie chcę cię zmieniać, i jeśli wybrałeś że taki będziesz to nie zabronię ci tego...ale proszę pamiętaj, nigdy nie przestanę kochać tego prawdziwego ciebie, który wierzę że kiedyś się odnajdzie-rzekła ze łzami w oczach. Wykorzystując chwilę mojego otępienia wyminęła mnie bez trudu i zniknęła za drzwiami.
Stałem tak nie wiedząc już co myśleć i robić. Byłem pewny tylko jednego. Niezaprzeczalnie miała rację...I to było najgorsze

 *****************************************************************************************************
Hej!
OMG! Nie wyobrażacie sobie jaki to był dla mnie szok gdy dziś koło 11 zobaczyłam tyle komentarzy pod poprzednim rozdziałem!  Bardzo wam wszystkim dziękuję, jesteście wspaniali :*
Teraz wracając do tego rozdziału, jest pewien przełom, bo wszyscy myśleli ze już będzie doprze, a tu taka niespodzianka :) Mam nadzieję ze pozytywnie was zaskoczyłam, bo mi ten rozdział się podoba:) Więc szantaż też będzie wyjątkowy, bo aż 30 KOMENTARZY!   Mogę na was liczyć?
Kocham was bardzo mocno:)
Wasza Ola:*