I need you here with me now
Blog o Niallu Horanie :*
24 października 2012
WAŻNE!!!
Będę czekać może Wam się zachce i skomentujecie poprzednie rozdziały które wam przypadły do gustu.
Wiem że wszyscy mamy szkołę i gdy wracacie nie macie siły wystukać tych kilku słów, ale proszę zrozumcie też mnie...Również mam naukę, ale się staram pisać i dodawać rozdziały systematycznie i gdy nie widzę komentarzy to mam wrażenie że wam się nie podoba. Nie mam wtedy żadnej motywacji aby napisać kolejny i nie mam ochoty aby cokolwiek nabazgrać.
21 października 2012
Rozdział 61
Obudziłam się niezwykle wypoczęta i szczęśliwa. A gdy otworzyłam
oczy poziom szczęścia w moim organizmie podniósł się chyba do
maximum. Albowiem wpatrywała się we mnie para niesamowicie
przepięknych niebieskich oczu. Na moje usta od razu zagościł
uśmiech, a w brzuchu zaczęło szaleć tornado.
-Witaj malutka jak się spało?-zapytał z szerokim uśmiechem
posiadacz tych nieziemskich oczu
-Wspaniale, a tobie?
-Przy tobie zawsze śpi mi się świetnie-delikatnie pocałował mnie
w czoło swoimi gorącymi wargami
-Kocham cię-szepnęłam
-Ja ciebie też skarbie-odparł równie cicho
Leżeliśmy tak wpatrując się w siebie aż coś jak zwykle musiało
nam przerwać chwilę prywatności. Tym czymś był huk dobiegający
zza drzwi i krzyki chłopaków
-Jak zwykle -Niall przeklął pod nosem co wywołało u mnie jeszcze
większy uśmiech.
-Kotku ja pójdę wziąć prysznic bo raczej nie dane jest nam dłużej
tak poleżeć-cmoknęłam go w usta i zabierając ze sobą rzeczy
zniknęłam za drzwiami łazienki. Po gorącym i bardzo przyjemny
prysznic ubrałam i rozczesałam wilgotne jeszcze włosy. Gdy wyszłam
Nialler leżał na łóżku z telefonem w ręku.
-Możesz już iść
-Ok, ślicznie wyglądasz-podniósł się i ruszył. Mijając mnie
złożył na moich ustach subtelny pocałunek i już go nie było.
Usiadłam na łóżku i czekałam na mojego chłopaka. No długo się
nie naczekałam bo już po 15 minutach wyłonił się zza drzwi.
Podszedł do mnie z nieziemskim uśmiechem i zapytał
-To co idziemy na śniadanie?
-Tak, dobrze się już czujesz?-dotknęłam delikatnie jego policzka
-Przy tobie zawsze
-Niall pytam poważnie, wszystko w porządku?
-Jestem trochę słaby, ale to pewnie dlatego że jeszcze nic nie
jadłem, poza tym jest dobrze-odparł znów się uśmiechając i
składając delikatny pocałunek na moim czole
Weszliśmy do kuchni trzymając się za ręce
-No nareszcie wstaliście, śniadanie czeka-rzekł Daddy wskazując
na zastawiony stół. Nialler jak dopadł się do jedzenia to zmiótł
połowę jedzenia.
-Widać że już mu lepiej- skomentował Zayn
-Paul dzwonił wcześniej i mówił że koncertu nie da rady odwołać,
ale go mocno skrócimy. Wiecie kilka piosenek i parę tweetów od
fanów
-Tak więc aż do godziny 16 jesteśmy wolni-wydarł się Tommo
-Czyli co robimy?-zapytał Styles z pełną buzią
-Może kręgle?
-Park linowy?zaproponował kolejny
-Hej a może zrobimy to co zawsze, czyli wyjdziemy połazić po
sklepach kupując durne rzeczy i pośmiać się z ludzi, a potem
pizza i jakiś film?-zaproponowałam
-Świetnie-wykrzyknęli chórkiem.
Po piętnastu minutach siedzieliśmy już w busie jadącym do jakiejś
galerii handlowej. Gdy wysiedliśmy, ruszyliśmy do pierwszego
lepszego sklepu, a potem kolejnego i kolejnego w których
przymierzaliśmy masę dziwacznych ciuchów, kupując tylko
drobiazgi. W ostatnim sklepie każdy z nas wybrał coś dla kogoś
innego i wszyscy byli zadowoleni z zakupów.
Po udanych zakupach poszliśmy na obiad bo Niall twierdził że już
umiera i nie da rady dalej iść. Zjadł sam wielką pizzę, w co po
prostu nie mogłam uwierzyć. Chyba ten pobyt w szpitalu jeszcze
wzmógł jego apetyt...o ile to w ogóle możliwe...
Później wróciliśmy do hotelu włączając jakąś komedię i
rozwalając się na kanapach.
-Tęskniłem za tym naszymi odpałami- zachichotał Louie
-Ja też...
-A wracasz do Londynu już z nami tak?
-Chyba wrócę jutro wieczorem, albo pojutrze rano, bo mam ostatnie
zajęcia
-To po jutrze-krzyknęli wszyscy
-A jak te zajęcia, podobają ci się?
-Tak i to bardzo, wiele się nauczyłam.
-Cieszymy się że jesteś szczęśliwa
-Kocham was chłopcy
-My ciebie też Cassie!!...
**************************************************************************************************
Hej mordki!!
Ten rozdział, bardo mi się podoba i jest on dla mojej kochanej Oli, której możecie być wdzięczni bo gdyby nie ona pojawił by się o wiele później. Kochanie dedykuję ci ten rozdział bo napisałaś do mnie tych kilka słów które pozwoliły mi zrozumieć parę rzeczy, i bardo ci dziękuję za to. Jesteś wspaniała, ale o tym już wiesz :)
Dziękuję jeszcze jednaj z czytelniczek, a mianowicie Madzi :) Dziękuje ci za zrozumienie i to że zawsze napiszesz coś co mnie podnosi na duchu.
Wszystkie jesteście wspaniałe, ale one robią dla mnie bardzo dużo .
Proszę komentujcie, bez tego nowy rozdział pojawi się o wiele później...
Kocham was
Wasza Ola :)
16 października 2012
Rozdział 60
-Louis wstawaj już!!!
-Hazza nie wiem gdzie są twoje bokserki, śpij
nago-wymamrotał, a ja dostałam napadu śmiechu na co chłopak od
razu podniósł głowę i zalał się rumieńce
-Czego ty ode mnie chcesz kobieto?
-Musimy już jechać do szpitala, a reszta też
śpi
-To weź ich obudź nie chce mi się wstawać
-Ale przecież wiesz że to ty jesteś ten
najprzystojniejszy
-Daj mi 3 minuty-chłopak wstał i ruszył do
łazienki
-Wiedziałam że to podziała-mruknęłam pod
nosem i wyszłam.
Do szpitala dotarliśmy w niecałe 20 minut i
od razu skierowaliśmy się do sali mojego chłopaka. Jak się
okazało czekał już na nas ubrany
-No dłużej się nie dało-udał obrazę i
założył ręce na piersi tupiąc nogą
-No przepraszam ale szanowny pan Tomlinson nie
śpieszył się specjalnie i jak wszedł do łazienki to nie było go
pół godziny
-Ale powiedziałaś że jestem
najprzystojniejszy więc muszę o to dbać teraz
-Robię się zazdrosny-rzekł Niall podchodząc
do mnie
-Musiałam-szepnęłam mu na ucho wtulając się
w zagłębienie jego szyi
-Wybaczam-zachichotał
-O witam, tu jest recepta i wypis. Może pan
już wracać do domu
-Dziękujemy-doktor zniknął za drzwiami a my
ruszyliśmy do auta. Dojechaliśmy dość szybko, ale niestety z
wejściem do hotelu nie poszło tak gładko. Wszędzie było pełno
fotografów. Jednak był z nami Jerry, jeden z ochroniarzy chłopców
i on pomógł pozostać mi niezauważaną poprzez wprowadzenie mnie
do budynku bocznym wejściem.
Czekałam w holu na niewygodnym fotelu już pół
godzinę czekając na chłopców, aż nareszcie się pojawili.
-Dłużej się nie dało?-zapytałam z
sarkazmem, na co oni tylko zachichotali
-Dobra ja idę kupić sok marchewkowy, spotkamy
się w pokoju-Lou odszedł a my zostaliśmy sami. Już mieliśmy
ruszać gdy przypomniało mi się. Pacnęłam się w czoło i
powiedziałam do mojego chłopaka
-Zapomniałam z tego wszystkiego, przecież
muszę sobie pokój wynająć
-O nie ma mowy, ty dzisiaj śpisz ze mną. Tak
dawno cię nie widziałem i się stęskniłem- Niall dał mi buziaka
w usta i ruszyliśmy do windy
Otworzyliśmy drzwi apartamentu i wszyscy
rzucili się w naszą stronę, skacząc, wrzeszcząc i przytulając
mocno Niall'a
-Nareszcie jesteś stęskniliśmy
się-powiedział Hazza
Usiedliśmy wszyscy w salonie, a ja wzięłam
laptopa Zayna na kolana i zaczęłam przeglądać różne strony. Aż
natknęłam się na ciekawy artykuł
-Niall jak mogłeś!-krzyknęłam czytając
treść, a chłopak przysypiający na moim ramieniu momentalnie się
ocknął
-Co się stało?-zapytał przecierając oczy
-Jak możesz mnie zdradzać...i to jeszcze ze
mną samą-wszyscy wybuchnęli śmiechem gdy pokazałam im co
znalazłam. Okazało się ze w sieci są zdjęcia jak wychodziliśmy
z Niall'em i Lou ze szpitala, i media stwierdziły że Nialler
zdradza swoją dziewczynę o której wspomniał w wywiadzie dzień
wcześniej.
-Dobra idę się czegoś napić, chcecie coś?
-Nie -chłopcy odpowiedzieli chórkiem a ja
szybko ruszyłam do kuchni. Po chwili w pomieszczeniu pojawił się
Nialler i podszedł do mnie
-Tak bardzo tęskniłem-szepnął mi do ucha
kładąc ręce na moje biodra
-Ja też, ale nareszcie jesteśmy
razem-odparłam z uśmiechem
-A wiesz za czym jeszcze tęskniłem?-wymruczał
przygryzając wargę?
-Nie...
-Za tym-chłopak mocno wpił się w moje wargi,
a ja przysunęłam się bliżej niego wplatając ręce w jego włosy
i oddając ten wspaniały pocałunek
-Ekhem..-oderwaliśmy się od siebie, a przed
nami stali już chłopcy
-No weźcie się ogarnijcie, chcemy się sobą
nacieszyć-wymamrotał mój chłopak mocno mnie przytulając
-Ty powinieneś się położyć i odpocząć
jeszcze-zwróciłam się do niego
-Dobrze, ale tylko jeśli pójdziesz ze
mną-zrobił minę szczeniaczka a ja wywróciłam oczami i rzekłam
łapiąc go za rękę
-Chodź już
-Tylko grzecznie tam-krzyknął za nami Zayn
Weszliśmy do pokoju świecąc mała lampkę.
Niall zdjął swoją białą koszulkę i przytulił mnie od tyłu
zaczynając składać delikatne pocałunki na mojej szyi.
-Niall co ty robisz, miałeś się
położyć-wyrwałam się z jego uścisku i odwróciłam przodem tak
że staliśmy twarzą w twarz.
-No wiem, ale tak się stęskniłem że nie
mogę się powstrzymać-wymruczał tym swoim seksownym głosem i znów
zaczął pieścić moją szyję swoimi ciepłymi wargami. Po chwili
wpiłam się w jego usta i zaczęliśmy namiętnie się całować.
Chłopak położył się na łóżku plecami, a ja leżałam na nim.
Delikatnie przygryzłam jego wargę i ponownie pocałowałam.
W pewnym momencie blondyn obrócił mnie tak że
teraz to on był do góry
-Gdzie się tego nauczyłeś?-zapytałam z
podziwem
-Ćwiczyłem z Harrym-odparł cwaniacko się
uśmiechając, a ja dostałam napadu śmiechu. Chłopak oparł jedną
rękę obok mojej głowy, a drugą złapał mnie w tali. Nasze usta
już dzieliły milimetry gdy ktoś bez pukanie wparował do pokoju
-Chyba wam w czymś przeszkodziłem-zachichotał Lou
-Louis błagam cię dajcie nam chwilę prywatności-powiedział
blondyn nie odrywając ode mnie wzroku
-No przepraszam mu się tylko o was martwimy, ale dobrze już idę...I
żeby nie było mam focha.-brunet wyszedł a my zaczęliśmy się
śmiać
-Jacy oni są nienormalni-wymruczałam tuląc się do nagiego torsu
blondynką
-Taa...Kocham cię Cassie- szepnął mi do ucha mój chłopak
-Taa...Kocham cię Cassie- szepnął mi do ucha mój chłopak
-Ja ciebie też Niall
-Bardzo się cieszę że tu jesteś, bo umierałem już z tęsknoty...
-Też się cieszę że jestem bo...nareszcie czuję się bezpiecznie.
Przez ten cały czas bałam się wszystkiego, ale gdy jestem przy
tobie wiem ze nic mi nie grozi
-Zawsze cię ochronię, pamiętaj...zawsze....
*******************************************************************************************
Hej, tak jak obiecałam jest nowy rozdział, choć pod poprzednim nie postaraliście się z komentarzami : /
Mam do was pewną sprawę, a mianowicie mam teraz, jak by to powiedzieć...trudny okres (pewnie zastanawiacie się jak piętnastolatka może mieć trudny okres, ale naprawdę nie jest mi teraz łatwo) Nie będę was zanudzać moim życiem więc przejdę do rzeczy rozdziały nie będą się pojawiać systematycznie, ale na pewno przynajmniej raz w tygodniu. Oczywiście będę starała się aby były częściej.
I mam też prośbę, proszę was komentujcie, bo dzięki waszym komentarzom jest mi lepiej. Czuję wtedy że mogę na was liczyć i ze zależy wam nie tyle na mnie co na mojej pracy. Jeszcze raz proszę komentujcie
Za wszystko co do tej pory robiłyście dziękuję i Kocham was :)
Wasza Ola
13 października 2012
Rozdział 59
*Z perspektywy Nialla*
Zostaliśmy w sali z Lou, Li i Paulem
-Chłopaki zostawicie mnie i Nialla
samych?-zapytał Paul po krótkiej chwili milczenia
-Jasne-rzucili szybko i już ich nie było.
Mężczyzna usiadł na krześle obok mojego łóżka
-Niall...słuchaj ja nie wiem co o tym waszym
byciu razem myśleć. Macie pełno koncertów, zaraz zacznie się
trasa...nie chce żeby ona cierpiała jeszcze bardziej...
-Ja też tego nie chcę...-szepnąłem
-Nie ma tak naprawdę nikogo, jej matki tak jak
mnie wiecznie nie ma w domu, teraz jeszcze ciebie nie będzie...Do
tego ta nowa praca...już sam nie wiem co robić, bo chcę dla niej
jak najlepiej a i tak cały czas się z nią kłócę...
-Paul musisz po prostu pozwolić jej robić to
co kocha...Jej zdjęcia są wspaniałe i jeśli to właśnie chce
robić to ją w tym wspieraj...wiem ze się o nią martwisz, ale ja
nie chcę jej skrzywdzić kocham ją nad życie i nic tego nie
zmieni...
-Jesteś jej godzien...
-Dziękuję-uśmiechnąłem się szeroko, bo
jego słowa wiele dla mnie znaczą.
-To ja dziękuję Niall, otworzyłeś mi oczy i
do tego opiekujesz się nią.
W tym momencie do sali weszli chłopcy z
zapłakaną Cassie
-Kochanie tak strasznie cię przepraszam, nie
chciałem taki być i jeśli ta praca cię uszczęśliwia to mnie
też...wybaczysz mi-Kasandra pokiwała głową na tak i
lekko przytuliła ojca
-Pójdę porozmawiać jeszcze z lekarzem i zraz
wracam-Paul się ulotnił a dziewczyna położyła się obok mnie na
łóżko i mocno wtuliła głowę w moją klatkę piersiową.
-Już dobrze malutka...-też przytuliłem ją
mocno i pocałowałem we włosy
-To jak gołąbeczki co jutro robimy?-zapytał
Lou siadając obok nas
-Mamy cały dzień próby a wieczorem koncert,
co ty innego chcesz robić?-zapytał Zayn patrząc na Louisa jak na
debila
-No bo Paul chyba nie pozwoli występować
Niall'erowi w takim stanie, a bez niego nie możemy wystąpić
więc...MAMY WOLNE!!
-Tommo ciołku zamknij już się bo cię
wywalą-zachichotała dziewczyna.
-Może po prostu spędzimy wszyscy razem cały
dzień co wy na to?-zaproponował Li
-Świetnie-odparliśmy wszyscy
*Z perspektywy Kasandry*
-Dzieci lekarz kazał nam się już zbierać
aby Niall mógł trochę odpocząć...Ale mam też dobrą wiadomość,
wybłagałem aby mógł wyjść już dziś wieczorem
-Super-krzyknęliśmy i ruszyliśmy do wyjścia
Dojechaliśmy do hotelu który był oblegany
przez fanki i paparazzi. Ja szybko wślizgnęłam się niezauważona,
a chłopcy zostali aby udzielić krótkiego wyjaśnienia, i już po
chwili byli przy mnie.
Rozsiedliśmy się wszyscy na kanapach w
apartamencie chłopców
-Cass?
-No?
-Jesteś wielka wiesz?-zapytał z uśmiechem
Hazza
-A to niby czemu?
-Bo jesteś tu, gdy właśnie ciebie
najbardziej potrzebuje
-To prawda, cholernie za tobą
tęsknił-dokończył Zayn
-Ja też tęskniłam...-odparłam z wielkim
uśmiechem
-A co tam u dziewczyn?
-No wiecie też mają sporo na głowie, ale i
tak staramy się dość często spotykać
-A powiedz nam tylko tak szczerze...polubiłaś
Danielle i Eleonor?-zapytał zakłopotany Lou
-Tak są wspaniałe...choć jeśli mam być
szczera to El czasami zachowuje się dziwnie, wiecie czasem po prostu
ma takie swoje humorki...Ale tylko czasem
-Taa baby tak w końcu mają-stwierdził Hazza
-Ekhem..też jestem „babą”-zakreśliłam
cudzysłów w powietrzu
-Ale ty jesteś inną babą, tak bardziej
jak...siostra-wytłumaczył się loczek, a wszyscy pokiwali głowami
na znak, że zgadzają się ze słowami loczka, a mi w oczach stanęły
łzy.
-Chłopcy ja tez traktuję was jak rodzinę i
kocham was ciołki-uśmiechnęłam się i wszyscy zrobiliśmy
grupowego Misiaka.
-A teraz pozwolicie że pójdę trochę
odpocząć bo niedługo jedziemy po Niallera
-Jasne, jego sypialnia jest zaraz po lewo
-Dzięki-krzyknęłam i weszłam do pokoju...
**************************************************************************************************
Wiem że trochę krótki, ale następny będzie lepszy. Wszystko zaczyna się powoli układać...ale czy na długo??
Dobrze myślicie mam kolejny szatański plan :P I zaraz zaczyna go wcielać w opowiadanie :)
Nowy rozdział powinien pojawić się we wtorek, aczkolwiek nie jestem w pełni przekonana.
I przepraszam was bardzo że tak długo musiałyście czekać na ten, ale nie dałam rady wcześniej. Ni i oczywiście, im będzie więcej komentarzy tym rozdział pojawi się szybciej :)Tak tylko mówię...
Mam nadzieję że spodoba wam się i skomentujecie!!
Kocham Was
Wasza Ola :)
11 października 2012
Przeczytajcie!!
Cześć Mordki!!
Dziś będzie tylko krótka informacja(a może nie taka krótka)
A więc nie mam pojęcia kiedy pojawi się nowy rozdział bo pod poprzednim nie jest za wiele komentarzy, co nie jest motywujące. Bo wiecie gdy wchodzę i widzę pełno komentarzy pod rozdziałami to od razu mam wenę i chęć do pisania.
W ankiecie zaznaczyły się 74 osoby, więc nie rozumiem dlaczego jest w porównaniu z osobami czytającymi tak słabo z komentarzami.
Wiem że niektórym bardzo zależy bo udowadniają mi to pod każdym nowym postem, i jestem im za to niesamowicie wdzięczna :)
I wiecie im więcej komentarzy tym szybciej pojawia się rozdział :P
Nie zmuszam nikogo do komentowania, ale jeśli naprawdę wam zależy abym pisała dalej tego blog to komentujcie. Każde wasze słowa naprawdę wiele dla mnie znaczą.
Jeśli chciał byście się czegoś jeszcze dowiedzieć ode mnie to tu macie moje GG: 32870242 :)
Wasza Ola
08 października 2012
Rozdział 58
-Cassie, ale się stęskniliśmy-powiedział
Hazza
-Ja też za wami strasznie tęskniłam
-Tak się cieszę że mogę cię już
przytulić-mówił Lou ściskając mnie jeszcze mocniej. Zayn wziął
moją walizkę i wszyscy przeszliśmy do miejsca w którym jeszcze
chwilę temu siedzieli.
-Już wiadomo co mu jest?
-Nie nadal czekamy...-powiedział smutno Liam
Siedzieliśmy tak w poczekalni około godziny
gdy w pewnym momencie do jego sali wbiegła pielęgniarka a za nią
lekarz. Wszyscy oderwaliśmy się nie wiedząc o co chodzi, aż w
końcu z sali Niall'a wyszedł lekarz
-Co się stało, wszystko z nim w
porządku?-zapytała spanikowany Liam
-Pan Horan właśnie się obudził i jest lekko
zdezorientowany , ale wszystko z nim w porządku mogą państwo do
niego wejść, tylko proszę go nie męczyć musi jeszcze trochę
odpocząć.
-Oczywiście-i chłopcy weszli do sali.
Wcześniej wymyślili że zrobimy Niall'owi niespodziankę i
najpierw oni z nim chwilę pogadają a później dopiero ja go
zobaczą, sama do końca nie ich rozumiem, ale nie miałam innego
wyjścia musiałam się zgodzić. Korzystając z okazji porozmawiałam
jeszcze chwilę z lekarzem
-Panie doktorze a co tak właściwie się stało
że stracił przytomność?
-To przez przemęczenie organizmu, Pan Horan
był osłabiony, nie spożywał posiłków regularnie, poza tym nie
miał pewnie za wiele czasu na odpoczynek
-Czyli teraz już będzie wszystko w porządku
?
-Tak, jeśli oczywiście będzie się
oszczędzał i zdrowo odżywiał. Przepiszę mu też jakieś witaminy
i będzie dobrze.
-A kiedy będzie mógł wyjść
-Jutro rano
-Bardzo panu dziękuję
-Proszę-uśmiechną się i odszedł. Po chwili
wyszli chłopcy z sali, widzieli że jestem lekko zdenerwowana, więc
tylko się uśmiechnęli i Zayn powiedział:
-Idź do niego, czeka
Stanęłam w drzwiach i zobaczyłam go. Był
strasznie blady, leżał oparty o stertę poduszę dzięki czemu
wszystko dobrze widział i bawił się rękami. Zrobiłam 3 trzy kroki
w stronę jego łóżka gdy podniósł głowę i spojrzał na mnie
tymi pięknymi niebieskimi oczami i powiedział zdumiony:
-O mój boże Kasandra...-wtedy nie wytrzymałam
i rzuciłam się w jego kierunku i mocno przytuliłam, chłopak
odwzajemnił uścisk gładząc mnie przy ty po włosach. Nie
potrafiłam powstrzymać łez nie wiem dlaczego po prostu wtuliłam
się w niego i rozpłakałam jak małe dziecko
-Nie wierzę to naprawdę ty-mówił z
niedowierzaniem w głosie-przyleciałaś tu
Gdy już się ogarnęłam i odsunęłam od
niego tak że mogłam spojrzeć mu w oczy powiedziałam:
-Nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłam,
i tęskniłam
-Ja też, ale nie sądziłem że przylecisz do
mnie aż tak daleko-przytuliłam go jeszcze raz i usiadłam na
krzesełku obok i złapałam za rękę mojego blondyna mocno ją przy
tym ściskając. Po chwili Niall zapytał
-Chłopaki cię tu ściągnęli?
-Nie, oni tylko powiedzieli mi co się stało,
a ja od razu wsiadłam w samolot i jestem-Mój chłopak nareszcie się
uśmiechnął
-Jesteś wspaniała-powiedział po chwili
milczenia i złapał mnie za ręce
-Ty też
*Perspektywa Zayna*
Siedzieliśmy z chłopakami przed salą
Niall'a. On to ma szczęście tak niesamowitą dziewczynę mieć to
skarb.
Na końcu korytarza zobaczyliśmy Paula naszego
managera, podszedł do nas i zapytał
-Wszystko z nim w porządku?
-Tak niedawno się obudził-powiedziałem
-To dlaczego nie jesteście z nim skoro już
nie śpi?
-To ty nie wiesz?-zapytał zdziwiony Hazza
-Ale o czym-spojrzeliśmy na siebie i nie
wiedzieliśmy co u powiedzieć-chłopaki mówcie o co chodzi
-Kasandra do niego przyleciała-powiedział
Harry w końcu
-Co ale jak to przyleciała, przecież ona musi
się przygotowywać do rozmowy, o mój boże. Dobra chodźmy do
niego. Weszliśmy do sali a Kasandra i Niall gadali o czymś,
widziałem że gdy zauważyła swojego tatę uśmiech zszedł jej z
twarzy.
-Hej Niall wszystko w porządku? Kasandra mogę
cię prosić na chwilę? Popatrzyła jeszcze chwilę na Horana i wraz
Paulem zniknęli za drzwiami.
*Perspektywa Kasandry*
Wyszliśmy z tatą z sali, a on od razu zaczął
-co ty tutaj robisz?przecież za trzy dni masz
rozmowę o przyjęcie na staż w szpitalu-nic nie odpowiedziałam
tylko spuściłam wzrok a on kontynuował-Co się z tobą dzieje,
przecież to są twoje marzenia, chyba nie chcesz ich
zaprzepaścić-już nie wytrzymałam i musiałam mu to wszystko
powiedzieć
-To nie są moje marzenia tylko wasze, twoje i
mamy. Odwołałam to i nie idę na żadną rozmowę a poza tym mam
już pracę
-Jak to, jaką?-zapytał mocno zdziwiony
-Pracuję u Jennifer Stone
-Ona ma najlepszą firmę fotograficzną w
Londynie...więc co ty tam do jasnej cholery robisz?
-Jestem tam fotografem..
-Na pewno da się jeszcze załatwić żebyś
poszła na tą rozmowę poczekaj zadzwonię gdzie trzeba i...
-I właśnie dlatego tu przyleciałam, Niall
nie chce mnie zmieniać, akceptuje mnie taką jaka jestem. Zawsze
mogę na niego liczyć, będzie mnie wspierał w tym co naprawdę
chcę robić. Dla niego jestem choć trochę ważna i liczy się dla
niego moje zdanie....Kocha mnie-ostatnie słowa wypowiedziała przez
łzy i uciekłam. Biegłam po prostu przed siebie, aż potknęłam
się i upadłam. Nie było tu żadnych ludzi więc usiadłam pod
ściana i zaczęłam płakać...
*Perspektywa Hazzy*
Paul wszedł sam do sali, więc szybko
zapytałem
-A gdzie jest Cassie?
-Trochę się pokłóciliśmy i uciekła,,,
-Chodź Zayn poszukamy jej
Ruszyliśmy korytarzem rozglądając się za
dziewczyną
**************************************************************************************************
Wiem że długo musiałyście czekać, ale niestety nie dałam rady wcześniej za co bardzo mocno was przepraszam :)
Jak widzicie już wszystko się wyjaśniło i jest mniej więcej dobrze co was pewnie cieszy, mam rację?
Mnie akurat martwią komentarze których pod poprzednim rozdziałem było tylko 9 :) Proszę postarajcie się o więcej bo liczy się dla mnie wasze zdanie:)
Jeśli wam się coś nie podoba to też piszcie będę wiedziała co robię źle i co zmienić :)
A więc piszcie co myślicie i do następnego mordki :)
Kocham was :*
Wasza Ola
03 października 2012
Rozdział 57
-Ale jak to? co się stało?-krzyczałam
zdenerwowana do słuchawki
-No bo mieliśmy koncert...i tak no on...on
jakoś tak...był blady..i ..i-jąkał się cały czas Harry
-Hazza proszę daj mi Liama
-Li co się stało?-zapytałam rozpaczliwie
-Podczas koncertu stracił przytomność no i
zadzwoniliśmy po karetkę, właśnie dojechaliśmy do szpitala...
-A już wiadomo co z nim?
-Nie nikt nam nic nie mówi...-powiedział
łamiącym się głosem
-Jesteście w Amsterdamie tak?
-Tak
-Dzwoń do mnie gdybyś się cokolwiek
dowiedział ok?
-Jasne
-Odezwę się jeszcze później trzymajcie się,
pa
-Ty też pa Kasandra
Nie myśląc wiele zadzwoniłam na lotnisko z
pytaniem o wolne bilety na najbliższy lot do Holandii. Na moje
szczęście były wolne miejsca na lot który będzie z dwie godziny.
Szybko wyciągnęłam małą walizkę i spakowałam trochę ciuchów,
kosmetyki, szybko się ubrałam i zadzwoniłam po taksówkę. Zeszłam
do kuchni napiłam się wody cały czas trzęsąc się ze
zdenerwowania. Nie wiem czy to dobry pomysł żebym leciała, ale
muszę przy nim być cokolwiek się stanie. Z tych rozmyśleń wyrwał
mnie klakson taksówki która już stała pod domem. Szybko klucze,
portfel,torebka, telefon, ok chyba wszystko mam. Zobaczyłam że
kierowca wysiada z auta i mówi:
-Proszę dać walizkę włożę do bagażnika.
-Nie ma czasu niech pan wsiada i jedzie na
lotnisko byle szybko-powiedziałam cała w nerwach wsiadając na
tylne siedzenie razem z walizką.
-A gdzie panienka się tak śpieszy?
-Do Holandii.
-O tej porze?-pytał dalej zdziwiony kierowca
-Tak, do mojego chłopaka jest w szpitalu...
-To musi go panienka bardzo kochać że w
środku nocy leci tak daleko
-Tak-na te słowa uśmiechnęłam się sama do
siebie, bo faktycznie bardzo go kocham-on mnie też kocha
-Rzadko się spotyka teraz taką
miłość...-westchną
-Mamy szczęście że znaleźliśmy siebie...
-I to jakie...O już prawie jesteśmy
-Świetnie ile płacę?
-Ach, nic-i wyzerował licznik
-Ale jak to nic?-Zapytałam mocno zszokowana
tym co właśnie zrobił
-Nic widzę że jest dla pani ważny ten
chłopak więc nich pani szybko leci do niego-powiedział zatrzymując
się przed budynkiem
-Dziękuję Panu bardzo, miło nam się
rozmawiało do zobaczenia.
-Do widzenia
Szybko pobiegłam do kasy po zarezerwowany
wcześniej bilet. Na lotnisku nie było dużo ludzi więc nie
musiałam się przepychać żeby zdążyć bo zostało mi jeszcze 30
minut do odlotu
W samolocie poznałam pewną dziewczynę, w moim
wieku o imieniu Victoria
Wymieniłyśmy się z Victorią numerami
telefonów, bo też jest z Londynu i postanowiłyśmy że po powrocie
się spotkamy. Dziewczyna jest bardzo pozytywna, przypomina trochę
Louisa
Stojąc już przed budynkiem lotniska
zadzwoniłam do Liama
-Hej Liam
-Hej
-Wiecie już cokolwiek?
-Niewiele, lekarz mówi że jego stan jest już
dobry ale nie możemy go nawet zobaczyć...-mówił zrozpaczony
-No przynajmniej to, a właściwie w jakim
szpitalu jesteście
-Św. Marii.
-A co robią chłopcy?-zmieniłam temat żeby
nie pytał po co mi te informacje
- Zayn chyba śpi, Louis pije kawę i wali
głową w ścinę, a Harry płacze.
-Aha no dobra to ja później się odezwę ok?
-Ok pa
-Pa
Nie mówiłam i o tym że przylatuję bo by mi
od razu tego zabronili.
Wsiadłam do taksówki i kazałam kierowcy
jechać do wskazanego szpitala. W recepcji była bardzo miła
pielęgniarka które bez żadnych problemów pokierowałam mnie do
Niall'a. Wjechałam windom na drugie piętro i szłam korytarzem
ciągnąc za sobą walizkę, gdy nagle zza rogu wyłoniły się
sylwetki zmarnowanych chłopców siedzących na plastikowych
krzesłach.
Pierwszy dostrzegł mnie Lou, który chwilę mi
się przyglądał i krzyknął do pozostałych
-Patrzcie to Cassie -Każdy z nich obrócił
wzrok w moją stronę, i rzucili się na mnie przytulając mocno...
***************************************************************************************
Cześć :)
Na początek chcę wam bardzo mocno podziękować za te bardzo motywujące komentarze, dzięki którym aż chce się pisać :) Mi osobiście ten rozdział się średnio podoba, ale może wam akurat przypadnie do gustu? No i nareszcie są chłopcy co pewnie was bardzo cieszy:P
Nie wiem kiedy dokładnie pojawi się nowy rozdział, bo tak jak wspominałam mam dużo nauki i ciężko mi jest to wszystko ogarnąć :P Ale będę się bardzo starać aby do końca tygodnia się pojawiał. Wy też właściwie musicie mi pomóc...KOMENTUJĄC:)
Proszę was komentujcie nadal!!
I nie wiem czy zauważyłyście, ale jest już ponad 10 tys. wejść!!! dziękuję jesteście najlepsze :)
I nie wiem czy zauważyłyście, ale jest już ponad 10 tys. wejść!!! dziękuję jesteście najlepsze :)
Kocham was Mordki :*
Wasza Ola :)
30 września 2012
Rozdział56
Dni mijały powoli. Jedyne co było dobre to to
że dostałam tą prace i nie myślałam ciągle o tym jak tęsknie.
Choć i tak co wieczór chodziłam do pokoju Nialla i przyglądałam
się różnym rzeczą. Czasem nawet zasypiałam w jego łóżko, bo
tam czułam się najlepiej, chyba tylko dlatego ze całe pachniało
nim. Chłopcy dzwonią codziennie. Kilka dni temu rozwiałam z nimi
na skypie. Jak zwykle cały czas się śmieją i wygłupiają, ale
widać ze trochę ich to męczy.
Tego dnia czułam się wyjątkowo podle. Nie
miałam żadnego zajęcia i do południa oglądałam bajki. Potem
jakoś zwlekłam się z kanapy i posprzątałam cały dom. Nawet
znalazłam czyjeś bokserki pod kanapą w salonie. Domyślam się że
są one Hazzy ale wolę nie wnikać w szczegóły jak one się tam
znalazły. Uzupełniłam zapasy w lodówce, która po paru dniach
zatapiania smutków w jej zawartości świeciła pustkami. Nie było
już ani jednego ulubionego ciasteczek Horana których zrobił niezły
zapas. Tak dwa wielkie kartony to niezły zapas. Nawet rozmawiałam z
moją mamą...taa całe 3:48 min. To chyba nasz nowy rekord. Poszłam
na ostatnie zajęcia w tym tygodniu i oczywiście jak zwykle Peter
próbował zaprosić mnie na randkę. Choć mówiłam mu setki razy
ze mam chłopaka to on to ignoruje i próbuje dalej. Jest całkiem w
porządku gdy nie próbuje do mnie zarywać. Ale na jego nieszczęście
nie potrafię na niego patrzeć jak na potencjalny obiekt westchnień.
On właściwie jest przeciwieństwem mojego chłopaka: wysoki, czarne
włosy, ciemne oczy, wielkie dłonie którymi prawie zakrywa obiektyw
aparatu gdy go trzyma.
Wróciłam wykończona bo mieliśmy „zadania
w plenerze”. Oczywiście zamknęłam drzwi za sobą na wszystkie
możliwe zamki. Dziewczyny też nie mogły dziś do mnie przyjść bo
są zajęte. Dan ma cały dzień próby, Jess musi pomóc mamie w
rodzinnym spotkaniu które odbywa się u nich co jakiś czas, a El
musi pozałatwiać jakieś sprawy związane ze studiami. Nie jestem
na nie zła przecież mają własne życie. Właściwie to podziwiam
je bo potrafią żyć normalnie i nie zadręczają się cały czas
tym że ich nie ma. Po prostu żyją swoim życiem, i w dodatku
często mnie wspierają..
Zjadłam coś i poszła oglądać telewizję.
Jak zwykle nie było nic ciekawego więc zaczęłam szwendać się po
domu. Było tu ta nieprawdopodobnie cicho. Nikt nie ganiał się, nie
rzucał jedzeniem i nie wydzierał się na cały dom.. Poczłapałam
do pokoju Niallera i otworzyłam wielka szafę. Wyjęłam z niej
bluzę zakładaną przez głowę i założyłam. Była miękka i
pachniała jego perfumami, które tak bardzo kochałam. Usiadłam na
parapecie wpatrując się w dal. Został niecały tydzień do
przyjazdu chłopców a ja z dnia na dzień radziłam sobie coraz
gorzej. Mało wychodziłam, nie rozmawiałam z nikim...Przeżywam ich
wyjazd tak jak by mieli nigdy nie wrócić...Łza powoli potoczyła
się po moim bladym i zimnym policzku zostawiając za sobą wilgotną
ścieżkę która błyszczała w świetle księżyca. Po chwili
spływały kolejne łzy których nawet nie powstrzymywałam. Jestem
cholernie słaba...Nie umiem sobie poradzić. Tak bardzo za nim
tęsknię. Tęsknię za jego pięknymi lazurowymi oczami, ciepłym
ciałem, miękkimi ustami które szeptały mi czułe słówka do
ucha, jego silnymi ramionami które chroniły mnie przed wszystkim...
Tak bardzo się staram normalnie żyć, ale nie
umiem...po prostu nie umiem... Zachowuję się jak dziecko, możliwe,
ale tylko przy nim czuję się bezpieczna i nic tego nie zmieni.
Chciała bym żeby było jak kiedyś, żebym
mogła porozmawiać z mamą o wszystkim i o niczym, wypić herbatę a
potem aby pocałowała mnie w czoło na dobranoc. Ale nie ma
jej...wróci dopiero za miesiąc, o ile nie więcej. Za każdym razem
tak jest gdy wyjeżdża. Nawet już prawie nie dzwoni , jak by
zapomniała że ma córkę. Dzisiaj jej telefon był wyjątkiem,
czemu go wykonała? nie mam pojęcia.
Z tatą też ma coraz słabszy kontakt, choć
on próbuje...cały czas próbuje naprawić tą rodzinę. Choć nawet
nie wiem czy to ma sens bo oboje widują się tylko w święta i
jakieś wyjątkowe dla nich dni. Mimo wszystko jestem mu wdzięczna
że mnie wychował gdy ona zaczęła robić karierę. Kocham ją ale
ona nawet nie udaje że jej zależy. Zapomniała nawet o moich
osiemnastych urodzinach.
Nie chcę takiej matki...
Położyłam się na łóżku blondyna
przykrywając się po uszy kołdrą i dalej łkałam. Próbowała
wyłączyć mój umysł i spokojnie zasnąć aż w końcu przed 23
udało się, pogrążyłam się we śnie który nie trwał długo bo
obudził mnie dzwoniący telefon.
-Halo-odbieram telefon który wyrwał mnie ze
snu. Po drugiej stronie słyszę głos Harr'ego
-Kasandra nareszcie odebrałaś!
-Hazza ja śpię
-Muszę ci coś ważnego powiedzieć
-O 1 nad ranem??
-Tak...Niall jest w szpitalu-po tych słowach
od razu się rozbudziłam i stanęłam na równe nogi.
**********************************************************************************************
Część Mordki :)
A więc małe info, pod tym rozdziałem nie ma żadnego szantażu bo nie chcę was już do niczego zmuszać. Mam nadzieję że bez zmuszania was i tak będziecie komentować.
Zmieniła trochę wygląd bloga co myślicie? :)
Bardzo dziękuję Oli, , heart beats for love, Rascacielo. i Emimi Miemi za bardzo motywujące komentarze :). Jestem wam niesamowicie wdzięczna dziewczyny.
A co do rozdziału to nareszcie zaczyna się coś dziać. Proszę was komentujcie to wiele dla mnie znaczy . Wtedy wiem że warto pisać dalej:)
Kocham was wiecie? :)
Wasza Ola :)
24 września 2012
Rozdział 55
Wstałam we wspaniałym humorze bo wczoraj
miałam spotkanie w sprawie pracy i przyjęli mnie, zaczynam za
tydzień. Strasznie się cieszę. Moje rozmyślania przerwał telefon.
-Hej kochanie-powiedział Niall przez
telefon-co tam u ciebie?
-Wszystko świetni, wczoraj dostałam pracę pamiętasz??-zapytałam z nadzieją siadając
w kuchni przy stole i kładąc przed sobą talerz.
-Pewnie że pamiętam, i jestem z ciebie bardzo
dumny
-A co tam u ciebie?
-Mamy strasznie mało wolnego czasu, i dla tego
tak rzadko dzwonię-odpowiedział smutnym głosem -Liam też nie ma
czasu gadać z Danielle.
-Wiem była u mnie wczoraj i trochę
pogadałyśmy
-Naprawdę? To super cieszę się że się
polubiłyście.
-Ja też, a co teraz będziecie robić?
-Za chwilę będziemy mieć wywiad na żywo, do
MTV jak chcesz to możesz obejrzeć
-Pewnie że chcę , idę włączyć telewizor.
-Wiesz co zaraz wchodzimy więc muszę kończyć
ale obiecuję że odezwę się do ciebie jak najszybciej będzie się
dało.
-Ok
-Tęsknię za tobą kotku
-Ja za tobą też- Niall właśnie miał się
rozłączyć ale zdążyłam krzyknąć- Niall zaczekaj!
-Coś się stało?-zapytał zaniepokojony
-Nic po prostu chcę ci powiedzieć że Cię
Kocham
-Ja ciebie też, najbardziej na świecie
-Pa kochanie-powiedziałam
-Pa
Rozłączyłam się i włączyłam MTV żeby
obejrzeć wywiad, po chwili zaczął się
*Perspektywa Nialla*
Zaczęliśmy wywiad, dziennikarka pytała o
wszystko, o trasę , album , piosenki, i tak dalej. Aż w końcu
powiedziała
-Niedawno pojawił się teledysk do wspaniałej
piosenki „One Thing”, powiedzcie jak ona powstała
-Właściwie to napisał ją Niall- powiedział
Hazza szczerząc się, i uwierzcie gdybym mógł zabijać wzrokiem to
ten idiota już by nie żył...
-Niall powiedz co natchnęło cię do napisania
tak pięknej piosenki?-zawahałem się chwilę, ale uznałem że fani
muszą znać prawdę
-Ta piosenka właściwie jest o mojej
dziewczynie...
-Oooo a zdradzisz nam jak ma na imię i coś o
niej powiesz?
-Kasandra...jest wspaniała
-Tak i piecze pyszne ciasteczka-powiedział
szczęśliwy nie wiadomo dlaczego Zayn
-I dziwnym trafem wytrzymuje z nami-dodał Lou
-To rozumiem że wy wszyscy ją znacie?
-Tak- odpowiedział Hazza- jest dla nas jak
siostra
-A kiedy ją poznaliście?
Li zaczął opowiadać
-Poznaliśmy się jeszcze zanim zaczęli się
spotykać z Niall'em. No i już wtedy wiedzieliśmy że coś z tego
będzie.
Przez resztę wywiadu gadaliśmy o innych
rzeczach a ja cały czas myślałem o niej, o mojej Cassie co myśli
o tym co właśnie powiedzieliśmy, czy jest zadowolona że
przyznałem się do naszego związku publicznie czy nie...
*Perspektywa Kasandry *
Wywiad się już skończył a ja nadal nie
mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam. Byłam tak
szczęśliwa że nie wstydzi się tego że ze mną jest i że mówił
o mnie z taką miłością w oczach. Nie wiedziałam co miałam
zrobić więc wysłałam mu tylko SMS-a:
*Bardzo
Cię kocham*
Resztę dna szczerzyłam się jak głupia.
Nawet nie wyobrażałam sobie że wytrzymanie
bez tych pięciu idiotów będzie takie trudne...
****************************************************************************************************************
Hello Mordki Wy Moje Kochane!!
To już 55 rozdział i ma nadzieje że przypadnie wam do gustu. Komentarze pod poprzednim rozdziałem bardzo mnie zmotywowały naprawdę wasze słowa wiele dla mnie znaczę i właśnie dlatego już w rozdziale 57 powrócą nasi ukochani chłopcy
za którymi tak wszyscy tęsknimy. No jeśli mój niecny plan wypali to
powrócą, ale bądźmy dobrej myśli :P
Pod tym rozdziałem hmm....18 komentarzy? Dacie radę?
Bardzo was przepraszam za te ciągłe szantarze ale na prawdę jak ich nie ma to pod rozdziałąmi są dwa ewentualnie trzy komentarze, a wiem że stać was na wiele więcej. Więc zbieramy się i pokazujemy że damy radę na te 18 komentarzy!!!
Kocham was bardzo bardzo mocno <3
Wasza Ola :)
21 września 2012
Rozdział 54
Obudziłam się dziwnie wypoczęta. Była już
10. Zdjęłam bluzę mojego chłopaka którą od wczoraj miałam na
sobie i poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się
szybko bo o 12 mam pierwsze zajęcia. Zeszłam do kuchni a tam
dziewczyny już siedziały pijąc kawę
-Hej słoneczka wy moje-powitałam je wesoło
-No widzę że humorek już dzisiaj
dopisuje-zachichotała Danielle
-A tak bo dziś idę na pierwsze zajęcia. A
właśnie, dobrze wyglądam?
-Wyglądasz świetnie, zjedz coś, a potem cie
odprowadzimy-wszystkie miałyśmy się dziś lepiej.
Zjadłyśmy śniadanie i zaczęłyśmy się
zbierać do wyjścia. Zabrałam jeszcze z góry moje portfolio i
byłam gotowa. Gdy wyszłyśmy z domu dostałam sms-a
*
Hej słonko :* Cassie przepraszam ale nie mam kiedy zadzwonić
właśnie jedziemy na sesję, potem dwa wywiady i od szóstej byliśmy
na próbie. Postaram się zadzwonić wieczorem. Jestem wykończony i
bardzo za tobą tęsknie choć to dopiero drugi dzień. Pamiętaj że
kocham cię najmocniej na świecie. Twój Nialler <3*
Uśmiechnęłam się do wyświetlacza i szybko
odpisałam
*Nic
nie szkodzi, dzięki dziewczyną jakoś daję radę. Nie wykończ się
i uważaj na siebie. Też cię bardzo kocham. Pa kotku :* *
-O której kończysz?-z zamyślenia
wyrwał nie głos Jess
-Nie wiem, ale na pewno długo to nie potrwa.
Będę dzwonić
Doszłyśmy szybko pod budynek i pożegnałam
się z przyjaciółkami. W sali siedziały tylko cztery osoby, Po
chwili doszło jeszcze 5.
Osobą która miała nas uczyć tej sztuki była
szczupła kobieta po czterdziestce. Na pierwszej lekcji za wiele się
nie działo. Zapoznanie się i pokazanie nawzajem swoich prac.
Kobieta, jak się okazało Katherine kiedyś pracowała jako fotograf
świata mody. Była rozchwytywana, ale znudziło jej się to i teraz
uczy innych tego co nauczyła się przez wszystkie lata swej kariery.
Gdy zajęcia dobiegły końca wszyscy udaliśmy się do wyjścia
-Kasandra zaczekaj chwilę-zawołała kobieta.
Podeszłam do jej biurka a ta zmierzyła mnie wzrokiem
-Słuchaj, rzadko komu to mówię ale ty masz
niesamowity talent. Twoje zdjęcia do mnie przemawiają. Masz tu
numer do mojej koleżanki która jest dyrektorem najlepszej firmy
fotograficznej a Londynie. Tak się złożyło że akurat szukają
nowych talentów, wart by było zadzwonić-uśmiechnęła się lekko
-Bardzo pani dziękuję, na pewno
zadzwonię-uśmiechnęłam się szeroko
-Pogadam jeszcze dzisiaj z nią i uprzedzę że
zadzwonisz
-Dziękuję to bardzo miłe
-Spokojnie kiedyś się
odwdzięczysz-zachichotała-a teraz już uciekaj też potrzebuję
trochę prywatności
-Do widzenia, i jeszcze raz dziękuję-krzyknęłam
wychodząc z sali. Wychodząc przed budynek wyjęłam telefon i
wybrałam numer Jess
-No jak tam już skończyłaś się edukować?
-Tak właśnie idę do domu, za ile u mnie
będziecie?
-Właściwie to mamy trochę inny plan więc
przyjedź do Dan czekamy
-Ok zaraz będę-wsiadłam do autobusu i już
po chwili byłam pod mieszkaniem przyjaciółki
-To jakie te plany?-zapytałam stojąc w
drzwiach
-Idziemy na szalone zakupy-wykrzyknęła El
-To mi się podoba
Po sklepach chodziłyśmy jak szalone i nawet
nie zauważyłyśmy jak zrobiło się późno. Całe obładowane
torbami pojechałyśmy do mnie. Torby wrzuciłyśmy do salonu i
rozsiadłyśmy się zmęczone na kanapach. Chwilę pogadałyśmy,
pooglądałyśmy zdobycze i zadzwonił mój telefon. Wyszłam do
kuchni i odebrałam
-Słucham?
-Hej kotku
-Cześć Niall jak tam?
-Dobrze ale dużo pracy. Paul się stara abyśmy
mieli więcej czasu na odpoczynek ale ciągle dochodzą jakieś
wywiady albo sesje. Ale nie ważne dajemy radę a co tam u ciebie?
-Wiesz zapomniałam ci wczoraj powiedzieć,
dostałam się na kurs fotografii i dzisiaj były pierwsze zajęcia.
Było świetnie
-Cassie to super, bardzo się cieszę. A są
tam jacyś przystojni faceci?-zapytała zabawnym tonem głosu i mogę
się założyć że poruszył tak śmiesznie brwiami
-No wiesz dwóch może trzech...-rozmarzyłam
się
-Chyba muszę wrócić wcześniej...Albo nie
już wiem!-wydarł się-przykleję ci taką naklejkę z napisem
„Dziewczyna Niallera jak ruszysz to zabiję” co ty na
to?-zachichotałam, mój Irlandczyk zawsze ma jakieś chore pomysły
-Świetny pomysł, coś takiego by mi się
przydało
-Kotku muszę kończyć zaraz mamy jakiś
wywiad znowu i jak zaraz nie zejdę do nich to Lou po mnie przyjdzie
a tego wolał bym uniknąć bo wczoraj oblał mnie gorącą herbatą
jak zasnąłem na kanapie-zaśmiał się pod nosem
-Dobrze w takim razie idź bo ten głupek
wymyśli coś gorszego
-Bardzo cię kocham słonko
-Ja ciebie też. Pozdrów chłopaków
-Jasne, zadzwonię jutro jak będę miał
chwilę
-Dobrze pa
*************************************************************************************************************
Cześć mordki!!!
Nie czeka na te 16 komentarzy pod poprzednim rozdziałem bo wiem że jest straszliwie nudny ;) ALE POD TYM ROZDZIAŁEM MA BYĆ 17 KOMENTARZY!!
Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa które na prawdę są dla mnie ważne. Dzięki temu że teraz pojawia się tyle komentarzy o ile proszę, a czasem nawet więcej wiem że czytacie i zależy wam by były kolejne rozdziały z czego jestem bardzo dumna ;)
Co do rozdziału, to na razie chłopców nie mam ale niebawem się pojawią...no przynajmniej taki jest plan :P Nie no żartuję musicie trochę poczekać bo muszę wszystko ogarnąć, a nie jest tego mało niestety :)
To komentujcie:))
Kocham was
Wasza Ola :)
19 września 2012
Rozdział 53
-To co gorąca czekolada, ciasteczka i ckliwy
film?-zapytała Danielle wchodząc do kuchni
-Jasne-wyciągnęłam wszystkie słodycze jakie
tylko miałam i nie wytrzymując dłużej zapytałam Jess
-Wy jesteście razem czy nie?
-No wiesz, oboje uznaliśmy że damy sobie
wolność na ten wyjazd abym go nie ograniczała-powiedziała smętnie. Zapanowała niezręczna cisza którą przerwała w końcu Dan
-Wiecie że to pierwszy raz jak żegnałam
Liama na lotnisku?
-Dlaczego?
-Zawsze się rozklejam...-w jej oczach stanęły
łzy. Pociągnęła nosem, uśmiechnęła się lekko i zwróciła się do mnie
-Hej Cassie..
-Tak?
-Jak się trzymasz, no wiesz to pierwszy wyjazd
Nialla od kąt jesteście razem...
-Cholernie się boję...Boję się że to co
jest między nami zmieni się bezpowrotnie-samotna łza spłynęła
po moim policzku
-Kochanie Niall cię kocha...-Dan podeszła do
mnie i przytuliła
-Skąd to wiesz?
-Widać jak na ciebie patrzy, jak mówi o
tobie. Jak jesteś przy nim uśmiech nie znika mu z twarzy. Zawsze
jest uśmiechnięty ale przy tobie w jego oczach zawsze tańczą te
wesołe iskierki, a jego włosy na reszcie się układają-wszystkie
zachichotałyśmy
-Zobaczycie szybko zleci, a przez ten czas
zajmiemy się sobą trochę-pocieszyła nas Jessi
-A właśnie chciałam wam powiedzieć że
dostałam się na wyższy kurs fotografii, więc chyba dobrze się
składa
-No to świetnie, bardzo się cieszymy. Tylko
czemu nie mówiłaś wcześniej, wspierały byśmy cię...czy coś?
-Myślałam że się nie dostanę
-Niall wie?
-Nie jeszcze nie, powiem mu niedługo
-No dobra to co oglądamy?-zapytała wesoło
Jess podchodząc do szafki z płytami?
-Może „Remember Me”-zaproponowała
Danielle. Wszystkie zgodziłyśmy się na tą propozycję i
rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie. Siedziałam tak, ale moje
myśli wciąż krążyły wokół Niallera. Ufam mu i wieżę że nie
znajdzie sobie tam nikogo innego, ale...No właśnie zawsze mam
jakieś wątpliwości. Muszę coś zrobić aby się jakoś przekonać
do tego że wszystko będzie dobrze.
W tym momencie zaczął dzwonić mój telefon
nie patrząc kto dzwoni odebrałam
-Halo?
-Hej kotku właśnie wylądowaliśmy-po drugiej
stronie usłyszałam wesoły głos Niall'a
-To świetnie, my z dziewczynami oglądamy film
u nas
-Twój tata jest okropny już każe mi
kończyć-zachichotałam słysząc to
-No to musisz słuchać się przyszłego teścia
-Paul słyszałeś?!!-wydarł się-Kasandra
powiedziała że będziesz moim teściem!!!
-Po moim trupie-kryzkn tata
-On chyba mnie nie lubi
-No co ty wydaje ci się-powiedziałm y sarkazmem i zaczem się śmiać
-Musze kończyć kochanie zadzwonię jak tylko
będę miał chwilę
-Dobrze kocham cię
-Ja ciebie też pa- popatrzyłam na słodko
śpiące już dziewczyny i przykryłam je kocem. Wyłączyłam
telewizor i zabrałam naczynia do kuchni. Wstawiłam wszystko do
zmywarki i ruszyłam do swojego pokoju aby tam śnic o moim
księciu...
*******************************************************************************************************************************
Cześć wam i jak się podoba? Wiem że dość nudny ale musicie trochę poczekać już niedługo akcja się rozkręci. Wow 17 komów!!! Jestem z was dumna. Nie spodziewałam się aż tylu ale bardzo dziękuję. Wasze miłe słowa wiele dla mnie znaczę :) POD TYM ROZDZIAŁEM HMMM..MOŻE 16 KOMENTARZY?? Wiem że dacie radę :PA teraz krótka prośba do Anonimów. A więc czy mogli byście podpisywać się pod komentarzami? Było by mi to na rękę bo gdybym chciała wam coś przekazać, albo odpowiedzieć na jakieś pytanie to znała bym imię ;)
A co do zakładki o mnie to raczej powstanie ale niestety jeszcze teraz nie mam czasu bo straszne urwanie głowy w szkole :)
A więc komentujcie :)
Kocham was!!!!
Wasza Ola
Subskrybuj:
Posty (Atom)